Super Rugby na Fidżi

Kibice z Fidżi doczekali się wreszcie, aby na własne oczy zobaczyć Super Rugby: 15 tys. widzów oglądało pojedynek Fijian Drua z Highlanders. Poza tym Australijki zapewniły sobie zwycięstwo w kobiecym WRSS, Angielki skompletowały wielkiego szlema w kobiecym Pucharze Sześciu Narodów, Posnania została mistrzem Polski w siódemkach, a przed weekendem najgłośniej było o wyrzuceniu Hiszpanii z Pucharu Świata we Francji.

Mistrzostwa Polski w rugby 7 mężczyzn

W kraju rozdano pierwszy komplet medali mistrzostw Polski w tym sezonie. Walczyli o niego gracze rugby 7 w finałowym turnieju sezonu seniorów w Sochaczewie. Niestety, ponownie na starcie stanęło niewiele drużyn – tym razem jedna więcej niż w Poznaniu, czyli pięć. W tej sytuacji turniej toczył się w formule każdy z każdym, a o końcowych w nim lokatach decydowała ligowa tabela. Przed turniejem w klasyfikacji mistrzostw prowadziła Posnania, ale miała tylko 2 punkty przewagi nad Lechią Gdańsk oraz 6 nad Orkanem Sochaczew – tymczasem w finałowym turnieju miejsce przewagi oznaczało 3 punkty więcej do klasyfikacji generalnej.

Turniej wygrała niemająca już szans na mistrzostwo Skra Warszawa. Zwyciężyła pewnie we wszystkich swoich czterechmecach, ale w klasyfikacji generalnej mistrzostw ten sukces nie pozwolił jej zmienić zajmowanego wcześniej czwartego miejsca. Drugie miejsce w turnieju wywalczył Orkan Sochaczew, trzecie Posnania, czwarte Lechia (rozczarowująca wiosna tego zespołu, który jesienią wygrał oba turnieje), a ostatnie z kompletem porażek (i zaledwie 5 punktami zdobytymi w ostatniej akcji turnieju) Legia Warszawa.

Posnania, mimo trzeciego miejsca, utrzymała się na prowadzeniu w mistrzostwach i wywalczyła złote medale (piąty raz w historii klubu). Po srebro sięgnął Orkan, który dzięki dobremu występowi wyprzedził w klasyfikacji generalnej Lechię Gdańsk. Kolejność na dwóch pierwszych miejscach identyczna, jak w trzech poprzednich mistrzostwach.

Kwalifikacje do Pucharu Świata

Hiszpania została wyeliminowana z Pucharu Świata we Francji. World Rugby ogłosiło decyzję panelu dyscyplinarnego, który zajmował się występami Gavina van der Berga (filara pochodzącego z Południowej Afryki) w dwóch meczach Hiszpanów z Holendrami (ostatnim w REC 2021 i pierwszym w REC 2022). Zawodnik został wystawiony w reprezentacji na koniec 2021 po to, aby załapać się jeszcze na regułę uprawniającą do reprezentowania kraju po trzech latach zamieszkiwania w nim. Kłopot jednak w tym, że w 2019 i 2020 van der Berg spędził w Południowej Afryce o dłuższe okresy niż wskazane w regulacjach WR dwa miesiące rocznie, na które można opuścić „nowy” kraj w okresie naturalizacji. W efekcie Hiszpanie stracili 10 punktów i spadli na czwarte miejsce w klasyfikacji kwalifikacji europejskich. Drugie miejsce i bezpośredni awans zajmują w tej sytuacji Rumuni, a trzecie i awans do międzykontynentalnego barażu Portugalczycy.

Oczywiście, to fatalna wiadomość nie tylko dla Hiszpanów (dla których to już druga taka przygoda z rzędu – w kwalifikacjach do Pucharu Świata w 2019 stracili aż 20 punktów za podobne przewinienie, przez co stracili szansę na awans), ale także wizerunkowa klęska Rugby Europe, którego rozgrywki drugi raz z rzędu obarczone są aferą, i rugby w ogóle (mam wrażenie, że w rugbowych mediach na świecie więcej jest obecnie tekstów o wykluczeniu, niż pojawiało się przed paroma tygodniami o samym awansie Hiszpanii). Trochę żal, bo Hiszpania to spory rynek i jej udział w Pucharze Świata mógłby mocno pobudzić tam zainteresowanie dyscypliną sportu. Jednak zasad trzeba przestrzegać i trudno było oczekiwać innej decyzji. Oczywiście, ukarani zapowiadają apelację, ale dowody na podróże van der Berga podobno są mocne i w tej sytuacji trudno pozostawiać im jeszcze jakąś szansę na zmianę sytuacji (mają argumentować podobno chorobą ojca zawodnika). Oprócz odebrania punktów, orzeczono też karę finansową: 25 tys. funtów oraz dodatkowo nakazano zapłacić 50 tys. funtów, które w 2019 orzeczono w zawieszeniu.

W Hiszpanii oczywiście wielka burza. Federacja uważa, że została okłamana przez zawodnika i jego klub (Alcobendas, aktualnego wicemistrza kraju), którzy mieli fałszować dokumenty (kserokopie zaginionego paszportu van der Berga). Złożyła zawiadomienia do organów ścigania w tej sprawie, a także sama podjęła kroki dyscyplinarne – zawodnika może czekać długie zawieszenie, a jego klub karna degradacja. W ten weekend miał odbyć się w Sewilli finałowy pojedynek o Puchar Króla pomiędzy El Salvadorem i Alcobendas (które triumfowało w trzech poprzednich edycjach tej imprezy) – ten mecz także przełożono do momentu podjęcia decyzji wobec Alcobendas. Z kolei klub odżegnuje się od winy (choć federacja twierdzi, że zidentyfikowano w nim trzy osoby, które uczestniczyły w fałszowaniu dokumentacji) i oskarża federację. Także zawodnicy reprezentacji kraju wystosowali oświadczenie, w którym oskarżają federację o niekompetencję. Prezes FER, Alfonso Feijoo, zapowiedział rezygnację ze swojej funkcji po skończeniu tej sprawy („Jesteśmy odpowiedzialni, ale niewinni”).

