Sporą frajdę sprawił kibicom rugby Polsat Sport, transmitując wszystkie osiem spotkań ćwierćfinałów europejskich pucharów. Emocji dostarczył zwłaszcza pojedynek Bordeaux z Harlequins, a Leinster zrewanżował się La Rochelle za porażki w dwóch ostatnich finałach Champions Cup. Poza tym – bardzo dużo rugby, i ligowego (bilans starć Australii z Nową Zelandią w Super Rugby: 2:1!), i międzynarodowego.
Ekstraliga
W czternastej kolejce Ekstraligi niespodzianek nie było – wygrywali faworyci.
Ogniwo Sopot – Edach Budowlani Lublin 38:24. To było spotkanie bardzo ważne dla obu ekip – Ogniwo nie chciało stracić dystansu do Juvenii i Orkana, Budowlani z kolei mogli umocnić się na czwartym miejscu i mocno skrócić dystans do czołowej trójki. Faworytem byli gospodarze i mimo braku w wyjściowym składzie Wojciecha Piotrowicza z roli tej wywiązali się wzorowo. Już po 20 minutach mieli na koncie trzy przyłożenia i prowadzili 21:3. Lublinianie mieli problemy przy przenoszeniu gry nogą – piłki nie dolatywały do autu i akcje wracały na ich połowę, a ostatecznie kończyły się straconymi punktami. Podobać mogło się zwłaszcza trzecie przyłożenie sopocian, gdy Oleksandr Kirsanow świetnie odwrócił akcję do Dwayne’a Burrowsa, oszukując obronę gości. Po stracie trzeciego przyłożenia lublinianie wreszcie zaczęli skutecznie grać w obronie i zmuszać gospodarzy do błędów. A w końcu nawet znakomicie zaatakowali – pierwsze przyłożenie dla nich zdobył Grzegorz Szczepański po offloadzie Iana Trollipa. Do przerwy było 21:10. Pierwszy kwadrans po przerwie znowu na korzyść gospodarzy, którzy długi okres przewagi zakończyli czwartym przyłożeniem. A potem gra toczyła się przyłożenie za przyłożenie – ilekroć lublinianie zmniejszali dystans i odbierali sopocianom ofensywny punkt bonusowy (dwa przyłożenia Stanisława Kasprzaka po sprintach), tylekroć gospodarze się odgryzali i bonus odzyskiwali. Ostatni raz w ostatniej akcji meczu, gdy przyłożenie zdobył ten sam zawodnik, który otworzył wynik meczu – Mateusz Plichta. Mecz był pożegnaniem z Ogniwem wyjeżdżającego z Polski Kachy Kawtaradzego, a w przerwie sopocianie uhonorowali swego byłego długoletniego zawodnika, Stanisława Powałę-Niedźwieckiego, który kilka dni wcześniej właśnie w barwach Budowlanych rozegrał swój ostatni mecz.
