Dwa smutne mecze

Ruszyła Ekstraliga. Wiele w ostatnich latach wskazywało na wyrównywanie się jej poziomu, ale ten sezon zaczął się od dwóch pogromów. Poza tym międzynarodowe mecze rozgrywały kobiety, w nowozelandzkim NPC było parę niespodzianek, a w Anglii wielkie (pozaboiskowe) kłopoty mają Worcester Warriors. Na deser niepowtarzalny Nigel Owens w niecodziennej roli. A z ostatniej chwili echa poprzedniego sezonu czyli sprawy Władysława Grabowskiego ciąg dalszy.

Ekstraliga

Dwa pogromy na początek sezonu zwiastują poważne kłopoty co najmniej dwóch drużyn. Co prawda obie zmierzyły się z przeciwnikami z najwyższej półki – ubiegłorocznymi finalistami, jednak cudów chyba nie ma co oczekiwać, przynajmniej jesienią. Smutny to obrazek i niedobrze będzie, jeśli będziemy je oglądać częściej.

Szczególnie bolesny początek sezonu zanotowała Posnania, która na wyjeździe w Sochaczewie mierzyła się z mistrzem Polski, Orkanem. Wynik 103:5 dla obrońców tytułu mówi sam za siebie – 15 przyłożeń sochaczewian, z czego aż 14 podwyższonych przez Pietera Steenkampa (zaczął sezon od imponujących 33 punktów – do kopów z imponującą skutecznością 93% dorzucił przyłożenie). Koncert sochaczewian zaczął dwoma przyłożeniami Bartłomiej Sadowski (pierwsze już po 6 minutach gry), wart odnotowania jest hat-trick Michała Szwarca. Posnania cieszyła się z przyłożenia na początku drugiej połowy (błyskawiczny atak przez całe boisko), ale przez zdecydowaną większość czasu tylko tłem dla swoich rywali i kompletnie nie radziła sobie z szybszym rozegraniem piłki przez sochaczewian. „Trzycyfrówki” nie widzieliśmy w lidze od wiosny 2018 i szkoda, że ponownie się zdarzyła. Posnania bez Daniela Gduli nie ma specjalnych atutów, a z wypowiedzi kapitana wynika, że na dodatek jest problem z frekwencją na treningach. Mają być jednak wzmocnienia, może pomogą. Do annałów Ekstraligi z tego meczu oprócz wyniku przejdzie pewnie próba przeprowadzenia przez komentującego mecz Andrzeja Kopyta wywiadu z sędziami podczas przerwy na wodę.

Nieco tylko lepiej poszło innej drużynie, również ze składem mocno okaleczonym przed tym sezonem. Awenta Pogoń Siedlce także na wyjeździe mierzyła się z wicemistrzem Polski, Ogniwem Sopot. Liczyliśmy na powrót do gry po kontuzji kapitana reprezentacji Polski, Piotra Zeszutka, ale nic z tego – ponoć tym razem odezwało się kolano i znów sopocianie zagrali z Władysławem Grabowskim jako wiązaczem. To jednak im nie przeszkodziło: skończyło się na 11 przyłożeniach i wyniku 71:3. Pierwsze przyłożenie padło jeszcze szybciej niż w Sochaczewie, siedlczanie odpowiedzieli karnym, ale potem punktowali już tylko sopocianie. Grali szybko i efektownie. Najlepszym graczem meczu wybrano debiutującego w barwach Ogniwa Adriana Seerane, a najwięcej punktów – 17 – zapisał na swoim koncie Wojciech Piotrowicz.

