All Blacks upokorzeni

Najgorętszy temat ostatniego weekendu to porażka All Blacks w starciu ze Springbokami. Co prawda poniekąd spodziewana, ale jej rozmiar i styl gry Nowozelandczyków wywołał kolejną dyskusję o przyszłości ich trenera Iana Fostera (ledwo po zakończeniu poprzedniej). Australia straciła Michaela Hoopera i Quade’a Coopera, wystartowały ligi NPC i Super6, a nasza siódemkowa reprezentacja ruszyła w podróż do Chile.

The Rugby Championship

Ruszyła najważniejsza międzynarodowa impreza rugby na półkuli południowej: The Rugby Championship. Zaczęło się od wielkiego hitu – pojedynku Południowej Afryki z Nową Zelandią w Mbombeli. A jego efektem jest powrót spekulacji dotyczących przyszłości Iana Fostera i Sama Cane’a.

Ian Foster, walczący o odzyskanie zaufania u kibiców, nie ryzykował składem, choć mocno zmienił pierwszą linię w porównaniu z ostatnim meczem z Irlandią. Do piętnastki wrócili po kontuzjach m.in. Caleb Clarke i Scott Barrett. W składzie Południowej Afryki zaszły trzy zmiany w porównaniu z ostatnim testem z Walią. M.in. ubył kontuzjowany Cheslin Kolbe (jego miejsce zajął Kurt-Lee Arendse, zaledwie drugi raz w reprezentacji – przy średniej dla pierwszej piętnastki przekraczającej 45 gier w zielonych koszulkach), wrócił natomiast nieobecny w lipcu Faf de Klerk.

Ten ostatni jednak długo nie pograł – już w pierwszej minucie meczu zaszarżował głową prosto w kolano Caleba Clarke’a i został zwieziony z boiska (na szczęście pojawił się potem na ławce rezerwowych). Chwilę potem jednak gospodarze już prowadzili – przyłożenie zdobył najmniej doświadczony w ekipie Arendse (po wygraniu walki o piłkę z kopu Handré Pollarda i szybkiej kombinacji z Lukhanyo Amem). To było jedyne przyłożenie w tej części spotkania, a na jej zakończenie gospodarze prowadzili 10:3. W drugiej połowie przewagę gospodarzy stopniowo powiększał Pollard, dorzucając do swego dorobku (w sumie 16 punktów z kopów przy stuprocentowej skuteczności) dwa karne i drop goala z 30 m. Na pięć minut przed końcem za paskudny atak na Beaudena Barretta w powietrzu czerwoną kartkę zobaczył Arendse. Było już jednak 19:3 i przyłożenie Nowozelandczyków na dwie minuty przed końcem (zawdzięczali je indywidualnemu przebojowi Caleba Clarke’a) dało im niewiele nadziei. A Springboks przypieczętowali swoje zwycięstwo przyłożeniem w ostatniej akcji meczu – All Blacks stracili głupio piłkę pod własnymi słupami. Ostatecznie Południowa Afryka wygrała 26:10.

Springboks byli drużyną zdecydowanie lepszą, a mecz wygrali jak zwykle żelazną defensywą i organizacją. Najlepszym zawodnikiem spotkania uznano ich młynarza, Malcolma Marxa (jednego z trójki, której nie było w podstawowej piętnastce w ostatnim meczu z Walią). Nowozelandczycy… cóż, w pierwszej połowie próbowali tworzyć sobie szanse, ale marnowali je popełniając błędy. Zanotowali trzecią porażkę z rzędu i piątą w ostatnich sześciu meczach. Przed nimi jeszcze pięć meczów w turnieju, ale tak wysoka porażka (i styl drużyny w tym meczu) już oznacza zbieranie się kolejnych czarnych chmur nad trenerem Ianem Fosterem i kapitanem Samem Cane’m. Nie pomogły im pomeczowe wywiady, w których obaj próbowali przedstawić obraz gry i wynik nieco inaczej, niż widzieli to kibice (Foster uznał mecz za spotkanie z największym postępem jego kadry w tym roku).

