Nowa Zelandia nie obroni mistrzostwa świata

Głównym wydarzeniem rugbowego weekendu były półfinały Pucharu Świata kobiet. Starły się w nich cztery najlepsze obecnie kobiece drużyny świata, a zwycięsko wyszły Kanada i Anglia. Zwraca uwagę zwłaszcza porażka z Kanadą sześciokrotnych mistrzyń świata, Nowozelandek. Sporo emocji było też pierwszym spotkaniu z dwumeczu Samoa i Chile, którego stawką jest awans na męski Puchar Świata. A we Francji – powódź zamiast rugby w Tulonie.

Puchar Świata kobiet

Miały być emocje w półfinałach i były. A na dodatek niespodzianka, która zmienia świat kobiecego rugby.

Nowa Zelandia – Kanada 19:34. Mecz znakomicie zaczęły Kanadyjki – po paru minutach pierwsze przyłożenie zdobyła uznana potem za najlepszą zawodniczką meczu łączniczka młyna Justine Pelletier, a po kolejnych paru minutach było już 12:0. Zawodniczki z Ameryki przeważały, po 25 minutach miały na koncie już trzy przyłożenia i choć Black Ferns zmniejszyły stratę do 10 punktów, pod koniec pierwszej połowy Kanadyjki przedarły się znowu na pole punktowe (tym razem zrobiła to Sophie de Goede) i do przerwy prowadziły 24:7. A zaraz po niej dorzuciły kolejne 7 punktów powiększając przewagę do 24 oczek. Nowozelandki (grające bez Jorjy Miller) w drugiej połowie atakowały, zdobyły nawet dwa przyłożenia (jedno z nich Braxton Sorensen-McGee – jej dziewiąte w tym turnieju), ale to wciąż było za mało. A gdy na kilka minut przed końcem ich rywalki powiększyły dzięki karnemu przewagę do 15 punktów było już w praktyce po meczu. Przechwyt de Goede, który przerwał jeden z ostatnich ataków mistrzyń świata, choć zwyciężczyniom nie dał punktów, był ostatecznym upokorzeniem obrończyń tytułu.

Oczywiście, Kanadyjki, które wygrały absolutnie zasłużenie, nie wypadły sroce spod ogona. Zameldowały się w światowej czołówce już dobre kilka lat temu, a wyniki z ostatnich dwóch lat pokazywały, że włączą się do walki o najwyższe laury. Przez ponad 30 lat niezmiennie przegrywały z Nową Zelandią i to wysoko – ale wyniki z poprzedniego i obecnego roku z dwóch meczów w Christchurch (rok temu pierwsza w historii wygrana 22:21, a cztery miesiące temu remis 27:27) pokazywały, że tu wszystko może się zdarzyć. Wynik traktujemy jako niespodziankę, ale przede wszystkim dlatego, że od 1998 tylko raz zdarzyło się, aby Nowa Zelandia nie zagrała w finale Pucharu Świata (a każdy taki występ kończyła wygraną) i obecnie (zresztą, jak zwykle) broniła tytułu mistrzowskiego. A Kanadyjki grały w finale dotąd tylko raz, w 2014, gdy Nowozelandki zaliczyły wpadkę z Irlandią już w fazie grupowej.

Anglia – Francja 17:35. W drugim półfinale niespodzianki nie było – Francuzki nie wygrały z Angielkami od siedmiu lat i znowu im się nie udało. Nie pomógł im fakt, że musiały obejść się bez Axelle Berthoumieu i Manae Feleu, które choć nie zostały w meczu z Irlandią ukarane czerwonymi kartkami, trafiły przed panel dyscyplinarny i obie zostały wyeliminowane z ostatnich rund Pucharu Świata (przy czym Berthoumieu za ugryzienie rywalki dostała zawieszenie na aż 9 spotkań). Cóż, kary słuszne, jednak stanowią niewielkie pocieszenie dla Irlandek. Z kolei do składu gospodyń wróciła Ellie Kildunne i był to powrót znakomity – angielska obrończyni zdobyła dwa przyłożenia i została uznana najlepszą zawodniczką meczu.

