Springboks górą w TRC

Zwycięstwem mistrzów świata zakończyło się The Rugby Championship – wyjątkowo ciekawe w tym roku. Poza tym w kraju wygrywali faworyci, z kolei na świecie Leinster i Newcastle Red Bulls znów przegrały, Zebre Parma znowu wygrało, a we Francji Bajonna ograła Tuluzę i wyszła na prowadzenie w Top 14. Szalał też orkan Amy, który połamał słupy na Cardiff Arms Park i z powodu którego odwołano dwa mecze URC.

Ekstraliga

Piąta kolejka Ekstraligi, rozegrana w całości w sobotę, nie rozpieszczała kibiców jeśli chodzi o ilość emocji – wszystkie pięć meczów miało wyraźnych faworytów i faworyci ci ze zwycięstwami większych problemów nie mieli.

Juvenia Kraków – Pogoń Awenta Siedlce 25:61. Początek spotkania rozgrywanego wyjątkowo na obiekcie UJ ze sztuczną murawą (swoją drogą, krakowski klub zapowiada powrót na swoje boisko jeszcze jesienią) był zaskakujący: Juvenia miała inicjatywę, a jej efektem były zamieniane na punkty karne, po których było 6:0. Wtedy jednak ruszyły maule autowe gości, na które Juvenia nie miała recepty – punkty po pierwszym zostały co prawda unieważnione, ale po drugim już uznane i siedlczanie wyszli na prowadzenie. Chwilę później dorzucili drugie przyłożenie (wygrywając aut Juvenii na jej połowie – nie był to zresztą jedyny taki przypadek w tym meczu). Juvenia po kolejnych dwóch karnych zmniejszyła dystans do dwóch oczek, ale dwa przyłożenia Pogoni pozwoliły jej odjechać na bezpieczny dystans – do przerwy było już 15:28. A po przerwie Pogoń zdominowała spotkanie, zdobywając przyłożenia jedno za drugim. Jedyna szansa krakowian w tej fazie meczu skończyła się błędem w aucie na 5 m rywali. W końcówce Juvenia zaatakowała, zdobyła dwa przyłożenia, które kibicom gospodarzy poprawiły humory (w obu w głównych rolach Austin van Heerden: pierwsze padło po jego pięknym przekopie na skrzydło, drugie sam zdobył). A na sam koniec znowu goście zapunktowali po ładnej akcji skrzydłem. Dla krakowian to pierwsza porażka w sezonie.

Budowlani WizjaMed Łódź – Budmex Rugby Białystok 106:14. Jak będzie wyglądać mecz zapowiadała już jego pierwsza minuta i przyłożenie dla gospodarzy w wykonaniu Kacpra Palamarczuka. A po chwili było już 14:0. Co prawda białostocczanie pokazali pazur i odpowiedzieli redukując stratę do 7 punktów, ale to było tylko drażnienie łódzkiego lwa. Łodzianie do przerwy skompletowali 8 przyłożeń i prowadzili 54:14 (drugą punktową akcję dla gości, zresztą bardzo efektowną – po odbiorze piłku po szarży i podkopnięciu – przeprowadził Andrei Cebotari), a po przerwie już całkowicie zdominowali rywali, dorzucając kolejne 8 „piątek” i w efekcie przekraczając granicę stu punktów. Białostocczanie dwukrotnie byli na 5 m gospodarzy, ale bez skutku; na domiar złego za pierwszym razem zyskali przewagę liczebną po żółtej kartce, a i tak dali sobie wyrwać piłkę i stracili przyłożenie zamiast je zdobyć. Dwóch graczy gospodarzy zapisało na swoje konto hat-tricki przyłożeń: Thomas Peña i Lucas Niedzwiecki, który w tym meczu uzbierał aż 41 punktów (do przyłożeń dorzucił aż 13 podwyższeń).

Edach Budowlani Lublin – Drew Pal 2 Lechia Gdańsk 27:7. To było wyjątkowe spotkanie – Budowlani Lublin świętowali 50-lecie sekcji rugby w klubie, a dwóch doświadczonych graczy postanowiło przy tej okazji skończyć karierę: Wojciech Król po stronie gospodarzy oraz Rafał Janeczko po stronie gości (grający współtrener Lechii właśnie w barwach Budowlanych zaczynał grę). Na mecz przyjaźni jednak początkowo się nie zanosiło, gospodarze fundowali rywalom wysokie szarże. Tymczasem ambitni gdańszczanie w pierwszej połowie długimi fragmentami przeważali i mieli dobre okazje, ale nic z nich nie wyszło (najpierw przegrany młyn na 5 m Budowlanych, potem niezłapana piłka w znakomitej sytuacji), tymczasem zapunktowali dwukrotnie lublinianie (m.in. wspomniany Król) i do przerwy było 10:0. W drugiej połowie długo było bez punktów, a po okresie wyrównanej gry na tablicę wyników wpisała się Lechia. Jednak zaraz po wznowieniu zaliczyła na własnej połowie stratę, która kosztowała ich straconym przyłożeniem. A parę minut później nastąpiła powtórka tej sytuacji (tym razem pod samą bramką), tym boleśniejsza, że gdańszczanie grali wówczas w przewadze. Lublinianie atakowali do końca, a tuż przed ostatnim gwizdkiem zaliczyli piąte przyłożenie. Mogli wygrać ciut wyżej, ale wykorzystali tylko jedno z pięciu podwyższeń.