Z kolei zaledwie 20-minutowy wymiar czerwonej kartki Arendse zapewne wywołałby wielkie oburzenie w rugbowym świecie, gdyby nie fakt, że zbyt mało czasu zostało do końca spotkania, aby miało to znaczenie. Beaudenowi Barrettowi na szczęście nic poważnego się nie stało, ale jego upadek był szalenie niebezpieczny. Ian Foster zwrócił jednak uwagę, że Arendse w podobny sposób potraktował Jordiego Barretta na początku spotkania…

Drugie spotkanie, Argentyny z Australią, miało nieco mniejszy ciężar gatunkowy. Australia zagrała bez Samu Kereviego – kontuzja z Igrzysk Wspólnoty Brytyjskiej wyłączyła go na całe TRC (cieszy się Rory Arnold, który w tej sytuacji nie będzie musiał zwalniać dla niego jednego z trzech miejsc przeznaczonych dla zawodników z zagranicznych klubów), a na dodatek w ostatniej chwili do domu wrócił kapitan drużyny Michael Hooper – uznał, że nie jest psychicznie gotowy do gry i potrzebuje przerwy. W drużynie zadebiutował natomiast (w wieku 29 lat!) Jed Holloway z Waratahs, a po kontuzji wrócił łącznik ataku Quade Cooper. Sporo roszad zaszło w składzie Argentyny, gdzie Michael Cheika wciąż zmaga się z kontuzjami (wypadł ze składu m.in. Nicolás Sánchez, wrócił natomiast kapitan Julián Montoya).

Pierwsza połowa w Mendozie wyraźnie na konto gospodarzy – przyłożenie byłego kapitana Pablo Matery, a potem skuteczne kopy Emiliano Boffellego dały im prowadzenie do przerwy 19:10. Po przerwie obraz gry się zmienił. Najpierw Australijczycy zmniejszyli stratę do 2 punktów, co prawda Argentyńczycy znowu odskoczyli, ale karne przyłożenie dla gości znów skróciło dystans i zredukowało siły gospodarzy w wyniku żółtej kartki. Grę w przewadze Australijczycy wykorzystali do wyjścia na prowadzenie, a zwycięstwo potwierdzili na sam koniec piątym przyłożeniem, które dało im punkt bonusowy. Niezbyt porywające spotkanie, po obu stronach sporo błędów, obie drużyny miały swoją połowę. Gości na pewno martwi kolejna kontuzja najlepszego z nich w pierwszej połowie Quade’a Coopera – zerwane ścięgno Achillesa wyłączy go na miesiące. A krytykowany po tym meczu jest eksportowy szkocki sędzia Mike Adamson.

Z kraju

W Łodzi odbył się kolejny z serii turniejów rugby plażowego: Beach Side Rugby. Aura początkowo nie sprzyjała, ale udało się imprezę rozegrać. Na starcie stanęło dziewięć ekip, a o miejsca na podium rywalizowali Banici z Poznania oraz obie ekipy łódzkie (Master Pharm Rugby i Budowlani Commercecon). Górą byli organizatorzy, Master Pharm Rugby Łódź. W turnieju brała też udział inna łódzka drużyna, Sroki, na co dzień uprawiająca rugby league.

Kilka dni temu temu poznaliśmy skład naszej kobiecej reprezentacji na turniej kwalifikacyjny do World Rugby Sevens Series w Santiago. Niespodzianek nie było, to praktycznie to samo zestawienie co w ostatnich, tak udanych dla Polek zmaganiach w Europie. Ekipa już wyruszyła do Chile. Mecze grupowe naszych reprezentantek: w piątek z Argentyną (17:51) i Papuą-Nową Gwineą (22:45), w sobotę z Belgią (18:40). Potem ćwierćfinały, półfinały, a finał w niedzielę o 23:47 – oby nas interesował (tylko zwycięzca turnieju wywalczy awans), ale Polki nie są bez szans.

A w gronie zawodników, których należy obserwować podczas challengera, World Rugby tym razem wyróżniło Annę Klichowską: https://www.world.rugby/news/735469/who-to-look-out-for-at-the-world-rugby-sevens-challenger-series-2022.

Z wieści transferowych: Krystian Olejek, który niedawno debiutował w reprezentacji kraju, opuścił Pogoń Siedlce i trafił do Orkana Sochaczew. W Internecie pojawiły się też informacje o przejściu Daniela Gduli i Daniela Trybusa z Posnanii do Skry Warszawa (dla Gduli byłby to powrót). Jeśli tak jest – to poważny cios dla Posnanii, a ze strony Skry poważny sygnał o zamiarze walki o złoto.