Budowlani WizjaMed Łódź – Juvenia Kraków 23:42. Gra o ofensywny bonus toczyła się też do ostatniej chwili w Łodzi. Tu jednak faworyci zaczęli z problemami. Co prawda to Juvenia otworzyła wynik (karny Riaana van Zyla) i dominowała wyraźnie w młynach, ale po kwadransie gry nieoczekiwanie straciła jedno po drugim dwa przyłożenia i zrobiło się 10:3 dla gospodarzy. A chwilę potem było 13:3. Juvenię ratowały spudłowane podwyższenia, ale tego dnia rzadko kiedy trafiały one między słupy. Przy 10-punktowej stracie Juvenia zaczęła się wreszcie odgryzać. Dwie jej groźne akcje zostały w ostatniej chwili powstrzymane, ale tuż przed przerwą wreszcie zdobyła przyłożenie, a przy okazji żółtą kartkę obejrzał Michał Łaszcz. Gra w czternastkę gospodarzom nie posłużyła – w pierwszych 10 minutach drugiej połowy stracili trzy przyłożenia (wszystkie skończone lewym skrzydłem) i zrobiło się 13:25. Po powrocie Łaszcza na boisko łodzianie mieli dwie bardzo dobre okazje, ale punkty zdobyli znowu krakowianie po znakomitej akcji z Oderichem Moutonem w roli głównej. 10 minut później ten sam zawodnik powiększył przewagę krakowian i było już 13:32. W ostatnich minutach znowu jednak dwukrotnie zaatakowali łodzianie i zdobyli dwa przyłożenia. Drugie z nich, w wykonaniu Kacpra Palamarczuka po świetnym kopie Lucasa Niedzwieckiego, odebrało krakowianom punkt bonusowy. Jednak pozostał czas na przeprowadzenie jeszcze jednej akcji, a w niej Juvenia bonus odzyskała dzięki przyłożeniu na prawym skrzydle Patryka Sakwy. Wygrywając przełamała złą passę z początku wiosny. Swoją drogą, kiepskie to obrazki, gdy stadionowy spiker próbuje sędziować…
Pogoń Awenta Siedlce – Arka Gdynia 42:6. Ostatni mecz weekendu oglądało się ciut trudno, co kibice zawdzięczali niemal identycznym koszulkom obu drużyn. Na początku meczu lepiej wydawała się prezentować Arka, ale zdobyła tylko 6 punktów z karnych, tymczasem jedyna groźniejsza akcja siedlczan w pierwszych 20 minutach skończyła się przyłożeniem i w połowie pierwszej odsłony było 7:6. W kolejnych dwudziestu minutach siedlczanie zaliczyli dwa przyłożenia (podobać się mogła zwłaszcza akcja Nkululeku Ndlovu zakończona offloadem i przyłożeniem Arkadiusza Janeczki) i prowadzili do przerwy 21:6. W drugiej połowie gospodarze poszli za ciosem, podnieśli prowadzenie po przyłożeniu Kacpra Skupa. Wówczas nastąpił długi okres naporu Arki, ale zamiast zdobyć punkty, podanie Dawida Banaszka trafiło w ręce Paula Waltersa i skończyło się kolejnym przyłożeniem Pogoni. Kolejny długi atak Arki pozostał bez skutku, za to wynik ustalili gospodarze – tym razem Daniel Gdula po efektownym zagraniu Przemysława Rajewskiego.
Orkan i Lechia zapisały na swoje konta po pięć punktów za walkowery z meczów przeciwko Budo 2011.
Wygrana Ogniwa nad Budowlanymi oznacza, że czołowa trójka może skupić się na walce między sobą o finał. Juvenia przełamała złą serię, a Ogniwo Sopot pozbawiło nadziei Budowlanych Lublin na nawiązanie walki o finał. Lublinianie pozostali na czwartym miejscu, ale z zaledwie punktem przewagi nad Pogonią Siedlce, niepokonaną wiosną. Wiele wskazuje na to, że to właśnie Pogoń może zagrać o brąz z najsłabszą drużyną z czołówki (lublinian czekają dwa mecze z ekipami z czołowej trójki, Pogoń tylko jeden). Z kim zagra? Trudno prorokować – Juvenia jako jedyna drużyna z czołówki dopiero zapisze na swoje konto 5 punktów z walkoweru za mecz z Budo, ale ma chyba najtrudniejszy kalendarz, bo przecież będzie grać jeszcze i z Ogniwem, i z Orkanem. I od wyników tych dwóch spotkań wszystko będzie zależeć.