Energa Ogniwo Sopot – AZS AWF Warszawa 59:10. Nie było wielkich emocji w starciu lidera z beniaminkiem – sopocianie nie oszczędzili rywali wystawiając mocny skład i już po dwóch minutach gry wyszli na prowadzenie po przyłożeniu po indywidualnej akcji wracającego do drużyny Richarda Casey’a. Dziury w warszawskiej obronie gospodarze wykorzystywali bez litości jeszcze pięciokrotnie zdobywając przyłożenia w pierwszej połowie. Akademicy odpłacili się tylko jednym. Niestety, tuż przed przerwą doszło do przykrego incydentu na boisku, gdy zawodnicy obu drużyn skoczyli sobie do gardeł. Żółtą kartkę zobaczył Jakub Burek, a gdy po przerwie podobny los spotkał Thomasa Fiedlera, AZS AWF miało przewagę dwóch zawodników. Jedynym efektem tej przewagi były jednak tylko trzy oczka z karnego. A gdy Burek wrócił na boisko, Ogniwo wróciło też do punktowania – młynarz Ogniwa zdobył przyłożenie po maulu autowym, a w ostatniej fazie meczu kolejne dwie „piątki” zdobył Wiktor Lis po sprintach lewym skrzydłem. Akademicy grali do końca, ambitnie, ale bez skutku – ostatnim akcentem meczu był spudłowany przez nich karny z nietrudnej pozycji.

Life Style Catering Arka Gdynia – Orlen Orkan Sochaczew 10:50. Ten mecz zapowiadał się chyba najciekawiej w tej kolejce, ale po ubiegłotygodniowym pogromie Arki z rąk Pogoni oczekiwania na emocje nieco zmalały. I niestety słusznie – Arka w kolejnym meczu z przeciwnikiem z czołowej trójki wysoko przegrała. Orkan pierwsze przyłożenie zdobył już po trzech minutach gry, a potem stopniowo budował przewagę. Arka próbowała odpowiadać, ale tylko pierwszy jej atak skończył się punktami z karnego, a kolejne kończyły się błędami. Gdy przy stanie 3:19 pod koniec pierwszej połowy gdynianie trzykrotnie mieli wrzuty z autu na 5 m Orkana, też skończyli z niczym, a goście wyprowadzili skuteczną kontrę i do przerwy wygrywali już 23 punktami. Po przerwie Orkan wyraźnie dominował i nadal punktował, między innymi wykorzystując osłabienie gospodarzy po żółtej kartce. Gdy sam znalazł się w podobnej sytuacji, gdynianie wreszcie zdobyli swoje jedyne przyłożenie. Kartek zresztą było sporo, aż pięć, do czego przyczyniło się podwójne „żółtko” pod koniec meczu po przepychance zawodników obu drużyn. A gdy na boisku było luźniej, sochaczewianie dobili do 50 punktów (podwyższeniem Pietera Steenkampa wykonanym z dropa).

W tabeli nadal na czele Ogniwo przed Orkanem. Na trzecie miejsce wspięła się Pogoń Siedlce, a na czwarte Budowlani Łódź. Ciekawie zapowiada się walka o awans do grupy mistrzowskiej – łodzianie są w niej w niełatwej sytuacji, bo mecze z najtrudniejszymi przeciwnikami w komplecie wciąż jeszcze przed nimi. Kluczowe w tej rywalizacji będą pewnie dwa mecze z udziałem Arki Gdynia – z łódzkimi Budowlanymi i Juvenią. Wciąż bez punktów Lechia, Białystok i AZS AWF.

Ciekawostka: na kanale Ekstraligi pojawiła się zapowiedź transmisji starcia Juvenii i Lechii w najbliższy weekend. Ale decyzji KGiD w sprawie nieodbytego meczu jakoś nie widać…

Poz.DrużynaM.Pkt.
1.Energa Ogniwo Sopot521
2.Orlen Orkan Sochaczew520
3. ↑Pogoń Awenta Siedlce518
4. ↑↑Budowlani WizjaMed Łódź516
5. ↓↓Life Style Catering Arka Gdynia515
6. ↑Edach Budowlani Lublin514
7. ↓↓Juvenia Kraków413
8.Drew Pal 2 Lechia Gdańsk40
9.Budmex Rugby Białystok50
10.AZS AWF Warszawa5-1

W czwartej kolejce I ligi też komplet wysokich wyników. Liderujący w lidze Hegemon Mysłowice pokonał Watahę Zielona Góra 64:0 (kolejne 4 przyłożenia Dawida Hoffa, ten chłopak zadziwia skutecznością). Wicelider, Sparta Jarocin, miał znacznie trudniejsze zadanie, ale też wygrał ze sporą przewagą 35:5 z Rugby Wrocław (choć do przerwy wynik był na styku). Trzecia Posnania wygrała z będącą chyba cieniem samej siebie z poprzedniego sezonu Legią Warszawa 54:17, a na czwarte miejsce w lidze awansowała Skra Warszawa po wygranej 45:18 nad Arką Rumia.

The Rugby Championship

W The Rugby Championship rozegrano już ostatnią rundę spotkań. Zgodnie z tradycją z poprzednich kolejek, w tej kolejce powinny paść wyniki odwrotne niż w przed tygodniem, tym razem jednak tak się nie stało i wygrali faworyci.

