Mieliśmy w ten weekend zobaczyć ostatnie starcia grupowe Champions Cup, tymczasem nic z tego. Za to grała liga francuska i nadrabiano zaległości w Pro14. Jednak znacznie więcej uwagi przyciągały kadry reprezentacji na Puchar Sześciu Narodów, a także koronawirusowe zamieszanie w Anglii. Pojawiła się też zapowiedź dopuszczenia klubów z RPA do europejskich pucharów.
Pro14
Weekend o mało co bez rugby
To nie tak, że to był weekend bez rugby. Ale po odwołaniu europejskich pucharów, półfinałów Currie Cup i pierwszej kolejki japońskiej Top League było tego rugby niewiele. Tu i ówdzie jednak w rugby się grało. Największą niespodziankę weekendu sprawili Ealing Trailfinders pokonując Saracens. A z okazji małej ilości rugby w ramach cyklu „O innych ligach” zaglądam do Czech.
Czarne chmury nad europejskimi pucharami
Sportowe wydarzenia weekendu (m.in. 96 punktów w niesamowitym meczu Bath z Wasps czy mecze na szczycie Premiership i Pro14) zostały nieco zepchnięte w cień koronawirusowych czarnych chmur, które zawisły nad europejskimi pucharami i prawdopodobnie spowodują odwołanie dwóch najbliższych kolejek tych rozgrywek, a mogą też wpłynąć na Puchar Sześciu Narodów.
Rzeź niepokonanych
W ten weekend w europejskich ligach przegrywały ekipy, które nie zaznały w tych sezonach smaku ligowej porażki. W Premiership ten los spotkał Exeter Chiefs i Newcastle Falcons, a w Pro14 Munster i Leinster. Największą sensację sprawił Connacht, który przerwał trwającą ponad 20 miesięcy serię samych ligowych zwycięstw Leinsteru. Niepokonany pozostał w Europie tylko Ulster.
Boxing Day pod znakiem wirusa
Boxing Day to tradycyjnie święto ligowego rugby w Europie. W tym roku zostało pokiereszowane wskutek pandemii: z dziewiętnastu spotkań aż sześć odwołano. Najdotkliwiej ucierpiała Pro14, gdzie nie doszła do skutku połowa meczów, w tym irlandzkie derby Leinsteru z Munsterem. Poza tym m.in. o problemach Moana Pasifika, debiucie Beaudena Barretta w Japonii czy szerzej o lidze litewskiej.
I znów ci niesamowici Francuzi
Skończyła się międzynarodowa jesień, w tym roku mocno odmieniona i przedłużona. W ten weekend obejrzeliśmy dwa dreszczowce, jeden na południu (skończony remisem), drugi na północy (gdzie po remisie dostaliśmy dogrywkę). Pazur pokazały znowu Argentyna i Francja. Zwłaszcza ta ostatnia zrobiła wrażenie, mimo gry absolutnie rezerwowym składem mocno przeciwstawiając się Anglikom.
„Powietrzny ping pong” w Autumn Nations Cup
Międzynarodowa jesień powoli się kończy. Za nami przedostatnie akcenty dwóch turniejów: Autumn Nations Cup i Tri Nations. Na południu praktycznie pewni sukcesu są Nowozelandczycy, którzy wzięli srogi rewanż na Argentynie za porażkę sprzed dwóch tygodni. Na północy też bez zaskoczeń: awans do finału turnieju potwierdziły Anglia i Francja, jednak ta zagra w nim rezerwowym składem.
Anglia i Francja wygrywają w europejskich hitach
Choć niemal cały świat walczy z koronawirusem, karawana zawodowego rugby idzie dalej. W ten weekend zobaczyliśmy je we wszystkich najważniejszych zakątkach rugbowego świata. Ostateczne rozstrzygnięcia zapadły w południowoafrykańskim Super Rugby Unlocked, natomiast sezon zaczął się w angielskiej Premiership. Ale i tak najwięcej uwagi przyciągają Autumn Nations Cup i Tri Nations.
Historyczny sukces Argentyny
Obrazkiem, który z tego weekendu zostanie w mojej pamięci nie będzie żadne przyłożenie czy akcja z boiska, ale przeszczęśliwy Mario Ledesma, trener Argentyny udzielający wywiadu jeszcze na murawie tuż po pierwszym w historii zwycięstwie jego drużyny nad Nową Zelandią. Zwycięstwie niespodziewanym i przyćmiewającym niezbyt imponujący start europejskiego Autumn Nations Cup.
Australia wreszcie górą
Wreszcie dobry weekend dla rugby union w Australii. Po ponad roku mizerii i nieustających problemów, przyszedł wreszcie sukces sportowy (i to nie byle jaki, bo zwycięstwo nad All Blacks), a także wieści pozwalające nieco bardziej optymistycznie spoglądać w przyszłość finansową: zapowiedź zorganizowania od 2022 transtasmańskiego Super Rugby z udziałem wszystkich franszyz nowozelandzkich i australijskich.