Biało-Zielone zdetronizowane

Przez 15 lat w mistrzostwach Polski kobiet w rugby 7 dominowały zawodniczki z Gdańska – w tym roku musiały jednak uznać wyższość Legii Warszawa, która zebrała komplet wygranych w wiosennych turniejach. Ponadto Budowlani Łódź zdobyli Puchar Ekstraligi, Sparta Jarocin wygrała I ligę, Bath uległo Exeter Chiefs w półfinale męskiej Prem, a GLH przegrało z Ealing Trailfinders w półfinale kobiecej Premiership, a w Top 14 oba ćwierćfinały wygrały ekipy z Paryża.

Ekstraliga

Sezon skończyło sześć drużyn Ekstraligi – w ten weekend rozegrano starcia o miejsca od 5 do 10, zaczynając od meczu o utrzymanie, a kończąc na starciu o 5. miejsce i zarazem Puchar Ekstraligi. Mecze o medale zostały na przyszły weekend.

Budmex Rugby Białystok – AZS AWF Warszawa 20:10 (w dwumeczu 54:22). Trudno było się spodziewać, że AZS AWF Warszawa na wyjeździe będzie w stanie odrobić aż 22 punkty straty z pierwszego spotkania (zmagania o utrzymanie toczyły się w formie dwumeczu). I faktycznie, warszawska ekipa strat nie odrobiła, jednak pokazała się znacznie lepiej niż w dwóch ostatnich starciach z Białostocczanami, wysoko przegranych. Po trudnym początku spotkania, to właśnie AZS AWF otworzył przyłożeniem wynik. Gospodarze odpowiedzieli 10 punktami po dwóch akcjach Patryka Romanowskiego (najpierw przyłożył przejmując piłkę pod polem bramkowym AZS AWF, a potem zaliczył przechwyt i po zatrzymaniu go wysoką szarżą jego drużyna zdobyła 3 punkty z karnego), ale do przerwy był remis 10:10. I ten wynik utrzymywał się w drugiej połowie bardzo długo. Obie drużyny miały szanse na punkty, ale zawodziło wykończenie akcji. Goście mogą żałować szczególnie dwóch utrzymanych piłek nad polem punktowym, gdy grali z liczebną przewagą (przez chwilę nawet dwóch graczy). Jednak w samej końcówce meczu, gdy zegar pokazywał już 80 minut, Białostocczanie ostatecznie przeważyli, punktując z karnego, a potem przyłożenia. Zagwarantowali sobie utrzymanie w lidze, a pozostanie AZS AWF na najwyższym poziomie rozgrywek zależy od decyzji mistrza I ligi.

PGE Edach Budowlani Lublin – Lechia Gdańsk 38:19. Pierwszy groźny atak Budowlanych i było 5:0. Pierwszy groźny atak Lechii i zrobiło się 5:7. W pierwszej połowie gra toczyła się długimi okresami w środkowej części boiska, ale niemal w każdym przypadku, gdy drużyny weszły w pole 22 m rywali, punktowały. Czterokrotnie zmieniały się na prowadzeniu i dopiero pod sam jej koniec skuteczność ataków zaczęła zawodzić. Do przerwy goście wygrywali 14:12. Po przerwie mocno zaczęła Lechia, ale dwukrotnie została zatrzymana, a Budowlani wyprowadzili zabójczy kontratak i wyszli na czoło. Dłuższy okres przewagi skończyli kolejnym przyłożeniem, ale na kwadrans przed końcem Gdańszczanie zmniejszyli stratę do 5 punktów, a Lublinianie zostali na boisku w czternastkę. Nadzieje gości na odwrócenie losów meczu jednak szybko zgasły – to gospodarze dwukrotnie groźnie zaatakowali i w ciągu paru minut rozstrzygnęli spotkanie dwoma przyłożeniami (swoją drogą – oboma podwyższonymi z nie najłatwiejszych pozycji przez Quirione’a Majiedta mimo braku podstawki). Zwycięstwo Budowlanych przełamało ciężką serię dziewięciu kolejnych, w większości bardzo bolesnych porażek, i dało im na koniec sezonu siódme miejsce w Ekstralidze. Przy tej okazji zakończenie kariery ogłosiło kilku doświadczonych zawodników drużyny (Jakub Bobruk, Piotr Skałecki, Michał Pietrkiewicz), odchodzi także trener Andrzej Kozak.