Australia – Nowa Zelandia 14:28. W rewanżowym meczu o Bledisloe Cup gospodarzami byli Australijczycy, którzy wzmocnili się wracającym Robem Valetinim i ściągniętym z Europy Willem Skeltonem. W ekipie Nowej Zelandii część zmian była wymuszona kolejnymi kontuzjami, ale kibiców cieszył powrót do gry kapitana Scotta Barretta. W Perth gospodarze tylko dwukrotnie wyszli na prowadzenie po karnych Tane’a Edmeda: w 5. i 15. minucie meczu. W końcówce pierwszej połowy dwa przyłożenia Quinna Taupaei dały All Blacks przewagę, którą ci zachowali już do końca. W drugiej połowie dorzucili co prawda tylko dwa karne i przyłożenie w ostatniej akcji meczu (zapewniające im bonus ofensywny), ale to spokojnie wystarczyło do wygranej. Co prawda to Australijczycy mieli dłużej piłkę w ręce, ale gdy przechodzili do obrony, zawodzili, pudłując szarże i darowując rywalom karne. Mecz był pożegnaniem z kadrą Jamesa Slippera, który zagrał w niej 151 razy – i niestety zszedł z boiska z urazem głowy.

Argentyna – Południowa Afryka 27:29. Nietypowo, bo w Londynie rozegrano to spotkanie, przez co Argentyńczycy stracili atut swojego boiska i wsparcie kibiców (ale zarobili więcej kasy – na meczu było 70 tys. widzów – co nie jest bez znaczenia, skoro za rok mają nie grać ani ze Springbokami, ani z All Blacks). A na dodatek Rassie Erasmus postanowił właściwie nie zmieniać zwycięskiego składu (tylko jedna zmiana w piętnastce) – tymczasem w ekipie „gospodarzy” mieliśmy aż siedem zmian. Springboks potrzebowali do ostatecznego triumfu w TRC wygranej w tym meczu i ten cel osiągnęli, choć nie bez trudu. Mecz zaczęli od żółtej kartki (dziwne, że Canan Moodie jeszcze w tej samej połowie nie obejrzał drugiej) i straty przyłożenia chwilę później. Argentyńczycy atakowali raz za razem, a jedynym atutem gości był w praktyce młyn. Tuż przed końcem pierwszej połowy Argentyna prowadziła 13:3, ale jeszcze przed przerwą straciła pierwsze przyłożenie, a tuż po niej drugie. Dwa kolejne przyłożenia gości dały im aż 16 punktów przewagi –Argentyńczycy co prawda też odpowiedzieli dwoma przyłożeniami, ale drugie z nich, niwelujące stratę do dwóch oczek, padło dopiero w doliczonym czasie gry. Choć kto wie, jak by to wyglądało, gdyby Santiago Carreras na krótko przed końcem trafił z karnego nie w słupek, ale między słupy.

Południowa Afryka obroniła mistrzostwo TRC dzięki lepszemu bilansowi małych punktów od Nowej Zelandii. Zachowała też pierwsze miejsce w rankingu World Rugby.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1.Południowa Afryka619
2.Nowa Zelandia619
3.Australia611
4.Argentyna610

Top 14

We Francji rozegrano piątą kolejkę Top 14.

Union Bordeaux-Bègles – Lyon OU 32:20. Bordeaux zaczęło ten sezon poniżej oczekiwań, Lyon natomiast – przeciwnie. W tym meczu jednak porządek z poprzedniego sezonu został przywrócony i wicemistrzowie kraju zwyciężyli, na dodatek z bonusem ofensywnym, choć kłopoty miał Mathieu Jalibert (żółta kartka, skuteczność z kopów wynosząca 50%, ale także i świetna asysta przy przyłożeniu Nicolasa Depoortère’a). Wydawało się, że Bordeaux już na początku ustawiło sobie mecz – w niespełna 20 minut zdobyło trzy przyłożenia i wyszło na prowadzenie 17:0. Potem jednak punktować przestało, natomiast rywale jeszcze przed upływem półgodziny zaliczyli 13 oczek, a po przerwie zdobyli przyłożenie (oba ich przyłożenia w tym meczu zaliczył 19-letni Esteban Gonzalez), po którym wyszli na trzypunktowe prowadzenie. Bordeaux inicjatywę odzyskało w ostatnim kwadransie, gdy rywale zostali w czternastkę po żółtej kartce Jiuty Wainiqolo, a gospodarze zaliczyli dwa przyłożenia (drugie z nich, w praktyce decydujące o wyniku, zdobył Louis Bielle-Biarrey). Ozdoba meczu – no właśnie Bielle-Biarrey: https://twitter.com/i/status/1974735044439945444.

Aviron Bayonnais – Stade Toulousain 40:26. Na koniec kolejki arcyciekawe starcie w Bajonnie – Baskowie podejmowali mistrzów kraju. Tuluzańczycy trzykrotnie w tym meczu wychodzili na prowadzenie. Najpierw po pierwszym przyłożeniu w meczu Mathisa Lebela (znakomity kop Romaina Ntamacka na skrzydło i akrobatyczne przyłożenie w narożniku zaatakowanego w powietrzu skrzydłowego, aż żal, że żaden filmik dostępny w Polsce się nie nawinął pod rękę). Drugi raz na z kolei początku drugiej połowy – przed przerwą doprowadzili do remisu, a po niej Ntamack karnym dał im trzy punkty przewagi. I wreszcie ostatni raz na kwadrans przed końcem. Potem jednak Thomas Ramos spudłował karnego, a do Basków należała końcówka meczu – w ciągu 10 minut zdobyli trzy przyłożenia, które dały im cenną wygraną. A ta pozwoliła im zająć fotel lidera Top 14.