O wiele ciekawiej było w Warszawie. Tu co prawda też wygrali faworyci i medaliści z poprzedniego sezonu, stołeczna Up Fitness Skra, ale Juvenia Kraków napsuła jej sporo krwi. To krakowianie zdobyli pierwsze punkty w tym meczu i choć drużyny schodziły na przerwę przy wyniku remisowym (7:7), to goście lepiej prezentowali się na boisku (świetna gra w obronie, do tego błyskotliwe akcje w ataku, których brakowało po drugiej stronie), a długi okres naporu pod koniec tej części spotkania mogli skończyć kolejnym przyłożeniem, gdyby nie szybkie karne nieprzepisowo powstrzymywane przez Skrę (aż dziwne, że nie było wtedy żółtej kartki). W drugiej połowie Skra wyszła na prowadzenie po dwóch karnych, ale długo nie była w stanie odskoczyć na większy dystans. Dopiero w końcówce, gdy Juvenia osłabła (przyjechała do Warszawy ze skróconą ławką – to kiepski prognostyk na nowy sezon), pod presją popełniła kilka głupich błędów w obronie i w efekcie Skra dorzuciła trzy kolejne przyłożenia, krakowianie odpowiedzieli tylko jednym i spotkanie skończyło się rezultatem 28:12. Skrze pomagały świetne kopy Paula Waltersa z gry (bodaj dwukrotnie 50:22, z podwyższeń było już gorzej), indywidualne wejścia Violetiego Kolo, a także niekwestionowana dominacja w maulu (zdobyli po tych stałych fragmentach gry dwa przyłożenia). Juvenia przegrała, ale pokazała pazur. Skra wygrała z bonusem, ale długo zawodziła. Niestety, po obu stronach było mnóstwo błędów skutkujących młynami. Ostatecznie Skra nie musiała odkurzać kluczy do gabloty z Trofeum Królów, które trzyma w Warszawie, odkąd kluby postanowiły dodać swoim spotkaniom dodatkową stawkę.

Najciekawsze, jak się można było spodziewać, było spotkanie dwóch drużyn, które będą aspirować do medali: Edach Budowlani Lublin podejmował Master Pharm Rugby Łódź. Początek dla łodzian, którym 10-minutowy okres przewagi dał tylko trzy punkty z karnego. Po tym czasie gospodarze zaczęli się odgryzać, choć nie stwarzali klarownych okazji i odpowiedzieli dwoma karnymi. W końcówce pierwszej połowy obie drużyny miały swoje szanse, aż wreszcie jedną z nich wykorzystał wracający po długiej przerwie kapitan Budowlanych Piotr Wiśniewski. Goście odpowiedzieli, ale do przerwy przewagę pięciu punktów mieli gospodarze (13:8). Po przerwie Nkululeko Ndlovu dostał dwie szanse z karnych i wykorzystał jedną z nich. Potem długo było bez punktów, a na kwadrans przed końcem Kamil Brzozowski zmniejszył stratę gości do pięciu oczek. A tuż przed końcem ten sam zawodnik zdobył przyłożenie dające remis jego drużynie – nie trafił jednak z podwyższenia z dość prostej pozycji po tym, jak spadła mu piłka z podstawki i obrońcy ruszyli w jego kierunku; spudłował także z karnego na sam koniec meczu (tu jednak był znacznie większy dystans). Skończyło się wynikiem 16:16, szczęśliwym dla gospodarzy. Fajnym akcentem było zorganizowanie w przerwie kobiecego meczu siódemek z udziałem lubelskich Amazonek (pokazanego też w transmisji meczu – swoją drogą, pozostawiającej nieco do życzenia).

Na koniec weekendu, w niedzielę, mieliśmy derby Trójmiasta: Lechia w Gdańsku podejmowała Arkę Gdynia. Po derbach spodziewamy się zawsze wiele, ale te miał wyraźnego faworyta – gospodarzy, którzy w przeciwieństwie do gdynian nie ponieśli tak bolesnych strat personalnych w letniej przerwie. Arka świetnie zaczynała zarówno pierwszą, jak i drugą połowę, ale na tym się kończyło. W pierwszej połowie okres przewagi zakończyła karnym Dawida Banaszka, a potem już tylko traciła punkty i tę część spotkania Lechia wygrała 17:3. Drugą połowę Arka zaczęła od przyłożenia Szymona Sirockiego, dzięki któremu strata została zredukowana do 7 punktów, ale lechiści byli jeszcze skuteczniejsi niż przed przerwą i im bliżej końca, tym częściej wkraczali na pole punktowe Arki. Wygrali ostatecznie aż 45:10. Formę z wiosny utrzymał Paweł Boczulak, który z kopów uzbierał aż 18 punktów – jeśli Lechia przez cały sezon będzie dysponować skutecznym kopaczem, będzie to dla niej spory bonus. Cieszył też powrót po kontuzji kapitana Lechii Grzegorza Buczka.

