Rugby na plaży i plany na przyszłość

Świat rugby odpoczywa albo szykuje się do kolejnych rozgrywek (kobiety do Pucharu Świata, reprezentacje na południu do The Rugby Championship, siódemkowicze do Igrzysk Wspólnoty Brytyjskiej). Na świecie Tonga zdobyła miejsce na przyszłorocznym Pucharze Świata, a sporo dyskutuje się o planach na przyszłość. W kraju grano na plażach.

Kwalifikacje do Pucharu Świata

Przedostatnie miejsce w przyszłorocznym Pucharze Świata we Francji zdobyła reprezentacja Tonga. Na neutralnym gruncie, w australijskim Sunshine Coast, pokonała drużynę Hongkongu. Trener Tonga co prawda nie wykorzystał w tym spotkaniu wielkich transferów z ostatniego okresu: Folau i Fekitoa są kontuzjowaniu, Piutau umawiał się z federacją na występ w tylko dwóch meczach, a Timani nie przeszedł testów treningowych na zgrupowaniu. To jednak nie przeszkodziło pewnemu zwycięstwu. Tonga dominowała od pierwszych chwil – w ciągu pierwszych 10 minut Hongkong podarował przeciwnikom 5 karnych, a sędzia nie uznał dwóch przyłożeń Tongijczyków. Pierwsze przyłożenie w meczu zdobył kapitan drużyny, łącznik młyna Sonatane Takalua. Co prawda nieoczekiwanie rywale odpowiedzieli przyłożeniem, ale Takalua zdobył drugie przyłożenie przed przerwą (po pierwszej połowie było 20:8), a hat-trick skompletował na początku drugiej połowy. Potem jeszcze koledzy dorzucili kolejne trzy przyłożenia i na kwadrans przed końcem było 44:8. Ekipa Hongkongu w końcówce zdołała już tylko zmniejszyć rozmiar porażki dzięki dwóm przyłożeniom – Tonga pewnie wygrała 44:22 i zagra we Francji w grupie z Południową Afryką, Irlandią, Szkocją i Rumunią. Hongkong zaś ma jeszcze jedną szansę – w listopadzie, prawdopodobnie w Dubaju, zagra o ostatnie miejsce we Francji przeciwko Portugalii, Stanom Zjednoczonym i Kenii (cóż, zdecydowanymi faworytami listopadowego barażu będą drużyny z Europy i Ameryki i to pewnie spotkanie pomiędzy nimi dwoma rozstrzygnie, kto pojedzie na największą imprezę w świecie rugby). World Rugby właśnie potwierdziło, że turniej będzie rozegrany w Dubaju.

Nie milkną echa wydarzeń sprzed tygodnia, gdy Chile zdobyło awans na Puchar Świata kosztem Stanów Zjednoczonych. Co prawda Amerykanie nie zostali jeszcze wyeliminowani, ale czeka przed nimi trudne zadanie w barażu międzykontynentalnym – Portugalia nie będzie łatwym przeciwnikiem. Wielu widzi już Puchar bez Stanów i zastanawia się, czy przyznanie im organizacji Pucharu Świata w 2031 było dobrym krokiem. Zdaniem niektórych to wydarzenie może stanowić impuls do powiększenia w stosunkowo bliskiej przyszłości stawki drużyn na tej imprezie do 24. Komentatorzy zwracają też uwagę na zmiany w regułach kwalifikacji w Ameryce: poprzednio drużyny z Ameryki Północnej miały jedno miejsce gwarantowane – tym razem z tego zrezygnowano i okazało się, że mają kłopot z wywalczeniem awansu na boisku. A wracając do osiągnięcia Chilijczyków (których w ten weekend przyjął prezydent kraju), warto zwrócić uwagę, że w decydującym spotkaniu na boisku byli niemal sami zawodnicy Selknamu, a pomiędzy dwoma meczami ze Stanami, granymi weekend po weekendzie, urugwajski trener Pablo Lemoine wymienił większość podstawowej piętnastki (aż dziewięciu graczy).