| Poz. | Drużyna | M. | Pkt. |
| 1. | Juvenia Kraków | 12 | 47 |
| 2. | Orlen Orkan Sochaczew | 12 | 45 |
| 3. | Ogniwo Sopot | 12 | 43 |
| 4. | Edach Budowlani Lublin | 13 | 35 |
| 5. | Pogoń Awenta Siedlce | 13 | 34 |
| 6. | Drew Pal 2 Lechia Gdańsk | 13 | 25 |
| 7. | Arka Gdynia | 12 | 20 |
| 8. ↑ | Budowlani WizjaMed Łódź | 13 | 4 |
| 9. ↓ | Budo 2011 Aleksandrów Łódzki | 12 | –12 |
W jedenastej kolejce I ligi niespodzianka w Warszawie – walcząca o awans do finału ligi Sparta Jarocin uległa Legii Warszawa 26:45, tracąc na rzecz swoich rywali trzecią lokatę w lidze. Dla warszawiaków cztery przyłożenia zdobył Saba Charaiszwili, a spotkanie z powodu kłopotów z dojazdem jarocinian do stolicy, zaczęło się z ponad dwugodzinnym opóźnieniem. Uznanie dla gospodarzy, że zgodzili się poczekać. Chyba jeszcze większą niespodziankę w sobotę sprawili gracze z Wrocławia, którzy odnieśli pierwszą wygraną w sezonie, pokonując Hegemona Mysłowice 14:12. Poza tym Rugby Białystok pokonało Arkę Rumia aż 116:5 (goście przyjechali na Podlasie tylko w piętnastu, 36 punktów Igora Kocimskiego, cztery przyłożenia Ryana Mutandwy, a trzy Artura Sulimy), a AZS AWF Warszawa przegrało z Posnanią 32:38 (mimo, że do przerwy prowadziło). Rugby Białystok jest już pewne finału (i niemal pewne rozegrania go na swoim boisku), a rywalem prawdopodobnie będzie Posnania (porażka Sparty mocno utrudniła jej starania o miejsce w czołowej dwójce).
Rozegrano też ostatni, zaległy mecz rundy zasadniczej II ligi, pozostający całkowicie bez znaczenia dla tabeli ligowej – grały pierwsza i ostatnia jej drużyna. Rezerwy Budowlanych Łódź zwyciężyły w nim Miedziowych Lubin 62:12.
Champions Cup
Tydzień po tygodniu mieliśmy emocje w europejskich pucharach. W 1/8 finału dominowali gospodarze (wygrali 7 spośród 8 spotkań). Teraz było podobnie – w Champions Cup znowu tylko po jedno zwycięstwo sięgnęli goście. W Challenge Cup nawet i tego nie ugrali.
Union Bordeaux-Bègles – Harlequins 41:42. Dwie bardzo wysokie wygrane Bordeaux nad Saracens dawały gospodarzom nadzieję na poradzenie sobie z inną londyńską ekipą. Tymczasem emocji było co nie miara, dwanaście przyłożeń drużyny podzieliły równo między siebie, a ostatecznie górą byli Anglicy, którzy wywalczyli awans do półfinału Champions Cup pierwszy raz w swojej historii. To oni zdecydowanie lepiej zaczęli mecz i bardzo długo byli na prowadzeniu – już w ósmej minucie wygrywali 14:0, a na koniec pierwszej połowy mieli 16 punktów przewagi (12:28, w tym dwa przyłożenia świetnego Willa Portera zastępującego Danny’ego Care’a). W drugiej połowie skuteczność odzyskali jednak młodzi gracze francuskiego ataku – przyłożenia Nicolasa Depoortère’a, Louise Bielle-Biarrey’a i Madosha Tambwe pozwoliły Bordeaux na kwadrans przed końcem wyjść na jednopunktowe prowadzenie. I emocje mieliśmy do samego końca. Najpierw Tyrone Greene dał z powrotem Quins sześć punktów przewagi. Chwilę potem drugie przyłożenie Madosha Tambwe zredukowało stratę gospodarzy do jednego oczka – a do powrotu na czoło brakło im skutecznego podwyższenia w wykonaniu Maxime’a Lucu, który spudłował w tym meczu tylko ten jeden raz. Świetny mecz, który pewnie będzie jednym z najbardziej efektownych w tym sezonie.