Przy okazji krótka refleksja: już dwa kluby, Skra i Orkan, nie publikują składów meczowych na dzień przed meczem, a tylko „szerokie składy”. Takie dziecinne zabawy z regulaminem: nie napisali, że mają być konkretne pozycje, to nie będziemy ich podawać. Ale czy regulamin jest tworzony dla dzieci? To nie tylko nie fair wobec przeciwników, ale także strzał w kolano gdy mówimy o profesjonalizacji ligi i przede wszystkim o dogadzaniu kibicowi. A skoro mowa o Skrze, w składzie zgłoszonym do rozgrywek mamy zaledwie czterech młodzieżowców. W składzie meczowym musi być ich trzech. Czyżby czekało ją balansowanie na krawędzi?

Z wieści transferowych: w Juvenii kolejny Namibijczyk, Peter Diergaardt (grał w UNAM – University of Namibia – i Sparcie Praga, otarł się też o reprezentację swego kraju). Posnania z kolei sprowadziła Gruzina, Bondo Wardosanidze. Z nowinek w składach drużyn w systemie PZR najbardziej zaciekawiło mnie pojawienie się na liście Orkana Artura Bryla – cóż, trzy sezony temu w Juvenii był objawieniem Ekstraligi, potem przestał grać w rugby. Czy po dwóch latach przerwy pojawi się na boisku i pokaże to samo co przed pandemią?

Dwie wieści pozaboiskowe: pierwsza dotyczy poprzedniego sezonu. Komisja Odwoławcza uznała, że Władysław Grabowski nie był uprawniony do gry w reprezentacji Polski jesienią 2021. Efekt: kara finansowa (1000 zł dla klubu, 500 zł dla dyrektora Ogniwa), mimo że udział zawodnika nieuprawnionego do gry powinien raczej skończyć się walkowerem. Oczywiście, zgodne to jest z żądaniami klubów składających wniosek (choć w orzeczeniu KO mamy przywołaną datę rozstrzygnięcia KGiD innej skargi), na dodatek trudno teraz rozgrzebywać sezon, który zakończono i rozdano medale (choć nieco tracą one w tej sytuacji na wartości), ale tę sprawę dałoby się załatwić „po bożemu”, gdyby odpowiednie organy zajmowały się nią wtedy, kiedy należało. Komisja Odwoławcza zobowiązała w orzeczeniu Związek do publikacji na stronie www w ciągu 7 dni składu Komisji Licencyjnej. Kto zobowiąże Komisję Gier i Dyscypliny i Komisję Odwoławczą do sprawnego działania?

Swoją drogą, mamy orzeczenie KO odnoszące się do orzeczenia KGiD z 10 czerwca. Czy od tego z 11 czerwca (gdzie dla odmiany był wniosek o walkower) nie było odwołania?

Inna wieść pozaboiskowa, ale – jak rzadko w przypadku takich informacji – pozytywna: podjęto decyzję o przeprowadzeniu remontu stadionu Juvenii (zapewne w przyszłym roku). Kameralnego obiektu rozbudować się nie da z uwagi na ochronę konserwatorską krakowskich Błoń i zapisy planu miejscowego, ale może przynajmniej będzie przyzwoiciej.

Z kraju

Na stronie World Rugby echa występu naszych reprezentantek w kwalifikacjach do World Rugby Sevens Series: materiał z obszernymi wypowiedziami Małgorzaty Kołdej (https://www.world.rugby/news/740200/malgorzata-koldej-poland-sevens-interview). Cieszy, że nasze dziewczyny wierzą w możliwość pokonania Stanów Zjednoczonych w Kapsztadzie.

Poznaliśmy szczegóły rozgrywek pierwszoligowych, które ruszą w połowie września. W I lidze zagra nie 6, ale 7 drużyn – zmiana organizacyjna uratowała Arkę Rumia, która miała z tego poziomu spaść. W opublikowanym harmonogramie nie ma mowy o spadkach – zapewne za rok będziemy mieć I ligę w składzie ośmiu zespołów.