Nasi reprezentanci za granicą wciąż tydzień temu nie grali, ale kilka informacji się znalazło. Aron Strumiński zdaje się nie tylko odszedł z Tauton Titans, ale zakończył karierę zawodniczą. Z kolei Max Łoboda ma grać w nowym klubie w Anglii – Preston Grasshoppers (na poziomie National 2 w grupie North).

Ze świata

W Nowej Zelandii wystartował nowy sezon mistrzostw prowincjonalnych, czyli NPC. To pierwszy sezon po sporej rewolucji – zrezygnowano z obowiązującego od 2011 podziału na dwie konferencje (który niesłychanie skrzywdził przed rokiem ekipę Taranaki – ogrywała ekipy z Premiership seryjnie, a i tak nie mogła walczyć o mistrzostwo). Będzie zatem 10 kolejek rundy zasadniczej (14 zespołów podzielonych jest na dwie grupy na podstawie wyników sprzed roku – każda gra 6 spotkań z rywalami ze swojej grupy i 4 mecze z ekipami z drugiej), a potem play-off od ćwierćfinałów.

Jako pierwsza na boisko wybiegła najbardziej utytułowana drużyna rozgrywek, Canterbury, która grała z Manawatū. Niespodzianki nie było – Canterbury wygrało na wyjeździe 62:15. Hitem pierwszej kolejki był sobotni mecz między dwoma najlepszymi drużynami sezonu zasadniczego w konferencji Premiership przed rokiem: Waikato (obrońcy tytułu) grało z Hawke’s Bay i mecz okazał się godny wcześniejszych oczekiwań. Pierwsze 10 punktów zanotowało Hawke’s Bay, potem trzy przyłożenia z podwyższeniami oraz karnego zdobyło Waikato, ale rywale nie zasypiali i do przerwy gospodarze prowadzili tylko 24:20. W drugiej połowie punktów było mniej, a w 70. minucie Hawke’s Bay doprowadziło do wyrównania. Wynik 32:32 przetrwał nie tylko ostatnie 10 minut, ale i dogrywkę (graną do „złotego punktu”, którego się nie doczekano) i drużyny podzieliły się punktami. Szansę na zdobycie wygranej dla Waikato trzykrotnie miał Damien McKenzie (wcześniej dobrze kopiący i mający na koncie świetną asystę) – jednak spudłował z karnego w końcówce podstawowego czasu gry, potem ponownie w dogrywce i wreszcie próbując na jej koniec drop goala. Ubiegłoroczni wicemistrzowie, Tasman, zaczęli sezon od wygranej 27:20 z Southlandem. A Taranaki na pewno nie powtórzy znakomitego wyniku z tamtego sezonu (10 spotkań, wszystkie wygrane): przegrało w pierwszym meczu z jedną ze słabszych drużyn ligi, Northlandem, 11:13 (Northlandowi zwycięstwo dało przyłożenie zdobyte w końcówce spotkania z podwyższeniem z trudnej pozycji).

Ruszyła też szkocka liga Super6 (wcześniej, na wiosnę, w ramach rozgrzewki drużyny z tej ligi rozegrały tzw. Sprint Series, zakończoną zwycięstwem z kompletem wygranych Watsonians). W pierwszym meczu właściwego sezonu na boisku zobaczyliśmy obrońców tytułu mistrzowskiego sprzed roku, Ayrshire Bulls – pokonali Heriot’s 33:17. Od zwycięstwa zaczęli też Watsonians, którzy wygrali na wyjeździe z Southern Kings 36:12. Wyraźne zwycięstwo odniósł ponadto Boroughmuir nad Stirling County.

W Australii dobiegła końca faza zasadnicza w rozgrywkach ligowych Nowej Południowej Walii – Shute Shield. Obrońcy tytułu, Gordon, po porażce w ostatniej kolejce (jednym punktem z Hunter Wildfires) zdołali awansować do play-off z zaledwie siódmego miejsca. Niewiele lepiej pokazał się wicemistrz, Eastwood, który zajął piąte miejsce. Pierwszą lokatę zajęli Northern Suburbs, drugą Sydney Uni (mistrz m.in. z 2018 i 2019). Przed nami ciut skomplikowany czterostopniowy play-off, a mistrza poznamy na początku września. W ubiegłym roku rozgrywki przerwano z powodu pandemii – w historii ligi sięgającej 1883 to był ewenement (wcześniej przerwano ją tylko w okresie pierwszej wojny światowej).

