„Powietrzny ping pong” w Autumn Nations Cup

Międzynarodowa jesień powoli się kończy. Za nami przedostatnie akcenty dwóch turniejów: Autumn Nations Cup i Tri Nations. Na południu praktycznie pewni sukcesu są Nowozelandczycy, którzy wzięli srogi rewanż na Argentynie za porażkę sprzed dwóch tygodni. Na północy też bez zaskoczeń: awans do finału turnieju potwierdziły Anglia i Francja, jednak ta zagra w nim rezerwowym składem.

Autumn Nations Cup

W Autumn Nations Cup niespodzianek nie było. Wygrywali faworyci, mecz Szkocji z Fidżi nie odbył się z powodu koronawirusa w ekipie z antypodów, a do finału awansowały Anglia i Francja.

Turniejowy weekend zaczął się od hitu kolejki, czyli spotkania Walii z Anglią. Rok temu obie drużyny były w czwórce najlepszych na świecie, teraz jednak Walijczycy pod wodzą nowego trenera są pogrążeni w kryzysie i w tym roku mają wyjątkowo kiepski bilans zwycięstw i porażek (zwycięstwa tylko nad słabymi Włochami i Gruzją). Od początku przeważali Anglicy, ale po dziesięciu minutach presji na Walijczyków nieoczekiwanie to ci ostatni zdobyli przyłożenie. Anglicy jednak natychmiast odpowiedzieli, w pierwszej połowie dorzucili jeszcze dwa karne Owena Farrella i do przerwy prowadzili 11:7. Drugą połowę zaczęli od przyłożenia i powiększyli przewagę do 11 punktów. Co prawda dwa karne pozwoliły Walijczykom zmniejszyć stratę, jednak potem dystans powiększył Farrell kolejnymi dwoma karnymi i Anglia wygrała 24:13. Zwycięstwo niestety niezbyt efektowne,. Walijczycy nieźle radzili sobie w obronie, ale gorzej było z atakiem, fatalnie wykonywali auty. A Wayne Pivac część odpowiedzialności za porażkę zrzuca na sędziego i zapowiada skargę na Romaina Poite do World Rugby (atak na będącego w powietrzu Dana Biggara w akcji, która dała Anglikom pierwsze przyłożenie; szarża barkiem Elliota Daly’ego w szyję Josha Adamsa, liczne karne w młynach, a na dodatek niezauważony podczas meczu atak głową Ellisa Genge’a – tu jednak powtórki pozostawiają sporo wątpliwości).

W drugim sobotnim meczu Francja grała z Włochami. Długo czekaliśmy tutaj na pierwsze przyłożenie, a gdy wreszcie je zobaczyliśmy, zdobyli je nieoczekiwanie Włosi (po świetnym przełamaniu linii obrony rywali i offloadzie w wykonaniu Paolo Gabrisiego, młodej gwiazdy tej drużyny). Jednak z Włochami było podobnie jak w opisanym wyżej spotkaniu z Walijczykami – miłe złego początki. Już przed przerwą Francuzi wyszli na prowadzenie 10:5. A gdy w 52. minucie żółtą kartkę zobaczył Włoch Jacobo Trulla, „Koguty” w pełni wykorzystały przewagę i zdobyły w ciągu tych dziesięciu minut trzy przyłożenia. Na sam koniec meczu dorzuciły jeszcze jedno i wygrały 36:5. Włosi mieli swoje szanse, ale Francuzi świetnie bronili, a sami byli znacznie skuteczniejsi w ataku. I to mimo wielkiej rewolucji w piętnastce, bo zgodnie z umową z LNR Fabien Galthié przed tym spotkaniem musiał odesłać do klubów wielu podstawowych reprezentantów. W efekcie mieliśmy 13 zmian w wyjściowym składzie w stosunku do meczu ze Szkocją i pięciu debiutantów. Wyjątkowym akcentem był fakt, że spotkanie to było setnym meczem reprezentacyjnym, który sędziował Nigel Owens. Walijczyk złamał barierę 100 spotkań jako pierwszy sędzia w historii.

W niedzielę Irlandia grała w Dublinie z Gruzją. Po pierwszej połowie prowadziła 20:7, ostatecznie wygrała 23:10. Niczym nie zachwyciła (może poza świetną akcją po raz pierwszy grającego w wyjściowej piętnastce Billy’ego Burnsa na początku meczu, gdy zmylił Gruzinów i zdobył przyłożenie). Gruzini ucieszyli się na pewno z pierwszych punktów zdobytych w turnieju. I choć nadal mieli problemy z młynami i autami, i nadal odstawali od rywali, to zagrali swój najlepszy mecz w turnieju – ze spotkania na spotkanie są coraz lepsi. Świetnie bronili, w młynach co prawda popełniali błędy, ale równie często zmuszali do nich rywali. Owszem, nadal trudno było im wyprowadzić atak, a kilkakrotnie ratowali się przed utratą przyłożeń w ostatniej chwili. Ozdobą spotkania były pierwsze turniejowe punkty Gruzinów – fantastyczna, sześćdziesięciometrowa akcja Giorgiego Kweseladze.