Juvenia Kraków – WizjaMed Grot Budowlani Łódź 17:43. Łodzianie jesienią przegrali zarówno z Budowlanymi Lublin, jak i Juvenią Kraków i w efekcie nie awansowali do grupy mistrzowskiej. Od tego czasu jednak szli od wygranej do wygranej, a w fazie pucharowej o miejsca 5–8 zrewanżowali się obu rywalom i to w świetnym stylu, a efektem było piąte miejsce na koniec sezonu i Puchar Ekstraligi. Tylko pierwsza połowa krakowskiego meczu była wyrównana. Juvenia zaczęła od naporu, którego efektem były tylko 3 punkty. Ale gdy żółtą kartkę zobaczył Peet Vorster, goście po krótkim okresie, gdy górę nad grą brały nerwy, zdominowali gospodarzy w młynie i dzięki temu zdobyli karne przyłożenia. Juvenia w komplecie ponownie ruszyła do ataku, ale kolejny okres przewagi nie przyniósł punktów, choć przyłożenie była o włos. Tymczasem krótko przed przerwą goście zaskoczyli Krakowian szybkim przekopem na skrzydło i choć gospodarze cudem się wybronili, stracili piłkę w aucie pod własnym polem punktowym i przegrywali już 3:12. Druga połowa była już właściwie jednostronna. Łodzianie raz za razem groźnie atakowali, a do tego skutecznie blokowali wysiłki Krakowian. Gospodarze popełniali błędy i tylko dwukrotnie szybkim akcjami po indywidualnych przebojach zaliczyli przyłożenia, ale za każdym razem oznaczało to tylko zmniejszenie straty do 17 punktów. Budowlani zaś zdobyli po przerwie pięć przyłożeń i zasłużenie na koniec podnieśli trofeum.

A przed nadchodzącymi meczami o medale Ekstraligi pojawiły się kolejne kontrowersje spowodowane decyzjami Komisji Gier i Dyscypliny – zajęła ona stanowisko w sprawie kartek z półfinałów: czerwonych Patryka Stobieckiego i Cypriana Majchera oraz trzeciej żółtej w sezonie Wojciecha Piotrowicza. Czerwona kartka Stobieckiego zaskutkowała dwumeczowym zawieszeniem, po argumentacji, w której znajdziemy m.in. stwierdzenia: „Sędzia Główny miał najlepszy ogląd sytuacji i jego ocena zdarzenia jest najbardziej wiarygodna. Sędzia bazował na bezpośredniej obserwacji i ocenie zachowania na boisku, dlatego decyzja o ukaraniu Zawodnika czerwoną kartką została uznana za słuszną.” Tymczasem w orzeczeniach z tego samego dnia dotyczących Majchera i Piotrowicza stanowisko jest odwrócone o 180° – mimo kartek komisja odstąpiła od zawieszenia zawodników, dopuszczając ich do gry w meczach o medale. Zlekceważyła sędziów i oparła się wyłącznie na wzajemnym oczyszczeniu przez obu ukaranych kartkami graczy (siłą rzeczy zainteresowanych takim obrotem sprawy i udziałem w nadchodzących pojedynkach). I to pomimo faktu, że sędzia asystent znajdował się dosłownie o krok od zawodników i interweniował w tej sytuacji (a o nim nie ma ani słowa w uzasadnieniu). Cóż, wygląda to kuriozalnie i nie dziwota, że Prezydium Kolegium Sędziów PZR wydało oświadczenie, w którym domaga się skierowania tej sprawy do Komisji Odwoławczej oraz odwołania członków Komisji Gier i Dyscypliny. Sytuacja budzi ogromny niesmak.

W Jarocinie odbył się finał I ligi z udziałem miejscowej Sparty i Posnanii. Stawką derbów Wielkopolski był awans do Ekstraligi (choć nie wiadomo, czy zwycięzcy z tej możliwości skorzystają). W ostatnim spotkaniu tych drużyn, także w Jarocinie, górą byli Poznaniacy, ale po zaciętym spotkaniu. Tym razem było inaczej. Zaczęli świetnie goście – już po kilkunastu minutach prowadzili 12:0, a pierwszą połowę, w której zdecydowanie przeważali, wygrali 17:5. W drugiej połowie obraz meczu się zmienił – Sparta rzuciła się do ataków, szybko odrobiła straty, a po czterech przyłożeniach w ciągu 20 minut wyszła na prowadzenie 29:17. I choć Poznaniacy zmniejszyli stratę do pięciu oczek, ostatnie słowo należało do Jarocinian, którzy wygrali 34:24.