Również w Azji nikt na boisko nie wybiegł, ale nastąpiły zmiany w procesie kwalifikacyjnym do Pucharu Świata. Niedawno Hongkong ogłosił wycofanie się z mistrzostw Azji tłumacząc to brakiem możliwości przygotowań do imprezy w warunkach covidowych obostrzeń. Rugby Asia poszło mu na rękę – właśnie ogłoszono nowy format mistrzostw, zaledwie dwumeczowy. W pierwszym spotkaniu Korea Południowa zmierzy się w pierwszy weekend czerwca w Inczonie z Malezją. Zwycięzca tego spotkania zagra na swoim gruncie z Hongkongiem w finałowym meczu rozgrywek – to spotkanie jednak odbędzie się dopiero na początku lipca. Przypomnijmy, że zwycięzca mistrzostw Azji będzie musiał pokonać jeszcze jedną przeszkodę – reprezentację Tonga (ten mecz zaplanowano na koniec lipca).

Top 14

Weekend w lidze francuskiej zaczął się od meczu walczącego o awans do play-off Lyonu z liderem ligi, Montpellier. Niezwykle cenne zwycięstwo odnieśli gospodarze, którzy już do przerwy prowadzili 21:10, a całą drugą połowę grali z przewagą jednego zawodnika po czerwonej kartce Mohameda Haouasa i ostatecznie wygrali z bonusem 43:20. To druga porażka z rzędu Montpellier, które do tego straciło z kontuzją Paula Willemse (szczęśliwie po HIA mógł na boisko wrócić Handré Pollard).

Potknięcie Montpellier mogło wykorzystać do powrotu na fotel lidera Bordeaux Bègles, które podejmowało Tulon. I choć po karnym przyłożeniu w pierwszej połowie wyszło na prowadzenie, to grając z przewagą jednego zawodnika straciło przyłożenie w wykonaniu Aymerica Luca, który świetnym zwodem oszukał przeciwników, i do przerwy był remis 16:16. Po przerwie natomiast Bordeaux zawiodło i nie zdobyło ani jednego punktu – Tulon dorzucił natomiast drugie przyłożenie Luca, trzy kopy na bramkę i wygrał 29:16. Dla gości to piąte zwycięstwo z rzędu i kolejne zbliżające ich do wymarzonego play-off (tak mało prawdopodobnego kilka kolejek temu, gdy byli na ostatnim miejscu tabeli).

W tej kolejce mieliśmy też rewanż za finał z ubiegłego roku: Tuluza grała z La Rochelle (choć tym razem stawką była tylko lepsza pozycja w walce o play-off, którego obie drużyny są niepewne). Wszystko, co najciekawsze, zdarzyło się w tym meczu na początku: na przyłożenie Brice’a Dulina odpowiedział tym samym Antoine Dupont: nakrył kop Dulina, dogonił piłkę na polu punktowym i po pięciu minutach było 7:7. Po kwadransie gry Ihaia West dzięki drop goalowi wyprowadził roszelczyków na prowadzenie, ale chwilę potem ostatnie przyłożenie w meczu zdobyli obrońcy tytułu (Thibaud Flament po rajdzie przez prawie pół boiska). Do przerwy drużyny wymieniały się jeszcze karnymi i pierwsza połowa skończyła się prowadzeniem mistrzów kraju 17:16. Po przerwie jedyne punkty zdobył z karnych Thomas Ramos i Tuluza wygrała 23:16.

Poza tym Clermont pokonało Stade Français 29:26 (gospodarze utrzymali nadzieje na awans do play-off; prowadzili do przerwy 22:5, po przerwie paryżanie dzięki trzem przyłożeniom wyszli na prowadzenie i gospodarze odebrali im je dopiero na kilka minut przed końcem), Biarritz przypieczętowało swoją degradację przegrywając z Castres 13:48 (upadek ducha gospodarzy widać było w ciągu ostatnich siedmiu minut meczu, gdy stracili trzy przyłożenia), Pau uległo Racingowi 92 21:42 (gospodarze prowadzili nawet 18:6, ale na pewno nie pomogły im trzy żółte kartki, wskutek czego większość drugiej połowy grali w czternastkę), a Perpignan w niezwykle ważnym meczu pokonało Brive 27:10 (Perpignan zmniejszyło stratę do swoich rywali do trzech punktów i dzięki temu wciąż może mieć nadzieję na uniknięcie barażu z wicemistrzem Pro D2).

W górze tabeli ciasno – mimo że do końca pozostały tylko dwie kolejki nikt nie jest pewien awansu do play-off. Najlepsze pozycje w tym wyścigu mają Montpellier, Bordeaux, Castres i Racing 92, za nimi jest jednak pięć drużyn, które wciąż mają nadzieję (spośród nich odpadnie jedna, która nie awansuje także do Champions Cup). Na dole ciekawie zrobiło się po zwycięstwie Perpignan nad Brive: Katalończycy wciąż jeszcze mogą uniknąć barażu o utrzymanie. Definitywnie natomiast z Top 14 żegna się baskijskie Biarritz.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1. Montpellier2469
2. Bordeaux Bègles2467
3. ↑Castres2467
4. ↑Racing 922466
5. ↑↑Lyon2463
6. Tuluza2462
7. ↓↓↓↓La Rochelle2462
8. Tulon2459
9. Clermont2457
10. Pau2450
11. Stade Français2450
12. Brive2442
13. Perpignan2439
14. Biarritz2424

Pro D2 pauzowało.