Choć zwycięstwo wydaje się wysokie, a Angielki już w 5. minucie wyszły na prowadzenie i nie oddały go do końca, mecz długo był daleki od rozstrzygnięcia. Francuzki miały wiele atutów, w pierwszej połowie przeważały, ale przegrywały swoje auty, a pod koniec meczu oddały rywalkom pole. W pierwszej połowie padły tylko dwa przyłożenia – na akcję Kildunne (50-metrowy rajd skrzydłem) odpowiedziały Francuzki i do przerwy było 7:5 – to Francuzki zdawały się mieć więcej szans, jednak gospodynie imponowały w obronie. Drugą połowę zaczęła od przyłożenia po potężnym maulu autowym Amy Cokayne, ale Francuzki odpowiedziały i wciąż przegrywały tylko 2 punktami. Dopiero dwa przyłożenia Angielek między 60. i 70. minutą rozstrzygnęły spotkanie (drugie z nich – znowu w wykonaniu Kildunne i znowu po indywidualnym rajdzie). A w ostatnich 10 minutach, choć Francuzki zdobyły przyłożenie, potem już nie były w stanie zdziałać nic więcej.

W finale na Twickenham będziemy mieli zatem powtórkę sprzed 11 lat. Angielki będa miały szansę na trzecie mistrzostwo świata, a Kanadyjki – na pierwsze (przy drugim występie w finale). A w meczu o brąz zagrają Nowozelandki (taki los spotka je po raz pierwszy) i Francuzki (które dla odmiany ze zdobywania brązowych medali uczyniły tradycję).

Top 14

Trzecią kolejkę rozegrano we francuskiej Top 14, choć nie w całości.

Montpellier Hérault – Stade Toulousain 44:14. Po dwóch porażkach Montpellier przełamanie i pierwsza wygrana zespołu przyszły w momencie niezbyt oczekiwanym – wszak rywalem był niepokonany dotąd mistrz Francji. Chociaż to goście po 10 minutach gry zdobyli pierwsze przyłożenie, kolejne 30 minut było okresem dominacji gospodarzy, którzy w ciągu zaledwie kilku minut zdobyli trzy przyłożenia, a potem przed przerwą dorzucili jeszcze 10 punktów i wygrywali 34:7. Druga połowa zaczęła się dla Tuluzy fatalnie, od dwóch żółtych kartek. Paradoksalnie, okres gry w trzynastkę przetrwała bez straty punktów, a nawet chwilę potem sama zdobyła przyłożenie. Ale na tym się skończyło – w pozostałym okresie meczu to Montpellier dorzuciło kolejne dziesięć punktów i niezwykle pewnie wygrało.

Poza tym:

  • ASM Clermont – Section Paloise 50:27 (pierwsza wygrana w sezonie Clermont i jednocześnie pierwsza porażka gości; dwa przyłożenia gruzińskiego filara Giorgiego Achaładzego);
  • Union Bordeaux-Bègles – US Montauban 71:24 (prawdziwy pogrom z dwucyfrową liczbą przyłożeń zwycięzców; dublety zaliczyli młodzi reprezentanci Francji Louis Bielle-Biarrey i Nicolas Depoortère);
  • Castres Olympique – Aviron Bayonnais 48:17 (pierwsze zwycięstwo w sezonie Castres i podobnie jak w przypadku Clermont – od razu bonusowe; zaimponowali zwłaszcza Santiago Arata i Christian Ambadiang, który co prawda zaczął mecz od żółtej kartki, ale potem zaliczył dwa przyłożenia – oto wspólna akcja tych dwóch zawodników: https://x.com/i/status/1969513990368768261);
  • Lyon OU – Stade Français 42:37 (gospodarze punktowali w tym meczu tylko przez pół godziny: z 0:10 wyprowadzili wynik 42:23, by w końcówce bronić się przed atakami paryżan i wygraną dowieźć do końca);
  • USA Perpignan – Racing 92 15:28 (Katalończycy zaczęli od błyskawicznego przyłożenia, ale potem jeszcze w pierwszej połowie paryżanie odpowiedzieli trzema swoimi i ostatecznie zwyciężyli; niestety awantura między zawodnikami na boisku miała spowodować nieładną reakcję niektórych kibiców gospodarzy, którzy rzucali w zawodników piwem).

