Czekając na TRC, rozmawiając o CTE

Niewiele działo się w ostatnim tygodniu na rugbowych boiskach – turniej rugby 7 na Igrzyskach Wspólnoty Brytyjskiej, jeden międzynarodowy mecz kobiet i start ligi litewskiej. W kraju Sopot Beach Rugby. Sporo uwagi rugbowe media poświęciły natomiast kwestii urazów mózgu, „testowaniu” 20-minutowych czerwonych kartek na południu, kobietom transpłciowym oraz marzeniom Eddiego Jonesa i Scotta Robertsona.

Z kraju

W rugby znowu grano na plaży – tym razem nadmorskiej, w ramach Sopot Beach Rugby (dwa jubileusze: dziesiąta edycja turnieju oraz trzydziesta memoriału Edwarda Hodury). Ekipy trójmiejskie okazały się niegościnne: gospodarze, Ogniwo Sopot, wygrali turniej męski (po zwycięstwie w finale nad weteranami Lechii Gdańsk), a dziewczyny z Biało-Zielonych Ladies Gdańsk turniej kobiecy (tu drugie miejsce zajęła Legia Warszawa). Oba brązowe medale pojechały do Krakowa – w męskim turnieju wywalczyła go Juvenia (po zwycięstwie nad poznańskimi Banitami), a w kobiecym Bestie. Ciekawostką był występ w roli sędziego Piotra Zeszutka.

Rugby Europe ogłosiło oficjalnie to, co w plotkach przewijało się już od miesięcy – w kolejnym sezonie Rugby Europe Championship miejsce Rosji zajmie trzecia drużyna z tegorocznych rozgrywek Trophy czyli Niemcy. Formatu nie podano, ale wszystko wskazuje na to, że Polacy zagrają w turnieju pięć spotkań w terminach przez nas nielubianych (równoległych w Pucharem Sześciu Narodów czyli na koniec zimy): trzy w grupie (naszymi przeciwnikami najprawdopodobniej będą Rumuni, Portugalczycy i Holendrzy; w drugiej grupie będą Gruzja, Hiszpania, Belgia i Niemcy), a następnie dwa mecze play-off (półfinałowy i finałowy). Czekamy na oficjalne potwierdzenie. Format ma jedną wadę: zależnie od okoliczności może okazać się, że drużyna zagra w domu maksymalnie cztery, a minimalnie jedno spotkanie…

Z wieści transferowych: spore ruchy w Ogniwie Sopot. Wiaan Griebenow wyjeżdża do Szkocji, Irakli Ciwciwadze wraca do Gruzji, Wojciech Brzezicki zaś do Lublina. Jest jednak też wzmocnienie – na stałe w Sopocie będziemy oglądać Eda Krawieckiego. Natomiast Thomas Fidler został trenerem młyna.

Ze świata

W Coventry rozegrano w ten weekend turniej rugby 7 w ramach Igrzysk Wspólnoty Brytyjskiej. Bardzo silnie obsadzony – wszak wiele czołowych reprezentacji świata pochodzi z krajów do tejże Wspólnoty należących (w turniejach uczestniczyły m.in. cztery zespoły spośród sześciu, które zdobywały medale w Tokio).

W męskim turnieju w fazie eliminacyjnej dużą niespodzianką był wynik meczu w męskiej rywalizacji w starciu między Australią i Ugandą: afrykańska drużyna wywalczyła remis 12:12 (a do sensacyjnego zwycięstwa brakło celnego kopu Philipa Wokoracha w końcówce z karnego – swoją drogą, rzadkość w siódemkach) – Australijczycy przez moment grali w piątkę i stracili z kontuzją świetnego w pierwszym spotkaniu (hat-trick przyłożeń) Samu Kereviego. Ugandyjczykom ten wynik nie wystarczył jednak do awansu do czołowej ósemki – wyprzedzili ich Australijczycy, a także lokalni rywale – Kenia (w bezpośrednim starciu, siódemkowym odpowiedniku odwołanego w tym roku Elgon Cup, Kenia wygrała z Ugandą 27:14). W czołówce niespodzianek nie było: w półfinałach znalazły się ekipy Nowej Zelandii, Fidżi, Południowej Afryki i Australii. Szczególnie emocjonujące było starcie Nowej Zelandii z Fidżi, które mistrzowie olimpijscy z Tokio wygrali dopiero po dogrywce (19:14) – decydujące, „złote” przyłożenie Fidżyjczycy zdobyli grając z przewagą dwóch zawodników. W finale Fidżi mierzyło się z ekipą Południowej Afryki i uległo jej wyraźnie – Blitzboks zdobyli pięć przyłożeń (szczególnie dobrze zaprezentowali się w pierwszej połowie) i wygrali 31:7. Blitzboks w sześciu swoich turniejowych meczach stracili tylko cztery przyłożenia. All Blacks, broniący tytułu sprzed czterech alt, musieli zadowolić się brązem.