Z kolei Hiszpanie (którzy czekają na wybory nowego zarządu federacji, zaplanowane na koniec lipca) postanowili nie porzucać nadziei na przywrócenie do Pucharu Świata i odwołali się do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu w Lozannie od decyzji World Rugby o odjęciu im punktów za mecze kwalifikacyjne z udziałem Gavina van der Berga. Niektórzy komentatorzy zwracają uwagę, że to strzał chybiony, ponieważ organ ten ponoć nie ma jurysdykcji w sprawach dyscyplinarnych World Rugby (a jedynie w kwestiach związanych z dopingiem i igrzyskami olimpijskimi).

Z kraju

Wiemy już, z kim Polki zaczną rywalizację na Pucharze Świata w rugby 7 w Kapsztadzie: ich przeciwniczkami w 1/8 finału będzie reprezentacja Stanów Zjednoczonych. Cóż, przeszkoda to bardzo trudna, Amerykanki pokonały nas dość wysoko w Maladze, ale pamiętajmy, że w WRSS w ostatnim sezonie ogrywały je Kanadyjki, Francuzki czy Irlandki, a z Hiszpankami zwyciężyły o włos. Oby tylko szarże wychodziły naszym dziewczynom lepiej niż w styczniu. Format imprezy jest w całości pucharowy (taki obowiązuje od poprzedniej edycji, z 2018 – może czasami bolesny i nie do końca sprawiedliwy, ale jakże emocjonujący), każda drużyna zagra w ciągu trzech dni cztery mecze. W kolejnej rundzie Polki zagrają z kimś z pary Kanada – Chiny.

W rugby grano w ten weekend na plażach. W Olsztynie w turnieju Ukiel Rugby Beach Cup zmierzyło się 16 drużyn męskich i 4 żeńskie. Wśród mężczyzn górą byli mistrzowie Polski w rugby 7 – Posnania. Wśród kobiet nowa (a poniekąd stara) siła na rubgowej arenie – krakowskie „Bestie”, które spotkane na trybunach na mistrzostwach Europy zapowiadały start w siódemkowych mistrzostwach Polski w nowym sezonie. Z kolei na plaży w Gdyni o Młot Thora rywalizowano w formule 1 na 1: startowało 17 zawodników, a wyjątkowo niegościnni okazali się zawodnicy Arki Gdynia, którzy opanowali całe podium (wygrał Michał Kacper Krużycki).

Ogłoszono harmonogram rundy jesiennej Ekstraligi. Start w połowie sierpnia, a ostatnia kolejka na początku listopada. Po drodze trzy weekendy przerwy, wolny także niemal cały listopad. Może zobaczymy na boisku kadrę w jakichś towarzyskich spotkaniach?

Rugby Europe opublikowało materiał z wyborem najlepszych zawodniczek kwalifikacji do Pucharu Świata w rugby 7. Znów mamy na takiej liście Polkę – Małgorzata Kołdej znalazła się w szeregu takich zawodniczek jak Amee Leigh Crowe czy Amaia Erbina.

Przegląd Sportowy pisze o rugby 🙂 W piątkowym wydaniu dwie strony w ramach cyklu „Portrety” prezentujące pięć spośród naszych mistrzyń Europy a także ich trenera Janusza Urbanowicza. Na stronie PZR inny tekst sygnowany tytułem tego sportowego wydawnictwa, o początkach naszego sportu w Polsce z wypowiedziami Jacka Wierzbickiego: https://pzrugby.pl/news/aktualnosc/Trzebasilyiodpowiedniejbudowy,8644.