Poza tym:

  • Montpellier Hérault – Stade Rochelais 37:13 (pierwsze przyłożenie w meczu roszelczyków już po kilku minutach gry – ale pozostałe cztery zdobyli już gospodarze, którzy dzięki temu wygrali z bonusem ofensywnym);
  • Castres Olympique – Racing 92 20:16 (na kilka minut przed końcem paryżanie prowadzili 16:6; jednak ich seria zwycięstw została przerwana, bo gospodarze zaliczyli morderczą końcówkę z dwoma przyłożeniami, przy czym to drugie, decydujące o ich sukcesie, zdobyli już w doliczonym czasie gry);
  • ASM Clermont – US Montauban 84:31 (pięć minut, dwie pierwsze akcje i 14:0; beniaminek co prawda się odgryzał, ale dominacja ekipy z Clermont była niepodważalna – 7 przyłożeń do przerwy, kolejne 5 w drugiej połowie; na dodatek trzy żółte kartki gości);
  • RC Toulonnais – Section Paloise 33:17 (Toulon, do którego składu po 10 miesiącach wrócił Charles Ollivon, zdobył pierwsze cztery przyłożenia w meczu, w praktyce rozstrzygając jego losy krótko po przerwie; warte uwagi jest kolejne przyłożenie niezniszczalnego weterana Ma’a Nonu);
  • USA Perpignan – Stade Français 11:28 (katalońska twierdza coś nie działa w tym sezonie – Perpignan przegrywa wszystkie swoje mecze, w tym już trzeci domowy; rok temu te drużyny walczyły między sobą o utrzymanie, teraz paryżanie wyraźnie celują w coś znacznie więcej).

W tabeli wciąż sporo rotacji po każdej kolejce. Na fotel lidera awansowała z piątego miejsca Bajonna, a pokonana przez nią Tuluza zanotowała podróż w przeciwnym kierunku. Stawka jest ciasna, a wyraźnie odstają tylko dwie ostatnie ekipy, Montauban i Perpignan, obie wciąż bez zwycięstwa.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1. ↑↑↑↑Aviron Bayonnais516
2. ↑↑↑↑↑Stade Français515
3. ↑↑↑↑↑↑RC Toulonnais414
4. ↑↑↑↑Union Bordeaux-Bègles514
5. ↓↓↓↓Stade Toulousain514
6. ↓↓↓↓Section Paloise514
7. ↓↓↓↓Lyon OU513
8. ↑↑Montpellier Hérault513
9. ↓↓↓↓↓Racing 92513
10. ↑Castres Olympique511
11. ↓↓↓↓↓Stade Rochelais410
12.ASM Clermont510
13.US Montauban52
14.USA Perpignan50

W Pro D2 wciąż wygrywa Colomiers – zatrzymało dla siebie fotel lidera, tym razem pokonując w meczu na szczycie ligowej tabeli Agen, i to bardzo pewnie, 31:5 (do przerwy 23:0). Sporo uwagi przyciągał mecz z udziałem Grenoble, choć także z powodów pozasportowych – po zawieszeniu przez klub trenera Nicolasa Nadau’a za krytyczne uwagi pod adresem klubowego doktora przed tygodniem drużyna zbojkotowała jeden trening i groziła, że nie wyjdzie na boisku. Ostatecznie zagrała, ale uległa Provence 23:24. Emocji było sporo, Romain Trouilloud spudłował karnego dla Grenoble w doliczonym czasie gry, a wcześniej zawodnicy obu drużyn zobaczyli pomarańczowe kartki. Poza tym Dax uległo Vannes 15:16 (ostatnia drużyna tabeli zagroziła faworytom, a mogła wygrać – w końcówce dwa spudłowane karne), Brive pokonało Oyonnax 33:18 (po kwadransie było 0:13, a do przerwy 7:18, ale w drugiej połowie briwijczycy wywalczyli nie tylko wygraną, ale i bonus ofensywny; są dzięki temu na trzecim miejscu w tabeli), Béziers wygrało 31:19 z Carcassonne (znów w jednej z głównych ról Samuel Marques, choć po jego przechwyconym podaniu Béziers także straciło punkty), Biarritz przegrało 13:19 z Aurillac (to pierwsze zwycięstwo gości na wyjeździe nad tym rywalem od dekady; wynik ustalił Gruzin Daczi Papunaszwili karnym z 55 m), Nevers ograło 33:10 Soyaux Angoulême, a Valence Romans wygrało z Mont-de-Marsan 35:21.

United Rugby Championship

Druga kolejka United Rugby Championship nie odbyła się w całości. Orkan Amy, który przeszedł przez Skandynawię i uderzył w północną część Wysp Brytyjskich spowodował odwołanie dwóch spotkań: Edynburga z Ulsterem oraz Connachtu ze Scarlets (Walijczycy nie byli w stanie przelecieć przez Morze Irlandzkie).

