Za długo czy za krótko? Chodzi o wykluczenia z gry zawodników w wyniku decyzji paneli dyscyplinarnych, które nieco przyćmiły w poprzednim tygodniu samą grę: w Anglii dyskusja toczyła się nad pięciotygodniową karą nałożoną na Owena Farrella, u nas – nad siedmiotygodniową, która spadła na Piotra Zeszutka. Jednak wydarzeniem boiskowym, którego w kraju nic przyćmić nie mogło, było sensacyjne zwycięstwo Arki Gdynia nad Skrą Warszawa. A może powinniśmy się już zacząć przyzwyczajać do sukcesów gdynian?
Premiership
Czerwony weekend w Europie
Tym, którzy wypełnili moją ankietę, bardzo dziękuję, a innych czytelników nadal zapraszam do wypełnienia (bardzo krótka, pod linkiem https://forms.gle/m1FY5n762NZ12Rtx8). To co najciekawsze w światowym rugby w ten weekend to piękne starcie Wysp Północnej i Południowej w Nowej Zelandii, a także czerwona kartka Owena Farrella w Anglii i szlagier Clermont – Tuluza (też okraszony kartonikami) we Francji.
Remis w hicie Ekstraligi
Trójmiasto znowu górą, ale nie wypada powtarzać się z tytułami, a najciekawiej jednak było w Siedlcach, gdzie Pogoń zremisowała z Master Pharm Rugby Łódź. Czwarte spotkanie telewizyjne w tym sezonie i drugi remis. Na świecie ciekawie w Premiership, gdzie Worcester Warriors zastosowali z zabójczym skutkiem 12-osobowego maula, a Ollie Thorley zaliczył cztery przyłożenia dla Gloucester w 20 minut.
Trójmiasto górą
Mija niemal dokładnie rok od pierwszego tekstu w „szponach”. Wtedy głównym tematem był pogrom Irlandii przez Anglików i wycofanie się KS Budowlanych Łódź z Ekstraligi. Dziś na mecze międzynarodowe wciąż czekamy, ale z Ekstraligi na szczęście nikt się nie wycofuje. Ozdobą weekendu były mecze Leinsteru z Munsterem na świecie i sensacyjne zwycięstwo Arki z Pogonią u nas w kraju, a najwięcej dyskutuje się o czerwonej kartce Michała Mirosza w starciu na szczycie Ekstraligi.
Coś się kończy, coś się zaczyna
Coś się kończy, coś się zaczyna. Super Rugby Aotearoa, która czarowała nas przez ponad dwa miesiące, zaliczyła na sam koniec cios od epidemii – odwołano spotkanie, które co prawda nie miało być finałem, ale na pewno prawdziwym świętem rugby. Wznowiono za to stary sezon angielskiej Premiership i rozpoczęto nowy polskiej Ekstraligi. Miło było znowu siąść na trybunach krakowskiego stadionu i obejrzeć mecz pełen emocji 🙂
Początek końca najgorszego sezonu Premiership
Już pojutrze, 14 lipca, na płytę londyńskiego Twickenham Stoop wybiegną rugbyści Harlequins i Sale Sharks. W ten sposób zostaną wznowione rozgrywki Premiership, zawodowej ligi rugby w Anglii. Dokończenie sezonu to na pewno sukces tej ligi, zwłaszcza, że wraca do gry jako pierwsza rywalizacja z najwyższej półki rugby w Europie. Jednak obecny sezon zapisze się w annałach głównie z powodu potężnych kłopotów.
Rugby w czasach zarazy
Rugby w czasach zarazy jest coraz mniej i za chwilę zapewne w ogóle przez pewien czas nie będzie dało się go nigdzie zobaczyć. Świat paraliżuje rozszerzająca się epidemia i w ten weekend niemal wszystkie zawody odwołano. Rozgrywanie meczów bez publiczności przestało być rozwiązaniem w związku z ograniczeniami w podróżowaniu i ryzykiem zarażenia pomiędzy samymi zawodnikami (najlepszym przykładem szkocka rugbystka, z powodu której już tydzień temu odwołano mecz kobiecego Pucharu Sześciu Narodów). Mamy zatem paraliż rozgrywek i zanosi się, że za tydzień nie będzie meczów do opisania. Już w ten weekend rugbowych emocji było już naprawdę niewiele.
Początek wiosny w Ekstralidze
Na świecie Francja straciła szansę na pierwszy od szesnastu lat Wielki Szlem po nieoczekiwanej porażce ze Szkocją, a w siódemkowym cyklu WRSS świetnie zaprezentowali się gospodarze turnieju, Kanadyjczycy, którzy pokonali m.in. Fidżi i Afrykę Południową. Natomiast w kraju ruszyła Ekstraliga. Moc udowodniło Ogniwo, które wzmocnione w przerwie zimowej zamierza walczyć o tytuł. Dwa pozostałe mecze były znacznie bardziej wyrównane: Edach Budowlani Lublin niespodziewanie wygrali z Orkanem Sochaczew, a w najciekawszym meczu, o Trofeum Królów, Skra Warszawa pokonała Juvenię Kraków.
Reprezentacja Polski o włos od sensacji
Głównym wydarzeniem weekendu był mecz reprezentacji Polski w Amsterdamie przeciwko Holandii. Byliśmy o krok od niespodzianki – w przedostatniej akcji meczu Holendrom udało się wydrzeć nam zwycięstwo i zdobyć jednopunktową przewagę. Nie był to piękny mecz, ale twarda walka naszych zawodników budzi uznanie. Na świecie natomiast chyba więcej niż o samej grze pisze się o epidemii koronawirusa: w ten weekend nie odbyły się dwa spotkania Pro14, które miały być rozegrane we Włoszech. Za tydzień nie odbędzie się mecz Irlandii z Włochami w Pucharze Sześciu Narodów, a SANZAAR przenosi najbliższe mecze Sunwolves z Japonii do Australii. A to pewnie nie koniec.
Francja celuje w Wielkiego Szlema
To był weekend z wyjątkowo dużą dawką rugby. Grały czołowe europejskie reprezentacje, grały czołowe światowe ligi, do kompletu brakło tylko turnieju World Rugby Sevens Series – ale za to w Urugwaju grały siódemki aspirujące do tej elity. Kilka wyników zwraca szczególną uwagę: trzecie zwycięstwo Francji w Pucharze Sześciu Narodów (a także podobne osiągnięcie Gruzinów w REC), zwycięstwo Anglii nad Irlandią na Twickenham, a w rozgrywkach ligowych upokorzenie Saracens przez Wasps i pogrom Northampton Saints przez Exeter Chiefs w meczu na szczycie Premiership.