Leinster – Stade Rochelais 40:13. To był rewanż za dwa ostatnie finały, na dodatek podobnie jak ostatni z nich rozgrywany w Dublinie. Tyle że La Rochelle tym razem kiepsko sobie radziło w fazie grupowej i wpadło na irlandzką potęgę znacznie wcześniej niż w dwóch poprzednich latach. A ta poradziła sobie z demonami przeszłości, wygrała i przekreśliła nadzieje roszelczyków na trzeci tytuł z rzędu. Dublińczycy zaczęli punktowanie od dalekiego karnego Rossa Byrne’a, a potem ich przewaga rosła dzięki kopom tego samego gracza (w sumie 18 punktów) i przyłożeniom dwóch niekwestionowanych gwiazd tego spotkania, „farbowanych” Nowozelandczyków – Jamesa Lowe’a i Jamisona Gibsona-Parka. Goście odpowiadali tylko karnymi i dopiero na sam koniec pierwszej połowy, gdy przegrywali już 23:6, zaliczyli przyłożenie, które dało im odrobinę nadziei. Nadzieja prysnęła zaraz po przerwie – drugą połowę Irlandczycy zaczęli od przyłożenia, a Francuzi od straty kontuzjowanego łącznika młyna Tawery Kerra-Berlowa. A kolejne przyłożenia dorzucili jeszcze Dan Sheehan i drugi raz Lowe. Pewna wygrana Irlandczyków, którzy bardzo chcą odzyskać Champions Cup.
Poza tym:
- Northampton Saints – Bulls 59:22 (Bulls wysłali na drugi koniec świata drużynę w dużej mierze rezerwową, co zaowocowało żądaniem przez EPCR wyjaśnienia tej sytuacji; z pewnością tego typu kroki dezawuują wartość rozgrywek i może dadzą do myślenia nad sensem obecności ekip z Południowej Afryki w europejskim rugby; efektem aż dziewięć przyłożeń Anglików i ich wysokie zwycięstwo, przy kolejnym świetnym występie młodego Fina Smitha);
- Stade Toulousain – Exeter Chiefs 64:26 (po pierwszej połowie Tuluza prowadziła, ale tylko 17:16, za to w drugiej części spotkania gospodarze wręcz zmiażdżyli rywali z Anglii, co chwilę meldując się na ich polu punktowym – do dwóch przyłożeń z pierwszej połowy dorzucili kolejne siedem; 20 punktów zaliczył Blair Kinghorn, m.in. w taki sposób: https://twitter.com/i/status/1779580899803168926, a przyłożenia zdobywali też m.in. Romain Ntamack i Antoine Dupont).
Skład półfinałów: Tuluza – Harlequins i Leinster – Northampton Saints (ciekawostka – zagrają na Croke Park, na co dzień służącym futbolowi gaelickiemu). Czyżby wszystko zmierzało do starcia potęg w finale – Tuluzy i Leinsteru?
Challenge Cup
Ćwierćfinały rozegrano też w Challenge Cup – z udziałem ekip z aż siedmiu krajów.
Benetton Treviso – Connacht 39:24. Co ciekawe, jedyny kraj, który miał dwóch reprezentantów na tym etapie rozgrywek, w półfinale nie będzie miał już komu kibicować. Dwie irlandzkie drużyny uczestniczyły w ćwierćfinałach Challenge Cup, obie grały na wyjeździe i obie przegrały. Connacht co prawda błyskawicznie wyszedł w meczu z Benettonem na prowadzenie, ale kolejne 20 minut zadecydowało w praktyce o zwycięstwie Włochów, którzy w tym okresie zdobyli cztery przyłożenia i wyszli na prowadzenie 26:7. Co prawda jeszcze przed przerwą Irlandczycy zmniejszyli stratę, potem kilkakrotnie udawało im się to w drugiej połowie, ale ilekroć to robili, Włosi znów odskakiwali i nigdy nie dali gościom zbliżyć na dystans mniejszy niż 10 punktów. Skończyło się na piętnastu punktach różnicy.