Zestawienie par finałowego weekendu: Anglia – Francja w finale (Francuzi zagrają w składzie bardzo dalekim od optymalnego), Irlandia – Szkocja w meczu o trzecie miejsce, Walia – Włochy w starciu o piąte (kolejna szansa Pivaca na podreperowanie kiepskich statystyk) i wreszcie Gruzja – Fidżi zagrają o siódmą lokatę. O ile Fidżyjczycy się pozbierają – jest jednak szansa, ponoć już zaczęli treningi.

Poziom turnieju nie zachwyca. Obserwatorzy turnieju narzekają na poziom gry, na zbyt wiele taktycznego kopania. Dominuje defensywa. Niezadowoleni ze stylu gry własnej reprezentacji są zwłaszcza Anglicy. Od razu pojawiają się głosy postulujące różne zmiany w przepisach. Matt Dawson z BBC narzeka, że brakuje efektownej gry, która przyciągnęłaby przed ekran jego dzieci. Postuluje zmiany w zakresie szarż i przegrupowań (https://www.bbc.com/sport/rugby-union/55120613) i przyspieszenie młynów. Robert Kitson z Guardiana wskazuje np. uwarunkowanie kopów spoza własnego pola 22 m przejściem jej po przegrupowaniu przez co najmniej dwie pary rąk (https://www.theguardian.com/sport/blog/2020/nov/29/rugbys-charms-buried-by-landslide-of-tactical-ugliness-in-nations-cup). Stephen Jones w Sunday Times, także nawiązując do wszechobecnych kopów, nazywa rugby upiornym powietrznym ping pongiem (oryginał za paywallem, ale podsumowanie tu: https://www.rugbypass.com/news/asleep-at-the-wheel-uk-rugby-journalist-takes-aim-at-world-rugby-over-letting-the-game-descend-into-tedious-kick-fest/).

Poz.DrużynaM.Pkt.
1. Anglia313
2. ↑Irlandia38
3. ↓Walia34
4. Gruzja30
Poz.DrużynaM.Pkt.
1. Francja314
2. Szkocja311
3. Włochy35
4. Fidżi30

Fajny gest ze strony RFU: ponieważ jest szansa, że na finałowy mecz Pucharu za tydzień będzie można wpuścić publiczność (2000 osób na trybunach Twickenham), federacja postanowiła 1/5 biletów oddać pracownikom National Health Service.

Tri Nations

Nie powtórzyła się piękna historia, jaką widzieliśmy dwa tygodnie temu: All Blacks wzięli srogi rewanż na Argentynie. Zaczęło się od pięknego gestu Nowozelandczyków podczas haki – położyli na boisku czarną koszulkę z numerem 10 i nazwiskiem Maradony i pewnie niejednemu Argentyńczykowi zakręciła się łezka w oku. Na boisku jednak litości nie było. Pierwsza połowa całkowicie pod dyktando Nowej Zelandii. Argentyńczycy przegrywali nawet własne młyny, mieli duże trudności z opuszczeniem własnej połowy i właściwie nie stwarzali szans. Ba, ponieważ rzadko bywali na połowie rywali, a ci nie popełniali błędów, Nicolás Sánchez nie miał okazji do kopania z karnych – jedyne dwa mieli pod własnym polem punktowym. Świetnie bronili, ale raz spuścili z oka Dana Colesa i padło przyłożenie. Tylko nieskuteczności Nowozelandczyków z karnych (1/3 na w tej części spotkania) zawdzięczali to, że przegrywali do przerwy tylko 0:10. Druga połowa co prawda zaczęła się od świetnej akcji Argentyńczyków, ale po dwóch minutach wszystko wróciło do normy z pierwszej połowy. Znów zacięta obrona, znów przegrane młyny, i wreszcie Ardie Savea przedarł się na pole punktowe biało-niebieskich. Po tym drugim przyłożeniu jakby wszystko było jasne: przy wyniku 17:0 Argentyńczycy nie mieli wielkich szans na zwycięstwo. Mogli jednak bronić się przed bonusem dla Nowej Zelandii, bo dzięki temu mieliby nadal szansę na zwycięstwo w turnieju (gdyby sami wygrali z bonusem nad Australią w ostatnim meczu). Nic z tego, dwa podania w odstępie paru minut trafiły prosto w ręce Willa Jordana i ten zdobył dwa przyłożenia w swoim drugim występie w czarnej koszulce. W 81. minucie Nowa Zelandia była o włos od kolejnego przyłożenia, zamiast tego jednak Argentyna dostała karnego i przewagę jednego zawodnika (Tyrel Lomax za atak na głowę dostał żółtą kartkę, a komentatorzy zastanawiają się, dlaczego nie czerwoną). Zdecydowała się walczyć i po kilku kolejnych karnych (po 80. minucie All Blacks dała ich rywalom niewiele mniej niż przez całą resztę spotkania) dotarła w głąb połowy Nowej Zelandii. Straciła jednak piłkę i w konsekwencji piąte przyłożenie. Absolutnie zasłużone zwycięstwo graczy w czarnych koszulkach 38:0.