Bulls – Leinster 39:31. Drugi mecz dublińczyków w Południowej Afryce pozwolił im odzyskać nieco zaufania u kibiców po dotkliwej porażce sprzed tygodnia. Tym razem co prawda znów przegrali, ale po walce i z czterema przyłożeniami na koncie, które dały im pierwszy punkt do ligowej tabeli. Gospodarze świetnie zaczęli mecz, od prowadzenia 12:0 już po kwadransie gry. Goście jednak zaczęli odpowiadać, a zaraz po przerwie, dzięki dwóm szybkim przyłożeniom wyszli nawet na prowadzenie 24:22. Ponownie wyszli na czoło na kwadrans przed końcem (tym razem prowadząc 4 punktami), ale Bulls uratowali się w samej końcówce zaliczając dwa przyłożenia (ostatnie z nich, stanowiące kropkę nad i, po przechwycie Davida Kriela tuż przed końcem). Cóż, Leinster najtrudniejszy moment sezonu ma za sobą – wraca do Irlandii i w fazie zasadniczej na pewno już na drugi koniec świata nie będzie musiał jechać.

Poza tym:

  • Stormers – Ospreys 26:10 (Walijczycy zaskoczyli lokalnych kibiców, dwukrotnie wychodząc na prowadzenie po przyłożeniach; dopiero po przerwie, gdy na boisko weszli zmiennicy, Stormers odzyskali kontrolę nad meczem);
  • Dragons – Sharks 17:17 (niespodzianka w Newporcie – Dragons do przerwy przegrywali trzema oczkami, a po przerwie zaliczyli karnego i zremisowali z południowoafrykańską ekipą, która w drugiej połowie ani razu nie zapunktowała, nawet grając w końcówce z liczebną przewagą);
  • Benetton Treviso – Glasgow Warriors 16:14 (początek meczu zdecydowanie nie pomyśli Włochów, którzy do przerwy przegrywali 3:14; po przerwie odrobili większość strat dzięki przyłożeniu Tommaso Menoncello i kopom Jacoba Umagi, a w doliczonym czasie gry Rhyno Smith z blisko 40-metrowego drop goala dał im wygraną);
  • Munster – Cardiff 23:20 (cztery przyłożenia Walijczyków, w tym hat-trick Toma Bowena to było za mało – goście nie zdobyli ani jednego punktu z kopu, podczas gdy Irlandczycy, choć zdobyli jedno przyłożenie w mniej, kilka piłek umieścili między słupami, m.in. drop goala Jacka Crowley’a w końcówce);
  • Zebre Parma – Lions 22:20 (drugi mecz i drugie zwycięstwo włoskiej drużyny – świetny początek sezonu; co prawda gospodarze stracili 9-punktową przewagę zdobytą na początku meczu, ale na sam koniec meczu zdobyli wyrównujące przyłożenie i dorzucili podwyższenie na wagę wygranej).

Na czele ligowej tabeli dwie drużyny z Południowej Afryki. Warto zwrócić uwagę na czwartą lokatę Zebre Parma.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1. ↑↑↑Bulls210
2. ↓Stormers29
3. ↑↑↑Munster29
4. ↑↑↑↑Zebre Parma29
5.Cardiff27
6. ↓↓↓Glasgow Warriors26
7. ↓↓↓↓↓Ulster15
8. ↓Connacht15
9. ↑↑Benetton Treviso24
10. ↓Edinburgh12
11. ↑↑↑Sharks22
12. ↑↑↑Dragons22
13.Lions21
14. ↓↓↓↓Ospreys21
15. ↑Leinster21
16. ↓↓↓↓Scarlets10

Prem

Bez zakłóceń udało się za to rozegrać drugą kolejkę w lidze angielskiej, choć pogoda też nie rozpieszczała zawodników i kibiców.

Saracens – Bristol Bears 50:17. Po jednej stronie potęga, po drugiej zaś ekipa z ogromnymi ambicjami. Niestety, emocji za wiele nie było. Już po pięciu minutach gry londyńczycy mieli na koncie dwa przyłożenia, a do przerwy prowadzili 31:0. Po przerwie co prawda bristolczycy zaczęli się wreszcie odgryzać, ale nawet mimo hat-tricka przyłożeń Irlandczyka Kierana Marmiona, ani na moment nie zbliżyli się do rywali na dystans, który mógłby pozwolić im poważnie myśleć choćby o bonusie defensywnym. Zwłaszcza, że Saracens zatrzymali licznik przyłożeń dopiero wtedy, gdy znalazła się na nim liczba 7, do tego 15 punktów z kopów dorzucił Owen Farrell. Bears nie tylko przegrali, ale także kontuzjowany zszedł z boiska Louis Rees-Zammit.

Poza tym:

  • Bath – Sale Sharks 28:16 (zaczęło się ciekawie, bo na przyłożenia Henry’ego Arundella i Camerona Redpatha dla obrońców tytułu, George Ford odpowiadał drop goalami; po przerwie Sharks zmniejszyli dystans do pięciu oczek, ale ostatnie słowo należało do gospodarzy);
  • Exeter Chiefs – Newcastle Red Bulls 38:15 (drugi mecz i druga porażka ekipy, która ma być nową siłą w lidze; już tuż przed przerwą było tutaj 24:3, a choć Red Bulls w końcu zdobyli dwa przyłożenia, rywalom tak naprawdę nie zagrozili, rzadko w ogóle pojawiając się w ich polu 22 m; zwraca uwagę hat-trick przyłożeń Immanuela Feyi-Waboso dla zwycięzców);
  • Leicester Tigers – Harlequins 29:19 (mecz o dwóch obliczach – do przerwy było 0:16, a chwilę po niej nawet 0:19; potem Quins się zatrzymali, a gdy zostali na boisku w czternastkę po żółtej kartce, 25 minut przed końcem, Tigers wreszcie zaczęli punktować – i do końca meczu uzbierali cztery przyłożenia; dla londyńczyków to poniekąd powtórka sprzed tygodnia – wtedy także przegrali, choć prowadzili z Bath już 17:0);
  • Gloucester – Northampton Saints 35:37 (goście zaczęli od prowadzenia 31:0 po 35 minutach, a gospodarze zaczęli pogoń od ostatniej akcji pierwszej połowy, przy czym skorzystali na trzech kolejnych żółtych kartkach gości – na 10 minut przed końcem wyszli na jednopunktowe prowadzenie; chwilę potem jednak to gracz gospodarzy Ross Byrne zobaczył żółtą kartkę, a Anthony Belleau kopnął karnego, który uratował wygraną Saints; Gloucesterowi na pocieszenie pozostały dwa punkty bonusowe).

Na dwóch miejscach tabeli bez zmian – na pierwszym wciąż Saracens, a na ostatnim wciąż Red Bulls (i wciąż bez ani jednego punktu).

Poz.DrużynaM.Pkt.
1.Saracens210
2. ↑↑Bath210
3. ↑↑Exeter Chiefs28
4. ↑Northampton Saints28
5. ↑↑↑Leicester Tigers26
6. ↓↓↓Sale Sharks25
7. ↓↓↓↓↓Bristol Bears25
8. ↑Gloucester22
9. ↓↓Harlequins21
10.Newcastle Red Bulls20

W ten weekend ruszyły rozgrywki drugiego poziomu rozgrywkowego w Anglii, od tego sezonu nazywanego Champ. Tu m.in. Bedford Blues zagrali z regularnie zwyciężającymi tę ligę Ealing Trailfinders – skończyło się 22:50. Wpuszczeni bocznymi drzwiami do ligi Worcester Warriors zaczęli swoje odrodzenie od cennego zwycięstwa nad Coventry (29:19), wygrał także drugi beniaminek (tym razem taki prawdziwy, który awansował z National 1), Richmond, 18:13 z Chinnor. Poza tym Nottingham pokonało Doncaster Knights 26:8, Cornish Pirates ulegli Hartpury University 21:22 (do przerwy było 0:22, po przerwie pogoń, ale jednego oczka zabrakło), Caldy wygrało z London Scottish 26:10, a Cambridge uległo Ampthill 24:45.

Z kraju

Drugi turniej mistrzostw Polski w rugby 7 rozegrano w Gnieźnie. Tym razem wygrała ekipa RC Koszalin, która w finale pokonała 21:14 Posnanię (zwycięzcę pierwszego turnieju). Trzecie miejsce zajął Tytan Gniezno. Frekwencja była lepsza niż przed dwoma tygodniami – brakło szczecińskiej Kaskady, ale dołączyli Miedziowi Lubin, Legia Warszawa, AZS AWF Warszawa i Rugby Biesal, więc na starcie mieliśmy 7 drużyn.

W drugiej kolejce centralnej ligi juniorów w grupie północnej drugą wygraną w sezonie zaliczyło Ogniwo Sopot, które wygrało w Gdańsku z Lechią 45:10. W innym spotkaniu tej grupy Posnania pokonała Arkę Rumia 24:22. W grupie południowej drugie zwycięstwo zaliczyli Budowlani Łódź, którzy pokonali Orkan Sochaczew 21:19, a ponadto Budowlani Lublin przegrali z Juvenią Kraków 12:55.

Trenerzy Kamil Bobryk i Tomasz Stępień ogłosili szeroki skład kadry seniorów na nadchodzące jesienne mecze Rugby Europe Trophy. W grupie 46 zawodników mamy 10, którzy na co dzień grają za granicą (trzech z Francji, po dwóch z Anglii i Irlandii, po jednym z Belgii, Szkocji i Walii), i 36 z Ekstraligi (z poszczególnych klubów: trzynastu z Pogoni Siedlce, dziewięciu z Ogniwa Sopot, sześciu z Budowlanych Łódź, po trzech z Arki Gdynia i Orkana Sochaczew oraz dwóch z Juvenii Kraków). W gronie powołanych jest ósemka potencjalnych debiutantów: Bartłomiej Bareja, Paweł Bartoszewicz-Malicki (z belgijskiego ASUB Waterloo), Kacper Drewczyński, Bartosz Kubalewski, Wiktor Lis, Filip Naworcki (z angielskich Leeds Tykes), Kacper Skup i Adrian Stańczykowski. Wraca po długiej przerwie spowodowanej kontuzją Mateusz Bartoszek.

Ze świata

Rozegrano cztery mecze Rugby Europe International Championships na poziomie Conference. W grupie B dwa wysokie wyniki: Austria zwyciężyła Słowenię 62:7, natomiast Węgry uległy Serbii 26:59 (gospodarze mieli dobry moment tylko na początku drugiej połowy). W grupie C drugą porażkę tydzień po tygodniu poniosła Turcja – tym razem jednak przegrała na wyjeździe i minimalnie, 14:16 z Bułgarią (w ostatniej akcji chybiając nieznacznie karnego z ponad 40 metrów, długo zresztą wyczekiwanego z powodu jakichś konsultacji sędziego). W grupie E, trzyzespołowej i najsłabszej, Bośnia i Hercegowina rozgromiła Czarnogórę 61:10.