Premiership

W Premiership to, co najciekawsze, wypadło na początek kolejki – mecz walczących o awans do play off Northampton Saints przeciwko Harlequins. Niezwykle cenne zwycięstwo odnieśli w nim gospodarze, którzy wygrali zaledwie jednym punktem: 32:31 (goście wywieźli z Northampton dwa punkty bonusowe). Saints świetnie zaczęli to spotkanie – już po pierwszej połowie mieli na koncie cztery przyłożenia, choć ich prowadzenie nie było nazbyt wysokie (26:17). Po przerwie Quins dość szybko zdobyli przewagę po dwóch przyłożeniach (pierwsze z nich w wykonaniu Alexa Dombrandta, obchodzącego swoje 25. urodziny). W końcówce jednak zamiast powiększać prowadzenie, zaczęli zbierać żółte kartki i tracić punkty z karnych. Decydującego James Grayson zmieścił między słupy z 50 m. Ozdobą meczu była asysta Joe’go Marchanta przy przyłożeniu Huw Jonesa: https://twitter.com/i/status/1520131091956441090, a niecodziennym obrazkiem Marcus Smith w awaryjnej roli wiązacza młyna.

Dużo emocji było też w kończącym kolejkę spotkaniu London Irish z Wasps, w którym zanotowano remis 42:42 – rekordowo wysoki w historii Premiership. Ten wynik pogrzebał w praktyce ostatnie nadzieje o awansie do play-off u obu drużyn. Mecz długo układał się po myśli gości, którzy na kwadrans przed końcem prowadzili aż 25 punktami (39:14) i wydawało się, że potrzeba katastrofy, aby stracili zwycięstwo. Jednak po zmianach na boisku stracili kontrolę nad spotkaniem, a London Irish zaczęli odrabiać straty kolejnymi przyłożeniami. Na dwie minuty przed końcem prowadzenie Wasps stopniało już tylko do czterech punktów. Karny Jacoba Umagi podniósł je do siedmiu oczek, ale Irish grali do końca i już po upływie 80. minut wywalczyli karne przyłożenie po zawalonym przez Wasps młynie. To był niesamowity powrót Irish, a trzy punkty są bezcenne w kontekście walki o awans do Champions Cup.

Poza tym Sale Sharks wygrali z Newcastle Falcons 35:27 (choć przez większość pierwszej połowy na prowadzeniu byli goście, którzy zdobyli w tym okresie trzy przyłożenia; przyłożeniem powrót do gry zaznaczył Ben Curry), Gloucester upokorzył Bath wygrywając 64:0 (dziesięć przyłożeń, z czego paradoksalnie tylko jedno w ciągu pierwszych 20 minut, gdy Gloucester grało z przewagą jednego zawodnika), Leicester Tigers pokonali Bristol Bears 56:26 (już po 30 minutach hat-trick miał na koncie Chris Ashton, który w ten sposób wywindował rekord Premiership w liczbie zdobytych przez jednego zawodnika przyłożeń do 95), Worcester Warriors ulegli Saracens 16:38 (tu aż cztery przyłożenia jednego zawodnika – Maxa Malinsa).

Na dwie kolejki przed końcem pewni awansu do play-0ff są Leicester Tigers i Saracens. Harlequins mają aż sześć punktów przewagi nad kolejną drużyną, ale czekają je dwa trudne spotkania, więc nic przesądzać nie można. W grze o play-off są przede wszystkim Northampton Saints i Gloucester. Zacięta walka toczy się też o miejsca w Champions Cup – zapewne nie awansuje ktoś z trójki Sale Sharks, London Irish i Wasps, przy czym w najgorszej sytuacji są Irish, którym pozostał do rozegrania już tylko jeden mecz.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1. Leicester Tigers2286
2. Saracens2282
3. Harlequins2274
4. Northampton Saints2268
5. ↑Gloucester2267
6. ↓Exeter Chiefs2262
7. ↑↑Sale Sharks2261
8. ↓London Irish2361
9. ↓Wasps2260
10. Bristol Bears2243
11. Newcastle Falcons2233
12. Worcester Warriors2330
13. Bath2229

Z pozaboiskowych wieści chyba najciekawszą jest ta o podpisaniu umowy pomiędzy Harlequins i London Scottish o partnerstwie, które będzie skutkować wymianą zawodników. W barwach Scottish będą grać młode nadzieje Quins czy doświadczeni zawodnicy wracający po kontuzjach.

United Rugby Championship

Rozczarowali się kibice w Edynburgu, którzy liczyli na to, że ich drużyna utrzyma miano niepokonanych na swoim boisku i powalczy jeszcze o prawo gry w play-off przed swoją publicznością (awans do ćwierćfinałów w praktyce zapewniła im wcześniejsza porażka Scarlets). Choć Szkoci zdawali się dominować na boisku (statystyki zarówno posiadania, jak i terytorium były zdecydowanie na ich korzyść), więcej punktów zdobyli rywale z Ulsteru. Już w pierwszej połowie jedyne przyłożenie padło dla gości z Irlandii, których akcję na skrzydle wykończył młody skrzydłowy Robert Baloucoune – i to w okresie gry w osłabieniu po żółtej kartce. Nathan Doak dokładał punkty z karnych, a Szkoci na pierwsze punkty czekali aż do samego końca pierwszej połowy, którą przegrali 3:13. W drugiej połowie Ulster powiększył przewagę do 13 oczek, Szkoci znów nie potrafili wykorzystać przewagi po żółtej kartce, przyłożenie zdobyli dopiero na kwadrans przed końcem, ale to była ostatnia zdobycz punktowa w tym meczu i przegrali 10:16.

W Południowej Afryce komplet zwycięstw gospodarzy. Bulls pokonali Glasgow Warriors 29:17 (Szkoci zdobyli pierwsze przyłożenie w meczu, karne, ale to Bulls skończyli go z punktem bonusowym, gwarantując sobie w praktyce awans do play-off), Lions wygrali z Benettonem Treviso 37:29 (mimo że tuż przed przerwą tracili do rywali 14 punktów – potem jednak Włosi na punkty czekali aż do ostatniej akcji meczu, a w tym czasie gospodarze zbudowali sporą przewagę; aż 17 punktów zdobył łącznik ataku Jordan Hendrikse, w tym przyłożenie), Sharks pokonali Connacht 41:21 (osłabiony w porównaniu do meczu przed tygodniem Connacht nieźle radził sobie w pierwszej połowie, którą wygrał 21:10 – na początku drugiej stracił jednak serię trzech przyłożeń i nie zdołał się już podnieść), a Stormers po zaciętym meczu pokonali Leinster (a raczej jego rezerwy) 20:13 (do przerwy goście prowadzili 6:3, potem Stormers zdobyli dwa przyłożenia, ale Leinster wyrównał, a decydujące okazało się karne przyłożenie na kwadrans przed końcem spotkania).