A hit kolejki, zaplanowane na niedzielny wieczór starcie Tulonu z La Rochelle, nie doszedł do skutku – oberwanie chmury dosłownie zatopiło murawę i grać się nie dało. Mecz zostanie rozegrany w innym terminie.

W tabeli na czele już trzeci tydzień z rzędu Lyon, który jako jedyny ma komplet trzech wygranych na koncie. Porażki nie doznał także Tulon, ale on w ten weekend ostatecznie nie zagrał. Bez wygranej wciąż Perpignan i Montauban.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1.Lyon OU313
2. ↑↑↑↑↑↑↑Union Bordeaux-Bègles39
3.Section Paloise39
4. ↓↓Stade Toulousain39
5. ↓RC Toulonnais28
6. ↑↑Racing 9238
7. ↓↓Aviron Bayonnais38
8. ↑↑Castres Olympique37
9. ↑↑Montpellier Hérault36
10. ↓↓↓Stade Français36
11. ↓↓↓↓↓Stade Rochelais25
12. ↑ASM Clermont35
13. ↓USA Perpignan30
14.US Montauban30

W czwartej kolejce Pro D2 potknięcie zaliczyło liderujące Brive, które na wyjeździe przegrało 20:41 z Biarritz. Brive straciło (jako ostatnia drużyna w lidze) status zespołu niepokonanego, a Baskowie dzięki przyłożeniu z ostatniej akcji zdobyli bonus ofensywny. Na fotelu lidera zasiadło Colomiers, które pokonało 38:13 Aurillac (trzy z siedmiu przyłożeń zwycięzców zdobyli Portugalczycy, Rodrigo Marta i Vincent Pinto), a za jego plecami są Agen (niełatwe zwycięstwo nad beniaminkiem z Carcassonne na jego terenie, 17:13) i Vannes (bezproblemowa wygrana 40:7 z Provence). Poza tym Grenoble pokonało 20:17 Nevers, Béziers wygrało 43:9 z Mont-de-Marsan (tu dwa przyłożenia kolejnego Portugalczyka, najlepszego na boisku Samuela Marquesa), Dax zwyciężył 18:14 Oyonnax (dzięki przyłożeniu z 80. minuty; dla Dax to pierwsza wygrana w sezonie), a Valence Romans ograło 31:0 Soyaux Angoulême.

Z kraju

W niedzielę w Koszalinie odbył się pierwszy turniej tegorocznych mistrzostw Polski w rugby 7 seniorów. W zmienionej formule (cyklu turniejów), która oznacza zapewne oddzielenie siódemkowiczów od ekstraligowiczów (z drużyn ekstraligowych do mistrzostw zgłosił się tylko AZS AWF Warszawa). Wydaje się, że turniej nie miał jakiejś szalonej obsady, a w jego finale Posnania pokonała RC Koszalin 21:7.

Było to też pierwszy weekend gier w centralnej lidze juniorów. W rozgrywkach ma uczestniczyć osiem drużyn, które w pierwszej fazie podzielono na dwie grupy. Rozegrano póki co trzy spotkania: w grupie północnej dwa wysokie zwycięstwa gospodarzy: Lechia Gdańsk pokonała Posnanię 65:0, a Ogniwo Sopot wygrało z Arką Rumia 66:7. W grupie południowej Budowlani Łódź pokonali HSBC Juvenię Kraków 38:10 (spory wkład w zwycięstwo gospodarzy miał Bartosz Cisak, który zdobył trzy przyłożenia i 23 punkty), a drugie spotkanie, Orkana z Budowlanymi Lublin zaplanowane jest na wtorek. Z ubiegłego sezonu brakuje Arki Gdynia. Z klubów ekstraligowych nie ma w stawce ponadto Pogoni Siedlce (smutny to obrazek, gdy mistrz Polski nie ma ekipy juniorów), Rugby Białystok i AZS AWF Warszawa.

