Wesołych świąt i rugbowego roku 2024!

Tak się składa tym razem, że nowe wydanie szponów wypada na wigilijny wieczór. Z tej okazji wszystkim czytelnikom tej strony, sympatykom rugby i ich bliskim życzę spokojnych świąt i wielu zdrowych rugbowych emocji w nowym roku. A i przed tą wigilią mieliśmy co posmakować, grały bowiem czołowe europejskie ligi, a nasi najbliżsi rywale, Rumuni, zapowiedzieli mecz ze Szkocją A.

Top 14

We Francji, po pucharowej przerwie, rozegrano dziesiątą kolejkę Top 14.

Stade Français – Stade Rochelais 18:13. Roszelczycy usilnie pragną wygrzebać się z dolnej połówki tabeli, w której pozostają od początku sezonu, ale wciąż to im się nie udaje. Tym razem wicemistrzowie kraju pojechali do Paryża i jedynym dorobkiem okazał się defensywny punkt bonusowy. Na Stade Jean-Bouin w trudnych warunkach obie drużyny popełniały sporo błędów. Goście wyszli na prowadzenie po karnym, ale gospodarze odpowiedzieli jedynym przyłożeniem w pierwszej połowie (ładny zwód Joe’go Marchanta) i do przerwy prowadzili 10:3. Roszelczycy mogli przegrywać znacznie niżej, ale Antoine Hastoy dwukrotnie spudłował z karnych. Po przerwie Ronan O’Gara wpuścił na boisko Willa Skeltona, ale już po paru minutach jego drużynę spotkał bolesny cios: czerwoną kartkę za niesportowe zachowanie zobaczył Jonathan Danty. Co prawda przez 10 minut siły były wyrównane, ale paryżanie wykorzystali karnego i podwyższyli przewagę do 10 punktów. A gdy mieli liczebną przewagę, dorzucili przyłożenie. Na 10 minut przed końcem goście odpowiedzieli przyłożeniem i zredukowali dystans do pięciu oczek. Mimo osłabienia atakowali do końca, jednak nieskutecznie.

Stade Toulousain – RC Toulon 25:17. Ostatnie spotkanie weekendu (tym razem w sobotni, a nie niedzielny wieczór) przyciągało sporo uwagi – obrońcy tytułu mistrzowskiego podejmowali wicelidera tabeli. Początek meczu znacznie lepiej ułożył się dla graczy z Lazurowego Wybrzeża – ci po 20 minutach prowadzili 14:0. Jednak jeszcze przed przerwą gospodarze odpowiedzieli dwoma przyłożeniami i do remisu brakło im tylko jednego skutecznego podwyższenia. Po przerwie Thomas Ramos i Dan Biggar (który w tym meczu wrócił do gry po kontuzji pleców) wymienili się karnymi i Tulon wciąż był na prowadzeniu. To zmieniło się na kwadrans przed końcem, gdy przyłożenie dla gospodarzy zdobył Matthis Lebel. Ramos dorzucił podwyższenie, a potem karnego i w ten sposób dał swojej drużynie zwycięstwo. W ostatnim akordzie meczu tulończycy liczyli przynajmniej na defensywny punkt bonusowy, ale Enzo Hervé z karnego trafił w słupek.

Poza tym:

  • USA Perpignan – Aviron Bayonnais 36:10 (imponujące zwycięstwo Katalończyków nad Baskami, 6:1 w przyłożeniach);
  • Union Bordeaux-Bègles – Lyon OU 46:10 (Damian Penaud tym razem bez zdobyczy punktowej, ale jego drużyna wysoko wygrała; początkowo zacięty mecz zmienił się po czerwonej kartce Romaina Taofifenuy; dla gospodarzy to piąta z rzędu wygrana);
  • Montpellier Hérault – Castres Olympique 30:21 (gospodarze, po dwóch zwycięstwach w Challenge Cup, przełamali się wreszcie także w lidze, wygrywając na dodatek z ekipą ze ścisłej czołówki);
  • Racing 92 – Oyonnax 66:10 (absolutnie jednostronny pojedynek i pierwszy raz w tym sezonie osiągnięta dwucyfrowa liczba przyłożeń przez jedną drużynę – paryżanie zaliczyli ich aż 10, z czego trzy Nolann le Garrec; dokonanie tym bardziej imponujące, że przez pierwsze pół godziny gospodarze nie zdobyli ani jednego punktu, a nawet przegrywali);
  • Section Paloise – ASM Clermont 22:11 (imponująca seria Pau na własnym boisku trwa i zwycięstwa przestają być niespodziankami; to jest o tyle cenniejsze, że odniesione mimo kłopotów Joe’go Simmondsa z podstawki).