Poza tym Munster pokonał Cardiff 42:21 (niezły początek Walijczyków, ale pod koniec pierwszej połowy Irlandczycy zdobyli przewagę, a ich zwycięstwo przypieczętował dwoma przyłożeniami w drugiej połowie rezerwowy tego dnia Craig Casey), w walijskich derby Ospreys pogrążyli nadzieje na play-off Scarlets wygrywając z nimi 54:36 (Scarlets świetnie mecz zaczęli, do przerwy prowadzili 24:14, ale potem w ciągu niespełna kwadransa Ospreys zanotowali serię czterech przyłożeń i w praktyce rozstrzygnęli mecz – Scarlets przebudzili się dopiero w końcówce; to zwycięstwo podtrzymało nadzieje Ospreys na awans do Champions Cup), a włoskie Zebre Parma wreszcie odniosło pierwsze zwycięstwo w sezonie (na ligową wygraną czekało ponad rok) – pokonało przedostatnią drużynę ligowej tabeli, walijskich Dragons 23:18 (pomogły im dwie żółte kartki Dragons w drugiej połowie, po których ci prawie 10 minut grali w trzynastkę).

Na kolejkę przed końcem wiadomo już, kto awansuje do play-off, natomiast poza Leinsterem, pewnym pierwszego miejsca, można jeszcze spodziewać się sporo rotacji w walce o przewagę własnego boiska. Ostatnia kolejka rozgrywana będzie w całości w Europie. Wciąż są zaległe spotkania do rozegrania, jednak dotyczą tylko ekip z Walii i Włoch, skazanych na dolną połówkę tabeli.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1. Leinster1762
2. ↑Munster1756
3. ↑Sharks1756
4. ↓↓Stormers1756
5. Ulster1755
6. ↑↑Bulls1753
7. ↓Glasgow Warriors1750
8. ↓Edynburg1750
9. Scarlets1744
10. ↑Ospreys1639
11. ↑Lions1737
12. ↓↓Connacht1736
13. Benetton Treviso1625
14. Cardiff1523
15. Dragons1517
16. Zebre Parma158

Super Rugby Pacific

W Super Rugby za nami kolejne mecze transtasmańskie, nadzwyczaj emocjonujące (w pięciu spośród sześciu meczów wyniki były na styku), ale największe święto mieli kibice w Suvie – Super Rugby pierwszy raz zawitało na Fidżi i Fijian Drua miało okazję zagrać przed własną publicznością. Niestety, gospodarze debiutu na własnym stadionie, na którym zgromadziło się 15 tys. widzów, rozpoczętego takim widowiskiem: https://twitter.com/i/status/1520268332259508224, nie okrasili zwycięstwem nad Highlanders – choć po 25 minutach prowadzili 24:10, dali sobie wyrwać zwycięstwo z rąk w drugiej połowie, w której nie zdobyli ani jednego punktu. Przegrali zaledwie 24:27. Przegrała, mimo że była blisko zwycięstwa, także i druga wyspiarska drużyna: w Melbourne Rebels pokonali Moanę Pasifikę 26:22. Moana krótko przed końcem przegrywała 8 punktami, ale zacięcie atakowała – kilka minut przed końcem zdobyła przyłożenie, chwilę wcześniej była o włos od takiego osiągnięcia (piłka utracona już w momencie nurkowania na pole punktowe), w ostatniej akcji próbowali przejść spod własnego pola bramkowego na pole gospodarzy, ale nie pomogła im nawet czerwona kartka dla jednego z graczy Rebels za wysoką szarżę (Ray Nu’u dopiero co wrócił do gry po dyskwalifikacji za czerwony kartonik i zarobił następny) – kop z podyktowanego przy tej okazji karnego nie przekroczył linii bocznej boiska.

Sporą niespodziankę sprawili Waratahs, którzy pokonali w Sydney nowozelandzką potęgę, Crusaders 27:24. Australijczycy zanotowali świetne otwarcie – po kwadransie prowadzili 14:0. Goście w pierwszej połowie nie zdobyli ani jednego punktu. W drugiej połowie zaczęli odrabiać straty i gospodarze prowadzili już tylko 17:14, gdy na 10 minut przed końcem doszło do katastrofy Crusaders: najpierw czerwona kartka Hamisha Dalzella (znokautował wysoką szarżą Micheala Hoopera, który oszołomiony opuścił boisko), chwilę potem karne przyłożenie i żółta kartka Pablo Matery. Co prawda Crusaders zdołali zdobyć przyłożenie nawet grając w podwójnym osłabieniu, ale mimo to Waratahs wygrali 24:21. Jeszcze lepiej sprawili się Brumbies, którzy w Canberze pokonali Hurricanes 42:25 (druga wygrana z rzędu stołecznej ekipy nad rywalami zza Morza Tasmańskiego). Brumbies już do przerwy prowadzili, choć tylko trzema punktami (m.in. dzięki takiemu przyłożeniu Roba Valentiniego: https://twitter.com/i/status/1520630490075594754). Po przerwie co prawda na moment stracili prowadzenie, ale potem kontrolowali już mecz.

A kolejka zaczęła się od dwóch piątkowych zwycięstw Nowozelandczyków nad Australijczykami. Western Force przegrało z liderami ligi, Blues, tylko 18:22, a do końca walczyło o zwycięstwo. Australijczycy zdobyli pierwsze punkty w meczu, prowadzili 8:0, tylko po to, aby do przerwy przegrywać 8:22 (m.in. przyłożenie zdobył wracający do pierwszego składu Blues Akira Ioane). Drugą połowę Force zaczęło od żółtej kartki, ale potem zdobyło dwa przyłożenia (drugie na parę minut przed końcem) i w samej końcówce mocno przycisnęło Blues – po błędzie rywali w aucie mieli 26 faz gry dochodząc do linii bramkowej, jednak ostatecznie punktów nie zdobyli. Jeszcze mniejszą różnicę punktową mieliśmy w meczu Brumbies z Chiefs – w Brisbane było 25:27. Tu gra szła cios za cios, do przerwy był remis 13:13, a po przerwie dwukrotnie Chiefs wykorzystywali grę w przewadze po żółtych kartkach. Kilka minut przed końcem czerwoną kartkę zobaczył gracz gości Samipena Finau, gospodarze dzięki przyłożeniu z podwyższeniem zmniejszyli stratę do dwóch punktów, ale w końcówce nie dostali już szansy na zmianę wyniku.