Mecz o trzecie miejsce odbył się w Mysłowicach – po zaciętym spotkaniu gospodarze ulegli RK Warszawa 31:33. Goście ze stolicy prowadzili do przerwy 26:12, ale walka trwała do końca – po przerwie Hegemon doprowadził do wyrównania, Warszawiacy ponownie odskoczyli, a krótko przed końcem gospodarze znowu zapunktowali, ale brakło im skutecznego podwyższenia z nie najtrudniejszej sytuacji do remisu (i dogrywki). Hegemon przez większość sezonu plasował się w czołowej dwójce, ale w samej końcówce wiosny najpierw stracił awans do finału, a teraz także trzecie miejsce. Warto zwrócić uwagę na 21 punktów (w tym hat-trick przyłożeń) młodego łącznika ataku gospodarzy, Grzegorza Soporskiego.

W ostatniej kolejce II ligi swój awans poziom wyżej przyklepała ekipa Koma RT Olsztyn. W ostatnim meczu rozgromiła Miedziowych Lubin aż 109:5. Miedziowi skończyli sezon z kompletem boiskowych porażek. Wynik nie dziwi – Lubinianie zebrali na daleki wyjazd tylko 13 zawodników, chwała więc im za to, że do meczu w ogóle doszło. Olsztynianie najpewniej skończą sezon na pierwszym miejscu. W drugim spotkaniu Rugby Ruda Śląska pokonała ANS WP Budowlanych II Lublin 29:19. Nie doszedł do skutku kolejny mecz z udziałem rezerw AZS AWF Warszawa – akademicy nie przyjechali do Łodzi, zatem rezerwy Budowlanych powinny zainkasować pięć punktów z walkowera (na podobne rozstrzygnięcia czekają także Olsztynianie i Lubinianie).

Top 14

We Francji play-off zaczął się od ćwierćfinałów. Obu zakończonych zwycięstwami drużyn z Paryża.

Section Paloise – Racing 92 31:33. Ekipa z Pau z jednej strony może być zadowolona z awansu do fazy pucharowej (nie udało się jej to od ponad ćwierć wieku), ale z drugiej zawiedziona odpadnięciem już na jej początku (zwłaszcza, że przez większość sezonu zajmowała miejsca w czołowej dwójce ligowej tabeli), na dodatek po jedynej porażce w tym sezonie na własnym boisku. Emocji było bardzo dużo, a rywalizacja zacięta od startu do końca. Pierwsze przyłożenie, w wykonaniu Léo Carbonneau, padło już po minucie gry. Po wymianie ciosów w pierwszej połowie gospodarze prowadzili jednym punktem. Kolejnych 17 punktów w pierwszym kwadransie drugiej odsłony spotkania poszło jednak na konto gości i Pau musiało gonić wynik. Zdobyło dwa przyłożenia, ale do pełni szczęścia brakło jeszcze dwóch punktów.

Stade Français – Stade Rochelais 45:5. W pierwszej połowie Paryżanie całkowicie dominowali na boisku. Trzy akcje zakończyli przyłożeniami, niewiele brakło do czwartego, dwukrotnie spudłowali też karne, a goście z La Rochelle, którzy awans do play-off wywalczyli w ostatniej chwili, nie mieli wiele do powiedzenia (na dodatek już na początku stracili dwóch graczy młyna). W efekcie do przerwy było 19:0. Za to od początku drugiej połowy ruszyli do ataku. Co prawda kilka razy stracili piłkę w polu 22 m gospodarzy, ale w końcu znaleźli drogę na pole punktowe. Na tym jednak dobre się skończyło – w ciągu kolejnych 10 minut gospodarze dwukrotnie zapunktowali, odskakując na 28 punktów (za drugim razem sami Roszelczycy oddali im piłkę w ręce na swojej połowie) i mecz w praktyce był rozstrzygnięty. Goście popełniali błąd za błędem, nie wychodzili już z własnej połowy, a gospodarze dorzucili jeszcze kolejne piątki.

Skład półfinałów: Tuluza – Racing 92 i Montpellier – Stade Français. Dwa starcia południa ze stolicą.

