Przewodnik po Ekstralidze

Jutro wraca po zimowym śnie Ekstraliga rugby. Z tej okazji przedstawiam nieoficjalny przewodnik – a w nim sporo statystyk z jesieni, składy drużyn (aktualizowane na podstawie systemu PZR dziś wieczorem), coś do poczytania na rozgrzewkę i nie tylko. W sumie 30 stron. Zapraszam do pobrania z Google Drive: https://bit.ly/3sopzMS. A poniżej do posmakowania wstęp.

Efekt pandemii

Sezon 2019/2020 w ligowym rugby skończył się bardzo smutno. Pojawiła się zaraza, która wymusiła przerwanie rozgrywek, nie przyznano tytułu mistrza Polski (pierwszy raz w historii). Tym bardziej niecierpliwie wyglądaliśmy startu sezonu 2020/2021.

Pandemia wkroczyła w nasze życie w czasie, gdy produkt, jakim jest Ekstraliga, zaczął się intensywnie rozwijać. Już w poprzednim sezonie kluby doprowadziły do regularnych transmisji telewizyjnych spotkań fazy zasadniczej. W tym sezonie ich liczba wzrosła (jesienią to nie był już jeden mecz w kolejce, ale często po dwa, dorzucił się też Polski Związek Rugby), a na dodatek większość pozostałych spotkań kluby transmitowały w Internecie.

Oczywiście, to nie jest jeszcze jakość transmisji, którą można porównać z meczami najwyższych poziomów rozgrywek piłkarskich czy siatkarskich – ale najważniejsze, że one po prostu są. Że jest szansa, aby przyciągnąć nowych kibiców i zawodników. Bo dzięki nim jest po prostu większa możliwość pierwszego i regularnego kontaktu z rugby.

Runda jesienna sezonu 2020/2021 była wyjątkowa. Z jednej strony ograniczenia związane z pandemią powodowały zmniejszenie dostępności meczów na żywo dla publiczności (wprowadzano ograniczenia w liczbie kibiców na trybunach lub wręcz zamykano trybuny). Nie doszło do skutku aż dziewięć spotkań, które trzeba będzie nadrabiać na początku wiosny.

Z drugiej strony i tak byliśmy w lepszej sytuacji niż wiele zagranicznych lig rugby. Przecież na Wyspach Brytyjskich amatorskie rozgrywki stanęły w marcu ubiegłego roku i od tej pory w ogóle nie ruszyły (ten sezon jest tam w praktyce stracony). W wielu innych krajach były zaczynane później niż u nas lub przerywane wcześniej. I polskie kluby to wykorzystały ściągając do swoich szeregów zawodników na co dzień tam grających. To dzięki temu szeregi polskich drużyn zasiliła grupa zawodników naszej reprezentacji grających na Wyspach. Ale na tym się nie skończyło, do Polski zaczęli przyjeżdżać gracze bez prawa do gry w polskich barwach. Bardzo powiększyła się kolonia południowoafrykańska w Polsce (aż ośmiu graczy, a są też zawodnicy z sąsiedniego Zimbabwe), Orkan sięgnął po Argentyńczyków, w Skrze pojawił się były reprezentant młodzieżówki Nowej Zelandii. Ci zawodnicy wnieśli sporo jakości i wpłynęli na podniesienie poziomu sportowego Ekstraligi.

Drużyna po drużynie

Runda jesienna, choć niedokończona, mogła cieszyć oko kibica. Przede wszystkim z powodu wyrównanego poziomu – tu mógł wygrać niemal każdy z każdym i często mieliśmy mecze rozstrzygane w samych końcówkach oraz niespodziewane czy wręcz sensacyjne rezultaty.