W kobiecym turnieju w meczach grupowych imponowała Nowa Zelandia: najpierw 45:7 z Kanadą, potem 60:0 ze Sri Lanką (6 przyłożeń Michaeli Blyde), a wreszcie 38:7 z Anglią. W półfinale trafiła jednak na Australię, w której barwach Maddison Levi mimo żółtej kartki zdobyła trzy przyłożenia i to Australijki awansowały do finału, by zmierzyć się tam z Fidżyjkami. Także i w tym finałowym starciu reprezentacja Fidżi uległa przeciwnikowi – przegrała 12:22. Trzecie miejsce dla broniącej złota z poprzednich igrzysk Nowej Zelandii, która w meczu o brąz pokonała Kanadę.

Kiepsko wypadły europejskie ekipy – w męskim turnieju do czołowej ósemki awansowała tylko Szkocja (ostatecznie szósta), a Anglii i Walii pozostała walka o lokaty 9–16. W kobiecym Anglia i Szkocja, grały tylko o piąte miejsce. A przed czterema laty angielskie ekipy zgarnęły brązowe medale w obu turniejach.

W jedynym piętnastkowym teście ubiegłego tygodnia spotkały się w Kumagayi kobiece drużyny Japonii i Południowej Afryki. Tydzień temu górą były gospodynie (15:6), tym razem zawodniczki z południowej półkuli wzięły rewanż. Japonki wyszły na boisko w mocno przemeblowanym składzie (aż 8 zmian) i choć już po pięciu minutach zdobyły pierwsze przyłożenie w meczu, na kolejne punkty czekały do ostatniej akcji – a w międzyczasie punktowały rywalki. Skończyło się wynikiem 20:10 dla Południowej Afryki.

Ruszyła w ten weekend Baltic Top League, organizowana przez Litwinów z udziałem dwóch drużyn z Łotwy. W tym roku w nieco zmienionym formacie: o mistrzostwie zadecyduje pojedynczy mecz finałowy, zaplanowany na 22 października. Pierwszego dnia do gry weszli obaj ubiegłoroczni finaliści i obaj odnieśli pewne zwycięstwa: obrońca tytułu, Baltrex Szawle pokonał wileńskich Geležinis Vilkas 50:17, a wicemistrz, Ąžuolas Kowno, wygrał 67:24 z RK Szawle. W niedzielę brązowy medalista sprzed roku, Vairas Szawle wygrał z ryską ekipą Miesnieki, a czwarta drużyna ubiegłego sezonu, łotewska Livonia, pokonała drużynę wileńskiej akademii rugby (VRA). Mecze są transmitowane na rugbowym profilu rozgrywek (https://www.facebook.com/BalticTopleague/).

W nadchodzącym The Rugby Championship (start już za tydzień) ponownie będzie „testowany” przepis o 20-minutowej czerwonej kartce. W komunikacie podkreślono, że wszystkie cztery federacje uczestniczące w rozgrywkach „w pełni wspierają” to rozwiązanie. To pogłębia rozdźwięk pomiędzy północą i południem– na północy coraz więcej mówi się o ryzykach związanych z uprawianiem rugby, a federacje stają w obliczu roszczeń byłych zawodników cierpiących na schorzenia neurologiczne nabyte w wyniku gry w rugby. Na południu myślą przede wszystkim o widowisku. Co prawda pojawiają się głosy, że czerwone kartki w niewielkim stopniu zwiększają bezpieczeństwo graczy, ale przecież one dotyczą wszelkiego rodzaju niebezpiecznych i niesportowych zagrań – i „testowane” rozwiązanie czyni z wszelkich czerwonych kartek kpinę. Wcześniej w tym roku WR odrzuciło starania „południowców” o wprowadzenie 20-minutowej czerwonej kartki jako testowego przepisu na całym świecie. A Nigel Owens podkreśla, że 20 minut osłabienia drużyny to zbyt słaby impuls, aby wymusić na zawodnikach zachowanie podstawowych zasad gry – jednocześnie jednak proponuje, aby przestać pokazywać czerwone kartki za przypadkowe kolizje.