Provence – USA Perpignan 24:47. Utrzymanie w Top 14 zapewniła sobie katalońska ekipa z Perpignan – mimo gry w Aix-en-Provence i mimo dobrego początku gospodarzy, którzy po dwóch przyłożeniach w pierwszej półgodzinie prowadzili 10:0. Na dodatek gości czekało w tym momencie 20 minut gry w osłabieniu. Jednak wtedy na boisko wszedł z ławki Fidżyjczyk Peceli Yato (najlepszy na boisku), który dał sygnał do ataku i zdobył pierwsze przyłożenie dla gości. Gospodarze zaczęli pomagać Katalończykom zarabiając żółte kartki, Perpignan jeszcze przed przerwą wyszedł na czteropunktowe prowadzenie, a w ciągu paru minut po niej miał już 18 punktów przewagi (m.in. po drugim przyłożeniu Yato – po przeboju z własnej połowy rozpoczętym przechwytem). I choć wtedy Prowansalczycy zaczęli wreszcie ponownie punktować, nigdy nie zbliżyli się do gości na dystans pozwalający myśleć o zwycięstwie, a Perpignan dobiło rywali dwoma szybkimi przyłożeniami w samej końcówce. Marzenia o Top 14 muszą poczekać jeszcze kolejny rok.

Prem

W Prem za nami już półfinały.

Northampton Saints – Leicester Tigers 45:31. Miesiąc temu w starciu tych drużyn Tigers wygrali 24 punktami. Tym razem jednak nie poradzili sobie z najlepszą drużyną sezonu zasadniczego. Tom Litchfield zapunktował już na samym początku angielskiego klasyka, a jeszcze w pierwszej połowie skompletował hat-tricka. I choć w międzyczasie Tigers na moment wyszli na czoło, od 20. minuty meczu na prowadzeniu byli Saints i nie oddali go do końca. Nigdy jednak nie było to prowadzenie bardzo wyraźne. Do przerwy to było 7 oczek, a w drugiej połowie ilekroć gospodarze zdobyli przyłożenie, goście odpowiadali tym samym i zbliżali się na 7 czy potem 9 punktów. Na ostatnie przyłożenie Saints nie znaleźli już jednak odpowiedzi i to pomimo gry gospodarzy przez ostatnich kilka minut w osłabieniu po żółtej kartce. Głównymi postaciami meczu obok Litchfielda byli jego koledzy z drużyny, imponujący kopami Fin Smith czy niestrudzony Henry Pollock.

Bath – Exeter Chiefs 26:27. Sporą niespodziankę mieliśmy za to w drugim półfinale, w którym broniące tytułu mistrzowskiego potężne Bath przegrało z Exeter Chiefs (w ostatnim sezonie przedostatnimi w lidze, w tym do ostatniej kolejki walczącymi o awans do play-off). Gospodarze zagrali bez swojego znakomitego reżysera gry, Finna Russella, a zastępujący go Santiago Carreras srodze zawodził od pierwszego gwizdka. Jednak początek meczu nie zwiastował ich przegranej. W pierwszej półgodzinie zdobyli cztery przyłożenia i prowadzili 26:10. Takim rezultatem skończyła się też pierwsza połowa, ale w drugiej sytuacja się zmieniła. Chiefs zaczęli zdobywać przyłożenia i mimo kiepskiej skuteczności Henry’ego Slade’a z podwyższeń na niespełna kwadrans przed końcem wyszli na jednopunktowe prowadzenie. Utrzymali je do końca, choć w ostatniej akcji spotkania Bath po 40 fazach (z czego kilkunastu praktycznie na linii bramkowej) dotarli z piłką w pole punktowe Chiefs, jednak nie zdołali jej przyłożyć. Czemu nie spróbowali drop goala? Pewnie gdyby na boisku był Russell, byłoby inaczej… Fani Bath wskazują zaś, że sędzia w tej ostatniej akcji, w jednej z ostatnich faz ataku, przeoczył piłkę położoną w polu punktowym.

Finał za tydzień w składzie Northampton Saints – Exeter Chiefs.

Super Rugby Pacific

A antypodach rozegrano półfinały Super Rugby Pacific – pierwszy raz w historii Super Rugby w czysto nowozelandzkim składzie.