Obozy treningowe miało kilka reprezentacji naszego kraju – w tym piętnastkowa seniorów i siódemkowa seniorek. Męska reprezentacja U20 rozegrała nawet sparing z Lechią Gdańsk.

Po aferze sprzed tygodnia Juvenia Kraków poinformowała, że kolejny domowy mecz, z Pogonią Awentą Siedlce, zagra na innym boisku niż dotychczas – skorzysta z obiektu należącego do UJ. Widocznie historia ze Zwierzynieckim, który odebrał zgodę na rozegranie meczu z Lechią na swoim stadionie na dwie godziny przed jego rozpoczęciem, ma konsekwencje w stosunkach panujących między klubami sąsiadującymi przez miedzę.

Ze świata

W Pacific Nations Cup zapadły ostateczne rozstrzygnięcia. W finale Fidżi pokonało Japonię 33:27. Pierwsze punkty w meczu poszły na konto Japonii, która po 20 minutach nieoczekiwanie prowadziła 10:0, ale potem wyspiarze przebudzili się i jeszcze przed przerwą zdobyli cztery widowiskowe przyłożenia, a tuż po niej dorzucili piąte, dzięki czemu prowadzili 33:10. Wówczas stanęli, zaczęli zbierać żółte kartki, a Azjaci powoli odrabiali straty. Na kwadrans przed końcem zbliżyli się na dystans 6 oczek, ale tego nie udało im się już nadrobić. Fidżyjczycy wygrali ten turniej po raz siódmy w historii. W meczu o trzecie miejsce Tonga wygrała z Kanadą 35:24, a gwiazdą meczu był Patrick Pellegrini (25 punktów, w tym trzy przyłożenia). Spotkanie było wyrównane, a Kanadyjczycy skutecznie odpowiadali na uderzenia rywali – jednak na ich ostatnie przyłożenie na 10 minut przed końcem już nie odpowiedzieli, choć w tym okresie bardzo mocno przycisnęli Tongijczyków.

Swoją drogą, dodatkowym efektem wygranej Fidżi w finale turnieju jest ponowne zepchnięcie Walii na trzynaste miejsce w rankingu World Rugby.

Pierwsze spotkanie dwumeczu pomiędzy ostatnią drużyną Pacific Nations Cup i drugą drużyną Ameryki Południowej, którego stawką jest awans na Puchar Świata w Australii, nie przybliżyło do sukcesu żadnej z uczestniczących w nim drużyn – Samoa zremisowała z Chile w Salt Lake City 32:32. Chile znakomicie zaczęło spotkanie, po pierwszej połowie prowadząc 25:8, ale po przerwie wszystko się zmieniło – to Samoa atakowało, raz po raz wchodząc w pole 22 m ekipy z Ameryki Południowej. I straty odrobiło, w ostatniej akcji meczu przyłożeniem doprowadzając do wyrównania. Obie ekipy zresztą miały szansę na zapewnienie sobie wygranej – Samoańczycy oprócz nieudanego podwyższenia po tym ostatnim przyłożeniu żałują pewnie aż trzech przyłożeń, które cofnęło im TMO. Z kolei Chilijczycy parę minut przed końcem kopali karnego, z którego Santiago Videla trafił w słupek, a w innej sytuacji grali z karnego tap&go w sytuacji, gdy sędzia pouczał rywali za przewinienie w maulu autowym i groził im żółtą kartką przy powtórce. Losy awansu w tej sytuacji rozstrzygną się za tydzień w chilijskim Viña del Mar, gdzie ponoć na trybunach zasiądzie 15 tys. ludzi. Warto przy tym wspomnieć, że dotąd Chile tylko raz grało przeciwko Samoa, dwa lata temu podczas Pucharu Świata, i wówczas przegrało aż 10:41.