W tabeli bez większych zmian: na czele Blues przed Brumbies i Crusaders. Nadal wyraźnie widoczna 7-zespołowa czołówka z czterema ekipami z Nowej Zelandii i trzema z Australii. Na dnie wciąż wyspiarze – obie ekipy w ten weekend musiały zadowolić się punkcikami bonusowymi.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1. Blues1040
2. Brumbies1039
3. Crusaders1034
4. ↑Chiefs1032
5. ↓Reds1031
6. ↑Waratahs1028
7. ↓Hurricanes1024
8. ↑Rebels1015
9. ↓Western Force914
10. Highlanders1013
11. Fijian Drua107
12. Moana Pasifika95

Sporo komentarzy po ubiegłotygodniowej super-rundzie zorganizowanej w całości w Melbourne. Pomysł zapożyczony z innych kodów futbolowych w Australii tu nie wypalił z powodu błędu organizatorów. Wybrali Melbourne, gdzie rugby nie jest najpopularniejszym sportem, a w ten sam weekend odbywały się dwa hitowe spotkania znacznie bardziej cenionego tam futbolu australijskiego. W poniedziałek na tym samym stadionie, w meczu rugby league, zasiadło więcej kibiców niż przez trzy dni zmagań Super Rugby. Południowcy chcąc uniknąć podobnego błędu ustalili właśnie pierwszy test z serii Bledisloe Cup na czwartek – ponieważ ma zostać rozegrany w Melbourne, a w planowany weekend będą odbywać się mecze decydujących faz play-off w ligach AFL i MLR.

World Rugby Sevens Series

Za nami przedostatni w tym sezonie turniej kobiecego cyklu World Rugby Sevens Series – panie grały w kanadyjskim Langfordzie, a przed nimi za trzy tygodnie turniej w Tuluzie. Jednak już teraz poznaliśmy zwyciężczynie cyklu – zostały nimi Australijki, które wygrały czwarty spośród pięciu turniejów (tylko raz, w Maladze, skończyły na trzecim miejscu) i takiej przewagi nikt nie ma już szans im odebrać.

W Langford pierwszy raz w tym sezonie w stawce pojawiły się reprezentantki Nowej Zelandii. Black Ferns trafiły do niezwykle trudnej grupy, w której ich przeciwniczkami były Fidżyjki, Amerykanki i Angielki. Europejska drużyna była w tym przypadku bez szans (choć napsuła krwi Amerykankom), natomiast walka pomiędzy pozostałymi była niezwykle wyrównana. Stany Zjednoczone jednym punktem wygrały z Fidżi w pierwszym meczu turnieju, a z kolei Fidżyjki zremisowały z Nową Zelandią (Nowozelandki uratowała w ostatniej akcji meczu Portia Woodman, która na tym turnieju przekroczyła granicę 200 przyłożeń w WRSS – a próg ten osiągnęła w tak fenomenalnym stylu: https://twitter.com/i/status/1520819112699699201).

W ćwierćfinałach Nowa Zelandia i Australia nie miały żadnych problemów z przeciwnikami, a do grona półfinalistów dołączyły dwie drużyny europejskie: Francja, choć przegrywała po 3 minutach 0:14 z Fidżi, potem zdominowała rywalki z Oceanii, a Irlandia po zaciętym pojedynku pokonała Stany Zjednoczone. W półfinałach w starciach z ekipami z antypodów europejskie drużyny jednak już uległy. W finale w ostatniej akcji meczu zwycięstwo Nowozelandkom wydarły Australijki (przyłożenie zdobyła Lily Dick, uznana potem najlepszą zawodniczką finału), które wygrały to spotkanie 21:17. Trzecie miejsce zdobyły Irlandki, dla których to kolejny wielki sukces po awansie do finału w Sewilli – spory udział miała w tym Amee-Leigh Murphy Crowe, która zdobyła łącznie 12 przyłożeń, w tym wszystkie cztery przyłożenia swej ekipy w meczu o trzecie miejsce przeciwko Francuzkom.

Znów (już trzeci raz w tym sezonie) nie mieliśmy w czołowej czwórce żadnej ekipy z Ameryki Północnej (Kanadyjki cieszyły się z piątego miejsca po zwycięstwie nad Amerykankami), na pewno zawiedzione są też Fidżyjki (dopiero siódme). Dwie ekipy zaproszone do turnieju, Meksyk i Japonia, nie nawiązały równej walki z przeciwnikami. W bezpośrednim starciu tych dwóch ekip o 11. miejsce, górą były Japonki, które wygrały 45:0 – Meksykanki w całym turnieju zdobyły tylko jedno przyłożenie.

Z kraju

Kontuzję odniósł Grzegorz Buczek, kapitan Lechii Gdańsk i do końca tego sezonu nie pojawi się już na boisku. Klątwa kapitana reprezentacji? 😉

Ze świata

Po raz 27. rozgrywany był Puchar Sześciu Narodów kobiet i po raz osiemnasty (czwarty z rzędu) wygrały go Angielki. W tym roku turniej kończyły szlagierowym spotkaniem z inną niepokonaną dotąd drużyną, Francją, rozgrywanym przy pełnych trybunach w Bajonnie. Angielki (dla których nie mogła zagrać kontuzjowana kapitan drużyny, Sarah Hunter) dzięki zwycięstwu 24:12 zgarnęły wielkiego szlema (szesnastego w historii). Co prawda pierwsze przyłożenie w meczu zdobyły Francuzki, zaledwie po trzech minutach gry, ale w ciągu kwadransa Angielki odpowiedziały trzema przyłożeniami i zdobytego w ten sposób prowadzenia nie oddały już do końca. Poza tym Walijki przegrały z Włoszkami 10:12 (Włoszki, dla których to było drugie zwycięstwo w turnieju, wykorzystały dwie żółte kartki gospodyń w pierwszej połowie, aby wyjść na prowadzenie, Walijki dopiero w samej końcówce zdobyły przewagę, ale zadecydował karny dla Włoszek z ostatniej minuty meczu), a Irlandki pokonały Szkotki 15:14 (niejako rewanżując się za utracony na rzecz rywalek awans na Puchar Świata; zwycięstwo wyszarpały w ostatniej akcji meczu). Szkotki przez to skończyły turniej z kompletem porażek.