Chiefs – Crusaders 49:12. To był rewanż za ostatni finał rozgrywek i to rewanż niezwykle udany. Chiefs odpłacili się ekipie z Christchurch za porażkę sprzed roku gromiąc ich w sposób, którego chyba nikt przed meczem się nie spodziewał. Po 10 minutach zdobyli pierwsze przyłożenie, a potem co kilka minut dorzucali kolejne. Crusaders odpłacili się w tym okres tylko raz, ale cóż z tego że efektownie, skoro stało się to w momencie, gdy tracili już 28 punktów – a pierwszą połowę gospodarze wygrali po pokazie imponującej siły w ofensywie aż 42:5. W drugiej połowie takich fajerwerków już nie było, obie ekipy wymieniły po jednym przyłożeniu – ale wtedy już nic w tym meczu nie miało prawa się zmienić. Zaimponowali m.in. skrzydłowy Kyren Taumoefolau (dwa pierwsze przyłożenia) czy środkowy Lalakai Foketi (świetne asysty).

Hurricanes – Blues 57:21. W drugim półfinale także wysokie zwycięstwo gospodarzy, ale przebieg meczu odwrócony niczym w zwierciadle. W pierwszej połowie obie drużyny wymieniały się ciosami, Blues byli sporą jej część na prowadzeniu, a na przerwę ekipy schodziły przy wyniku 19:14 dla Canes. Po przerwie na boisku istniała już tylko jedna drużyna – tak jak Chiefs rozbili Crusaders sześcioma przyłożeniami zdobytymi przed przerwą, tak Hurricanes zaaplikowali w tej części spotkania identyczną liczbę piątek Blues, gromiąc ich całkowicie. Fehi Fineanganofo tym razem był niewidoczny, ale szalał Cameron Roigard (który jednak z powodu symulowania urazu na samym początku spotkania jest oskarżany o przenoszenie piłkarskich zwyczajów: https://twitter.com/i/status/2065693640031453564), niezwykłą robotę wykonał też młynarz Asafo Aumua, wybrany graczem meczu. W braterskim pojedynku Barrettów Jordie górą nad Beaudenem.

Skład finału: Hurricanes – Chiefs. Mecz odbędzie się w stolicy Nowej Zelandii, Wellingtonie, a Hurricanes zagrają w finale Super Rugby pierwszy raz od dekady.

Z kraju

W Rudzie Śląskiej odbył się ósmy, ostatni turniej mistrzostw Polski kobiet w rugby 7. Po całym dniu zmagań, gdy nad Burloch Arenę nadciągnął ulewny deszcz, losy mistrzostwa Polski rozstrzygnął finałowy mecz turnieju. Tradycyjnie zagrały w nim Energa Biało-Zielone Ladies Gdańsk i Legia Warszawa – w drodze do tego spotkania nie zaliczyły żadnych potknięć, choć obu krwi próbowała popsuć Arka Gdynia. W finale prawdziwy popis dały zawodniczki z Warszawy – imponowały obroną i nie dały rywalkom stworzyć sobie ani jednej okazji na punkty, mimo że te miały długie okresy (zwłaszcza na początku spotkania) z piłką w ręku. Legionistki natomiast punktowały i ostatecznie wygrały aż 28:0 dzięki hat-trickowi przyłożeń Jessiki Gentle i jednemu dorzuconemu przez Tamarę Czumer-Iwin. Legia przerwała serię mistrzostw Gdańszczanek, trwającą od 15 sezonów. Same zdobyły swój dziesiąty medal – ale pierwszy złoty.

W meczu o trzecie miejsce w turnieju Arka Gdynia pokonała Mazovię Mińsk Mazowiecki 35:7 (choć do przerwy był w tym meczu remis). Jednak to zawodniczki Mazovii cieszyły się z pewnego już na starcie turnieju brązowego medalu mistrzostw Polski, drugiego z rzędu w historii. Piąte miejsce w turnieju zajęły Black Roses Posnania, które w meczu o tę lokatę ograły Bestie Kraków. W I lidze zwyciężyła drużyna AZS AWF Warszawa, która w finale pokonała ekipę Budowlani Łódź.

Drugi komplet medali rozdano w mistrzostwach Polski juniorów w rugby 7 – finałowy turniej odbył się w Łodzi i jego gospodarze, Budowlani, wykorzystali atut własnego boiska i po dwóch sezonach bez krążków wrócili na najwyższy stopień podium w tej kategorii wiekowej. W finale pokonali Orkan Sochaczew (którego 18-latkowie zgarnęli tytuł mistrzowski przed rokiem), a brąz trafił do Lechii Gdańsk.