Poza tym:
- Gloucester – Ospreys 23:13 (wygrana Anglików w dużej mierze dzięki skuteczności z kopów Santiago Carrerasa – chybił podwyższenia, ale wykopał 18 punktów z karnych; ostatnia walijska ekipa za burtą europejskich pucharów);
- ASM Clermont – Ulster 53:14 (Irlandczycy zdobyli pierwsze przyłożenie w tym meczu, ale potem stracili ich aż siedem, w tym pięć w drugiej połowie, na starcie której Clermont miało tylko sześć punktów przewagi);
- Sharks – Edinburgh 36:30 (w pierwszej połowie trzykrotne zmiany na prowadzeniu, na czoło wyszli gospodarze i stopniowo budowali przewagę do aż 17 punktów; dwa przyłożenia Szkotów w końcówce przyszły już za późno, aby odmienić losy meczu).
Pary półfinałowe: Gloucester – Benetton i Sharks – Clermont (Francuzi jednak nie muszą jechać na drugi koniec świata – już wcześniej postanowiono, że ekipy południowoafrykańskie nie będą mogły grać półfinału u siebie, więc ekipy zmierzą się na w Londynie na Twickenham Stoop).
Super Rugby Pacific
Ósmą kolejkę rozegrano w Super Rugby Pacific i australijskie drużyny zanotowały rzadkie w ostatnich czasach osiągnięcie – w meczach australijsko-nowozelandzkich zanotowały bilans 2:1.
Waratahs – Crusaders 43:40. Niesamowite widowisko zgotowali kibicom w Sydney zawodnicy miejscowych Waratahs i obrońców mistrzowskiego tytułu z Nowej Zelandii, Crusaders. Faworytami mimo pasma porażek na początku sezonu byli Nowozeladczycy i oni też błyskawicznie otwarli wynik meczu przyłożeniem Sevu Reece’a. Jednak gospodarze równie błyskawicznie odpowiedzieli i choć Reece szalał na prawym skrzydle (dwa przyłożenia i bardzo ważna rola przy trzecim), drużyny zmieniały się na prowadzeniu w pierwszej połowie aż ośmiokrotnie, a efektem była zaledwie jednopunktowa różnica – do przerwy Waratahs prowadzili 23:22. Po przerwie rollercoaster trwał w najlepsze – prowadzący zmienił się kolejne pięć razy. Gdy Christian Lio-Willie zdobył przyłożenie na półtorej minuty przed końcem meczu, wydawało się, że jest pozamiatane (a byłoby pozamiatane na amen gdyby Rives Reihana poczekał jeszcze 8 sekund z wykonaniem podwyższenia). Crusaders prowadzili jednak tylko trzema punktami, a Waratahs zdołali po wznowieniu nie tylko odzyskać piłkę, ale wywalczyć rzut karny (który przy okazji skutkował osłabieniem gości po żółtej kartce) i doprowadzili do remisu. A skoro remis, to w Super Rugby dogrywka. I tu gospodarze, mając przewagę jednego zawodnika, po trzech minutach gry zdobyli złote punkty – Will Harrison kopnął piłkę z drop goala. Tahs nieoczekiwanie wygrali, a kibice mogli być zadowoleni oglądając aż dziewięć przyłożeń (niektóre z nich przepiękne) i mecz trzymający w napięciu do końca. I na dodatek zwycięski dla gospodarzy.