Ze świata

Rozegrano w ostatni weekend dwa międzynarodowe oficjalne pojedynki kobiet – reprezentacje zaczynają testować składy przed nadciągającym powoli Pucharem Świata w Nowej Zelandii (start imprezy za dwa i pół miesiąca, 8 października). W Kamaishi Japonia grała pierwszy z dwóch zaplanowanych meczów przeciwko Afryce Południowej i wygrała 15:6 (rozstrzygając pojedynek na swoją korzyść w ostatnim kwadransie). Nie jest to sensacja na miarę „cudu w Brighton” – w Południowej Afryce kobiece rugby się buduje i to Japonia jest wyżej (choć minimalnie) w rankingu World Rugby. Z kolei w Langfordzie Kanadyjki pokonały Włoszki 34:24. Do przerwy był remis 12:12, po przerwie Kanadyjki odskoczyły i już prowadzenia nie oddały. Dla gospodyń to był pierwszy mecz międzynarodowym na swoim stadionie od 2015.

Ciekawostka: na bardzo krótkiej liście najlepszych graczy lipcowych testów Roberta Kitsona z Guardiana aż 1/3 (2 z 6 nazwisk) stanowią gracze spoza drużyn elity: Dawit Niniaszwili z Gruzji oraz Rodrigo Fernández z Chile. To nietypowe podejście jak na dziennikarza z Wysp Brytyjskich, choć można się czepiać, czemu nie ma tam też Rodrigo Marty. Wśród tych z elity połowę stanowi młodzież: debiutant Tommy Reffell oraz Freddie Steward.

W Nowej Zelandii tak bardzo krytykowany po lipcowych testach przez fanów i media trener Ian Foster raczej jednak doczeka przyszłorocznego Pucharu Świata, nie spełniły się też przewidywania, że rolę kapitana straci na The Rugby Championship Sam Cane. Zmiany jednak są: ze sztabu Fostera ubyło dwóch jego asystentów (trener młyna John Plumtree i trener ataku Brad Mooar), ma też zwiększyć się rola Joe’go Schmidta, który ma odpowiadać m.in. za strategię i atak. W składzie na TRC bez rewolucji, choć jest kilka zmian wymuszonych kontuzjami (zaskoczeniem jest brak powołania Pity Gusa Sowakuli, który zaliczył niezły debiut przeciwko Irlandii). A przymierzany na stołek Fostera Scott Robertson nieoczekiwanie pojawi się po drugiej strony barykady: wraz z Ronanem O’Garą poprowadzi w listopadzie Barbarians przeciwko ekipie All Blacks XV.

Składy na The Rugby Championship ogłosili też Australijczycy i Południowoafrykańczycy. W ekipie „Wallabies” mamy czterech debiutantów, 14 zawodników z Brumbies i ani jednego z Western Force, a także tylko trzech graczy z klubów zamorskich (zgodnie z nowym prawem Giteau) – Quade Cooper i Marika Koroibete z klubów japońskich oraz Rory Arnold z francuskiej Tuluzy. Nie ma Samu Kereviego, który za tydzień zagra w siódemkach na Igrzyskach Wspólnoty Brytyjskiej. W składzie Południowej Afryki, jakby mało było doświadczonych graczy, pojawiło się dwóch kolejnych weteranów, którzy w lipcu z Walią nie grali: Duane Vermeulen i Frans Steyn. W TRC nie zagra natomiast Cheslin Kolbe, który w ostatnim pojedynku z rywalami z Europy złamał szczękę.

Ogłoszono też sędziów, którzy będą prowadzić spotkania na tej imprezie i tu ciekawostka: nie ma nikogo z Południowej Afryki. Jaco Peyper odpoczywa, a nikt inny nie znalazł uznania – są wyłącznie arbitrzy z Nowej Zelandii, Australii i Europy.