Dwa towarzyskie mecze w Afryce pomiędzy Botswaną i Zambią – w obu triumfowali Zambijczycy, 26:7 i 26:0.

Po Currie Cup zaledwie po raz czwarty w ponad stuletniej historii tego trofeum sięgnęli Griquas – poprzednio udało im się to przed 55 laty. W finale rozgrywanym w Johannesburgu pokonali Lions 27:25, dla których i wynik, i przebieg stanowi bolesne déjà vu – rok temu także występowali w finale, także przegrali dwoma oczkami i także o zwycięstwie rywali zadecydował karny na koniec spotkania. Zresztą, gospodarze już cieszyli się z wygranej, gdy w doliczonym czasie gry przy ich jednopunktowym prowadzeniu sędzia podyktował na ich korzyść rzut karny. Jednak po konsultacji z TMO zmienił decyzję, przyznał karnego rywalom, a George Whitehead nie pomylił się z podstawki.

W ósmej kolejce nowozelandzkiego NPC pierwszą porażkę w sezonie odniosło Canterbury, które uległo Otago 36:38, tracąc przy okazji na rzecz gości Rainfurly Shield. Ekipa z Christchurch jeszcze na niespełna pół godziny przed końcem prowadziła 15 punktami, ale Otago zanotowało znakomity finisz. Canterbury co prawda zachowało pierwszą pozycję w tabeli, ale Otago awansowało na drugą pozycję, ze stratą czterech punktów do swych rywali. Poza tym Taranaki pokonało 38:24 dotychczasowego lidera, Hawke’s Bay, Counties Manukau pokonało 49:28 Auckland (w meczu tym wrócił do gry po kontuzji Cameron Roigard, który chwilę po wejściu na boisko zdobył przyłożenie), Wellington rozgromiło Southland 75:19 (ekipa z południa po nieoczekiwanym sięgnięciu po Rainfurly Shield potem przegrała trzy kolejne spotkania, tracąc w nich łącznie blisko 200 punktów), Tasman uległo 24:29 Waikato (mecz dwóch dobrze radzących sobie w tym sezonie drużyn rozstrzygnęły złote punkty w dogrywce), North Harbour przegrało 21:22 z Northland (North Harbour wciąż bez porażki i znowu, podobnie jak w kilku ostatnich tygodniach, zwycięstwo wymknęło im się z rąk w końcówce – tym razem po karnym Riveza Reihany dla Northlandu z ostatniej minuty meczu), a Manawatū uległo Bay of Plenty 19:55.

W Argentynie odbyły się półfinały Torneo del Interior – czyli zmagań dla drużyn spoza obszaru stołecznego. Broniąca tytułu mistrzowskiego drużyna Tucumán Lawn Tennis Club w tym roku nie tylko nie awansowała do ćwierćfinałów, ale poniosła też porażkę w pierwszym meczu fazy play-out i czeka ją mecz o utrzymanie na pierwszym poziomie rozgrywek (przeciwko lokalnemu rywalowi Universitario Tucumán). W półfinałach triumfowały Marista RC z Mendozy (33:24 przeciwko Estudiantes Paranà) i ubiegłoroczny finalista Jockey Club Cordóba (41:27 z Duendes z Rosario, najbardziej utytułowaną drużyną w tych rozgrywkach).

W rozgrywkach Prem Rugby Cup pierwsze przyłożenie po powrocie do Anglii zdobył Louis Rees-Zammit – wpisał się na listę punktujących w 21. minucie meczu, w którym jego nowa drużyna, Bristol Bears, 40:24 pokonała poprzednią – Gloucester (także w tym meczu Walijczyk wdał się w boiskową awanturę i zobaczył żółtą kartkę). Warto też zwrócić uwagę, że w obu dotychczasowych meczach Leicester Tigers wystąpił wypożyczony z Nottinghamu Szwed Ale Loman.