Zapewne efektem ostatnich sukcesów Angielek jest plan naziemnej stacji telewizyjnej ITV, aby na żywo pokazywać wszystkie mecze Pucharu Świata w Nowej Zelandii.

Rozegrano dwa inne międzynarodowe mecze kobiet. W australijskim Gold Coast Fidżyjki, opromienione zwycięstwem Fijiana Drua w Super W, zagrały z Japonkami. Prowadziły 14:0, ale przegrały 14:28. Na obie reprezentacje czekają teraz starcia z Australijkami. Z kolei w Lizbonie Portugalki wzięły rewanż za porażkę w swoim pierwszym międzynarodowym meczu rozegranym przed 27 laty: wtedy przegrały z Niemkami 0:50, dziś wygrały w ramach Rugby Europe Trophy 57:0. To był bodajże dopiero trzeci oficjalny test Portugalek (w międzyczasie w grudniu wygrały z Belgią)

Meczem Izraela z Cyprem zakończyły się rozgrywki grupy południowej Conference 1 w ramach Rugby Europe International Championships. Stawką spotkania było trzecie miejsce w rywalizacji i sięgnęli po nie gospodarze wygrywając 14:12. Pierwsze miejsce i awans do Rugby Europe Trophy już wcześniej zapewniła sobie z tej grupy Chorwacja.

W Japan Rugby League One w przedostatniej kolejce rundy zasadniczej znów objawił się covid – odwołano mecz ekip z dolnej części tabeli, Red Hurricanes z Blue Revs. Obie drużyny walczą jednak o utrzymanie, ciekawsze były natomiast zmagania o awans do play-off. Tu pewne tego sukcesu są trzy drużyny: Suntory Sungoliath, Spears Kubota i Wild Knights. Dobrą pozycję mają też Toshiba Brave Lupus – cztery punkty przewagi nad Toyota Verblitz. Ekipa Brave Lupus zawdzięcza to zwycięstwu 27:3 nad liderami ligi, czyli Sungoliath. Swoje matematyczne szanse na awans pogrzebali Canon Eagles, którzy przegrali z Kobelco Steelers 42:33 (w ostatniej akcji meczu spudłowali karnego, który utrzymałby resztki nadziei dzięki bonusowi defensywnemu). Ci ostatni już od jakiegoś czasu szans na awans nie mają, co cieszy południowoafrykańską ekipę Sharks z URC – liczą na powrót na końcówkę sezonu Lukhayno Ama (w ostatnim meczu zaliczył przyłożenie).

W Major League Rugby mieliśmy rewanż za ubiegłoroczny finał – Rugby ATL uległo w nim LA Giltinis 19:31. Poza tym wygrywały drużyny z czołowych trójek swoich konferencji. Wyjątek stanowił San Diego Legion, który dzięki swojemu zwycięstwu, porażce Seattle Seawolves i pauzie Houston SaberCats awansował na miejsce premiowane awansem do play-off na zachodzie.

W Súper Liga Americana de Rugby ponownie bez niespodzianek: Selknam wygrał z Cobras, Jaguares pokonali Olimpia Lions, a Peñarol wygrał z Cafeteros Pro. Zwycięskie drużyny nadal na czele tabeli ligowej.

W All-Ireland League mieliśmy finał w składzie czysto dublińskim (i na stołecznym Aviva Stadium), a zwycięsko wyszła z niego ekipa Clontarf, która sięgnęła po mistrzostwo trzeci raz w historii. Pokonała Terenure College 29:23. Spadek z najwyższej ligi dosięgnął University College Cork, które przegrało po raz drugi w barażowym dwumeczu.

Zakończyły się rozgrywki walijskiej Premiership (tu fazy play-off nie ma). No, prawie zakończyły się, bo do rozegrania jest jedno zaległe spotkanie. Mistrzem Walii po wygranej 31:12 z Merthyr została stołeczna ekipa Cardiff RFC (dotąd triumfowała trzykrotnie, ostatni raz w 2009). Drugie miejsce dla Newport, które jeszcze niedawno zdawało się pewnie zmierzać po tytuł, ale dotknęła je plaga kontuzji. O trzeciej lokacie zadecyduje ostatni do rozegrania mecz Aberavon z Merthyrem – wyjściową pozycję lepszą ma trzecie Aberavon z trzema punktami przewagi nad ósmym rywalem. Ostatnie miejsce zajęło Llanelli. Toczą się rozmowy na temat zaawansowanej przebudowy walijskiej ligi, w której od sezonu 2023/2024 miałoby uczestniczyć mniej drużyn (mówi się o dziewięciu – po dwie z każdego regionu oraz RGC 1404 z północy).

Sezon zasadniczy zakończył się w gruzińskiej lidze Didi 10. Czołowa szóstka, która awansowała do play-off, zapewniła sobie to już wcześniej. Ostatnie miejsce premiowane awansem, szóste, zdobyli obrońcy tytułu mistrzowskiego, Aia Kutaisi, którzy mieli fatalny początek sezonu (w pierwszych siedmiu meczach pięć porażek), ale potem zaczęli odrabiać straty. Jednak wynik z ostatniej kolejki, w którym zmierzyli się z liderem tabeli, RC Batumi, nie napawa optymizmem – przegrali u siebie aż 0:59. Batumi w całym sezonie tylko raz się potknęło, na drugim miejscu znalazła się drużyna Koczebi Bolnisi. W pierwszej fazie play-off zmierzą się ekipy z miejsc 3–6: Charebi Rustawi zagra z Aia Kutaisi, a w drugim spotkaniu dojdzie do derbów stolicy: Lelo zagra z Academią.