W nowozelandzkim NPC dobiegła do końca faza zasadnicza. W ostatniej, dziesiątej kolejce oczywiście najwięcej uwagi przykuwały dwa spotkania, w których miały się rozstrzygnąć losy dwóch ostatnich miejsc premiowanych awansem do ćwierćfinałów. W pierwszym z nich zmierzyły się dwie drużyny zajmujące przed tą kolejką siódme i ósme miejsce w lidze – i awans zagwarantowało sobie Waikato, które pokonało Northland 29:19 (przy czym sporą rolę odegrał Aaron Cruden). Northland w tej sytuacji nerwowo czekało na wynik później rozgrywanego spotkania Tasman z Counties Manukau, a wieści z Nelson musiały graczy z północy rozczarować – Counties Manukau wygrały 49:41 (zwycięstwo w piątym meczu z rzędu). Poza tym North Harbour pokonało Southland 15:14 (na koniec sezonu pierwsze i jedyne zwycięstwo gospodarzy), Auckland uległo Otago 17:51 (koniec słabego sezonu Auckland i gwarancja miejsca w czołowej dwójce gości, dla których 24 punkty zdobył Cam Millar), Wellington przegrał 26:33 z Bay of Plenty (także żegnając się z rozgrywkami, na dodatek w kiepskim stylu – trwoniąc 21-punktową przewagę), Manawatū przegrało 10:38 z Hawke’s Bay, a Canterbury potwierdziło swoją pozycję lidera wygrywając 34:14 z Taranaki (hat-trick Zacha Gallaghera w pierwszej połowie).

Skład ćwierćfinałów: Canterbury – Counties Manukau, Otago – Waikato, Bay of Plenty – Tasman, Hawke’s Bay – Taranaki.

Także w Nowej Zelandii rozegrano finał kobiecych rozgrywek o mistrzostwo kraju, Farah Palmer Cup. W finale Waikato zmierzyło się z Canterbury i wygrało 19:13 – a bohaterką spotkania została Kaea Nepia, która w ostatniej minucie powstrzymała szarżą bardzo groźny atak rywalek. Dla Waikato to drugi tytuł z rzędu i zarazem trzeci w historii. Z kolei Canterbury już trzeci rok z rzędu przegrało w finale.

Półfinały rozegrano w Baltic Top League. W sezonie zasadniczym najlepsza w całej stawce była łotewska Livonia Garkalne. Łotysze w drodze do fazy play-off odnieśli komplet zwycięstw i nie zatrzymali się również w ten weekend – wygrali 39:26 z kowieńskim Ąžuolas. Drugi półfinał był zarazem derbami Szawli i rewanżem za ubiegłoroczny finał. Tutaj dopiero po dogrywce Vairas pokonał BaltRex 21:18, a ten wynik oznacza, że przegrani nie obronią mistrzowskiego tytułu sprzed roku.

Ciekawie jest w hiszpańskiej División de Honor, gdzie po dwóch kolejkach mamy zaledwie jedną drużynę z dwoma zwycięstwami na koncie. Jest nią ekipa Burgos, która w derbach Kastylii i Leónu pokonała po zaciętym spotkaniu VRAC 26:23. Druga ekipa z Valladolid, która na start sezonu przegrała z VRAC, tym razem zwycięska – El Salvador pokonało Complutense Cisneros 40:33 w powtórce finału z poprzedniego sezonu. Do gry wszedł beniaminek, madryckie Liceo Francés, i zaczął sezon od zwycięstwa 32:19 nad AMPO Ordizia.

Sporo wieści z World Rugby. Światowa federacja wydała wytyczne w sprawie dopuszczalnego obciążenia graczy. Kluczowe postanowienia: maksymalnie 30 meczów w sezonie, maksymalnie 6 meczów w kolejnych tygodniach, 5-tygodniowa przerwa między sezonami, 12 tygodni w roku bez kontaktu.

World Rugby ogłosiło także informacje na temat formatu Pucharu Świata w Australii – zmienionego w stosunku do poprzednich imprez przede wszystkim w związku z poszerzeniem składu z 20 do 24 drużyn. W pierwszej fazie będzie sześć czterozespołowych grup. Faza play-off zacznie się od 1/8 finału, w której wezmą udział zwycięzcy grup, drużyny z drugich miejsc oraz cztery spośród sześciu, które zajmą trzecie lokaty w grupach – o ich awansie decydować będą „duże punkty”, następnie stosunek małych punktów i stosunek przyłożeń. Zwycięzcy grup A–D mają mieć łatwiej w 1/8 finału (zmierzą się z drużynami z trzecich miejsc), ale w ćwierćfinale łatwiej mają mieć zwycięzcy grup E i F (o ile przejdą przez 1/8 finału). Losowanie grup nastąpi 3 grudnia w Sydney, a rozstawienie będzie zgodne z rankingiem WR obowiązującym tego dnia. Niestety, World Rugby nie podało, czy i na jakich zasadach będą rozdawane podczas imprezy w Australii kwalifikacje do kolejnego Pucharu Świata.