Ogłoszono, że w przyszłym roku w World Rugby Sevens Series będą występować reprezentacje Wielkiej Brytanii, a nie Anglii, Szkocji i Walii. Przyszłoroczna seria stanowi jednocześnie kwalifikację olimpijską, więc jest to zrozumiałe (choć w poprzednim cyklu olimpijskimi było inaczej, a wspólna drużyna brytyjska miała pojawić się dopiero w roku olimpijskim właśnie). RFU, a także Szkoci i Walijczycy zapowiadają utrzymanie odrębnych programów siódemkowych na potrzeby Igrzysk Wspólnoty Brytyjskiej oraz Pucharu Świata – obie imprezy jeszcze w tym roku, a co dalej? Z tonu komunikatu wynika (przynajmniej mam takie wrażenie), że to może być zmiana zaplanowana na stałe.

To oznacza, że w męskim WRSS zwalniają się dwa miejsca (zagra jedna ekipa brytyjska zamiast trzech) – z tego powodu nikt po tym sezonie nie wypadnie z cyklu (cieszą się pewnie Japończycy, zajmujący przed ostatnim turniejem ostatnie miejsce spośród stałych drużyn). Również i w kobiecej rywalizacji WRSS nie będzie spadku – Brazylijki zostały uratowane jednak nie przez wspólną drużynę brytyjską (w kobiecym WRSS stałe występy miała zagwarantowana tylko Anglia, więc tu mamy wymianę 1:1), ale z powodu wykluczenia Rosjanek.

Kilka tygodni wcześniej niż zwykle odbędzie się finał angielskiej Premiership: rozgrywki ruszają 9 września, a decydujące o mistrzostwie spotkanie na Twickenham odbędzie się 27 maja – wszystko przez przygotowania do Pucharu Świata we Francji. Finał ma być transmitowany pierwszy raz od dawna w otwartej telewizji (ITV), a rozgrywki ligowe mają się toczyć także w czasie przerw na mecze reprezentacji.

Pojawiają się kolejne informacje o nowych rozgrywkach międzynarodowych. CEO World Rugby, Alan Gilpin, potwierdził plan urządzenia regularnych turniejów dla drużyn z regionu Azji i Pacyfiku oraz Ameryki – Americas Rugby Championship nie jest rozgrywane już od paru lat i być może ta inicjatywa da szansę wypełnienia tej luki. Według urugwajskiej prasy w rywalizacji ma wziąć udział osiem reprezentacji. Pierwszy etap z podziałem na dwie grupy: w jednej Japonia, Fidżi, Samoa i Tonga, w drugiej Stany Zjednoczone, Kanada, Urugwaj i Chile. Potem półfinały i finał. Turniej miałby być rozgrywany w terminach The Rugby Championship. To raczej oznacza, że Japonia na razie nie zagra w TRC (choć Daniel Hourcade w ESPN wspominał coś o TRC A i TRC B z możliwością awansów i spadków – pytanie, kiedy). To kiepskie wieści także dla Brazylii, która miała szansę rywalizacji z wyżej notowanymi rywalami w ARC. Póki co musi zadowolić się planowanym na koniec sierpnia w kolumbijskiej Barranquilli turniejem z udziałem Kolumbii, Brazylii i Paragwaju.

W mediach przewija się temat kolejnej edycji (zapewne) Toyota Challenge w nieco zmienionej formie i z innymi sponsorami (Redstrike i 777 Partners). Oprócz Cheetahs, Pumas i Griquas mowa jest o drużynach z Hiszpanii (Diables Barcelona), Rumunii (mistrz kraju Baia Mare). Możliwe są także inne ekipy: z Niemiec (Frankfurt 1880?), Stanów Zjednoczonych (American Raptors z Glendale?), Namibii, Kenii, Zimbabwe (ekipy z Currie Cup), a także druga drużyna z Hiszpanii. W pierwszym sezonie (start w grudniu) ma to być osiem zespołów, w trzecim – dwanaście. Szczerze mówiąc, takie rozbuchane międzykontynentalne turnieje nie budzą mojego entuzjazmu, bo generują ogromne koszty i brak im tożsamości. Czy europejskie drużyny nie powinny raczej kierować swej uwagi na Super Cup i budować jego poziom?