W tabeli zmiany głównie w czołówce, w której wciąż jest ciasno. Liderem pozostał Racing 92, a trzy punkty straty to niego mają Pau i Stade Français (znów dwie ekipy z Paryża w czołowej trójce). Tuluza mimo wygranej wypadła z czołowej szóstki, ale w czołówce zrobiło się ciaśniej. Na dole bez zmian – zwycięstwa dwóch ostatnich ekip pozwoliły im zmniejszyć dystans do reszty stawki.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1. Racing 921034
2. ↑↑Section Paloise1031
3. ↑↑Stade Français1031
4. ↑↑↑Union Bordeaux-Bègles1028
5. ↓↓↓RC Toulon1028
6. ↓↓↓Castres Olympique1028
7. ↓Stade Toulousain1027
8. ASM Clermont1023
9. Stade Rochelais1021
10. Aviron Bayonnais1019
11. Oyonnax1016
12. Lyon OU1016
13. USA Perpignan1013
14. Montpellier Hérault1011

Pro D2 ma przerwę świąteczną, ale są wieści pozaboiskowe – Biarritz, w nieustającym konflikcie z władzami miasta, ma ponownie przemyśliwać przeniesienie. Tym razem nie na drugi koniec Francji, ale w granicach kraju Basków – tyle że poza Francję, do San Sebastián.

United Rugby Championship

W URC póki co obejrzeliśmy tylko połowę spotkań ósmej kolejki – szczególnej, bo derbowej. Derby Walii odbędą się tradycyjnie w drugi dzień świąt, we wtorek, podobnie hitowy pojedynek Munsteru z Leinsterem. Z kolei spotkanie Sharks z Lions zaplanowano dopiero na 6 stycznia.

Ulster – Connacht 20:19. W pierwszych irlandzkich derbach świątecznego weekendu bardzo dużo emocji. Zaczęło się z impetem – z czterech pierwszych akcji trzy skończyły się przyłożeniami, a w czwartej było od niego o włos (Shayne Bolton przyłożył piłkę na linii kończącej pole punktowe). Po 20 minutach belfastczycy prowadzili 14:7 i ten wynik utrzymał się do przerwy. W drugiej połowie Ulster dołożył 6 punktów po karnych w wykonaniu Johna Cooney’a, natomiast Connacht odpowiedział dwoma przyłożeniami. Zaimponował zwłaszcza przy pierwszym z nich Shamus Harley-Langton, który w indywidualnej akcji o włos od bocznej linii pokonał trzech przeciwników i przyłożył piłkę w narożniku. Przy tym przyłożeniu brakło skutecznego podwyższenia i przez ostatnie dziesięć minut obie ekipy dzielił tylko jeden punkt – Connacht jednak w kluczowych momentach tracił piłkę i nie zdołał przeważyć losów meczu na swoją stronę.

Stormers – Bulls 26:20. W tym sezonie dotąd to Bulls radzili sobie najlepiej spośród ekip z Południowej Afryki. Jednak tym razem ulegli w Kapsztadzie finalistom z poprzedniego sezonu, Stormers. Goście zaczęli mecz bardzo dobrze, bo w ciągu kwadransa zaliczyli dwa przyłożenia. Jednak gospodarze nie pozostawali dłużni, odpowiadali karnymi Manniego Libboka i drop goalem Damiana Willemse, podczas gdy Bulls z podstawki zawodzili. W efekcie, gdy wreszcie gospodarze zdobyli przyłożenie, wyszli na prowadzenie 16:10. W drugiej połowie szybko powiększyli prowadzenie po karnym Libboka i utrzymali je do końca – obie ekipy wymieniły się jeszcze po jednym przyłożeniu i choć ostatecznie Stormers zdobyli ich w całym spotkaniu mniej od rywali (2:3), mecz wygrali 6 punktami – w obecności aż 40 tys. widzów.