W Kolumbii rozegrano dwa mecze pomiędzy reprezentacją gospodarzy a ekipą USA South. W pierwszym Kolumbijczycy wygrali 18:17, w drugim przegrali 16:25.

W indonezyjskiej Dżakarcie odbyły się turnieje Asia Rugby 7s Trophy, stanowiące kwalifikację do Asia Rugby Sevens Series. Awans do elity wywalczyły obie drużyny Singapuru, męska i kobieca. W męskim turnieju Singapur pokonał w finale rewelację zawodów, Afganistan, natomiast w żeńskim wygrał z Indiami (tu szczególnie zacięte były półfinały, oba rozstrzygane w dogrywkach). Postawa obu drużyn indyjskich była zapewne wielkim rozczarowaniem ˜– wobec wprowadzonego tam programu zawodowego dla drużyny narodowej liczono tam na awans.

Po raz kolejny rozgorzała dyskusja na temat nadużyć w uznawaniu prawa zawodnika do reprezentowania kraju – tym razem reguły eligibility miała naruszyć legenda włoskiego rugby, 119-krotny reprezentant tego kraju, pochodzący z Argentyny Martín Castrogiovanni (grał dla Włoch od 2003 do 2016). W wywiadzie dla argentyńskiego portalu rugbychampagneweb.com (link) wspomniał m.in., że jego dziadek nie urodził się we Włoszech, ale pradziadek. Autor bloga http://tier2rugby.blogspot.com/ zebrał na Twitterze informacje pozwalające podejrzewać o podobne naruszenie zasad World Rugby siedmiu kolejnych byłych reprezentantów Włoch (z łącznie 459 występami w kadrze tego kraju). Oczywiście, trudno budować osądy na pojedynczych zdaniach, potrzebne jest nieco więcej szczegółów i sprawdzenie sprawy. Jednak przy takiej liczbie graczy możemy mieć do czynienia z największym ciosem w reguły w tym zakresie i może on wreszcie spowodować kolejną reformę wprowadzającą nieco bardziej rygorystyczne zasady (choćby eliminując prawo do reprezentowania danego kraju dzięki miejscu urodzenia dziadków – często nie tworzącym jakiejś bliższej więzi między zawodnikiem a krajem). Po tak długim czasie trudno oczekiwać jakichkolwiek realnych kar dla federacji włoskiej (może poza grzywną), choć to wyjątkowo boli – Belgia za podobne błędy ukarana była bardzo surowo…

Trwają też dyskusje nad problemem urazów mózgu. Grupa Progressive Rugby (złożona z lekarzy, naukowców i byłych rugbystów) wydała wytyczne skierowane do World Rugby. Postuluje m.in. minimum 21-dniowy okres odpoczynku po urazie głowy (niezależnie od karty chorób delikwenta), limitowane do 15 minut w tygodniu treningi w pełnym kontakcie, ograniczenie limitu spotkań w roku dla zawodnika do 25, minimum osiem tygodni urlopu w roku (w tym 5 tygodni między sezonami) i ograniczenie zmian wyłącznie do tych wymuszonych kontuzjami. Kroki drastyczne, pewnie w jakimś stopniu nierealne do wprowadzenia w najbliższym czasie, ale być może właśnie takich kroków w rugby potrzebujemy. Swoją drogą, w tych propozycjach znajdziemy też krytykę 20-minutowych czerwonych kartek i obowiązkowe roczne kursy dla zawodników dotyczące kontuzji mózgu.

Daniel Hourcade, były trener Argentyny, a obecnie jeden z działaczy federacji południowoamerykańskiej, wspomniał w wywiadzie o prowadzonych rozmowach na temat przyłączenia się gruzińskiego Black Lion do południowoamerykańskiej ligi SLAR (zamiast drugiego poziomu Currie Cup). Cóż, Gruzini chyba są rozchwytywani, ale czy to na pewno byłby dla nich krok naprzód? A może Hourcade po prostu przesadza?

Sprzedaż biletów na wrześniowe testy reprezentacji Anglii kobiet (sprawdziany przed wylotem na Puchar Świata do Nowej Zelandii) podobno bardzo przyspieszyła po tym, jak kobieca drużyna piłkarska tego kraju zwyciężyła w futbolowych mistrzostwach świata. Angielki liderują obecnie w rankingu World Rugby i wydają się być faworytkami turnieju.