Pojawił się też terminarz II ligi – potwierdza, że na tym poziomie zobaczymy sześć drużyn: pozostałe z poprzedniego sezonu Watahę, Olsztyn, Rudę Śląską i Miedziowych, a także dwie nowe ekipy – Rugby Wrocław i rezerwy Budowlanych Lublin (współpracujące z AZS ANS Wincentego Pola z Lublina).

Tydzień temu kobieca ekipa Legii Warszawa uczestniczyła w turnieju Scandinavian Sevens w Kopenhadze. W stawce 10 drużyn zajęła drugie miejsce – w finale uległa zaledwie 10:12 ekipie Taburoso Angels, w której składzie zagrała Marlena Mroczyńska.

Ze świata

Trzy międzynarodowe spotkania stoczyły kobiece reprezentacje. Najwięcej uwagi przyciągało starcie Nowej Zelandii z Australią – Black Ferns zmiotły swoje rywalki zza Morza Tasmana i wygrały aż 52:5, zdobywając 8 przyłożeń i tracąc tylko jedno (Australijki uratowały honor dopiero w ostatniej akcji meczu). Nowozelandki budują pewność siebie przed Pucharem Świata po poważnych zmianach w sztabie trenerskim. Za tydzień rewanż w Australii. Poza tym Japonia uległa Irlandii 22:57 (miłe złego początki – już po 5 minutach Japonki prowadziły 12:0, a chwilę potem 15:0, ale Irlandki odebrały im prowadzenie tuż przed przerwą, a po niej przypieczętowały zwycięstwo; tak wyglądał jeden z mauli Irlandek: https://twitter.com/i/status/1560938344158494720), a w drugim meczu Południowej Afryki z Hiszpanią ponownie górą były gospodynie (mimo trzech żółtych kartek), choć tym razem wynik był nieco niższy – 37:14, a Hiszpanki nawet do przerwy prowadziły.

Wśród mężczyzn reprezentacje grały w Południowej Ameryce. W pierwszym meczu turnieju dla trzech drużyn spoza pleców Argentyny, Urugwaju i Chile zmierzyły się Paragwaj i Kolumbia. Paragwajczycy pokonali gospodarzy zmagań 21:13. Poza tym rozegrano dwa mecze kadr A (poniekąd U23) Chile i Brazylii: w obu górą byli Chilijczycy. W czwartek wygrali 36:27 – w składzie Chile zobaczyliśmy m.in. Santiago Videlę, który zdobył dwa przyłożenia (łącznie 16 punktów), a wynik dla Brazylijczyków mimo porażki był całkiem przyzwoity. Dwa dni później była powtórka tego starcia i tym razem Chile wygrało wyraźniej, 28:9 (choć postawa Brazylii też niezła, prowadziła najpierw 6:0, a tuż po przerwie 9:7).

W trzeciej kolejce nowozelandzkich NPC zobaczyliśmy kadrowiczów Iana Fostera – w tygodniu przerwy w rozgrywkach The Rugby Championship czternastu z nich dostało zgodę na grę dla swoich klubów. M.in. w barwach Auckland zadebiutował Roger Tuivasa-Sheck (rok temu się nie udało z powodu covidowych problemów drużyny – Auckland po dwóch meczach wycofało się z rozgrywek). Nie pomógł jednak swojej drużynie – mimo prowadzenia 10:0 po 10 minutach Auckland niespodziewanie przegrało z Bay of Plenty 17:21. Kto wie, być może wynik byłby inny, gdyby nie fakt, że właśnie Tuivasa-Sheck w pierwszej połowie wypuścił piłkę z rąk już nad linią bramkową. Niespodzianek zresztą był więcej: North Harbour pokonało wicemistrzów ligi, Tasman, 35:27 (spory udział Bryna Gatlanda, który z kopów zdobył 25 punktów), a Taranaki po dwóch porażkach wygrało z najbardziej utytułowaną drużyną ligi i jednym z faworytów rozgrywek, Canterbury, 16:10 (na kwadrans przed końcem było 16:0; sporą zasługę w zwycięstwie miał Stephen Perofeta, MVP poprzedniego sezonu, którego we wcześniejszych spotkaniach zabrakło). Mimo tych wyników w grupie B na czele są Auckland przed Canterbury (choć Tasman jest poza czwórką mającą awans do play-off), natomiast w grupie A na czele jest Otago.