Szef gruzińskiej federacji, Soso Tkemaładze w wywiadzie dla Daily Mail stwierdził, że jego reprezentacja potrzebuje stałych meczów z drużynami z elity i myśli o Pucharze Sześciu Narodów (choć zdaje sobie sprawę, że przekonanie władz turnieju to trudne zadanie). Co więcej, szuka możliwości, aby drużyna z tego kraju mogła występować w United Rugby Championship.

Sporo kontrowersji w czasie lipcowych testów budziło sędziowanie. The Telegraph donosi, że w World Rugby rozważany jest plan stworzenia grupy sędziów, którzy podpiszą kontrakty bezpośrednio z WR – i to ci arbitrzy mieliby prowadzić spotkania międzynarodowe (także w Pucharze Sześciu Narodów czy The Rugby Championship). Mieliby oni wspólne obozy treningowe, a celem takiego podejścia jest ujednolicenie sędziowania.

Były dyrektor wykonawczy Premiership (a obecnie powiązany z CVC), Mark McCafferty, powiedział RugbyPass, że jeszcze w tym roku spodziewa się podjęcia decyzji co do organizacji klubowego pucharu świata. Pierwsza edycja imprezy według niego mogłaby dojść do skutku nawet w 2024, a kolejne odbywałyby się co cztery lata. Natomiast międzynarodowe rozgrywki, które roboczo czasami nazywa się Nations Championship mają szansę podobno ruszyć w 2026. Z kolei jeden z szefów RFU, Bill Sweeney, zapowiada start klubowego pucharu świata na 2025 i udział w nim 16 drużyn (8 z Europy, 7 z południa i 1 z Japonii – przy czym nie mam pojęcia, do której grupy będą zaliczone ekipy z Południowej Afryki).

Telewizja Sky negocjuje z World Rugby sprzedaż portalu RugbyPass. Sky kupiło go w 2019 za ok. 40 mln dolarów (z czego ok. 1/3 zapłaty była zależna od wyników, a te były kiepskie, więc faktycznie wynagrodzenie było niższe). Już rok temu sprzedało telewizji Premier Sports streamingową część serwisu (za niespełna milion dolarów).

Rozwija się rugby w Azji. Po tym, jak uruchomiono pół-zawodową ligę w Korei Południowej, podobne mają wystartować w Tajwanie (ma ruszyć już 1 września) i Tajlandii (start na początku 2023).

Przygotowujący się do sezonu Exeter Chiefs na dwa dni wybrali nietypową formę treningów: wysłali skład na ćwiczenia z brytyjskimi „zielonymi beretami” (Royal Marines). To zdjęcie mówi samo za siebie: https://media-cdn.incrowdsports.com/a456f047-33e8-41c6-ba2b-e9c8ecc634c7.jpg (co pewnie jednak wielu może skojarzyć się także z kiepskim rugbowym boiskiem po bardzo deszczowym dniu).

Na łamy rugbowych mediów wróciła sprawa gry transpłciowych kobiet (urodzonych jako mężczyźni) w kobiecym rugby – w przyszłym tygodniu RFU ma głosować nad decyzją o niedopuszczeniu ich do gry z kobietami. W razie takiego postanowienia, szłoby to w ślad za rekomendacją World Rugby z 2020, a powodem takich działań jest troska o bezpieczeństwo pozostałych zawodniczek. Jej przeciwnicy wskazują, że RFU w 2020 nie poszło w ślad za rekomendacją z powodu niedostatku odpowiednich badań, a w międzyczasie wyniki żadnych się nie pojawiły.

