Argentyna swój pierwszy mecz przeciwko Nowej Zelandii rozegrała 26 października 1985 w Buenos Aires. Przegrała 22:30. W powtórce, tydzień później, sensacyjnie zremisowała 21:21 po świetnym występie niesamowitego łącznika ataku Hugona Porty (m.in. 3 drop goale). Ale na pierwsze zwycięstwo musiała czekać 30 meczów i niemal równe 35 lat.
Grzegorz B
Historyczny sukces Argentyny
Obrazkiem, który z tego weekendu zostanie w mojej pamięci nie będzie żadne przyłożenie czy akcja z boiska, ale przeszczęśliwy Mario Ledesma, trener Argentyny udzielający wywiadu jeszcze na murawie tuż po pierwszym w historii zwycięstwie jego drużyny nad Nową Zelandią. Zwycięstwie niespodziewanym i przyćmiewającym niezbyt imponujący start europejskiego Autumn Nations Cup.
Australia wreszcie górą
Wreszcie dobry weekend dla rugby union w Australii. Po ponad roku mizerii i nieustających problemów, przyszedł wreszcie sukces sportowy (i to nie byle jaki, bo zwycięstwo nad All Blacks), a także wieści pozwalające nieco bardziej optymistycznie spoglądać w przyszłość finansową: zapowiedź zorganizowania od 2022 transtasmańskiego Super Rugby z udziałem wszystkich franszyz nowozelandzkich i australijskich.
Anglia i Nowa Zelandia triumfują
W kraju rugby zamarło, powoli także zamiera na amatorskich poziomach gry na Zachodzie. Emocji dostarczają za to zawodowcy. Po triumf w Pucharze Sześciu Narodów sięgnęła Anglia (choć w tym roku najefektowniej prezentowała się Francja), a na południu zaczął się turniej Tri Nations: Nowa Zelandia pokonała Australię najwyżej w historii i zapewniła sobie Bledisloe Cup po raz osiemnasty z rzędu.
Exeter Chiefs z dubletem tytułów
Najważniejszym meczem weekendu był finał Premiership, w którym Exeter Chiefs wywalczyli drugi tytuł w tym sezonie – mistrzostwo Anglii dorzucili do wywalczonego tydzień temu Champions Cup. Najgłośniejszym meczem weekendu był chyba ten, który się nie odbył – Anglii przeciwko Barbarians. A w kraju koronawirus powoli paraliżuje sport – rozegrano tylko cztery mecze rugby, w tym dwa ekstraligowe.
Simmondsowie rządzą w Europie
Tym razem Anglia górą: drużyny z tego kraju wygrały nad ekipami z Francji w finałach obu europejskich pucharów. Po najcenniejsze trofeum sięgnęli Exeter Chiefs, a ich gwiazdami byli bracia Simmondsowie: najlepszy w finale Joe i najlepszy w sezonie Sam. Poza tym Nowa Zelandia pokonała Australię, a w kraju najwięcej uwagi przyciągnęła decyzja o odebraniu Skrze zwycięstwa w meczu z Pogonią.
W Siedlcach wygrywa koronawirus, a w Wellington rugby
Pierwszym międzynarodowym meczem po paru miesiącach epidemicznej przerwy miało być spotkanie u nas, w Polsce, przeciwko Ukrainie. Nie udało się – wśród naszych zawodników znalazła się grupa zarażonych COVID-19 i odwołano nie tylko mecz, ale i całe rugby w kraju w ostatni i najbliższy weekend. W tej sytuacji pierwszym testem po miesiącach czekania był mecz między Nową Zelandią i Australią – i był to powrót w fantastycznym stylu.
Zamieszanie na finiszu Premiership
Główny temat tygodnia to koronawirusowa eksplozja w Sale Sharks, która zdezorganizowała ostatnią kolejkę fazy zasadniczej angielskiej Premiership. Walka o półfinały ma rozstrzygnąć się do środy, ale wciąż nie wiadomo – na boisku czy przy zielonym stoliku. W Ekstralidze zielony stolik też ma co robić, ale w tym tygodniu odbyły się wszystkie mecze i wszędzie było ciekawie.
Anglia – Francja 2:2
Anglia – Francja 2:2. To nie wynik meczu piłkarskiego, ale najkrótsze podsumowanie rugbowych starć w półfinałach europejskich pucharów. W finałach znowu będziemy mieć pojedynki drużyn z tych dwóch krajów. W Polsce wiele się działo, ale największa niespodzianka to pierwsza od ponad trzech lat porażka Black Roses w kobiecych siódemkach z kimś innym niż Biało-Zielone. Czyżby w tym roku wreszcie miała się toczyć realna walka o srebro wśród kobiet? No i koronawirus zaatakował Ekstraligę: jeden z graczy Juvenii poddany został kwarantannie i odwołano mecz w Siedlcach.
Wielka sobota Saracens i Skry Warszawa
Świat patrzył na Dublin, gdzie doszło do rewanżu za finał ostatniego Champions Cup. Saracens znowu pokonali Leinster, przerywając niesamowitą, ponad roczną passę zwycięstw dublińczyków. Zresztą nie tylko Dublin pogrążony w smutku: pierwszy raz w historii Pro14 żadna drużyna z tej ligi nie zakwalifikowała się do półfinałów europejskich pucharów. A w Polsce prawdziwy show dała Skra Warszawa gromiąc najlepszą drużynę poprzedniego sezonu, Master Pharm Rugby Łódź.