W ten weekend zaczęły się także inne nowozelandzkie rozgrywki ligowe, Heartland Championship. Zwycięzcy z poprzedniego sezonu, South Canterbury, zaczęli od zwycięstwa 23:17 nad Thames Valley.

W drugiej rundzie fazy play-off w lidze Nowej Południowej Walii – australijskiej Shute Shield – odbyły się dwa mecze, których stawką był awans do półfinałów. W obu wygrali goście, niżej notowani po fazie zasadniczej, za to w obu przypadkach będący finalistami z ostatniego rozegranego sezonu ligi: Eastwood pokonało Manly 32:26, a Gordon (mistrzowie) wygrał z Randwick 24:23.

W rumuńskiej Liga Națională de Rugby druga kolejka fazy finałowej w grupie mistrzowskiej przyniosła odwrócenie sytuacji: tydzień temu obie drużyny z Bukaresztu przegrały, tym razem obie wygrały. Mamy zatem cztery drużyny z bilansem zwycięstw i porażek 1:1. Tym razem Steaua wygrała na wyjeździe z Timișoarą 32:14, a Dinamo w domu ze Științą Baia Mare 23:17.

W rozgrywanym w Kanadzie turnieju U20 Kanada pokonała Chile 25:24 (dzięki podwyższeniu z trudnej pozycji), a Urugwaj wygrał z Zimbabwe 35:12. Po dwóch kolejkach komplet zwycięstw ma Urugwaj, a bez żadnej wygranej jest Chile. Ostatnia, trzecia runda, we wtorek.

Kluby lig francuskich i angielskich rozgrywały towarzyskie mecze przed sezonem. Kilka wyników zwraca uwagę: porażka Montpellier z Lyonem 17:21, a także przegrana Castres z ekipą z niższego poziomu ligowego, Montauban, 14:33. W meczu Leicester Tigers z Jersey Reds z Championship debiut w barwach Tigers (po długo leczonej kontuzji) zanotował Anthony Watson. Mieliśmy też spotkanie międzynarodowe: Brive pokonało Bristol Bears 22:17.

Drugi etap francuskich siódemkowych mistrzostw kraju – Supersevens – rozegrano w La Rochelle. Podobnie jak tydzień wcześniej, w finale spotkały się ekipy Pau i Monaco, ale wynik był odwrotny – to Monaco wygrało 26:12. W meczu o trzecie miejsce Stade français pokonało Barbarians – żadnej z tych ekip przed tygodniem nie było w półfinałach, ale teraz Barbarians wzięli rewanż za ćwierćfinałową porażkę z Bajonną sprzed tygodnia i na tym samym etapie Basków wyeliminowali, natomiast paryska drużyna nieoczekiwanie w ćwierćfinale pokonała lokalnego rywala, Racing 92. Za tydzień ostatni turniej pierwszej fazy rywalizacji w Pau.

The Rugby Championship ma przerwę, ale sporo się mówi o Ianie Fosterze. Szefowie federacji nowozelandzkiej potwierdzili po zwycięstwie nad Południową Afryką, że nie zamierzają go zwalniać i poprowadzi All Blacks na przyszłorocznym Pucharze Świata. Zdecydowali też, że były trener kadry Irlandii, Joe Schmidt (już wcześniej w sztabie trenerskim) będzie asystentem Fostera jako trener ataku. Cóż, zwolnienie głównego szkoleniowca na zaledwie rok przed najważniejszą imprezą byłoby krokiem niezwykle odważnym. Jednak wymiana mu niemal całego sztabu (oprócz Schmidta od niedawna jest w nim także Jason Ryan jako trener młyna) i tak oznacza rewolucję.