Kolejne badania potwierdzają niebezpieczeństwa uszkodzeń mózgu związane z uprawianiem rugby: w czasopiśmie Frontiers of Neurology międzynarodowa grupa badaczy opublikowała artykuł Applying the Bradford Hill Criteria for Causation to Repetitive Head Impacts and Chronic Traumatic Encephalopathy (dodatkowo: materiał prasowy na stronie Concussion Legacy Foundation). Dotyczy choroby nazywanej CTE (po polsku – encefalopatii bokserskiej), wywoływanej przez liczne, powtarzające się uderzenia w głowę (i nie chodzi tu klasyczne wstrząśnienia mózgu, ale niezwykle częste mikrourazy). Już dawno temu odkryto związek między uprawianiem boksu i neurologicznymi problemami mózgu, niedawno natomiast stwierdzono obecność zachorowań na CTE wśród zawodników w innych sportach – obok rugby także m.in. futbolu australijskim i amerykańskim, hokeju na lodzie czy piłce nożnej. Te badania to potwierdziły. Wynika z nich, że osoby uprawiające sporty kontaktowe są aż 68-krotnie bardziej narażone na zachorowanie CTE. Autorzy apelują, aby aktywności obejmujące powtarzające się uderzenia głowy potraktować w wieku dziecięcym podobnie jak palenie papierosów i picie alkoholu – ponieważ dzieci są zbyt młode, aby ocenić prawidłowo ryzyko związane z takimi czynnościami, są one po prostu dla nich zabronione. Tak należałoby potraktować m.in. szarżowanie w rugby i główkowanie w piłce nożnej.

I pozostając w temacie uszkodzeń mózgu: w Sunday Times opublikowano się wywiad z rodziną Siobhan Cattigan, reprezentantki Szkocji w rugby, która zmarła w ubiegłym roku w wieku 26 lat. Opisali w nim ogromne bóle głowy na które cierpiała pod koniec życia, zmiany osobowości, a jako źródło wskazali grę w rugby. Przywołali sytuację w meczu Szkocji z Walią, gdy po urazie głowy sztab reprezentacji miał nalegać na natychmiastowy powrót Cattigan do gry. Uderza wypowiedź jej ojca: „Naprawili jej złamane kości, ale odwrócili się plecami od jej złamanego (broken) mózgu”. Szkocka federacja wydała w odpowiedzi oświadczenie, w którym zapowiedziała wyjaśnienie sprawy.

RFU podjęło decyzję o zakazie udziału kobiet transpłciowych (urodzonych jako mężczyźni) w kobiecych rozgrywkach rugby, idąc w ślad za wytycznymi World Rugby. Stosunek głosów: 33:26, przy dwóch wstrzymujących się. Głównym powodem są kwestie bezpieczeństwa i uczciwości gry. Tego samego dnia podobną decyzję podjęła angielska federacja rugby league, RFL. Swoją drogą, w światowej federacji pływackiej (FINA) pojawił się pomysł utworzenia nowej kategorii dla sportowców transpłciowych (obok zawodów kobiecych i męskich).

Ogłoszono harmonogram spotkań w ramach Rugby Europe Super Cup. Już w pierwszej kolejce, 11 września, szykują się gruzińskie derby pomiędzy Black Lion i RC Batumi. Sześć kolejek fazy grupowej zostanie zamknięte do końca października i także skończy się derbami Gruzji. Faza finałowa w tym roku nie odbędzie się wiosną, ale już w grudniu.

Swoje kalendarze ogłosiły też czołowe europejskie zawodowe ligi Top 14 i URC. W obu sezony zasadnicze skończą się w tym roku wcześniej. W URC ponownie mamy tylko 18 rund. Natomiast francuska minister sportu Amélie Oudéa-Castéra zapowiedziała, że jedną z rozważanych opcji dotyczących oszczędności energii podczas nadchodzącej zimy jest zakaz organizowania zawodów sportowych na stadionach po zmroku.

Były kapitan reprezentacji Walii i czterokrotny uczestnik wypraw British & Irish Lions, Ieuan Evans, od 1 października stanie na czele organizacji powołanej do zarządzania „Lwami”.

Światowe gwiazdy trenerskie mówiły o przyszłości. Eddie Jones przyznał, że spełnieniem jego marzeń byłoby prowadzenie drużyny rugby league, której jest wielkim fanem – South Sydney Rabbitohs. Z kolei Scott Robertson, który niedawno spotkał się z Jonesem, powiedział, że jego ambicją jest prowadzenie reprezentacji na Pucharze Świata – i to niekoniecznie All Blacks, gdzie Robertsona ostatnio nie chcieli (po Pucharze Świata w 2019 przegrał z Fosterem). Stwierdził, że chciałby zdobyć Puchar Świata z dwoma różnymi krajami.