Nowa Zelandia skończyła swój udział w turnieju, pozostał tylko mecz Australii z Argentyną. I jest w praktyce już zwycięzcą turnieju – rywale mają tylko matematyczne szanse na wydarcie trofeum All Blacks z rąk.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1. Nowa Zelandia411
2. Argentyna36
3. Australia36

Premiership

Przed drugą kolejką kolejne wyniki testów koronawirusowych. Tym razem stwierdzono tylko trzy przypadki pozytywne, wszystkie z jednego klubu, w tym dwóch graczy.

A w pierwszym meczu kolejki niespodzianka. Newcastle Falcons nie wystarczył skalp Bath zdobyty tydzień temu. Ekipa, która awansowała z Championship, w piątek pokonała kolejny zespół walczący w ostatnim sezonie o najwyższe cele: Sale Sharks. Mecz może nie był zachwycający, ale w ostatnich minutach mieliśmy sporo emocji. Przez niemal całe spotkanie prowadzili Falcons, ale na dziesięć minut przed końcem przewagę zdobyli Sharks. Nie zdołali jednak dowieźć jej do końca – w ostatniej akcji meczu Falcons, choć mogli kopać z karnego na remis, zaryzykowali i zanotowali przyłożenie, które dało im wygraną 15:13.

Niewątpliwym hitem drugiego weekendu Premiership był mecz obrońców tytułu, Exeter Chiefs, z czwartą drużyną poprzedniego sezonu, Bath (rewanż za półfinał ligi sprzed paru tygodni, wtedy Chiefs wygrali 35:6). Exeterczycy nie pozostawili rywalom żadnych złudzeń i wygrali drugi mecz w sezonie z punktem bonusowym i tracąc zaledwie trzy punkty. Już do przerwy prowadzili 21:3 po trzech przyłożeniach, po przerwie dołożyli kolejne trzy i zwyciężyli bezapelacyjnie 40:3. Najbardziej efektowne było trzecie przyłożenie, Toma O’Flaherty’ego, po kilkudziesięciometrowym, efektowym podkopnięciu piłki z powietrza. Z pozostałych pięciu przyłożeń Chiefs dwa padły po młynach, a dwa po maulach, co pokazuje najdobitniej ich dominację. Znów dwa przyłożenia zdobył Sam Simmonds.

Dość wyrównany obraz miało spotkanie Gloucester – Wasps, jednak gospodarze ostatecznie pokonali finalistów z poprzedniego sezonu zdecydowanie 40:24. Do przerwy prowadzili 13:5, potem goście zmniejszyli stratę i było 13:12. Decydujące były minuty od 61. do 68. gdy Gloucester zdobyło trzy przyłożenia (dwa grając w przewadze jednego zawodnika). Zwycięstwo mieli pewne, prowadzili aż 40:12. Jednak w końcówce w ich szeregi wkradło się rozluźnienie i w ciągu jednej minuty pozwolili rezerwowemu Paolo Odogwu zdobyć dla Wasps dwa przyłożenia, którym pokonani zawdzięczają punkt bonusowy.

Jeszcze więcej punktów zobaczyliśmy w meczu Northampton Saints z Harlequins. Obie drużyny tydzień temu przegrały swoje pierwsze mecze z wyżej notowanymi rywalami i teraz obie liczyły na pierwsze zwycięstwo. W pierwszej połowie obie zdobyły po dwa przyłożenia i tylko dzięki karnym goście prowadzili 23:17. W drugiej połowie dominowali Harlequins, dorzucili kolejne cztery przyłożenia, podczas gdy rywale zdobyli tylko dwa i ostatecznie wygrali 49:29. Jedno z przyłożeń zdobył Alex Dombrandt, bawiący się w tym momencie w skrzydłowego, z którego usług nie skorzystał w ten weekend Eddie Jones. A ekipa z Northampton kontynuuje fatalną passę porażek na własnym boisku (już ósma z kolei w Premiership).

Poza tym Bristol Bears pokonali Worcester Warriors 30:13 (wyrównana walka toczyła się jeszcze kwadrans przed końcem, gdy Warriors przegrywali trzema punktami i sędzia unieważnił ich przyłożenie), a London Irish pokonali 22:9 Leicester Tigers (świetna inauguracja nowego stadionu w londyńskim Brentford – to powrót „Exiles” do stolicy po 20 latach grania w Reading).