W chińskim Hanghzou rozegrano pierwszy z trzech turniejów w serii Asia Rugby Sevens Series czyli siódemkowych mistrzostw Azji. Stawką cyklu jest awans najlepszej drużyny męskiej i kobiecej do turnieju trzeciego poziomu SVNS (u pań – z wyjątkiem Chin i Japonii, które o awans martwić się nie muszą). Organizatorzy postanowili w tym roku zwiększyć stawkę z 8 do 12 drużyn w turniejach. Wśród panów triumfował Hongkong, który w drodze do finału stracił tylko jedno przyłożenie, a w decydującym spotkaniu pokonał Japonię 31:12. W meczu o trzecie miejsce emocji było więcej – tu Chiny wygrały ze Sri Lanką (gospodarzem kolejnego turnieju w cyklu) 22:17. Debiutujący w rozgrywkach Tajwan i Uzbekistan spisały się całkiem nieźle – odpowiednio ósme i dziewiąte miejsce. W turnieju pań tradycyjnie dominowały Japonia i Chiny, a w decydującym starciu wygrały Japonki, 24:19. Trzecie miejsce dla Hongkongu, który tylko dwoma punktami pokonał Tajlandię. Tutaj beniaminkami były Indie (6. lokata) i Indonezja (ostatnie miejsce).

World Rugby ogłosiło – zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami – dwie kobiety, które podczas trwającego Pucharu Świata zostaną wprowadzone do World Rugby Hall of Fame. W galerii sław znajdą się dwie byłe zawodniczki – Irlandka Lynne Cantwell i Angielka Rochelle Clark. Obie były rekordzistkami swoich krajów w liczbie występów w reprezentacji (Cantwell zresztą wciąż nią jest).

Pod znakiem zapytania stoi przyszłość The Rugby Championship, które w 2026 i 2028 może być zastąpione dłuższymi wyprawami reprezentacji. W przyszłym roku All Blacks mają pojechać do Południowej Afryki na siedmiomeczowe tournée (cztery spotkania z ekipami z URC i trzy testy). W 2028 w ich ślady mogą iść Australijczycy.

Nowinki z krajów, których drużyny uczestniczą w Rugby Europe Super Cup. Rumuni poinformowali, że tym razem ich drużyna (Romanian Wolves) będzie opierać się w większości na zawodnikach piątej drużyny ich ligi, Rapidu Bukareszt. To ekipa, która w rumuńskiej stawce wyróżnia się promowaniem krajowej młodzieży i brakiem wzmocnień z zagranicy. U Holendrów Delta przejdzie spod pieczy federacji w ręce pięciu klubów z Ereklasse, z których każdy ma dostarczyć do drużyny 8 zawodników (z naciskiem na młodzież). Z kolei w Hiszpanii inne podejście – federacja podpisała kontrakty z 30 zawodnikami, z których 27 będzie grać w barwach Castilla y León Iberians. Efektem tego działania ma być m.in. powrót pięciu graczy z klubów zagranicznych. Hiszpanie planują, że aktywność Iberians nie ograniczy się do RESC, ale szczegółów jeszcze nie podali. Warto przy tym wspomnieć, że gruziński Black Lion, który opuścił Super Cup, niedawno rozegrał mecze z włoskimi franczyzami z URC, a w najbliższym czasie wybiera się na serię meczów z ekipami z Currie Cup w Południowej Afryce.

Argentyńska federacja oficjalnie potwierdziła przystąpienie do rozgrywek Super Rugby Americas czwartej drużyny z tego kraju – z regionu Litoral. Siedzibą drużyny będzie Rosario, a jej nazwa jeszcze nie jest znana.