Poza tym:

  • Glasgow Warriors – Edinburgh 22:10 (pierwsze starcie z dwumeczu o 1872 Cup padło łupem ekipy z Glasgow mimo braku w niej kilku kluczowych zawodników; mecz rozstrzygnęły dwa przyłożenia zdobyte przez gospodarzy w ostatnim kwadransie, gdy gości osłabiła żółta kartka; jedno z nich zdobył najskuteczniejszy w tym sezonie gracz URC, młynarz Johnny Matthews);
  • Zebre Parma – Benetton Treviso 24:31 (we włoskich derbach zdecydowanie górą Benetton, który co prawda po 10 minutach przegrywał 0:10, ale potem zdobył cztery przyłożenia z rzędu; gospodarze na sam koniec uratowali przynajmniej defensywny punkt bonusowy; najlepszym graczem meczu uznano Tommaso Menoncello, który wrócił do gry po długiej kontuzji).

W tabeli na czoło wyszli Glasgow Warriors, ale trzeba pamiętać, że dotychczasowy lider, Leinster, swój mecz gra dopiero w środę. Ale nawet mimo faktu, że tylko połowa drużyn rozegrała swoje spotkania ósmej kolejki, wart uwagi jest awans włoskiego Benettona do czołowej trójki.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1. ↑Glasgow Warriors830
2. ↓Leinster729
3. ↑↑Benetton Treviso827
4. ↓Bulls826
5. ↑↑Ulster824
6. ↓↓Munster723
7. ↓Edinburgh822
8. ↑↑Stormers822
9. ↓Connacht820
10. ↓Lions719
11. Ospreys716
12. Cardiff715
13. ↑Zebre Parma812
14. ↓Scarlets711
15. Sharks77
16. Dragons76

Premiership

Dziewiąta kolejka spotkań (to już półmetek sezonu zasadniczego!) w Anglii zapowiadała się bardzo ciekawie, zwłaszcza dwa pojedynki pomiędzy drużynami z czołowej czwórki tabeli. Dopisywała frekwencja – świąteczny okres tradycyjnie przyciąga tam widzów, a pewnie dodatkowo zachęciły kibiców bardzo dobre wyniki angielskich drużyn w Champions Cup.

Sale Sharks – Saracens 22:20. Ekipa z Manchesteru po wpadce z poprzedniej kolejki mierzyła się z idącymi w górą tabeli obrońcami tytułu mistrzowskiego, Saracens, w rewanżu za finał ligi z ubiegłego sezonu. Rewanżu udanym, bo wygranym przez gospodarzy, choć skromną różnicą punktów. Kluczowy dla ich zwycięstwa był początek drugiej połowy – do przerwy przegrywali 7:10, natomiast w ciągu kilku minut po przerwie zdobyli dwa przyłożenia i zyskali 9-punktową przewagę. Prowadzenia nie oddali już do końca – choć Londyńczycy po karnym Owena Farrella zmniejszyli stratę do 6 punktów, George Ford odpowiedział tym samym i powiększył dystans z powrotem do 9 oczek. W tej sytuacji przyłożenie z podwyższeniem Saracens nie dało im prowadzenia. Mieli jeszcze kwadrans by nadrobić brakujące dwa punkty, ale Sale Sharks skutecznie się wybronili, a mogli jeszcze przewagę podwyższyć (karny Forda w słupek w ostatnich minutach). Dla nich jest to dwunaste ligowe zwycięstwo na swoim boisku z rzędu.

Bath – Harlequins 25:17. Także i w drugim spotkaniu na szczycie górą wyszła drużyna wyżej sklasyfikowana przed meczem. Bath zaczęło od przyłożenia na samym początku spotkania, ale moment później było już 5:5 po znakomitej odpowiedzi Marcusa Smitha. Obaj łącznicy ataku nie mieli swojego dnia w kopach z podwyższeń, ale w pierwszej połowie Finn Russell dał swojej drużynie prowadzenie po karnym. Po przerwie Bath w praktyce rozstrzygnęło spotkanie – dwa przyłożenia dały gospodarzom już 15 punktów przewagi. I choć Quins szybko odpowiedzieli przyłożeniem, ośmiopunktowego dystansu już nie zmniejszyli. Przeciwnie, to Bath dorzuciło czwarte przyłożenie i w ostatniej akcji londyńczycy mogli już tylko liczyć na zdobycie bonusowego punktu ofensywnego. Zdobyli przyłożenie, ale Smith znów chybił z podstawki i nawet bonus gości ominął.