Jednym z wyjątków od tej reguły było Ogniwo Sopot, które po rundzie jesiennej znalazło się na czele ligowej tabeli z aż 11 punktami przewagi nad kolejną ekipą. Sopocianie zrobili wrażenie wygrywając wszystkie swoje mecze w 2020. Latem ściągnęli z Łodzi jednego z najlepszych zawodników poprzednich sezonów, Paula Waltersa, i celowali w obronę mistrzostwa, chcąc zatrzeć nieco gorsze wrażenie z poprzedniego, nieukończonego sezonu. Plan póki co realizowali – szli od zwycięstwa do zwycięstwa, w drugiej kolejce pokonali 20:10 Master Pharm Rugby Łódź. Kłopoty zaczęli mieć dopiero w samej końcówce rundy – nieco szczęśliwie wygrali 23:20 ze Skrą Warszawa, potem jeszcze poczuli oddech na plecach Lechii Gdańsk. Jednak oba te sprawdziany skończyły się dla nich zwycięstwami, a to pokazuje, że drużyna nie tylko umie grać, ale i ma charakter.

W innych nastrojach przystępowali do sezonu gracze Master Pharm Rugby Łódź, którzy w poprzednim, nieukończonym sezonie dominowali w lidze i byli rozczarowani nieprzyznaniem im tytułu mistrzowskiego. Stracili trzech podstawowych zawodników: Patryka Reksulaka, Paula Waltersa i Daniela Gdulę, ale poczynili też wzmocnienia: przyszli Michał Kępa, Nikoloz Gigauri czy Adrian Seerane. Rundę skończyli na drugim miejscu, ale toczyła się ona pod znakiem kolejnych kontuzji (m.in. Dawida Plichty czy Michała Kępy), które dziesiątkowały zespół. Mimo to wpadek zaliczyli niewiele (porażki z Ogniwem i Skrą, remis z Pogonią), resztę meczów wygrywając bardzo przekonująco.

Pogoń Siedlce, od kilku lat przytwierdzona do trzeciego miejsca w lidze, ma ambicje, aby w tym sezonie to zmienić i osiągnąć więcej. Dołączył do niej świetny łącznik młyna Konrad Lipinski, błyszczał młodziutki Igor Pątek. Obaj jednak grali tylko na początku sezonu, a ciosem dla planów drużyny była sensacyjna porażka w Gdyni z Arką 26:27. Do tego doszedł remis z Master Pharm Rugby Łódź i porażki z innymi czołowymi drużynami – Ogniwem i Skrą. Weryfikacja wyniku tego ostatniego spotkania jako walkower na korzyść Pogoni poprawiła pozycję siedlczan w tabeli, ale aby sięgnąć po mistrzostwo, najważniejsze mecze trzeba po prostu wygrywać.

Jednym z większych objawień sezonu była Lechia Gdańsk – drużyna, która w 2019 zajęła najgorsze miejsce w lidze od ponad 60 lat (dziewiąte). Tym razem, mimo braku spektakularnych wzmocnień osiągała świetne wyniki i rundę jesienną skończyła na czwartym miejscu. Owszem, przegrywała nie tylko z drużynami z aspiracjami do złota, ale także z Edach Budowlanymi Lublin. Jednak poza tym odnosiła zwycięstwa, a wyjątkowy charakter pokazała w obu spotkaniach derbowych: po wygrała jednym punktem z Arką Gdynia, a potem postraszyła mocno Ogniwo Sopot. Świetnie prezentował się m.in. zdobywca siedmiu przyłożeń Robert Wójtowicz.

Piąte miejsce w rundzie wiosennej zajęła drużyna regularnie wystawiająca piętnastkę o średniej wieku poniżej 24 lat. Przed sezonem Orkan Sochaczew stracił łącznika ataku Michała Kępę, na koniec okna transferowego dwóch kolejnych podstawowych zawodników. Wzmocnił się jednak Argentyńczykami, w tym świetnym Miguelem Leigerem, wrócił też na swój stadion, zmodernizowany staraniem miasta. I dał kibicom powody do radości: po kiepskim początku odniósł trzy kolejne zwycięstwa, a coraz lepiej radził sobie młody Kacper Wróbel. Na koniec rundy ponownie dwie porażki, ale trudno je uznać za nieoczekiwane – z Master Pharm Rugby Łódź i Pogonią Siedlce.