World Rugby zapowiedziało zmiany w kobiecych rozgrywkach WXV. Nadal będzie uczestniczyć w nich 18 drużyn, ale podział na trzy poziomy z 6 zespołami na każdym zastąpiono podziałem na 2 poziomy – główny z 12 drużynami i drugi poziom z 6 drużynami. Jest w tym jakieś nawiązanie do planowanego męskiego Nations Championship. Zrezygnowano też z organizowania rozgrywek najwyższego poziomu w jednym miejscu – każdy zespół będzie grał mecze domowe i wyjazdowe, a na dodatek każda federacja zachowa prawa telewizyjne do spotkań na swoim terenie. Tylko niższy poziom ma odbywać się po staremu, w jednym miejscu, a WR ma wziąć na siebie finansowanie udziału drużyn. Wygląda też na to, że w 2027 część ekip zagra więcej meczów niż inne – wszystko z powodu pierwszej wyprawy kobiecej drużyny British & Irish Lions (a może – Lionesses?). Nowe zasady mają obowiązywać od turnieju w przyszłym roku.

Wiadomo także, jak będzie wyglądał proces kwalifikacji do Pucharu Świata kobiet w 2029: 1 miejsce – gospodynie (Australia), 4 miejsca – półfinalistki tegorocznej imprezy (Kanada, Nowa Zelandia, Anglia, Francja), 8 miejsc – regionalne kwalifikacje (zapewne trzy miejsca z Europy i po jednym z Afryki, Azji, Oceanii, Ameryki Południowej i Ameryki Północnej), 2 miejsca – pozostałe drużyny klasyfikowane najwyżej w rankingu, 1 miejsce – pozostała drużyna najwyżej sklasyfikowana w WXV 2028 (z góry zakładając, że będzie to ktoś z drugiego poziomu).

Krótko po tym jak World Rugby zapowiedziało zainwestowanie ponad 250 mln dolarów w rugby w Stanach Zjednoczonych, pojawiły się informacje (podał je Ignacio Chans w urugwajskim El Observador), że światowa organizacja zamierza ograniczyć swoje finansowanie rugby w innych zakątkach świata – m.in. w Ameryce Południowej finansowanie ma zostać obcięte o ok. 14% (czyli ok. 0,3 mln dolarów – w dwa lata po tym, jak nastąpiły poprzednie cięcia, wówczas o ok. 1 mln dolarów).

Niedawno reprezentacja Zimbabwe awansowała na Puchar Świata, jednak w federacji skandal goni za skandalem. Kilka miesięcy temu zawieszono jej prezesa w związku z zarzutami molestowania i sprzeniewierzenia funduszy, a obecnie rządowa Komisja Sportu i Rekreacji zawiesiła wszystkich pozostałych członków zarządu.

Z wieści transferowych:

  • znakomity Argentyńczyk Tomás Albornoz po zakończeniu najbliższego sezonu opuści Benetton i zacznie grać w Tulonie;
  • australijski łącznik młyna Nic White ponownie ogłosił koniec międzynarodowej kariery,
  • były trener London Irish, Toby Booth, został tymczasowym głównym trenerem Harlequins,
  • Brad Thorn, była gwiazda nowozelandzkiego rugby, potem trener, który doprowadził Reds do mistrzostwa Super Rugby, trafił w nieoczekiwane miejsce – będzie asystentem trenera reprezentacji Malty. Krok ten pomaga jednak wyjaśnić fakt, że jego żona jest Maltanką. Głównym trenerem został pochodzący z RPA Phil Pretorius, który był m.in. trenerem Tonga i Czech.

Do poczytania: dwa teksty z Guardiana: Gerarda Meaghera Springboks light up engrossing Rugby Championship so why tinker with it now? – o przyszłości TRC, egoiźmie Springboków i All Blacks, wreszcie o pieniądzach, oraz Matta Hughesa It’s ‘game on’ for launch, says rugby’s breakaway R360 league – but how ready is it really? – o lidze R360, a więc także w dużej mierze o pieniądzach…

Śmierć na boisku: w Paragwaju podczas meczu Old King Club i Jabalíes RC zmarł zawodnik tej pierwszej drużyny, 41-letni Argentyńczyk Esteben César Racca. Upadł podczas rozgrywania młynu, a przypuszcza się, że powodem mogło być uderzenie w głowę, które otrzymał kilka minut wcześniej.