W czeskiej Extralidze koniec rundy zasadniczej. Do play-off awansowali z pierwszego miejsca obrońcy tytułu z Říčan, a także trzy kluby stołeczne: Sparta Praga, Tatra Smichov i RC Praga.

Ruszyły rozgrywki w australijskim stanie Wiktoria – Dewar Shield. Obrońcy tytułu, Melbourne RUFC (wszystkie ekipy są z Melbourne lub jego przedmieść, więc ich zwykle nazywa się „Unicorns”), pokonali w pierwszym meczu Endeavour Hills 38:17.

W rumuńskiej Liga Națională de Rugby pierwsza kolejka z meczami na szczycie – cztery najlepsze drużyny kraju grały między sobą. W grupie „północnej” Baia Mare grała z Timișoarą i przegrała 13:31. W grupie „południowej” mieliśmy derby Bukaresztu, w którym Steaua w ostatniej akcji straciła punkty i zremisowała z Dinamem 23:23. W jedynym starciu dawnej ekipy z SuperLigi z drużyną drugoligową Kluż pokonał na wyjeździe Alba Iulię aż 88:0.

Na drugim poziomie południowoafrykańskiego Currie Cup już drugi mecz z rzędu gruzińskiego Black Lion został anulowany – próżno szukać oficjalnej informacji o powodach takich kroków, nieoficjalnie podobno sztab drużyny zdecydował się nie jechać do Południowej Afryki, aby uniknąć długich podróży przed finałem Rugby Europe Super Cup. Kenijscy Simbas z kolei przegrali 33:66 z Griffons.

W poniedziałek rozegrano w Południowej Afryce finałowy mecz rozgrywek o uniwersyteckie trofeum, Varsity Cup. Tuks z Pretorii obronili puchar i sięgnęli po niego piąty raz w historii – pokonali Maties ze Stellenbosch 29:23. Zdecydowało przyłożenie Tuks w samej końcówce meczu – Makies co prawda zakwestionowali je i zażądali TMO (captain’s challenge, koszmarny pomysł, tu nazwany white card challenge) twierdząc, że po drodze było podanie do przodu, ale sędzia nie uznał go za oczywiste i decyzję o przyłożeniu podtrzymał. Swoją drogą, aż żal byłoby takiej akcji: https://twitter.com/i/status/1518673170051514369.

W tunezyjskim Jammel odbył się afrykański kobiecy turniej kwalifikacyjny do Pucharu Świata w rugby 7 – z udziałem dziewięciu drużyn. Uczestniczyły w nim zawodniczki z Południowej Afryki, które o awans nie walczyły – miały go zapewnionego jako gospodynie turnieju. One też wygrały turniej, a awans na Puchar Świata wywalczyła druga drużyna turnieju, Madagaskar (pierwszy raz w historii). Malgaszki w finale prowadziły aż do ostatniej akcji i ostatecznie przegrały tylko 14:15. Awans wywalczyły po półfinale z Ugandą, w którym w ostatniej chwili doprowadziły do remisu, a w dogrywce przechyliły szalę zwycięstwa na swoją stronę. Trzecie miejsce dla gospodyń, które 17:15 wygrały z Ugandą. Nieoczekiwaną wpadkę zaliczyły Kenijki (grające przecież na igrzyskach w Tokio, które jednak niedawno zmieniły trenera), które w grupie przegrały z Ugandą, w ćwierćfinale trafiły na Południową Afrykę i w efekcie pozostała im gra tylko o piąte miejsce.

Coraz więcej skrystalizowanych planów odnośnie lipcowych testów, ale we włoskiej prasie pojawiła się też ciekawa plotka: ponoć reprezentacja tego kraju przed potwierdzonymi już meczami z Hiszpanią i Gruzją ma zmierzyć się też na wyjeździe z Portugalią (w ostatni weekend czerwca).

Rassie Erasmus przedstawił na łamach Daily Mail swój pomysł na zmianę przepisów gry . Proponuje zmiany, które mają na zadaniu wyeliminować „szare strefy”, w których często zdarzenia sędziom umykają: dwóch sędziów (jednego koncentrującego się na szarżach i ruckach), dodatkowego sędziego do młyna (rekrutacja spośród byłych zawodników młyna) oraz odliczanie czasu przy kopach z podstawki na ekranie (w teorii jest określony czas, który dość często jest przekraczany). Nawołuje też do częstszego zatrzymywania czasu przez sędziów oraz do wprowadzenia globalnego kalendarza (po to, aby zmiany w przepisach były wdrażane w tym samym czasie w różnych kawałkach globu).

Firma Y11 Sports & Media z Hongkongu, od dwóch lat właściciel większości udziałów w walijskich Ospreys, ogłosiła zakup 25% udziałów w nowozelandzkich Hurricanes.

W Kanadzie, gdzie rugby pogrążone jest w kryzysie organizacyjnym i sportowym, zatrudniono nowego prezesa tamtejszej federacji – został nim były szef Glasgow Warriors, Nathan Bombrys.

Ciekawostka z amatorskich rozgrywek w Irlandii: w trzeciej drużynie Heaton Moor w meczu z Wythenshawe na boisko wyszło w młynie ośmiu zawodników z jednej rodziny: 56-letni Mike Ireland, kapitan drużyny (który zaczął grać w rugby w wieku 41 lat), i jego siedmiu synów (najmłodszy 18-letni, najstarszy 35-letni). Wynik ma mniejsze znaczenie, ale odnotujmy, że ekipa zdominowana przez rodzinę Irelandów wygrała mecz 65:7.