Zaledwie dwie kolejki spotkań za nami i pozostały tylko dwie drużyny z kompletem zwycięstw: obrońcy tytułu, Exeter Chiefs, i beniaminek, Newcastle Falcons. Bez zwycięstwa za to Bath i Northampton Saints.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1. Exeter Chiefs210
2. ↑↑Newcastle Falcons28
3. ↑↑↑↑↑Bristol Bears26
4. ↓Sale Sharks26
5. ↑↑London Irish25
6. ↓↓↓↓Leicester Tigers25
7. ↑↑↑↑Gloucester25
8. ↑↑↑↑Harlequins25
9. ↓↓↓↓Wasps25
10. ↓↓↓↓Worcester Warriors24
11. ↓Northampton Saints21
12. ↓↓↓Bath21

Jest szansa, że od 2 grudnia na stadionach rugby w Anglii pojawi się publiczność. Nie na pewno, nie wszędzie i niewiele (a pomysł zakazu krzyczenia wydaje się dość oderwanym od rzeczywistości), ale oglądanie meczu z pustymi trybunami trochę smutne jest.

Pro14

Tydzień temu, w poniedziałkowy wieczór i przy fatalnej pogodzie, zagrano ostatnie spotkanie siódmej kolejki (no, przedostatnie, bo jedno nie odbyło się z przyczyn epidemicznych). Glasgow Warriors, którzy fatalnie zaczęli sezon, podejmowali niepokonany dotąd irlandzki Munster. I długo toczyła się wyrównana walka. Do przerwy Szkoci przegrywali tylko 8:12 (wart uwagi był fantastyczny kop z karnego rezerwowego Brandona Thomsona), a na kwadrans przed końcem zaledwie 13:15. Jednak gracze z Munsteru zanotowali fantastyczną końcówkę, w której zdobyli dwa przyłożenia, dające im szóste kolejne zwycięstwo (27:13) i trzeci w tym sezonie bonus ofensywny. Najlepszym zawodnikiem meczu został znowu Gavin Coombes. W ten sposób Munster dopełnił komplet zwycięstw w siódmej kolejce ekip z Irlandii, zdecydowanie dominujących w lidze.

W ósmej kolejce, w ten weekend, znowu dwa spotkania odwołane. Oba irlandzko-walijskie i oba z powodu przypadków zachorowań na COVID-19 w ekipach z Walii. Chodzi o mecze Scarlets – Leinster i Connacht – Ospreys. Dla Connachtu to już trzecia taka przerwa w sezonie, jak dotąd żadna z własnej winy. Liczba zarażonych zawodników nie jest wielka, ale walijskie kluby nie mają dostępnych sporych grup zawodników uczestniczących w Autumn Nations Cup.

Dopiero drugie zwycięstwo w sezonie odnieśli Glasgow Warriors. Grali na wyjeździe przeciwko Cardiff Blues. Po pierwszej połowie prowadzili tylko 6:3. Na początku drugiej Blues wyszli na prowadzenie po pierwszym przyłożeniu w meczu, ale Warriors dzięki kolejnym karnym wrócili na prowadzenie, a zwycięstwo przypieczętowali przyłożeniem rezerwowego Huw Jonesa w końcówce. Wygrali 19:10.

Mecz Benetton – Dragons był starciem ekip najbardziej dotąd dotkniętych przez koronawirusa (dla Walijczyków – pierwszy po trzech weekendach przerwy). Włosi na pewno liczyli na pierwsze zwycięstwo, bo Dragons byli jak dotąd najsłabszą z walijskich drużyn (tylko jedno zwycięstwo). Nic z tego. Choć Benetton zdobywał przyłożenia, na każde gracze z Newport odpowiadali własnym, a na dodatek punktowali z karnych, czego Włochom zabrakło. Po tym, jak po pierwszej połowie gracze z Treviso prowadzili 14:13, kolejne 13 punktów wpadło na konto Dragons i choć w ostatniej minucie Benetton dołożył trzecie przyłożenie, na nic się to zdało: przegrał 19:26.

Na dzisiaj pozostały do rozegrania mecze Munsteru z Zebre i Edynburgu z Ulsterem.

W tabelach konferencji bez żadnych zmian. Pisanie o dominacji trzech irlandzkich, wciąż niepokonanych drużyn powoli robi się nudne. Podobnie jak o zamykających tabele od dołu ekipach włoskich.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1. Leinster735
2. Ulster733
3. Ospreys713
4. Glasgow Warriors79
5. Dragons59
6. Zebre75
Poz.DrużynaM.Pkt.
1. Munster627
2. Scarlets716
3. Connacht515
4. Cardiff Blues813
5. Edynburg610
6. Benetton63

Top 14

W ten weekend we Francji niespotykana dotąd w tym sezonie sytuacja: rozegrano wszystkie mecze Top 14 i Pro D2, żadnego nie przełożono.