Zmiany też w kadrze Australii: z funkcji zrezygnował ze skutkiem natychmiastowym trener obrony Matt Taylor. Przyczyny podobno prywatne, a tymczasowo uzupełnił sztab trenerski Laurie Fisher z Brumbies. W zestawieniu na kolejne mecze TRC brak łącznika ataku Jamesa O’Connora, który fatalnie zawiódł w ostatnim meczu z Argentyną. W jego miejsce powołanie dostał Bernard Foley, który nie grał w kadrze od Pucharu Świata w Japonii (od tego czasu występuje w tamtejszej lidze).

Tydzień temu pisałem o finansowych kłopotach jednej z ekip z Premiership – Wasps. W ostatnim tygodniu pojawiły się podobne (a nawet gorsze) doniesienia o jednej z najsłabszych drużyn ligi, Worcester Warriors. Już wiosną pojawiały się informacje o zaległościach w wypłacie wynagrodzeń w klubie, teraz natomiast brytyjski urząd podatkowy, HMRC złożył wniosek o wszczęcie postępowania likwidacyjnego – Warriors mają zaległości podatkowe (wcześniej zawarli porozumienie o odroczeniu płatności, ale klub się z niego nie wywiązał), ponoć (tak podał na Twitterze jednak z rugbowych dziennikarzy, Jon Newcombe) w wysokości około 6 mln funtów. Pojawiają się informacje, że już w tym tygodniu sąd ma wyznaczyć zarząd komisaryczny. Władze Premiership zastanawiają się natomiast nad wprowadzeniem do reguł salary cap wyjątku pozwalającego na zatrudnienie zawodników, którzy opuściliby Worcester, gdyby nie otrzymywali wynagrodzeń (cóż, inaczej trudno będzie im znaleźć zatrudnienie w Anglii w sytuacji, gdy sezon blisko i budżety już domknięte).

Kłopoty także w Walii. Nie ma porozumienia w sprawie płatności pomiędzy federacją i czterema profesjonalnymi drużynami – oferta federacji jest niewystarczająca dla drużyn. Na dodatek w pamięci mamy pomysły uzdrowienia sytuacji finansowej federacji poprzez zmniejszenie liczby zawodowych drużyn. A jakby perturbacji było mało wciąż na tapecie jest temat zmniejszenia walijskiej Premiership, budzący sporo kontrowersji.

W Major League Rugby przeprowadzono trzeci w historii draft zawodników z uniwersytetów. Z numerem 1 wybrany został przez Dallas Jackals grający w drugiej i trzeciej linii młyna Sam Golla z University of California w Berkeley. Numerem 2 został pochodzący z Włoch Sebastiano Villani, a kolejne trzy numery to zawodnicy z Kanady.

Liga United Rugby Championship opublikowała dane na temat oglądalności meczów w poprzednim sezonie. W swoim komunikacie podkreśla łączną liczbę widzów wynoszącą prawie 35 milionów i wzrost oglądalności, także w przeliczeniu na jeden mecz (średnia wynosi 230 tys. widzów – oj, pewnie chcielibyśmy choćby 1% z tej liczby mieć w Ekstralidze).

W Nowej Zelandii powołano zarząd nowo utworzonej spółki New Zealand Rugby Commercial GP Ltd., która ma zarządzać komercyjnymi aspektami związanymi z tamtejszym rugby i w której udziały wykupił fundusz Silver Lake. Jednym z sześciu członków zarządu został Kieran Read, była gwiazda światowego rugby, który w ten sposób wraca do tego sportu.

Pomysł uczynienia ze stadionu Newlands w Kapsztadzie muzeum (przedstawiony przez byłego kapitana reprezentacji Południowej Afryki, Wynanda Claassena) wstrzymał mocno zaawansowany już proces sprzedaży obiektu. To kłopot dla poważnie zadłużonej federacji Western Province.

Sporo ostatnio w świecie rugby mówi się o transpłciowych kobietach. W ostatnim tygodniu pojawił się wątek mężczyzn urodzonych jako kobiety: złota medalistka olimpijska z Rio z reprezentacją Australii, Ellia Green, oświadczyła (a właściwie oświadczył), że czuje się mężczyzną i przeszedł zabieg zmiany płci. Obostrzeń w graniu z mężczyznami nie ma, ale od kilku miesięcy jest na sportowej emeryturze (nie wiadomo, czy ostatecznej).