Z wieści transferowych:

  • rugbową emeryturę ogłosili Ben Tom Youngs, kapitan Leicester Tigers, były reprezentant Anglii i British & Irish Lions oraz Maxime Médard, obrońca Tuluzy i były reprezentant Francji,
  • reprezentant Anglii Piers Francis przejdzie z Northampton Saints do Bath;
  • z kolei Bath opuści Danny Cipriani – zapowiedział wyjazd z Anglii, ale nie wiadomo jeszcze dokąd;
  • z Clermont odejdzie reprezentant Japonii Kōtarō Matsushima – prawdopodobnie jego celem będzie liga japońska;
  • głośny transfer we francuskiej trzeciej lidze: była gwiazda Irish i Tulonu oraz reprezentant Anglii, Steffon Armitage, przejdzie z Biarritz do grającej na poziomie Nationale 1 Nicei.

Polacy za granicą

Wieści o naszych reprezentantach z lig zagranicznych – jak zwykle sprzed tygodnia.

Anglia:

  • Ross Cooke (Tynedale – National League 2 North): cały mecz przeciwko Blaydon, wygrany 27:34. Tynedale na mecz przed końcem rozgrywek zajmuje siódme miejsce. Cooke doczekał się także dłuższego tekstu w klubowych mediach o swoich występach w reprezentacji: https://www.tynedalerfc.co.uk/news/tynedales-polish-international-2697408.html;
  • Jakub Kijak (Bournville 2nd XV – Midlands Reserve League Div 1): od pierwszej minuty w meczu drugiej drużyny z rezerwami Lichfield, wygranym 55:35. Na mecz przed końcem rozgrywek rezerwy Bournville są przedostatnie w swojej lidze;
  • Eryk Luczka (Hornets – South West Premier): od pierwszej minuty w meczu z Ivybridge, wygranym 38:35. Przełamanie obrony przez Luczkę dało Hornets jedno z przyłożeń. Drużyna zajęła w sezonie trzecie miejsce w lidze;
  • Ethan Sikorski (North Walsham – London & SE Premier): z ławki rezerwowych w meczu z Maidenhead wygranym 52:22 (wszedł na boisko tuż po przerwie). North Walsham skończyło sezon na trzecim miejscu w lidze;
  • Grzegorz Szczepański (Bridgnorth – Midlands Premier): od pierwszej minuty w meczu z Syston przegranym 7:52. Bridgnorth dało się swoim rywalom na koniec sezonu zepchnąć z ligowego podium i spadło z trzeciego na czwarte miejsce.

Francja:

  • Mateusz Bartoszek (Bassin d’Arcachon – Fédérale 1): z ławki rezerwowych, od 48 minuty, w meczu fazy play-off o awans do Nationale 2 z Anglet, wygranym 16:15. Skromna zaliczka przed meczem rewanżowym;
  • Kamil Bobryk (Vienne – Fédérale 1): od pierwszej minuty w meczu fazy play-off o mistrzostwo Francji i awans do Nationale 1 z Pamiers, wygranym 31:22. Bobryk tuż przed przerwą zdobył przyłożenie;
  • Andrzej Charlat (Nevers – Pro D2): wrócił do składu po dłuższej przerwie i zagrał cały mecz przeciwko Rouen Normandie, wygrany 55:15. Zdobył dwa przyłożenia (jedno z nich nominowano do piątki najlepszych przyłożeń kolejki ligowej: https://www.facebook.com/rugbyprod2/videos/1861039760761994/), a jego drużyna zajmuje 4 miejsce w lidze i jest na niemal 100% pewna awansu do fazy play-off;
  • Aleksander Nowicki (Hyères Carqueiranne – Fédérale 1): od pierwszej minuty w meczu fazy play-off o mistrzostwo Francji i awans do Nationale 1 z Graulhet, wygranym 23:13.

Szkocja:

  • Craig Bachurzewski (Biggar – National League Division 1): od pierwszej minuty w meczu z Highland, wygranym 57:14. Biggar skończyło sezon na trzecim miejscu ligowej tabeli;
  • Ronan Seydak (Heriot’s – Super6 Sprint Series): z ławki rezerwowych w meczu z Boroughmuir Bears, wygranym 38:22. Heriot’s po dwóch kolejkach nadal pierwsze w tabeli.

Szwacjaria:

  • Kacper Ławski i Patryk Reksulak (Yverdon – LNA): Ławski od pierwszej minuty, a Reksulak z ławki rezerwowych w meczu z LUC wygranym 53:12. Ławski zdobył pierwsze przyłożenie w meczu i został uznany jednym z dwóch najlepszych graczy swej ekipy. Yverdon nadal jest liderem tabeli.

Walia:

  • Dawid Rubaśniak (Ebbw Vale – Premiership): wrócił do gry z ławki rezerwowych w meczu z Pontypridd, przegranym 3:14. Na mecz przed końcem sezonu jego drużyna była dziesiąta w lidze.

Zapowiedzi

Za tydzień w kraju czternasta kolejka Ekstraligi (Master Pharm Rugby Łódź – Up Fitness Skra Warszawa, Posnania – Orkan Sochaczew, Ogniwo Sopot – Awetna Pogoń Siedlce, Arka Gdynia – Lechia Gdańsk, Edach Budowlani Lublin – Juvenia Kraków), ostatnia tura rundy zasadniczej I ligi oraz ósma kolejka II ligi. Odbędzie się też już siódmy turniej mistrzostw Polski kobiet w rugby 7. W grze będą też juniorzy z centralnej ligi piętnastek.

W rugby międzynarodowym kilka spotkań Rugby Europe International Championships (na poziomach Conference 1 i Conference 2) – tu m.in. korespondencyjną walkę o awans do Rugby Europe Trophy toczyć będą Szwedzi i Czesi (pierwsi grają z Węgrami, drudzy z Łotyszami). Zapewne znacznie wyższy poziom rugby zobaczymy na boiskach klubowych – tu uwagę przyciągają przede wszystkim ćwierćfinałowe mecze europejskich pucharów, a także finał Rugby Europe Super Cup. Grać będą też drużyny Super Rugby.

3 komentarze do “Super Rugby na Fidżi”

  1. Cześć,
    Dzięki za dobrą lekturę. Jedna uwaga, karierę zakińczył Tom Youngs, brat Bena, a nie sam Ben.
    Pozdrawiam serdecznie

    Odpowiedz

Dodaj komentarz