W uzupełnieniu kobiecych kategorii World Rugby Awards poznaliśmy najlepszą kobiecą piętnastkę 2025. Są w niej reprezentantki tylko czterech krajów, wszystkich półfinalistów zakończonego przed tygodniem Pucharu Świata. Dominują mistrzynie świata, Angielki, których jest siedem. Do tego cztery Nowozelandki (w tym Sorensen Braxton-McGee), trzy Kanadyjki (oczywiście w tym Sophie de Goede) i jedna Francuzka.

Sporo zamieszania przed jesiennymi testami. Planowane mecze Samoa muszą być odwołane z powodu kolizji z turniejem kwalifikacyjnym do Pucharu Świata w Dubaju. Tonga nie przyjedzie na mecz do Hiszpanii (Hiszpanie mają podobno zagrać z Irlandią A, Anglią A i Fidżi – co zdaje się w praktyce gwarantuje im zachowanie miejsca w trzecim koszyku przed losowaniem grup na RWC). Z kolei nie wiadomo, czy jakieś szanse dostanie Chile (pojawiają się plotki o Irlandii A i Szkocji A) – na dodatek tamtejsza federacja wydała mnóstwo kasy na dwumecz kwalifikacyjny z Samoa i ma finansowe problemy, ale liczy, że po awansie pozyska możnych sponsorów.

Ogłoszono nazwę czwartej argentyńskiej drużyny w Super Rugby Americas, która przystąpi do rozgrywek w najbliższym sezonie – ekipą z Rosario będą Capibaras. Prezes chilijskiej federacji mówi z kolei o możliwości włączenia w 2027 drugiej drużyny z tego kraju.

Benin został nowym członkiem stowarzyszonym World Rugby. Cóż, piętnastkowa reprezentacja tego kraju ostatni mecz zagrała w 2017 (wygrana z Togo 14:12). Bardziej aktywne były siódemki – męskie były na boisku rok temu, a żeńskie przed czterema laty.

Z wieści transferowych:

  • na samym początku sezonu, po zaledwie jednym meczu, Newcastle Red Bulls zwolnili dyrektora rugby Steve’a Diamonda. Na czele drużyny staną dyrektor sportowy Neil McIlroy i nowy główny trener Alan Dickens. Doradcą został trener reprezentacji Szkocji Gregor Townsend;
  • Michael Cheika, były trener reprezentacji Australii, został asystentem trenera drużyny rugby league, Sydney Roosters.

Zdarzyło mi się być na sztuce teatralnej, w której tle pojawiły się rugbowe wątki. Tymczasem w Anglii wystawiają sztukę z rugby w roli głównej – w Exeter Northcott Theatre w najbliższym tygodniu odbędzie się premiera spektaklu Exe Men opartego na książce Roberta Kitsona. Oczywiście – o Exeter Chiefs.

Polacy za granicą

Wiadomości o reprezentantach Polski grających na co dzień za granicą – jak zwykle sprzed tygodnia.

Anglia:

  • Ross Cooke (Oxford Harlequins RFC, National League 2 East): zagrał 80 minut i zdobył przyłożenie w meczu z London Welsh, wygranym 24:22. Jego ekipa po pierwszym zwycięstwie w sezonie zajmuje 12 miejsce w tabeli.

Francja:

  • Kamil Bobryk (Saint-Priest Rugby, Fédérale 2 – grupa 2): miał na ławce rezerwowych zacząć mecz z Vallons de la Tour, przegrany 18:27 (choć na facebookowym profilu klubu w składzie nie był awizowany). Saint Priest jest dziesiąte w stawce dwunastu drużyn;
  • Andrzej Charlat (AS Monaco Rugby, Fédérale 2 – grupa 3): znowu wyszedł w podstawowym składzie i zdobył przyłożenie – tym razem w meczu przeciwko Les Angles, wygranym 36:21. Monaco jako jedna z dwóch drużyn z kompletem zwycięstw jest liderem grupy.

Irlandia:

  • Jakub Wojtkowicz (Sligo RFC, All-Ireland Leauge D2B): wyszedł w podstawowym składzie w pierwszym meczu ligowym, wygranym ze Skerries 31:17;
  • Wiktor Wilczuk (Bruff RFC, All-Ireland League D2C): zagrał od początku w meczu pierwszej kolejki ligowej, przegranym przez jego drużynę z Midleton 25:40.

Zapowiedzi

W kolejny weekend w kraju nie gra Ekstraliga, natomiast zobaczymy:

  • piątą kolejkę pierwszej ligi (najciekawiej zapowiada się mecz Rugby Wrocław z RK Warszawa),
  • trzecią kolejkę drugiej ligi,
  • mecze centralnej ligi kadetów (druga kolejka).

A na świecie:

  • na froncie międzynarodowym pierwsze spotkanie z dwumeczu o trzecie miejsce w kwalifikacjach południowoamerykańskich do Pucharu Świata w Australii (Paragwaj – Brazylia), kolejny mecz Rugby Europe Conference (Słowenia – Węgry) oraz towarzyskie spotkanie Lesotho z Eswatini,
  • szósta kolejka Top 14 (zacznie się od meczu Pau z Bajonną, a skończy rewanżem za finał: Tuluza – Bordeaux),
  • trzecia kolejka United Rugby Championship (m.in. mecz Leinsteru z Sharks),
  • trzecia kolejka Prem (m.in. londyńskie derby między Harlequins i Saracens),
  • pierwsza kolejka Rugby Europe Super Cup,
  • finał Baltic Top League.

Dodaj komentarz