Najskuteczniejsi zawodnicy rundy wiosennej pochodzą z klubu, który zajął w niej dopiero szóste miejsce. Świetnie sprawdziły się nabytki dokonane przed sezonem: Dan Tomanek (najwięcej punktów w lidze – aż 79) i Royal Mwale z Zimbabwe. Do tego znakomicie grał kapitan drużyny, Piotr Wiśniewski, który w siedmiu meczach zdobył aż dziewięć przyłożeń (też lider klasyfikacji ligowej). Może brakło zwycięstw (tylko trzy), ale zobaczyliśmy drużynę całkowicie odmienioną po fatalnym poprzednim sezonie.

Dopiero na siódmym miejscu (aczkolwiek ze stratą zaledwie pięciu punktów do drugiego Master Pharm Rugby Łódź) znalazła się Skra Warszawa. „Dopiero”, bo zespół ma ambicje mistrzowskie, a kadra została poważnie wzmocniona: wystarczy wspomnieć Jonathana O’Neilla, Daniela Gdulę czy Tukiego Raimonę. Jednak na boisku było różnie. Po trzech zwycięstwach na początku rozgrywek przyszła sensacyjna porażka 17:38 z Arką Gdynia. Skra zrehabilitowała się za nią fantastycznym meczem przeciwko Master Pharm Rugby Łódź, ale potem najpierw minimalnie i pechowo uległa Ogniwu (gdyby Gdula lepiej kopał z karnych, wynik mógłby być inny), a następnie choć pokonała na boisku Pogoń Siedlce, skończyła mecz z walkowerem z powodu problemów ze zmianami. Innym kłopotem Skry okazała się zbyt krótka ławka młodzieżowców – w trzech spotkaniach nie wystawiła na boisko ich wystarczającej liczby, co zaowocowało odjętymi punktami. Ten fakt zresztą kładzie się cieniem na świetnych meczach przeciwko łodzianom i sopocianom.

Sporo zamieszania narobiła jesienią Arka Gdynia, która w poprzednich dwóch sezonach była najsłabszą ekipą w stawce. Ściągnęła Dainiusa Tamoliunasa z Litwy i Sama Hampsona z Anglii, świetnie prezentował się Anton Szaszero. Efektem były trzy zwycięstwa, w tym dwa naprawdę sensacyjne: 27:26 nad Pogonią Siedlce (pierwsze zwycięstwo Arki w lidze od 2018) i 38:17 nad Skrą Warszawa (trzy przyłożenia Szymona Sirockiego). Kierunek dobry, jednak potrzeba regularności i mobilizacji nie tylko na mecze z najgroźniejszymi przeciwnikami.

Dopiero przedostatnie miejsce w tabeli zajęła rewelacja poprzedniego sezonu, Juvenia Kraków. Drużyna budowana na młodzieży (w ostatnim meczu rundy średnia wieku piętnastki była niższa niż 22 lata, a na kluczowych pozycjach na boisku regularnie grali nawet 18-latkowie), przed sezonem straciła wsparcie z Afryki Południowej, a także Artura Bryla, który przebojem podbił ligowe boiska w poprzednim sezonie. A w trakcie sezonu kontuzję odniósł Michał Jurczyński. Mimo to odniosła dwa zwycięstwa, a remis z Orkanem i porażka z Arką były na pewno odrobinę pechowe.

I wreszcie Sparta Jarocin – pierwszy od wielu lat debiutant w Ekstralidze. Drużyna sięgnęła po wzmocnienia z zagranicy (Ross Bennie-Coulson, Ross Cooke, Sam Stelmaszek, Zenon Szwagrzak), ale mimo to w pierwszym sezonie płaci frycowe. Tylko raz zdobyła bonusowy punkt defensywny (przeciwko Orkanowi), a w wyjazdowych meczach z drużynami z czołówki przegrywała sromotnie. Jednak kto wie, jeśli przetrwa w Ekstralidze, za rok może to wyglądać już inaczej.