Poza tym:

  • Newcastle Falcons – Bristol Bears 13:21 (długo różnica między drużynami była minimalna i dopiero w ostatnich 10 minutach goście rozstrzygnęli mecz na swoją korzyść, m.in. dzięki fantastycznemu przyłożeniu Virimiego Vakatawy: https://twitter.com/i/status/1738324338275713481);
  • Exeter Chiefs – Leicester Tigers 29:10 (przy rekordowych 15 tys. widzów na Sandy Park Exeter Chiefs powstrzymali pnących się w górę tabeli gości z Leicester; na początku drugiej połowy prowadzili już 24:0 i choć goście zdobyli potem dwa przyłożenia, żadnego z nich nie podwyższyli, a na koniec gospodarze przypieczętowali wygraną)
  • Gloucester – Northampton Saints 29:31 (emocjonujące spotkanie, w którym gospodarze otarli się o sprawienie niespodzianki; pierwsza połowa pod znakiem dominacji Saints, którzy zdobyli cztery przyłożenia i prowadzili nawet 24:7 – jednak od ostatniej akcji tej części spotkania straty zaczęli odrabiać gospodarze i już po kwadransie gry w drugiej połowie to oni wyszli na prowadzenie; końcówka emocjonująca – Saints na kwadrans przed końcem uzyskali dwupunktową przewagę, a w doliczonym czasie gry Adam Hastings spudłował dalekiego karnego, który mógł dać Gloucesterowi zwycięstwo).

Choć Sale Sharks wygrali, stracili fotel lidera – dzięki ofensywnemu punktowi bonusowemu wyprzedziło ich Bath. Z czołowej czwórki wypadły obie londyńskie drużyny, ale tracą niewiele dystansu do wyprzedzających ich ekip. Zwycięstwo Bristol Bears dało im odrobinę nadziei na włączenie się do walki o play-off.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1. ↑Bath932
2. ↓Sale Sharks931
3. ↑↑Northampton Saints930
4. ↑↑Exeter Chiefs928
5. ↓Saracens926
6. ↓↓↓Harlequins926
7. ↑Bristol Bears921
8. ↓Leicester Tigers920
9. Gloucester914
10. Newcastle Falcons94

W Championship rozegrano cztery spotkania. Ostatnie pozostało na świąteczny wtorek i może namieszać na czele tabeli – Nottingham ma szansę awansu na pierwsze miejsce w ligowej tabeli, bo Ealing Trailfinders w ten weekend pauzowali, a wicelider, Doncaster Knights, przegrał nieoczekiwanie wyjazdowe spotkanie z Caldy (19:24). Pierwszą wygraną w sezonie odniosła ekipa Cambridge, która dzięki przyłożeniu w ostatniej akcji pokonała 28:26 London Scottish (obie ekipy okupują dwa ostatnie miejsca w ligowej tabeli).

Ze świata

O nietypowej porze, bo w piątek o 15:00 (a według naszego czasu – w południe) rozegrano w Tbilisi trzeci w historii finał rozgrywek Rugby Europe Super Cup. I trzeci raz w historii sięgnęła po to trofeum gruzińska ekipa Black Lion (na pewno dodatkowo podbudowana ubiegłotygodniowym triumfem nad walijskimi Scarlets), która pokonała Tel-Aviv Heat 27:17. Gruzini od początku meczu dominowali, po 20 minutach prowadzili 17:0 (błysnął przyłożeniem skrzydłowy Aleksander Todua, którzy przebił się przy linii bocznej przez kilku przeciwników), a pierwszą połowę wygrali 24:7 (ostatnie przyłożenie zdobywając w osłabieniu po żółtej kartce po ciekawym rozegraniu autu: https://twitter.com/i/status/1738170259939418498). Kilka minut po przerwie zmarnowali niezłą okazję do kolejnego przyłożenia, a moment później czerwoną kartkę za czyszczenie w rucku na połowie rywali zobaczył zdobywca pierwszego przyłożenia w meczu Giorgi Kelweraszwili i obraz meczu się zmienił – kolejne dwa przyłożenia zdobyli przyjezdni i zredukowali dystans do 7 oczek. Black Lion co prawda zwiększył przewagę po karnym Luki Matkawy (w sumie 12 punktów młodego łącznika ataku), ale na ostatnie kilka minut został na boisku w trzynastkę po żółtej kartce. Mimo osłabienia jednak zdołał przez ostatnie kilka minut wybronić się i zapobiec utracie punktów – ostatecznie wygrał 27:17.