Rozegrano drugie turnieje eliminacyjne do ogólnopolskiej olimpiady młodziezy czyli mistrzostw Polski kadetów w rugby 7. Grupie południowa grała w Krakowie i tu drugi raz zwyciężyła ekipa RC Częstochowa, pewnie wygrywająca wszystkie spotkania. W finale pokonała Pogoń Siedlce. Do turnieju OOM z tej części stawki awansowały ponadto drużyny Budowlanych Lublin i Orkana Sochaczew

Odbyły się też trzy turnieje mistrzostw Polski młodzików. W Olsztynie zwyciężyło Ogniwo Sopot, w Siedlcach Pogoń Siedlce, a w Częstochowie Juvenia Kraków.

Jak wynika ze słów Sylwii Kulczyńskiej komentującej turniej mistrzostw Polski w rugby 7 kobiet, w najbliższą sobotę w Mysłowicach na boisko wybiegnie piętnastkowa reprezentacja naszych pań – ma zmierzyć się z drużyną Old Northamptonian Ladies RFC, na co dzień występującą na piątym (przedostatnim) poziomie ligowym w Anglii (National Challenge 2).

Zmarł Henryk Kuczko, czterokrotny mistrz Polski z AZS AWF Warszawa z początków ligowego rugby, wieloletni działacz PZR oraz FIRA.

Ze świata

W kolejnym meczu międzynarodowym krajów karaibskich Kajmany pokonały 46:21 Barbados. Obie drużyny dotąd w tym sezonie wygrywały – po tym spotkaniu status niepokonanych zdołali utrzymać gospodarze.

W ramach serii Rugby Europe Sevens rozegrano w ten weekend turnieje na poziomie Conference, zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Wśród kobiet w Andorze na starcie stanęło 11 drużyn, a triumfowała reprezentacja Finlandii, która w finale pokonała 26:5 Łotwę. Wśród mężczyzn stawka podzielona była na dwa poziomy. W Andorze rywalizowało 9 drużyn z poziomu Conference 1 – wygrał Izrael, który pokonał w finale Austrię 38:10. Trzecie miejsce dla Cypru. Z kolei turniej Conference 2 z udziałem ośmiu ekip odbył się w stolicy Kosowa, Prisztinie. Wygrali Słowacy, którzy w finale ograli Gibraltar 24:7. Gospodarze zajęli ostatnie miejsce.

W Super Rugby Americas będziemy mieli skład finału identyczny jak przed dwoma laty – z dwóch wewnątrzargentyńskich starć w półfinałach zwycięsko wyszły ekipy Dogos i Pampas. Także podobnie jak przed dwoma laty, finał zostanie rozegrany w Córdobie. Wysoka wygrana ubiegłorocznych wicemistrzów, Dogos, nad Tarucas (35:13) dała zwycięzcom czwarty awans do finału z rzędu. Z kolei stołeczni Pampas pokonali tegorocznego beniaminka rozgrywek, Capibaras, 19:11.

W Major League Rugby półfinały. Za nami pierwszy z nich, starcie dwóch ekip z zachodniego wybrzeża – Seattle Seawolves przegrali 34:43 z California Legion. Ekipa z Kalifornii zrewanżowała się w ten sposób za porażkę sprzed tygodnia, po której straciła atut swojego boiska w półfinale. Jak widać, to jej nie przeszkodziło. Drugie spotkanie półfinałowe odbędzie się w nocy z poniedziałku na wtorek naszego czasu.

W Hanowerze odbył się finał niemieckiej Bundesligi – szósty raz z rzędu (i dwunasty w historii) po tytuł mistrzowski sięgnęła drużyna SC Frankfurt 1880, która wygrała z SC Neuenheim 35:10.

W kobiecej lidze angielskiej, Premiership Women’s Rugby, odbyły się półfinały – i oba pojedynki były niezwykle zacięte. W pierwszym zaś doszło do niemałej sensacji – ekipa Gloucester-Hartprury, mistrzynie kraju z trzech poprzednich sezonów, niepokonane w niemal całej fazie zasadniczej, przegrała z Ealing Trailfinders 26:29. Po pierwszej połowie przegrywała 7:24 i to zadecydowało – choć w drugiej połowie odrabiała straty i dwukrotnie zbliżyła się na trzy punkty. Dla Ealing było to drugie zwycięstwo nad mistrzyniami w ciągu dwóch tygodni – po świetnym sezonie GLH zaliczyło kryzys odnosząc trzy porażki z rzędu. W drugim półfinale panie z Saracens zrewanżowały się za porażkę panów sprzed tygodnia z męskiej Prem i po bardzo zaciętym spotkaniu pokonały Exeter Chiefs 40:38.