Polacy za granicą

Wiadomości o reprezentantach Polski grających na co dzień za granicą – jak zwykle sprzed tygodnia.

Anglia:

  • Ross Cooke (Oxford Harlequins RFC, National League 2 East): zagrał cały mecz przeciwko Havant, przegrany 15:71. Po dwóch kolejkach jego drużyna jest czternasta, ostatnia w tabeli grupy.

Francja:

  • Quentin Cieslinski (Stade Métropolitain, Nationale 2 – grupa 2): zagrał ostatni kwadrans w meczu z Aubenas, wygranym 23:22. Jego ekipa z dwoma zwycięstwami na koncie zajmuje trzecie miejsce w tabeli grupy;
  • Thomas Toevalu (US Marmandaise, Nationale 2 – grupa 1): zagrał całe spotkanie przeciwko Mauleon, przegrane 15:23. Marmande z bilansem 1:1 jest dziewiąte w tabeli grupy;
  • Mateusz Bartoszek (RC Bassin d’Arcachon, Fédérale 1 – grupa 1): zagrał ostatni kwadrans w derbowym meczu z Gujan Mestras, przegranym 14:15. RCBA w środku stawki, na szóstym miejscu.

Irlandia:

  • Jakub Wojtkowicz (Sligo RFC, Connacht Senior League): w trzeciej rundzie prowincjonalnej ligi wyszedł w podstawowym składzie w meczu z Corinthians, przegranym 19:24;
  • Wiktor Wilczuk (Bruff RFC, Munster Plate): w drugiej rundzie prowincjonalnych rozgrywek pucharowych (po porażce w pierwszej jego klub gra o miejsce tylko 9., Munster Plate) wyszedł w podstawowym składzie w meczu z UL Bohemian, wygranym 16:14.

Szkocja:

  • Zenon Szwagrzak (Melrose Rugby, Premiership): wyszedł w podstawowym składzie w meczu z Kelso, przegranym 8:14. Po czterech rundach Melrose zajmuje szóste miejsce w stawce 10 drużyn.

Zapowiedzi

W kolejny weekend mnóstwo rugbowych emocji.

W kraju:

  • czwarta kolejka Ekstraligi: AZS AWF Warszawa – Edach Budowlani Lublin, Drew Pal 2 Lechia Gdańsk – Budowlani WizjaMed Łódź, Budmex Rugby Białystok – Juvenia Kraków, Pogoń Awenta Siedlce – Life Style Catering Arka Gdynia oraz Orlen Orkan Sochaczew – Energa Ogniwo Sopot (starcie medalistów z poprzedniego sezonu),
  • trzecia kolejka I ligi (m.in. ciekawe mecze Sparty Jarocin z RK/Skrą Warszawa oraz Rugby Wrocław z Legią Warszawa) oraz druga kolejka II ligi,
  • trzeci turniej mistrzostw Polski w rugby 7 kobiet w Poznaniu,
  • mecze centralnej ligi kadetów oraz pierwszy turniej mistrzostw Polski w rugby 7 kadetek.

A na świecie:

  • finał Pucharu Świata kobiet (i mecz o trzecie miejsce),
  • piąta kolejka The Rugby Championship (Nowa Zelandia – Australia i Południowa Afryka – Argentyna),
  • decydujące starcie dwumeczu pomiędzy Chile i Samoa, którego stawką jest przedostatnie miejsce na Pucharze Świata w Australii,
  • czwarta kolejka Top 14 (m.in. mecze Stade Français z Bordeaux i Bajonny z Tulonem),
  • pierwsza kolejka United Rugby Championship (m.in. starcie Stormers z Leinsterem),
  • pierwsza kolejka Prem (m.in. mecze Newcastle Red Bulls z Saracens i Harlequins z Bath),
  • finał argentyńskiego Torneo del Interior.

Dodaj komentarz