Siódemkowy sezon w Europie zakończyły dwa ostatnie młodzieżowe turnieje, tym razem bez udziału naszych reprezentacji. Mistrzyniami Europy w kategorii U18 zostały w Pradze młode Francuzki, które wyprzedziły Hiszpanki i Irlandki. Bez medalu, na czwartym miejscu, Angielki. M.in. z tymi zespołami za rok będzie rywalizować nasza juniorska reprezentacja kobiet, która awans na poziom Championship wywalczyła wcześniej w Ząbkach. Wśród mężczyzn grano też w kategorii U18, ale poziom niżej – Trophy (swoją drogą, tu też walczyli przyszli rywale Polaków, bo nasza reprezentacja spadła z poziomu Championship). Turniej w Rydze wygrali Szwajcarzy, a drugie miejsce zajęli Turkowie i obie te ekipy zdobyły awans do grupy mistrzowskiej.

Z wieści transferowych:

  • koniec kariery ogłosił niemal 50-krotny reprezentant Francji, przez całą zawodową karierę związany z Clermont, Wesley Fofana,
  • były reprezentant Nowej Zelandii w siódemkach, Ben Lam, przenosi się z Bordeaux do Montpellier,
  • były reprezentant Nowej Zelandii, Greg Cooper, został trenerem amerykańskich Utah Warriors,
  • Bath wypożycza z Cheetahs filara reprezentacji Namibii, Aranosa Coetzee (na pierwszą część sezonu, do listopada).

33-letni wspieracz z Gloucesteru, Ed Slater, już w rugby nie zagra – zdiagnozowano u niego chorobę neuronu ruchowego, upośledzającą komunikację mózgu z mięśniami.

Zapowiedzi

Za tydzień światowe rugby znów raczej odpoczywa. Jedno spotkanie kobiet (Japonia – Południowa Afryka), za naszą granicą rusza litewska Baltic Top League. Chyba największe wydarzenie to turniej rugby 7 na Igrzyskach Wspólnoty Brytyjskiej w Coventry.

13 komentarzy do “Rugby na plaży i plany na przyszłość”

    • Co do klubowych rozgrywek, czołowe rozgrywki są na platformach płatnych (jak Premiership na Viaplay) albo w ogóle nie ma ich legalnie dostępnych (jak Top 14). Niektóre z nich mają własne platformy (jak URC). Są też ligi, które można oglądać bezpłatnie – np. na platformie therugbynetwork.com są rozgrywki amerykańskiej MLR, inne pojawiają się na różnych kanałach YouTube lub własnych platformach. Niekiedy są transmisje na Facebooku (np. mecz Gruzji z Włochami był dostępny na profilu gruzińskiej federacji), albo na stronie World Rugby (nie tylko WRSS, ale też niektóre mecze międzynarodowe się zdarzają). Europejskie rozgrywki międzynarodowe są na stronie Rugby Europe. Na grupie facebookowej Rozmawiamy o rugby Michał Dudek umieszcza często przed weekendem zestawienia linków do takich transmisji.
      Inna sprawa, że teraz niewiele tego rugby do oglądania. W najbliższy weekend zresztą niewiele tego będzie – nie wiem, czy turniej siódemek z Igrzysk Wspólnoty Brytyjskiej będzie gdzieś legalnie dostępny.

      Odpowiedz
      • Wszystko znam poza tym, ze moge wykupic lige URC, jest jakas pewnosc ze angielska premiership bedzie dalaej na viaplay? a zblizajace sie rozgrywki the rugby championship gdzies mozna wykuppic czy trzeba piracic?
        pozdrawiam

        Odpowiedz
        • Nie ma pewności, czy kolejny sezon Premiership będzie na Viaplay. Swoja drogą, w zeszłym tygodniu pojawiły się doniesienia prasowe o wykupieniu przez Viapley platformy Premier Sports. Ona też miała jakieś rugbowe prawa (piękny zakres miały te na część Azji, przejęte od Rugby Pass, można było pozazdrościć), więc może oferta się poszerzy? Oczywiście, pytanie jeszcze o zakres terytorialny tych praw.