W sobotę najciekawiej było w meczu Montpellier z Bordeaux-Bègles. Mecz był bardzo wyrównany, a drużyny kilkakrotnie zmieniały się na prowadzeniu. W pierwszej połowie punkty padały tylko z karnych i do przerwy było 9:9. Po przerwie gospodarze zyskali 10-punktową przewagę. Jednak w końcówce gracze z Bordeaux zdobyli dwa przyłożenia, ostatnie grając z przewagą jednego zawodnika i ostatecznie wygrali najmniejszym możliwym stosunkiem punktów, 23:22. To pierwsze zwycięstwo Bordeaux w Montpellier od dziesięciu lat.

A w niedzielę hitem było spotkanie Lyonu ze Stade Français. Nie było mnóstwa przyłożeń, ale walka i emocje do samego końca. Po pierwszej połowie prowadzili paryżanie 13:9. Tylko oni zdobyli przyłożenie w tej części spotkania, dorzucili do niego dwa karne. W drugiej połowie Lyon po dwóch karnych wyszedł na dwupunktowe prowadzenie. Odebrał im je Joris Segonds drop goalem, dołożył kolejnego karnego i wydawało się, że nieźle ostatnio radzące sobie Stade Français ten mecz wygra. Nic z tego, w samej końcówce wracający do składu Demba Bamba zdobył przyłożenie dla Lyonu i choć brakło skutecznego podwyższenia, Lyon wygrał jednym punktem: 20:19. Na uwagę zasługuje fakt, że to już szósty kolejny mecz bez porażki, i to mimo przerwy wywołanej koronawirusem.

Poza tym Castres uległo Clermont 14:40 (do przerwy prowadziło 14:13, a w 55. minucie przegrywało tylko 14:16, ale w ciągu dwóch minut straciło dwóch zawodników z żółtymi kartkami i karne przyłożenie i po tym ciosie już się nie pozbierało). Tulon pokonał Pau 18:13 (do przerwy prowadził 15:0, ale Pau miało niezłą drugą połowę; niestety, do szczęścia trochę zabrakło). La Rochelle pokonało wyraźnie Brive 36:22 (na dziesięć minut przed końcem było już 36:10, jedno z przyłożeń dla gospodarzy zdobyła gwiazda tegorocznego Pucharu Sześciu Narodów, Grégory Alldritt). Tuluza rozgromiła najsłabszy w lidze Agen 63:18, aplikując rywalom dziewięć przyłożeń (w tym dwa karne, a ostatnie, już w doliczonym czasie gry zdobył wracający do gry świetny skrzydłowy Cheslin Kolbe – to już szóste w tym sezonie); gwiazdą tego meczu był reprezentant Francji Thomas Ramos. A Racing 92 także bez kłopotów pokonał Bajonnę 43:17 (siedem przyłożeń zwycięzców, z czego trzy młodego skrzydłowego Donovana Taofifénui – wspaniale odpowiedział na powołanie do francuskiej kadry na mecz z Anglią).

W tabeli niewiele zmian. Przegrane jednym punktem spotkanie z Lyonem kosztowało Stade Français kilka miejsc w tabeli. Prowadzi La Rochelle, za nimi grupa pościgowa w składzie czterech znakomitych zespołów: Tuluza, Clermont, Racing 92 i Tulon. Na dole tabeli już od pewnego czasu niewiele się zmienia, a bez zwycięstwa po dziesięciu meczach pozostaje Agen.

Poz.DrużynaM.Pkt.
1. La Rochelle1034
2. Tuluza1029
3. Clermont828
4. ↑↑Racing 92928
5. Tulon927
6. ↑Lyon824
7. ↓↓↓Stade Français924
8. ↑Bordeaux Bègles923
9. ↓Bajonna1020
10. Pau1016
11. Montpellier713
12. Castres811
13. Brive910
14. Agen102

Sporo się mówi o sytuacji z poprzedniego weekendu z meczu Tulony z Bajonną. Pod koniec meczu jeden z graczy z Tulonu, Théo Dachary, ruszył z pretensjami do sędziego i położył ręce na jego ramionach. Natychmiast odepchnęli go koledzy z drużyny, Sergio Parisse i Ma’a Nonu – o ironio, ten ostatni raczej znany z konfliktów z sędziami. Nie wiadomo, czy Dachary uniknie kary.

Drobne

Ekstraliga

A właściwie I liga. Ostatnie reminiscencje skandalu w meczu Legii z Posnanią: po pierwszym orzeczeniu, w którym ukarano Legię oraz jej trenera, w tym tygodniu dołączyły do nich dwie kolejne osoby. Na pięć meczów został zdyskwalifikowany trener Posnanii za kopnięcie swojego vis-à-vis, a dożywotnio zawodnik Legii, który wbiegł na boisko z ławki rezerwowych i uderzył sędziego. Na szczęście udało się go Komisji zidentyfikować. Jedna kwestia budzi smutek: brak współpracy ze strony klubów, w których interesie powinno przecież leżeć całkowite wyjaśnienie sprawy i oczyszczenie atmosfery.