W trzeciej kolejce Japan Rugby League One druga już porażka obrońców tytułu mistrzowskiego – Spears Funabashi Tokyo-Bay tym razem przegrali na własnym boisku z Shizuoka BlueRevs 19:23. Spears prowadzili na początku (ale zdobywca pierwszych punktów, Ben Foley, okupił je kontuzją), ponownie wyszli na prowadzenie kilka minut przed końcem, ale rywale w ostatniej akcji zdobyli przyłożenie z podwyższeniem, które pozwoliło im ograć mistrza. Jego autorem był uznany najlepszym graczem meczu młody łącznik ataku Kento Iemura. Przerwana została też seria zwycięstw Kobe Steelers – w starciu z inną niepokonaną dotąd drużyną ulegli 39:46 Brave Lupus Tokyo. Zwycięzcy ten wynik zawdzięczają w dużej mierze parze All Blacks – Shannon Frizell zdobył aż cztery przyłożenia, a Richie Mo’unga zaliczył 16 punktów z kopów. Od zwycięstwa do zwycięstwa (wszystkie bonusowe) kroczą Saitama Wild Knights – tym razem pokonali Black Rams Tokyo 44:17 (nie schodzą w tym sezonie poniżej 40 zdobytych punktów). Miano niepokonanych stracili Sagamihara Dynaboars – dotąd jednak mieli słabszych rywali (rywali w spodziewanej walce o utrzymanie), a tym razem mierzyli się z Toyota Verblitz i przegrali 40:54 (w sumie w meczu padło 14 przyłożeń). Poza tym Yokohama Eagles rozgromili Hanazono Liners 66:26 (hat-trick przyłożeń rezerwowego młynarza Shunty Nakamury), a Mie Heat przegrało z Tokyo Sungholiath 16:34. W tabeli na czele z trzema wygranymi Wild Knights i Brave Lupus, na dnie bez wygranej Black Rams, Liners i Heat.

Półmetek fazy zasadniczej osiągnęły drużyny włoskiej Serie A Elite. Szlagierem tej kolejki był rewanż za finał z poprzedniego sezonu – Rovigo grało z Petrarcą Padwa. Mecz skończył się tak jak finał sprzed roku – zwycięstwem Rovigo, które dzięki przyłożeniu na koniec meczu wygrało 12:10. Obie drużyny zajmują drugie i trzecie miejsce w ligowej tabeli – punkt przewagi nad Rovigo ma Viadana, która w ten weekend w innym pojedynku ekip z czołówki pokonała Colorno 28:19. Stawkę dziewięciu drużyn zamyka jedyna bez zwycięstwa (i zaledwie z dwoma punktami) – Vicenza.

Nowy trener reprezentacji Rumunii zapowiedział w wywiadzie, że jego drużyna w najbliższych miesiącach (wygląda na to, że przed startem REC) zagra ciekawy mecz rozgrzewkowy, w którym rywalem Rumunów będzie Szkocja A. Sam ma pojawić się w Rumunii dopiero trzy tygodnie przed meczem z Polską. Przy okazji wskazał, że zamierza nadzorować cały program rozwoju kadry (począwszy od drużyn młodzieżowych) i podkreślił znaczenie drużyny Romanian Wolves.

Z Major League Rugby: Przeniesiona z Atlanty do Los Angeles drużyna Rugby ATL będzie posługiwać się w nowym sezonie nazwą RFC Los Angeles (RFCLA). Kontynuacja zresztą jest skromna – nie tylko nowi właściciele, ale utrzymanych będzie zaledwie 11 zawodników ze składu z poprzedniego sezonu. Znaleźć się ma za to w drużynie kilku graczy, którzy jesienią grali dla Tel-Aviv Heat (cóż, sezony MLR i Rugby Europe Super Cup się nie pokrywają).

Z Super Rugby dochodzą wieści o kłopotach finansowych australijskiej drużyny Melbourne Rebels. Nad drużyną i jej istnieniem zbierają się czarne chmury, a tymczasem australijska federacja robi dużo, aby uczynić rugby bardziej popularnym w Melbourne i stanie Wiktoria.