Solidny bodziec powinno dostać kobiece rugby w Irlandii. Federacja planuje zawrzeć 43 zawodowe kontrakty z najlepszymi zawodniczkami (liczba ta obejmuje jednak także umowy z członkiniami reprezentacji siódemkowej, już wcześniej wprowadzone).

Komentarze po turnieju rugby 7 na Igrzyskach Wspólnoty Brytyjskiej dotyczą nie tylko kontuzji Samu Kereviego. W Nowej Zelandii wielu zastanawia się, czy gdyby Portia Woodman nie zapuściła dłuższych włosów (prawdziwą burzę włosów) przed tym turniejem, Black Ferns nie zagrałyby w finale – w półfinale przegrywały z Australią 12:17, gdy Woodman dostała szansę zdobycia punktów. Zatrzymała ją chwytając za końcówki długich włosów świetna skądinąd w tym turnieju Australijka Maddison Levi. Co prawda Levi zobaczyła żółtą kartkę, ale Australijki obroniły swoją przewagę. Co by było, gdyby Woodman miała krótsze (albo spięte) włosy?

Magazyn Rugby World przedstawił listę najbardziej wpływowych osób w światowym rugby (tworzy ją co dwa lata). Na pierwszym miejscu znalazł się prezes federacji francuskiej i wiceprzewodniczący World Rugby, Bernard Laporte. Zawdzięcza to zapewne m.in. Pucharowi Świata we Francji i wynikom francuskiej reprezentacji. Na kolejnych dwóch miejscach znaleźli się Nick Clarry z CVC i Ben Morel z 6 Nations. Na czwartym miejscu pierwszy z zawodników, znów Francuz – Antoine Dupont.

Z wieści transferowych:

  • Solomone Kata, reprezentant Tonga (choć więcej testów zaliczył w rugby league, gdzie reprezentował zarówno Tonga, jak i Nową Zelandię), po roku spędzonym w Moana Pasifika w najbliższym sezonie zagra w Exeter Chiefs,
  • był trener Benettona, Cheetahs i reprezentacji Włoch, Franco Smith, został nowym szkoleniowcem Glasgow Warriors – podpisał kontrakt na dwa lata,
  • pojawiła się przeszkoda w dołączeniu do Racingu 92 Regana Grace’a, obecnie grającego w rugby league w St. Helens – a raczej niegrającego, bo przytrafiła mu się kontuzja (zerwanie ścięgna achillesa), która przedwcześnie zakończyła jego sezon.

Do obejrzenia: reklama. Ale wyjątkowa, springbokowa: https://twitter.com/i/status/1555869700646649857 🙂

Zapowiedzi

W drugiej kolejce The Rugby Championship powtórka par z ostatniego weekendu: Południowa Afryka – Nowa Zelandia (tym razem w Johannesburgu) i Argentyna – Australia (tu przeprowadzka do San Juan). Ten pierwszy mecz będzie miał wydarzenie towarzyszące: przed klasykiem rugby odbędzie się kobiecy mecz pomiędzy Południową Afryką i Hiszpanią (pierwszy z dwóch zaplanowanych). Poza tym gra nowozelandzka liga NPC, a w australijskiej (właściwie – nowopołudniowowalijskiej) lidze Shute Shield zaczyna się faza play-off.

Nas jednak najbardziej będą interesować wydarzenia w chilijskim Santiago: tam obędzie się turniej kwalifikacyjny do World Rugby Sevens Series z udziałem Polek. Poza tym męska kadra U20 ma zagrać sparing z Arką Gdynia.

1 komentarz do “All Blacks upokorzeni”

  1. Dzięki za lekturę.
    Pamiętam jak w 2017 RPA doznało najwyższej porażki z NZ w historii (aż 57:0) wtedy 2 rzeczy były bardzo podobne, czyli a) trener na konferencji doszukiwał się pozytywów! oraz b) padło kluczowe pytanie jakościowe: ilu ówczesnych Springboks znalazłoby się w World XV, czyli grupie najlepszych graczy na swoich pozycjach na świecie. Odpowiedź była 0 lub max. 1.
    Myślę, że teraz jest podobnie, tylko w drugą stronę.
    Pociecha dla fanów All Blacks może być taka: Springboks na półtora roku przed RWC 2019 zmienili tego trenera, a potem to już sami wiecie, jak było:)
    Pozdrawiam

    Odpowiedz

Dodaj komentarz