Polska

W sobotę mieliśmy przebłysk rugby pośród szarzyzny koronawirusa: Poznańska Galę Rugby, podczas której sporo się grało w rugby 7. Mieliśmy męski turniej z Posnanią, trzema reprezentacjami Polski i międzynarodową ekipą złożoną z obcokrajowców grających w polskich klubach. A na deser mecz kobiet między Black Roses Posnanią a Barbarians Europe, w poszerzonym, 21-minutowym formacie. Wszystko pod balonem.

Na Wyspach, zafiksowanych przecież na swoim punkcie i w praktyce nie dostrzegających rugby na kontynencie poza Francją i Włochami (teraz zmuszeni byli dostrzec Gruzinów) od czasu do czasu ktoś jednak pomyśli o Polsce. Dwa miesiące temu tygodnik The Rugby Paper opublikował całostronicowy artykuł Brandana Gallaghera na temat naszych reprezentantów z Wysp, wykorzystujących przerwę pandemiczną w rozgrywkach brytyjskich do gry w Ekstralidze (dziękuję Kubie Sieradzkiemu za podesłanie). Jak wynika z wypowiedzi Bartosza Rysia, możemy spodziewać się większego tekstu na polski temat także w miesięczniku Rugby World. A parę dni temu na podcaście FYB Rugby Round Table pojawił się wywiad z Duainem Lindsay’em i bardzo blisko współpracującym z Juvenią Kraków Markiem Bryanem: https://www.fybrugby.com/ep-22-rugby-in-poland/.

Polacy za granicą

Andrzej Charlat znów zaliczył 80 minut w meczu Pro D2 – jego Provence grało tym razem z Biarritz i zremisowało 16:16. I znowu wszystkie punkty dla drużyny z Aix-en-Provence zaliczył Florent Massip (przyłożenie i cztery kopy). Niesamowity jest ten facet. A drużyna Polaka po tym meczu na szóstym miejscu w tabeli ligowej, ze stratą 10 punktów do liderującej ekipy Vannes.

Południowa Afryka

W Południowej Afryce skończyło się tydzień temu Super Rugby Unlocked, a teraz zaczęła się jego runda rewanżowa, tym razem jednak pod szyldem Currie Cup (do wyników w tym turnieju wlicza się tabelę zakończonej imprezy). Udało się rozegrać wszystkie trzy zaplanowane spotkania. Najciekawiej był w meczu Western Province (czyli ekipy z Kapsztadu) z Blue Bulls z Pretorii: goście wygrali 22:20, zdobywając decydujące przyłożenie tuż przed końcem meczu.

Ciekawy tekst Chrisa Jonesa pojawił się w portalu rugbypass.com: zwraca uwagę na eksodus graczy z Południowej Afryki do Premiership. Sale Sharks ma w kadrze aż 11 graczy z tego kraju, ale inne kluby nie odstają jakoś znacząco. Leicester Tigers i Harlequins mają po ośmiu, beniaminek z Newcastle czterech… Co jednak z rodzimymi rozgrywkami? Gracze na północy się rozwijają, ale kluby z Południowej Afryki tracą. Swoją drogą, warto zwrócić uwagę, że taki trend to efekt braku ograniczeń w powoływaniu do reprezentacji: poluzowanie zasad ograniczających grę w reprezentacji wyłącznie lub niemal wyłącznie do tych, którzy na co dzień występują na rodzimych podwórkach, pewnie spowodowałoby identyczne zjawiska wśród rugbystów z Australii i Nowej Zelandii. Co gorsza, w Autumn Nations Cup w reprezentacji Szkocji ma dostać szansę już czwarty gracz z południowoafrykańskim pochodzeniem, ale trzyletnim stażem na ziemi szkockiej – Jaco van der Walt. A na dodatek francuska prasa podaje plotkę, że Tuluza zamierza ściągnąć do siebie młoda nadzieję Lions, Wandisile Simelane.

Nowa Zelandia

W piątek poznaliśmy ekipę, która w Mitre 10 Cup awansuje z grupy Championship na najwyższy poziom, czyli Premiership (o ile oczywiście przed kolejnym sezonem rozgrywki nie zostaną gruntownie zreorganizowane). Finał play-off w Championship wygrała najlepsza drużyna fazy zasadniczej, Hawke’s Bay. Pokonała Northland 36:24 i ma zastąpić w Premiership North Harbour.

W sobotnim, głównym finale, mieliśmy sporo emocji. Tasman obroniło tytuł sprzed roku i sięgnęło po niego po raz drugi w historii rozgrywek. Na Eden Park pokonało Auckland 13:12 dzięki karnemu zdobytemu dziesięć minut przed końcem meczu.