Poza tym:
- Moana Pasifika – Reds 17:14 (nieoczekiwana wygrana wyspiarzy i porażka Reds na własne życzenie – dwie czerwone kartki w drugiej połowie, z czego pierwsza Tate’a McDermotta za uderzenie przeciwnika spowodowała nie tylko osłabienie Australijczyków, ale także unieważnienie zdobytego moment wcześniej przyłożenia; Moana rozstrzygnęła mecz przyłożeniem w ostatniej akcji);
- Hurricanes – Chiefs 36:23 (nowozelandzkie derby padły łupem niepokonanych dotąd Hurricanes – o wyniku zadecydowały ich trzy przyłożenia w ostatnich 20 minutach, w tym drugie przyłożenie TJ Perenary, który w ten sposób wyrównał rekord Super Rugby w liczbie zdobytych przyłożeń należący do Juliana Savei – 62);
- Rebels – Highlanders 47:31 (świetne zwycięstwo ekipy z Melbourne, która wypracowała sporą przewagę dzięki czterem przyłożeniom w pierwszej połowie, a potem ją utrzymała do końca; gwiazdami spotkania byli dwaj młodzi zawodnicy z Australii – znany z siódemek Darby Lancaster, który zaliczył hat-trick przyłożeń, i Carter Gordon z 20 punktami na koncie, w tym dwoma przyłożeniami).
Hurricanes po utracie fotela lidera w kolejce, w której pauzowali, teraz oczywiście go odzyskali. I choć na drugim miejscu też jest ekipa z Nowej Zelandii, zwraca uwagę fakt, że w czołowej szóste mamy po trzy ekipy z tego kraju i z Australii (podobnie podzielone na pół są miejsca w ostatniej czwórce).
| Poz. | Drużyna | M. | Pkt. |
| 1. ↑ | Hurricanes | 7 | 32 |
| 2. ↓ | Blues | 7 | 27 |
| 3. | Brumbies | 7 | 27 |
| 4. ↑ | Rebels | 8 | 24 |
| 5. ↓ | Chiefs | 8 | 23 |
| 6. | Reds | 7 | 17 |
| 7. | Fijian Drua | 7 | 13 |
| 8. ↑ | Moana Pasifika | 8 | 13 |
| 9. ↑ | Waratahs | 8 | 12 |
| 10. ↓ | Highlanders | 7 | 11 |
| 11. | Crusaders | 7 | 7 |
| 12. | Western Force | 7 | 5 |
Z kraju
W Gdańsku rozegrano ósmy turniej Polskiej Ligi Rugby 7. Jak to zwykle bywa na północy, to północ dominowała (zresztą – spośród 10 drużyn z południa przyjechała tylko Częstochowa). Po raz czwarty w tym sezonie wygrała drużyna RC Koszalin, która w finale wygrała z Lechią Gdańsk. Trzecie miejsce dla dotychczasowych liderów klasyfikacji generalnej, Politechniki Gdańskiej Ogniwa Sopot, a dopiero piąty był ubiegłoroczny mistrz Polski Tytan Gniezno (pozbawiony jednak w tych rozgrywkach zawodników zagranicznych odgrywających kluczowe role przy zdobywaniu mistrzostwa). Po tym turnieju prowadzenie w PLR7 objęli koszalinianie.
Odbywały się spotkania w ramach rozgrywek młodzieżowych piętnastek. W centralnej lidze juniorów Juvenia pokonała Arkę Gdynia 66:0 (niepokojący jest fakt, że w obie drużyny łącznie dysponowały tylko jednym rezerwowym). Poza tym grali kadeci. Zaczęło się od wygranej Orkana Sochaczew nad Budowlanymi Lublin 45:0. W weekend niepokonane dotąd Ogniwo Sopot zwyciężyło Juvenię Kraków 24:12, Budowlani Lublin pokonali inną niepokonaną dotąd drużynę, Lechię Gdańsk, 29:26 (gdańszczanie zaliczyli czerwoną kartkę), Pogoń Siedlce wygrała z Posnanią 22:6, a Arka Rumia uległa Orkanowi Sochaczew 14:33. Ogniwo i Lechia wydają się mieć już zagwarantowane miejsca w półfinałach, awans do play-off zapewniły sobie też Orkan oraz obie ekipy Budowlanych. O ostatnie miejsce walczy Juvenia z Pogonią, ale krakowianie mają do rozegrania jedno spotkanie więcej.