Na niższych frontach też trwała walka. Posnania, która jak burza przeszła przez II ligę, w I lidze znalazła godnego przeciwnika w Rugby Białystok, także mającym ekstraligowe ambicje. W II lidze cieszy postawa dwóch ekip: KS Budowlanych Łódź, którzy powrócili do ligowych rozgrywek po przerwie, oraz rezerwowej drużyna Juvenii Kraków (znakomity krok krakowian – szkoda, że tylko oni się o to pokusili).

Jednak w ekstraligowej beczce miodu znalazła się łyżka dziegciu. Mieliśmy trzy walkowery (wszystkie wskutek problemów ze zmianami), odejmowane punkty za niewystawianie odpowiedniej liczby młodych graczy, brzydkie czerwone kartki i zawieszenia (zwłaszcza Michała Mirosza i Piotra Zeszutka), wreszcie skandal w I lidze podczas meczu Legii z Posnanią. Oby takich atrakcji było wiosną jak najmniej.

Co wiosną?

Runda jesienna była dość wyrównana, ale nie da się nie dostrzec w Ogniwie faworyta do mistrzostwa, a w Sparcie kandydata do barażu. Kto oprócz Ogniwa zagra w finale? Master Pharm Rugby Łódź jest drugie, ale tuż za jego plecami czai się Pogoń Siedlce, a Skrze Warszawa do łodzian brakuje tylko pięciu punktów mimo siódmego miejsca w tabeli (gdyby nie walkowery i odjęte punkty, sytuacja byłaby inna). Niemal każda drużyna w stawce ma szansę na walkę o podium, ale o mistrzostwo powalczą chyba właśnie te cztery. Zwłaszcza, że się wzmacniają: do Siedlec trafił z RPA Ashwill Botha, do Łodzi z Tonga Roy Lolesio, do Warszawy Jędrzej Nowicki, a do Sopotu ma wrócić Dwayne Burrows.

Z drugiej strony, na turnieju rozegranym na Gali Dekady przed dwoma tygodniami Skra nie zaimponowała, za to zobaczyliśmy Juvenię podobną do tej z 2019. Lublinianie w sparingu pokonali siedlczan. Lechia zapowiada znaczące wzmocnienia. Może więc któraś z tych drużyn zamiesza w stawce?

Kluby nadal pracują nad postępem organizacyjnym i marketingowym. Postanowiły stworzyć wspólny budżet na cele reklamy i myślą o profesjonalizacji, o spółce, która przejęłaby zarządzanie rozgrywkami od PZR. Może już za pół roku. Temu pomysłowi kibicuję mocno, bo profesjonalizacja jest na pewno krokiem do podniesienia poziomu sportowego i zatrzymania młodych w rugby. Jednak do tego potrzebne są odpowiednie pieniądze i ich znalezienie jest teraz kluczowym zadaniem. Marketing, doskonalenie produktu, obecność w telewizji – to wszystko jest niezbędne, aby te pieniądze znaleźć.

A tymczasem wiele decyzji dotyczących rundy wiosennej zapada na ostatnią chwilę. Na dzień przed pierwszym meczem rundy nadal nie wiemy, kto będzie transmitował mecze w telewizji i ile takich spotkań będzie. Decyzja o dopuszczeniu nowych zawodników do meczów zaległych zapadła zaledwie wczoraj. Mam wrażenie, że PZR nieco zimę przespał.

Ale póki co – cieszmy się powrotem rugby na krajowe boiska i ściskajmy kciuki za ukończenie rozgrywek i powrót kibiców na trybuny stadionów. To jest w tym wszystkim przecież najważniejsze.

1 komentarz do “Przewodnik po Ekstralidze”

Dodaj komentarz