Mecze towarzyskie

Portugalia i Brazylia zagrały rewanż za spotkanie z poprzedniego weekendu i wynik był bardzo podobny do poprzedniego: Portugalczycy wygrali 33:13. Do przerwy prowadzili jednak tylko 7:6.

Ponieważ latem elita graczy z Wysp Brytyjskich wybiera się na wyprawę British & Irish Lions, reprezentacje pozbawione czołowych graczy szukają rywali z nieco niższego poziomu. Anglia często w tych sytuacjach jeździła do Argentyny, ale ponieważ w 2021 taki plan ma Walia, Anglicy wybiorą się do Ameryki Północnej – mają zagrać z Kanadą i Stanami Zjednoczonymi. Przypomnijmy, Szkoci zamierzają zagrać przeciwko Rumunii i Gruzji, a Irlandczycy z przeciwnikami z wysp Pacyfiku.

Puchar Świata

Za nami losowanie grup kobiecego Pucharu Świata w 2021, za dwa tygodnie losowanie grup męskiego Pucharu Świata w 2023, natomiast World Rugby zajęło się zasadami wyboru gospodarza. Przypomnijmy – w najbliższym czasie planowane jest jednoczesne wybranie aż czterech gospodarzy dla następnych Pucharów męskich i kobiecych. Przede wszystkim zmieniono coś, co przy wyborze Francji na gospodarza było niezmiernie krytykowane: zrezygnowano z tajności głosowania. Rekomendacje obejmują więcej elementów, m.in. kwestię traktowania ocen niezależnych ekspertów czy głosowania przez kraje, które same kandydują.

Przy okazji zapowiedzi losowania grup World Rugby podało wreszcie zasady kwalifikacji w regionie Ameryki. Zgodnie z przewidywaniami (konflikt pomiędzy federacjami) ścieżką nie będzie Americas Rugby Championship, które w tym roku zapewne nie odbyłoby się nawet, gdyby nie było pandemii. Zamiast tego będziemy mieli cykl barażów: najlepsza drużyna mistrzostw Ameryki Północnej z przyszłego roku zagra z najlepszą z mistrzostw Ameryki Południowej dwumecz, którego stawką będzie awans jako „Ameryka 1”. Jednocześnie drugie drużyny z obu kontynentów zagrają drugi dwumecz. Przegrany z pierwszego zagra trzeci dwumecz ze zwycięzcą drugiego o awans do Pucharu Świata jako „Ameryka 2”. A przegrany z tego trzeciego dwumeczu awansuje do międzykontynentalnego barażu dającego ostatnie miejsce w imprezie.

Dla Ameryki Południowej jest to pewien sukces. Przed Pucharem Świata w Japonii pierwszy dwumecz był wewnętrzną sprawą ekip z Ameryki Północnej, a zatem drużyny z południowej dostały tylko jedną szansę bezpośredniego awansu (dwumecz z przegranym z pierwszego dwumeczu). Teraz walczyły o to, aby każdy kontynent miał jedno bezpośrednie miejsce w Pucharze. Stanęło na kompromisie: teraz drużyny z Ameryki Południowej będą po prostu na równych prawach z tymi z Północnej.

Francja

We wtorek zmarł tragicznie w wieku 48 lat Christophe Dominici, były reprezentant Francji, trzykrotny uczestnik Pucharów Świata, podczas których zdobył 13 przyłożeń (w tym w 1999 w historycznym półfinale przeciwko Nowej Zelandii), wieloletni gracz Tulonu i Stade Français. Niewielki posturą, grający na pozycji skrzydłowego, niewątpliwie był jedną z legend francuskiego rugby. Okoliczności śmierci są przedmiotem śledztwa, jednak sporo wskazuje na to, że cierpiący od lat na depresję Dominici popełnił samobójstwo rzucając się z dachu budynku.

Hiszpania

W poprzedni weekend mieliśmy mecz na szczycie, pomiędzy dwiema drużynami z Valladolid od dobrych kilku lat dominujących w lidze. VRAC wygrał 20:13 z El Salvador. Dla pokonanych to już druga porażka w trzecim meczu. Z kolei VRAC ma na koncie komplet zwycięstw, podobnie jak Alcobendas, który pokonał nieoczekiwanie dobrze zaczynającego sezon beniaminka Les Abelles (w ten weekend odniósł kolejne zwycięstwo).

Rumunia

W Rumunii odbył się finał pucharu tego kraju. Zmierzyły się w nim Știința Baia Mare ze Steauą Bukareszt. Górą byli gracze z Baia Mare, którzy pokonali ekipę ze stolicy 35:19 i zdobyli drugie trofeum w tym roku (poprzednio mistrzostwo). Spora jednak była różnica pomiędzy łatwością w dojściu do finału: bukaresztanie musieli pokonać cztery drużyny po drodze, natomiast Știința dwukrotnie korzystała z epidemii w szeregach rywali.