Tydzień temu ruszyły kobiece rozgrywki w Australii (Super W), a w ten weekend ruszył ich odpowiednik w Nowej Zelandii – Super Rugby Aupiki. Tu rywalizują cztery drużyny, a w pierwszej kolejce wygrali obaj finaliści sprzed roku. Blues pokonały Hurricanes Poua 42:7 (jedno z przyłożeń zdobyła Braxton Sorensen-McGee), a Matatū ograły Chiefs Manawa 52:29 (hat-trick Elinor Plum King). Ciekawostka: u pań dokładnie odwrotne wyniki w stosunku do męskich półfinałów Super Rugby Pacific rozgrywanych w ten sam weekend. A w Christchurch wygraną Matatū obserwowała rekordowa liczba publiczności (jak na krajowe rozgrywki kobiet w Nowej Zelandii) – prawie 12 tys. widzów zebranych na nowym NZ Stadium.

W dwóch ostatnich rundach Toyota Challange (quasi-turnieju w Bloemfontein) komplet zwycięstw nad rywalami z Europy odniosły ekipy południowoafrykańskie. W drugiej kolejce Cheetahs wygrali 47:12 z Rumunią A, Pumas pokonali 57:24 Lusitanos, a Griquas ograli 56:21 ekipę Black Lion. W trzeciej Cheetahs zwyciężyli Black Lion 47:31 (choć na pół godziny przed końcem przegrywali z Gruzinami 17 punktami), Griquas ograli Lusitanos 67:7, a Pumas poradzili sobie z Rumunią A 46:26.

W ciągu ostatnich kilku tygodni rozegrano mistrzostwa Tajlandii. Uczestniczyło w nich sześć drużyn, a mistrzem kraju została drużyna Royal Thai Police RC, która w rozgrywkach prowadzonych w formule ligowej wygrała wszystkie swoje spotkania (ostatnie – w ten weekend z Bangkok Bangers, 23:3). Pozostały jeszcze dwa mecze, od których zależą losy pozostałych medali – o miejscach drugim i trzecim zadecyduje bezpośredni pojedynek Bangkok Bangers i Royal Thai Navy RC, zaplanowany na 20 czerwca.

Mistrzostwa Azji w tym roku zaczęły się od falstartu (wycofania się Zjednoczonych Emiratów Arabskich), a skończyły inną katastrofą. Trzeci i zarazem ostatni mecz turnieju, w którym Korea Południowa i Sri Lanka miały zdecydować, która z tych drużyn zajmie ostatnie miejsce w turnieju, nie doszedł do skutku. Lankijczycy nie przyjechali do Korei tłumacząc się nieuzyskaniem na czas wiz. Z komunikatu Rugby Asia wynika, że nowego terminu nie sposób znaleźć, w związku z czym Korea Południowa zarobi 4 punkty za walkower i zostanie wicemistrzem Azji. Kuriozalne te mistrzostwa w tym roku.

Najlepszą zawodniczką kobiecego Pucharu Sześciu Narodów już drugi rok z rzędu została uznana Irlandka, Aoife Wafer. W pokonanym polu w głosowaniu kibiców pozostawiła m.in. mistrzynię świata Meg Jones i Francuzkę Pauline Bourdon-Sansus. Ma dopiero 23 lata.

Sporo mówi się o składach na Nations Championship (turniej, który zastąpi okienka testowe dla krajów elity). Już w tym momencie wiadomo, że kilka reprezentacji wystąpi w nim w osłabionych składach. Francuzi polecą na południe nie tylko bez graczy z finalistów Top 14 (przynajmniej na początek), ale nawet bez Mathieu Jaliberta i Luisa Bielle’a-Biarrey’a z Bordeaux, którego sezon już się skończył (i tak bowiem grali bardzo dużo, przekraczając limit Fabiena Galthié – 25 meczów i 2000 minut w sezonie). Bardzo dużo potencjalnych debiutantów (aż 10, w tym Bernard Janse van Rensburg) jest w składzie treningowym Anglii, co może wskazywać na to, że Steve Borthwick faktycznie wystawi na mecz z Fidżi kompletnie inną drużynę niż na pozostałe dwa spotkania – aby oszczędzić graczom podróży między trzema kontynentami.