          Co do TRC, to zdaje się będą u nas dostępne na https://sanzaarrugby.tv/ (wskazują Europę z wyjątkiem części zachodnich krajów – https://super.rugby/therugbychampionship/match-centre/broadcast-guide/). Ale nie mam pojęcia jaka cena – piszą w paru miejscach o kupowaniu, ale cennika za cholerę znaleźć nie mogę.

          Odpowiedz
  1. Patrząc na Selknam w Chile i na nasze Mistrzynie Europy w rugby 7 które grają w jednym zespole wydaje mi się że jak najszybciej powinniśmy stworzyć w rugby 15 osobowym zespół który by występował w europejskich pucharach. Taki zespół równałby się reprezentacji Polski i dzięki temu zawodnicy naszej reprezentacji byliby idealnie zgrani. A zgranie w tym sporcie jest bardzo ważne, tak by móc prawie w ciemno podawać piłkę znając na pamięć gdzie w danym momencie będzie znajdował się gracz zespołu oraz jaką akcję w danej chwili mamy przećwiczoną i możemy rozegrać. Wiem że pewnie wielu się to nie spodoba że jeden zespół będzie równał się reprezentacji, ale dzięki temu jest duża szansa że uda się naszej reprezentacji odnieść kolejne sukcesy a nic tak nie napędza popularyzacji sportu jak sukces zespołu narodowego. Póżniej gdy już na tym zbudujemy młodzież i będziemy mieli z kogo wybierać we wszystkich z naszych 16 dumnych województw Polski to wtedy będziemy mogli zastanowić się nad innym rozwiązaniem. Ale na teraz uważam że jak najszybciej powinniśmy wystawić zespół który by rywalizował w European Rugby Challenge Cup, bo jak pokazują nam inne kraje i rugby 7 może to przynieść dla 15 osobowego rugby w Polsce bardzo dużą korzyść.

    Odpowiedz
    • Parę miesięcy temu były informacje o tym, że od 2023 mamy szansę mieć zespół w Rugby Europe Super Cup (Challenge Cup to niestety za wysokie progi) – mówił o tym PZR, mówili też w Trójmieście. Mam nadzieję, że coś z tego wyjdzie. Oczywiście, taka drużyna to nie wszystko, ale u Chilijczyków to jest jeden z ważnych elementów na drodze do sukcesu, Portugalczykom Lusitanos też pomagają.

      Odpowiedz
  2. Ostatnio Przegląd Sportowy pisze o rugby kilka razy w tygodniu 🙂 Bardzo mnie to cieszy 🙂 Chciałbym jednak nadmienić w w piątkowym wydaniu wkradł się błąd, gdyż w usta Karoliny Jaszczyszyn oraz Janusza Urbanowicza włożono słowa, że Polska zakwalifikowała się na Puchar Świata i World Series. Taka informacja pojawiła się w dwóch miejscach. Aż rozedrgany 😉 napisałem na jednej z grup fejsbukowych czy to prawda? Czy może Polski jako Mistrzynie Europy zastąpią jednak Rosję, ale Ania Klichowska odpisała że to jednak nieprawda 🙁 Czyli dziennikarze Przeglądu ewidentnie uczą się jeszcze tej dyscypliny sportu. Nawet Maciej Słomiński w „Rozmowach o rugby” nadmienił, że Jakub Wojczyński z Przeglądu ostatnio do niego wydzwania i pyta o nasze zawodniczki. Fajnie że coś się ruszyło 🙂

    Odpowiedz
    • Piątkowy numer aż kupiłem przez internet, żeby zobaczyć co tam jest. Może dzielą skórę na niedźwiedziu 😉