Federacja nowozelandzka otrzyma pokaźny zastrzyk gotówki – podjęto decyzję o sprzedaży dalszych udziałów w komercyjnym operatorze All Blacks amerykańskiemu inwestorowi, firmie Silver Lake. Udział Amerykanów wzrośnie z 5,71% do 7,5%, a cena za te dodatkowe 1,79% wyniesie 62,5 mln dolarów nowozelandzkich (czyli równowartość ok. 150 mln zł). Oznacza to, że włodarze rugby w Nowej Zelandii nie znaleźli odpowiedniego kapitału na rodzimym rynku.

Z kolei z angielskiej RFU wieści o wydawaniu pieniędzy – federacja ma zamiar podpisać bezpośrednie kontrakty na kolejny sezon z grupą aż 25 zawodników, kluczowych dla reprezentacji, z których każdy otrzyma 160 tys. funtów rocznie uzupełniających jego klubową umowę. Taką ofertę ponoć przyjął już Maro Itoje, natomiast ma ona podobno nie ominąć też jego klubowego kolegi, Owena Farrella, któremu obniżka gaży w Saracens nie grozi.

Trwają tam też rozmowy na temat nowej umowy regulującej rozgrywki na najwyższym poziomie – Professional Game Agreement. Kluby Championship nie chcą się zgodzić na przekształcenie ich ligi w Premiership 2 zbudowaną na bazie franczyz. Nie podoba im się też zamiar RFU wprowadzania na ten poziom nowych drużyn nie drogą awansu z National (otwierałoby to drogę drużynom Wasps, Worcester Warriors i London Irish). Z kolei kluby Premiership obstają przy wymogu, aby drużyna awansująca na najwyższy poziom ligowy musiała wykupić udziały w PRL (akcje serii P), co oznacza wydatek rzędu 20–35 milionów funtów na wejściu, blokujący niemal wszystkich potencjalnych kandydatów. RFU ostrzega, że kluby Championship, które nie przystąpią do Premiership 2 nie mają co liczyć na zwiększenie centralnego finansowania (radykalnie obciętego w okresie pandemii). Słowem, w tym zakresie w Anglii wszystko po staremu.

Federacja meksykańska potwierdziła zamiar utworzenia franczyzy Major League Rugby w Monterrey, o czym wspominałem przed tygodniem. Co więcej, wskazała, że jednocześnie myśli nad powołaniem drużyny, która występowałaby w Super Rugby Americas. Jednak w swoim komunikacie nie podała jakichś konkretów czasowych.

Należąca do World Rugby platforma Rugby Pass TV zwiększy swój repertuar – w tym sezonie będzie pokazywać mecze kobiecej Premiership (po jednym w każdej kolejce) oraz spotkania kobiecych rozgrywek Celtic Challenge, które WR subsydiuje (drugi sezon startuje już wkrótce).

Alun Wyn Jones ujawnił, że niedawno, gdy przechodził testy medyczne w Tulonie, zdiagnozowano u niego chorobę serca – migotanie przedsionków.

Z rynku transferowego:

  • 41-letni Australijczyk Matt Giteau wraca z emerytury, na którą udał się po zdobyciu tytułu mistrza MLR z LA Giltinis – w nadchodzącym sezonie tej ligi ma zagrać dla San Diego Legion;
  • RG Snyman, od trzech lat reprezentujący Munster (ale znacznie więcej czasu spędza lecząc kontuzje niż na boisku) po tym sezonie przejdzie do Leinsteru;
  • reprezentant Gruzji Wasil Łobżanidze, grający w Brive, dołączy awaryjnie (jako medical joker) do Tulonu;
  • zmiana trenera reprezentacji Argentyny: Michaela Cheikę zastąpi jego dotychczasowy asystent Felipe Contemponi (wcześniej w Leinsterze). Kto wie, czy Cheiki nie będą teraz kusić Australijczycy?;
  • póki co jednak faworytem do objęcia posady trenera kadry Australii jest podobno Joe Schmidt, natomiast Wallabies na inne stanowiska zatrudnili Petera Horne’a i Davida Nuciforę.