Znamy też kilka nazwisk ze składu Barbarians na mecz z Południową Afryką – Scott Robertson będzie mógł skorzystać z takich gwiazd jak TJ Perenara, Duhan van der Merwe, Kyle Sinckler, Tomás Albornoz czy Santiago Arata.

Kończą się ligowe sezony, rozdawane są nagrody. W angielskiej Prem najlepszym zawodnikiem został Joe Heyes z Leicester Tigers, a zawodniczką Zoe Harrison z Saracens. Z kolei w Japan Rugby League One nagrodami obsypano osoby związane z mistrzem kraju, Kobe Steelers: MVP sezonu został wybrany Nowozelandczyk Brodie Retallick, objawieniem Shunsuke Uenobo, a trenerem odchodzący po tym sezonie z Japonii Dave Rennie. W najlepszej piętnastce ligi obok Retallicka znajdziemy takie gwiazdy jak Malcolm Marx, Ardie Savea, TJ Perenara, Mark Tele’a, Anton Linert-Brown czy Cheslin Kolbe. Warto zwrócić uwagę, że najlepszym zawodnikiem drugiego poziomu ligi został uznany reprezentant Tajwanu Cheng Chao Yi.

Na nadchodzący weekend zaplanowano mistrzostwa Afryki w rugby 7 mężczyzn – które jednak nie zostaną rozegrane. Najpierw pojawiła się informacja o tym, że w związku ze zwiększającą się liczbą zachorowań na ebolę w środkowej Afryce Mauritius wprowadził ograniczenia wjazdowe i gracze z Ugandy nie mogą wjechać do tego kraju. Ich miejsce miał zająć Senegal. Potem pojawił się komunikat o odwołaniu turnieju w związku z obawami maurytyjskiego rządu. Ma zostać rozegrany w innym terminie.

Coraz więcej wiadomo o planowanych na jesień nowych rozgrywkach dla klubów z Europy Środkowej. Będą nosić nazwę Ascent Rugby Series, a pierwszy turniej odbędzie się we Frankfurcie. Potwierdzono już udział w rywalizacji drużyn: SC Frankfurt 1880 (mistrz Niemiec), Boitsfort (wicemistrz Belgii), The Dukes (wicemistrz Holandii), Tatra Smíchov (wicemistrz Czech), oraz Adler XV (rozwojowa drużyna federacji niemieckiej).

Z wieści transferowych:

  • potwierdzone zostało odejście Jamesa Lowe’a z Leinsteru i wyjazd z Irlandii. Dokąd? Podobno zastąpi Cheslina Kolbego w Tokyo Sungoliath;
  • dwukrotna mistrzyni świata Marlie Packer przechodzi z Saracens do Harlequins;
  • Argentyńczyk Matías Alemanno po odejściu z Gloucesteru ma grać dla beniaminka Top 14, Vannes;
  • z kolei do Gloucesteru z Francji trafi samoański filar Marco Fepulea’i;
  • Ospreys zakontraktowali Australijczyków – są to Lalakai Foketi z Chiefs oraz Liam Wright, który opuścił Reds przed tym sezonem Super Rugby, trapiony kontuzją odniesioną w meczu z Walią. Kto wie, czy w przypadku tego ostatniego w ślad za zmianą barw klubowych nie pójdzie zmiana barw reprezentacyjnych – dla Australii nie grał od 2024, a jego dziadek urodził się w Walii.

Zapowiedzi

Kolejny weekend wygląda na weekend finałów. W kraju finał i mecz o trzecie miejsce w Ekstralidze. A na świecie:

  • finał United Rugby Championship,
  • finał Prem,
  • finał Super Rugby Pacific,
  • półfinały Top 14,
  • finał Super Rugby Americas,
  • finał Major League Rugby,
  • a do tego pierwsza zapowiedź okienka międzynarodowego – mecze Południowej Afryki z Barbarians, Południowej Afryki A z Zimbabwe oraz Francji XV z Anglią XV.

2 komentarze do “Biało-Zielone zdetronizowane”

Dodaj komentarz