Z wieści transferowych:

  • z Australii wyjeżdża filar Brumbies (był w tej drużynie przez 11 sezonów), niemal 70-krotny reprezentant Australii, Scott Sio – będzie grać w Anglii dla Exeter Chiefs;
  • Zach Mercer za rok wróci z Montpellier do Anglii – mimo oferty przedłużenia umowy we Francji, zamierza na dłużej związać się z Gloucesterem (a powrót do gry w Anglii da mu szansę występu na Pucharze Świata);
  • do tego transferu nie doszło, ale warto o nim wspomnieć: świetny południowoafrykański skrzydłowy Cheslin Kolbe, grający ostatnio w Tulonie, miał odrzucić ofertę mistrzów ligi URC, kapsztadzkich Stormers. Proponowano mu złote góry (kontrakt w wysokości 600 tys. euro rocznie, a na tym korzysci się nie kończyły), ale Kolbe miał odrzucić propozycję z powodów związanych z bezpieczeństwem w Południowej Afryce.

A na koniec coś absolutnie wyjątkowego – My Way Franka Sinatry w wykonaniu Nigela Owensa. A właściwie Nigel’s Way, bo tekst przerobiony przez byłego świetnego sędziego, stricte rugbowy. Do posłuchania (fragment): https://twitter.com/i/status/1561369508291530752; pełny tekst na RugbyPass: https://www.rugbypass.com/news/nigel-owens-produces-tmo-inspired-version-of-frank-sinatra-classic/. Owens w ten sposób zakończył swoją przygodę z kącikiem Real Life TMO w audycji nadawanej na falach brytyjskiego BBC Radio 5.

Polacy za granicą

Wiadomości o reprezentantach Polski grających na co dzień za granicą jak zwykle z poprzedniego tygodnia:

Szkocja:

  • Ronan Seydak (Heriot’s, Super6): w wyjściowym składzie w meczu przeciwko Stirling Wolves, wygranym 38:17. Po dwóch kolejkach Heriot’s zajmuje czwarte miejsce w stawce sześciu zespołów.

Zapowiedzi

Za tydzień po tygodniowej przerwie wraca The Rugby Championship z pojedynkami Australii z Południową Afryką i Nowej Zelandii z Argentyną. Coraz więcej zmagań kobiecych ekip przygotowujących się do Pucharu Świata: Australia – Nowa Zelandia, Japonia – Irlandia (w obu przypadkach to rewanże za mecze sprzed tygodnia), Szkocja – Stany Zjednoczone i Kanada – Walia. Z zagranicznych lig oprócz NPC, Shute Shield, Super6 i ligi rumuńskiej warto zwrócić uwagę na start rozgrywek we francuskiej lidze Pro D2. Przed nami także ostatni akord sezonu 2021/2022: decydujący turniej cyklu World Rugby Sevens Series drużyn męskich – w Los Angeles.

W kraju druga kolejka Ekstraligi, a w niej pojedynki Posnania – Master Pharm Rugby Łódź, Arka Gdynia – Edach Budowlani Lublin, Juvenia Kraków – Lechia Gdańsk, Pogoń Awenta Siedlce – Up Fitness Skra Warszawa i wreszcie najciekawsze starcie, rewanż za finał z poprzedniego sezonu, czyli mecz Orkana Sochaczew z Ogniwem Sopot.

10 komentarzy do “Dwa smutne mecze”

  1. Napisać że transmisja z Lublina pozostawiała wiele do życzenia to nic nie napisać… Oczy łzawiły… Ostrość obrazu jak po litrze wódki. Oby następnym razem było lepiej 🙂

    Co do ogłaszania składów, to nie ukrywam że jest to dziecinada. Inne kluby potrafią pokazać klasę i ogłosić skład, a inne chyba tchórzą. Nie wiem czego bał się Orkan? Że Posnania ich rozpracuje po ogłoszeniu składu? Tragedia… Albo wszyscy albo nikt. Rugby to sport, który w swoim założeniu promuje uczciwą walkę i grę fair, męstwo a nie tchórzostwo. Jeszcze Brażuka powinni wpisać do składu… Żenada 🙁

    Co do stadionu Juvenii przydałyby się ubikacje, albo chociaż TOI TOI-ie. Jak są to nie wiem gdzie 😛 Nie każdy bowiem wyskakuje na meczyk z domu obok tylko jedzie z dalszych zakątków Polski. Czy wiadomo na czym ten remont będzie polegał?