Portal walesonline.co.uk ułożył listę dziesięciu najlepiej opłacanych rugbystów na świecie. Na szczycie jest Finn Russell, którego zarobki w Bath mają przekraczać milion funtów. Potem dwóch mistrzów świata w Japonii – Cheslin Kolbe i Faf de Klerk z gażami ok. 900 tys. funtów. Dopiero na czwartym miejscu najlepiej opłacany zawodnik Top 14 czyli Siya Kolisi z Racingu 92. Dalej: Dan Biggar (Tulon), Owen Farrell i Maro Itoje (Saracens), Antoine Dupont (Tuluza), Steven Luatua (Bristol Bears) i Handrè Pollard (Leicester Tigers). Nie ma w tej dziesiątce najlepszego gracza na świecie, Ardiego Savei.

W wieku 86 lat zmarł były reprezentant Walii Brian Price, uczestnik wyprawy British & Irish Lions w 1966. W 1963 poprowadził drużynę Newport do słynnego zwycięstwa nad All Blacks.

Polacy za granicą

Wiadomości o reprezentantach Polski grających na co dzień za granicą – jak zwykle sprzed tygodnia.

Anglia:

  • Tomasz Pozniak (Wimbledon RFC, National League 2 East): wszedł na boisko zaraz po przerwie, a zszedł z niego przed końcem (aby zwolnić miejsce dla gracza z młyna po żółtej kartce) w meczu z Barnes, przegranym 20:21. Jego drużyna zajmuje przedostatnie miejsce w grupie;
  • Ethan Sikorski (Barnes RFC, National League 2 East): zagrał przeciwko Tomkowi Pozniakowi przez 68 minut. Dla odmiany, wyszedł z tego starcia zwycięsko, a jego ekipa nadal jest trzecia w ligowej tabeli;
  • Eryk Łuczka (Hornets RFC, National League 2 West): zagrał do 55. minuty w meczu z Exeter University, przegranym 27:33. Hornets pozostali na dwunastym miejscu w grupie;
  • Peter Hudson-Kowalewicz (Hull RUFC, National League 2 North): zagrał cały mecz z Hull Ionians, wygrany 23:17. Jego drużyna awansowała w tabeli o jeden szczebel, na dziewiąte miejsce.

Francja:

  • Andrzej Charlat (Stade Niçois, Nationale): zagrał do 67. minuty i zdobył przyłożenie w meczu z Périgueux, wygranym 41:15. Nicea pozostała na czwartym miejscu w lidze;
  • Mateusz Bartoszek (US Salles, Nationale 2): grał do 50. a potem od 70. minuty w spotkaniu z Saint Jean de Luz, wygranym 41:16. Jego ekipa jest liderem ligi;
  • Quentin Cieslinski (Stade Métropolitain, Nationale 2 – grupa 2): zagrał pierwszą połowę w spotkaniu z Dijon, wygranym 22:16. Jego ekipa awansowała na fotel lidera grupy;
  • Jędrzej Nowicki (CAP Pontarlier, Fédérale 2 – grupa 1): zagrał ostatnie 35 minut w meczu z Rillieux la Pape, przegranym 22:28. CAP jest ósme w swojej grupie;
  • Aleksander Nowicki (AS Monaco, Fédérale 2 – grupa 2): zagrał praktycznie cały mecz przeciwko Saint Marcellin, wygrany 33:13. Monaco zostało liderem grupy.

Walia:

  • Jakub Małecki (Ebbw Vale RFC, Premiership): wszedł na boisko w drugiej połowie meczu z Carmarthen Quins, wygranym 54:24. Ebbw Vale awansowało na drugie miejsce w lidze.

Zapowiedzi

Emocje rugbowe już we wtorek w URC – dwa derbowe pojedynki w Walii i szlagierowy mecz Leinsteru z Munsterem.

Weekend sylwestrowy to ponownie weekend zmagań głównie ligowych. We Francji jedenasta kolejka Top 14, a w niej m.in. mecze Bajonny z Racingiem 92, Tulonu ze Stade Français i La Rochelle z Tuluzą (rewanż za finał sprzed roku). W URC kolejna runda derbowa (znów niepełna z jednym spotkaniem w RPA przesuniętym), a w niej m.in. pojedynki Leinsteru z Ulsterem, Sharks ze Stormers czy Edynburgu z Glasgow Warriors. W Premiership dziesiąty weekend starć, a w programie m.in. mecze Northampton Saints z Sale Sharks czy Leicester Tigers z Bath.

1 komentarz do “Wesołych świąt i rugbowego roku 2024!”

Dodaj komentarz