      Odpowiedz
  3. Dzięki za dobrą lekturę.
    Kilka punktów ciekawych punktów:
    – kontraktowanie sędziów i ujednolicenie sędziowania – nie wiem, co na to same federacje i ligi, które niekoniecznie byłyby zainteresowane utratą wpływu na obsady w swoich rozgrywkach (bo przecież sędziowie z tej grupy też coś muszą robić przerwach między okienkami kadrowymi), a dodatkowo byłyby pewnie problemy z „kastowością” tych arbitrów – już teraz jest tak, że mecze dostają głównie Francuzi, Anglicy, Australijczycy, Nowozelandczycy, znacznie mniej już np. Irlandczycy, Szkoci, czy Afrykanerzy, że o Argentyńczykach nie wspomnę, a taki zamknięty panel dodatkowo ograniczy dopływ nowych sędziów.
    – Rozumiem, że po batach jakie dostali Europejczycy w URC teraz już każda interkontynentalna inicjatywa będzie Ci się źle kojarzyć, ale…tym razem przyjmuję Twoją argumentację. To wydarzenie jednak pokazuje jak bardzo tym ekipom zależy na tym by grać z lepszymi rywaliami i jak bardzo obecne struktury im to uniemożliwiają. Wg mnie nie byliby tym zainteresowani, gdyby mieli dostęp do lokalnych (kontynentalnych) rozgrywek na wysokim poziomie.
    – Podoba mi się argument ideologów o „niedostatku odpowiednich badań” dotyczących gry transpłciowych kobiet w zawodach kobiet. Gdyby go zastosować w innych obszarach to ciekawe zatem jak takie World Rugby utrzymałoby podział na kategorie wiekowe. Pewnie też brakuje badań dotyczących kontuzji powstających w meczach mini-żaków z seniorami, natomiast zdrowy rozsądek pozwala to jednak przewidzieć…
    – w kwestii All-Blacks to nie tylko 2 asystentów odeszło, ale jeden doszedł – to trener młyna Crusaders Jason Ryan (asystent wspomnianego przez Ciebie Scotta Robertsona),
    – ciekawe info o RugbyPass – jak widać chętnych by płacić za streaming (choć oni też mieli materiały dodatkowe i ciekawe artykuły) wciąż za mało…ale kupić za niecałe 40 i sprzedać główne aktywo za mniej niż 1, to już biznesowo robi wrażenie
    – no i na deser napisać o byłym najlepiej przykładającym graczu SuperRugby (Ben Lam) tylko tyle, że kiedyś zagrał w kadrze 7-ek, to jakby nic nie napisać:)
    Pozdrawiam serdecznie

    Odpowiedz
    • Sędziowie – Tekst z The Telegraph spod paywalla wyślę mailem.

      Turniej Cheetahs – Mnie tu najbardziej ten brak tożsamości boli, a do tego nieunikniona tymczasowość takich tworów. Gdyby jeszcze tam było jakieś źródło konkretnego dochodu. Ale tu ani tłumy nie będą na to walić, ani telewizje nie zapłacą milionów. Rozumiem Gruzinów, gdy pisali się na Currie Cup, nie mieli innego wyjścia. Teraz ta historia jest dla mnie niezrozumiała (no, chyba że Cheetahs mają sponsorów z kieszeniami bez dna i każdemu zapłacą) – europejskie drużyny lepiej by zrobiły jakby angażowały się w RESC (tu jest potencjał), a Raptors nie wiem po co odeszli z MLR.

      RugbyPass – Wycena trochę się minęła z rzeczywistością, sami robili odpisy aktualizujące wartość 🙂 Nawet jeśli de facto kosztowało to ich niecałe 30 mln, to i tak gigantyczne przeszacowanie. Pytanie, co World Rugby z tym zrobi (o ile to dojdzie do skutku), bo jakoś sobie nie wyobrażam niczego sensownego…

      Lam – jak ktoś nie był reprezentantem, to o nim w transferach zwykle nie piszę, dlatego najczęściej taki motyw tam się przewija 🙂 Z tymi z południa zresztą jest trudniej 🙂

      Odpowiedz

Dodaj komentarz