Walia

Federacja walijska wyraziła zgodę na wznowienie gry w rugby na poziomie amatorskim. Póki co jednak bardzo powoli – jest zgoda na grę tylko w touch i tag rugby, i to tylko między drużynami z tego samego regionu. I oczywiście bez publiczności.

A Nigel Owens nie będzie już sędziować na kolejnym Pucharze Świata. Najsłynniejszy obecnie międzynarodowy sędzia, niezwykle charyzmatyczna postać, w wywiadzie przed swoim wspomnianym wyżej setnym występem w test-meczu zapowiedział koniec międzynarodowej kariery sędziowskiej wraz z końcem obecnego sezonu. I powiększenie rodziny (mimo związku męsko-męskiego).

Argentyna

Wreszcie jakieś wieści na temat przyszłości Jaguares. No, może nie wieści, na razie plotki, ale pochodzące z raczej dobrze zorientowanego źródła. Wynika z nich, że ekipa przystąpi jako druga argentyńska franszyza do południowoamerykańskiej ligi SLAR. Cóż, na pewno to progi niższe od Super Rugby, i to o kilka klas. Ale dobre i to, gdy nie ma szans grać nigdzie indziej.

Inne

W Ameryce Południowej wreszcie międzynarodowy turniej siódemkowy. W Montevideo na dwa dni zjechały się kobiece reprezentacje ośmiu krajów z Ameryki Południowej i Środkowej (stąd Kostaryka) na turniej El Sudamericano Femenino de Seven. W finale tradycyjnie dominujące w tej imprezie Brazylijki pokonały zawodniczki z Paragwaju, a sporą niespodzianką było pokonanie przez te ostatnie w ćwierćfinale Argentynek. Na trzecim miejscu Kolumbijki, które w ostatnim meczu pokonały Urugwaj.

Pod linkiem https://www.facebook.com/rugbyeurope/videos/1279953722366341/ można znaleźć rozmowę, jaką odbyli czterej liderzy kontynentalnych federacji: azjatyckiej, afrykańskiej, południowoamerykańskiej i europejskiej. Morariu w jej trakcie podał, że Rugby Europe ma trzy scenariusze na rozgrywki międzynarodowe na kontynencie w przyszłym roku, ale na decyzje poczekamy do połowy grudnia.

Po prostu rugby

Irlandia zagrała w ten weekend z Gruzją. Przy tej okazji w irlandzkim portalu independent.ie ukazał się tekst Brendana Fanninga o konieczności dawania szansy drużynom z drugiego szeregu (Putting momentum into Tier 2 nations’ progress depends on others making decisions for betterment of game). W gruncie rzeczy wymowa tego felietonu jest podobna do tego, który pojawił się tu przed dziesięcioma dniami (Rugby, rywalizacja i rozwój). Bardzo spodobał mi się przykład pokazujący problem z arogancją wyspiarzy: starania Gruzinów o regularną grę z najlepszymi w Europie były bezskuteczne, ale dostali zaproszenie do południowoafrykańskiego Currie Cup. Gdzie tu sens i logika, żeby europejska nacja mogła dostać poważną szansę tylko na drugim końcu świata. I jeszcze wart powtórzenia cytat z wypowiedzi świetnego niegdyś gruzińskiego zawodnika, Ratiego Uruszadze: „Więcej nauczymy się w niedzielę grając przeciwko Irlandii nawet jeśli przegramy, niż nauczylibyśmy się wygrywając z Belgią różnicą stu punktów w REC”.

Zapowiedzi

Przed nami finałowe akordy międzynarodowej jesieni. W turnieju Tri Nations ostatnie spotkanie: Australia – Argentyna. Stawką w praktyce drugie miejsce w turnieju. W Autumn Nations Cup mecze finałowe: o zwycięstwo zagrają Anglia z Francja, o trzecie miejsce Irlandia ze Szkocją, o piąte Walia z Włochami, a o siódme Gruzja i Fidżi, które ma szansę rozegrać swój pierwszy mecz w turnieju.

W trzech największych ligach europejskich tym razem przerwa u Celtów. Ale taka nie do końca. Tam też jest trochę spotkań zaległych i na najbliższy weekend wyznaczono dwa z nich: Connacht – Benetton z 4 kolejki i Glasgow Warriors – Dragons z szóstej.

Pełną, jedenastą kolejkę ma zagrać Top 14. Tu kilka interesujących par: Bordeaux – Racing, Lyon – La Rochelle i Stade Français – Tulon. Dopiero trzecią serię spotkań zobaczymy w Premiership. Warto pewnie będzie rzucić okiem na spotkania Leicester Tigers z Exeter Chiefs i Wasps z Newcastle Falcons. W poprzednim sezonie byłaby to przepaść, w tym może być ciekawie.

A już w piątek wyboru szefa Rugby Europe.

Dodaj komentarz