    Gdyby Polski wygrały z USA to chyba pójdę w tango. Nawet puszczając wodze fantazji ciężko mi sobie wyobrazić jak z tymi Amerykankami wygrać, ale trener Urbanowicz ma pewnie jakiś plan. Mimo to myślę, że walka o dziewiąte miejsce też byłaby dla nas atrakcyjna. Analizując realnie drabinkę i ewentualny skład grup stać nas aby taki wynik przywieźć z Kapsztadu. Oczywiście będę kibicował i trzymał kciuki, bo w sporcie cuda czasem się zdarzają.

    Odpowiedz
    • Remont ma dotyczyć budynku klubowego i trybun. Nie wiem, jaki zakres. Natomiast toalety mają się pojawić już od najbliższego meczu (zapewne jakieś przenośne).

      A czy to byłby cud? Na pewno wielka niespodzianka, ale mimo wszystko coś, co daje się wyobrazić 🙂

      Odpowiedz
    • Jako kibic łodzian też byłem rozczarowany poziomem technicznym transmisji. Zaraz jednak sobie przypomniałem, że promocja polskiego rugby w dużej mierze opiera się na amatorach i pasjonatach. Ludziach, którzy często w swoim wolnym czasie, za własne pieniądze, własnym sprzętem robią amatorskie transmisje, reportaże fotograficzne, reklamy i grafiki meczowe, piszą relacje, blogi itp. Jednym słowem promują ten sport.

      Ciekawe byłoby wiedzieć, kto realizuje takie ligowe transmisje i jakim budżetem dysponuje? 😊

      Być może to był najlepszy sprzęt, jaki ktoś w danej chwili miał i tylko dzięki temu, mogliśmy w ogóle to zobaczyć w Internecie. 😊 Oczywiście bezpłatnie! 😊

      Odpowiedz
      • Jeszcze niedawno mogliśmy co najwyżej śnić o transmisjach, więc też nie narzekam za bardzo. Ale człowiek się zawsze rozbisurmani od dobrobytu 🙂
        Generalnie transmisje organizują kluby, zobowiązane do tego od niedawna regulaminem Ekstraligi.

        Odpowiedz
  2. Dla kibiców Orkana i Ogniwa to raczej były wesołe mecze, ale szczerze mówiąc niezbyt fajnie że takie pogromy się przytrafiły. Mam nadzieję, że nie stanie się to regułą.

    Co co próbował zrobić Andrzej Kopyt to jakie science fiction 😮

    Sędziom nie wolno udzielać wywiadów dotyczących meczu nawet po meczu, a co dopiero w trakcie… Przypomniał mi się jeden z pierwszych wyścigów Tour de Pologne w którym dyrektorem wyścigu był już Czesław Lang. Wygrał Maurizio Fondriest. Jednym z komentatorów był Włodzimierz Szaranowicz, który jechał jako pasażer na motocyklu i próbował przeprowadzać wywiady z zziajanymi zawodnikami. Po starcie jeszcze odpowiadali na pytania, ale tak na setnym kilometrze zaczęli się buntować. Odpowiadali półsłówkami albo tylko stękali. Wreszcie któryś z naszych reprezentantów powiedział: „spie…laj pan!!!”. Tak skończyły sie wywiady w czasie jazdy.

    Andrzej Kopyt widocznie próbował to reaktywować ale wzniósł się na jeszcze wyższy level 😛

    Odpowiedz
    • To co najwyżej zasada niepisana.
      Regulamin sędziego mówi tylko, że sędzia jest zobowiązany do m.in: „12.1.8 Zachowania właściwej postawy moralnej w związku z pełnieniem funkcji sędziego.”
      Sam takich kilka udzieliłem w życiu, widocznie były moralnie ok:)
      A Grzegorzowi dziękuję za dobrą lekturę!

      Odpowiedz

Dodaj komentarz