W Hiszpanii wybrano nowego prezesa federacji – po ustąpieniu Alfonso Feijoo w wyniku skandalu związanego z drugim już z rzędu odebraniem punktów reprezentacji tego kraju w kwalifikacjach do Pucharu Świata, w szranki stanęło trzech kandydatów. Zdecydowane zwycięstwo odniósł Juan Carlos Martín Sánchez nazywany „Carlos Hansen”, związany ze środowiskiem rugbowym z Valladolid (dostał 50 z 67 głosów, dwoje jego rywali otrzymało poparcie tylko po 8 delegatów). Cóż, przed nim trudne zadanie odzyskania zaufania do federacji ze strony graczy i kibiców. Przed nim też stulecie hiszpańskiej federacji w przyszłym roku – jakże smutne, skoro mógł go uświetnić występ na Pucharze Świata we Francji, ale został utracony przy zielonym stoliku z powodu własnych błędów.

Zelt Marais, usunięty niedawno ze stanowiska szef federacji w południowoafrykańskiej Western Province (obejmującej Kapsztad), został zawieszony na 12 miesięcy za działania naruszające reputację rugby i SARU (federacji rugby w Południowej Afryce). Jednocześnie uchylono niektóre kary dyscyplinarne nałożone w okresie kontroli Maraisa. Ten wciąż jednak stara się o odzyskanie swojej pozycji w WPRFU.

Do poczytania: tradycyjne zestawienie graczy urodzonych poza granicami kraju, który reprezentują w portalu americasrugbynews.com – tym razem dotyczące nadchodzących rozgrywek The Rugby Championship: https://www.americasrugbynews.com/2022/07/31/foreign-born-produced-players-in-2022-rugby-championship/. Wynika z niego, że w kadrze Nowej Zelandii mamy aż 12 zawodników pochodzących spoza granic kraju (w tym 8 z wysp Pacyfiku, 2 z Australii oraz po jednym z Japonii i Europy – wyjątkową ciekawostką jest Shannon Frizzell, który grał dla Tonga w młodzieżowej reprezentacji nie tylko rugby, ale też piłki nożnej), a Australii – ośmiu (po połowie z Nowej Zelandii i wysp Pacyfiku). Jasne, z tej łącznie dwunastki urodzonej na wyspach Pacyfiku tylko połowa tam kształciła się rugbowo, ale nawet gdyby tylko oni wzmocnili kadry Fidżi, Samoa i Tonga, układ sił w rugby mógłby wyglądać nieco inaczej.

Z wieści transferowych:

  • były reprezentant Irlandii, Quinn Roux, który ostatnio grał w Tulonie, trafi jako awaryjne zastępstwo za Charliego Ewelsa do Bath (nieobecność tego ostatniego z powodu kontuzji potrwa prawdopodobnie cały sezon);
  • reprezentant Australii Matt To’omua odchodzi z Rebels – wybiera się gdzieś za granicę;
  • reprezentant Włoch Jake Polledri przedłużył kontrakt z Gloucester – ma wrócić na boisko po dwóch latach przerwy spowodowanej paskudną kontują;
  • irlandzka federacja przedłużyła o dwa lata kontrakt z trenerem reprezentacji kraju, Andym Farrellem – dotąd obowiązywał do 2023, obecnie będzie trwać do 2025. Zamyka to na jakiś czas plotki o możliwości zatrudnienia Farrella przez RFU;
  • zmiana w Leinsterze – po 21 latach ze stanowiska prezesa ustąpił Mick Dawson, a zastępuje go Shan Nolan, wcześniej jeden z dyrektorów wykonawczych w Google’u.

Zapowiedzi

Ten tydzień był dość ubogi w boiskowe wydarzenia, ale w kolejny weekend wraca wielkie światowe rugby: rusza The Rugby Championship. I zaczyna się od wielkiego hitu – pojedynku Południowej Afryki z Nową Zelandią. Oprócz tego zagrają Argentyna z Australią. Poza tym ruszają dwie kolejne ligi: nowozelandzkie mistrzostwa prowincjonalne NPC Cup (na start między innymi mecz na szczycie: Waikato – Hawke’s Bay) oraz szkocka półprofesjonalna Super6. W kraju kolejny plażowy turniej, tym razem w Łodzi.

3 komentarze do “Czekając na TRC, rozmawiając o CTE”

  1. Dzięki za lekturę.
    Po przeczytaniu aż sprawdziłem, co to za miejscowość te Szawle, że aż 3 ekipy w top-lidze mają i przyznam, że jak na 110-cio tysięczne miasto, to super wynik.
    Potem Wikipedia przypomniała, że lokalna nazwa Szawle to Siaulai, a to już mi coś mówi więcej, bo Baltrex Siaulai grywał w naszej lidze siódemkowej.
    Pozdrawiam

    Odpowiedz

Dodaj komentarz