Do gry po zimowej przerwie wróciły kadetki. Trzeci turniej mistrzostw Polski kobiet w rugby 7 w kategorii U16 rozegrano pod Rzeszowem. Pierwszy raz w tym sezonie nie wygrały rywalizacji lubelskie Amazonki, które po porażkach z Tytanem Gniezno w meczu grupowym i Atomówkami Łódź w półfinale, wywalczyły tylko trzecie miejsce. Zwycięzcą zostały Atomówki, które w finale pokonały nadspodziewanie mocne dziewczęta z Olsztyna 24:19. Losy mistrzostwa powinny rozstrzygnąć między sobą Atomówki i Amazonki, które mają identyczną liczbę punktów i sporą przewagę w klasyfikacji generalną nad kolejnymi drużynami. O brąz walczą Tytan Gniezno i Diablice Ruda Śląska.
Na stronie PZR pojawiła się relacja z przegranego przed tygodniem spotkania eliminacji mistrzostw Europy juniorów. Przypomnijmy – nasi zawodnicy po fatalnym początku spotkania ulegli Niemcom i stracili szansę na awans do turnieju finałowego. Warto chyba zwrócić uwagę na słowa trenera Przemysława Pustkowskiego i wyciągnąć z nich wnioski: Moim zdaniem zabrakło nam doświadczenia boiskowego, większość zawodników rozegrała od września 2023 od 3 do 5 meczów. To jest zbyt mało aby dobrze rozumieć grę, swoje zadania na boisku i przede wszystkim podejmować słuszne decyzje podczas rywalizacji z przeciwnikiem stwarzającym dużą presję.
Ze świata
Po trzeciej kolejce kobiecego Pucharu Sześciu Narodów nadal niepokonane są dwie najlepsze drużyny Europy. Angielki w Edynburgu nie dały żadnych szans Szkotkom i pokonały je 46:0, połowę z ośmiu przyłożeń zdobywając przy grze w osłabieniu (m.in. przez ostatnie pół godziny po czerwonej kartce – to już drugi przypadek w tej edycji turnieju, gdy „czerwień” nie przeszkadza Angielkom w zwycięstwie). Francuzki z kolei pokonały w Paryżu Włoszki 38:15. W pozostałym meczu Irlandki odniosły pierwsze zwycięstwo w tym roku, po znakomitym meczu wygrywając z Walią 36:5.
Poziom niżej, w Rugby Europe Championship rozegrano już ostatnie spotkanie, w którym Hiszpanki potwierdziły swoją dominację w tej rywalizacji, gromiąc na wyjeździe Szwedki 53:0 (cztery przyłożenia zaliczyła Clara Piquero). Wygrały te rozgrywki po raz siódmy z rzędu i podobnie jak Gruzini wśród panów – pokazują 6N, że ich miejsce jest raczej w Pucharze Sześciu Narodów. Zresztą, przecież Hiszpanki rywalizowały z Angielkami czy Francuzkami, dopóki rugbowa europejska elita nie postanowiła zunifikować męskiego i kobiecego Pucharu Sześciu Narodów… Z kolei powrót do REC zapowiadają Belgijki (ostatnie mistrzynie sprzed tych siedmiu tytułów Hiszpanek), które w ten weekend towarzysko grały z Ealing Trailfinders, ulegając 0:24.
Wśród mężczyzn także ostatni mecz rozegrano w Rugby Europe Trophy. Szwajcarzy rozgromili Ukraińców aż 68:0, aplikując im aż 10 przyłożeń (po hat-tricku zaliczyli obaj skrzydłowi, Cyril Flückiger i Hugo Malyon). Szwajcarzy potwierdzili w ten sposób triumf na tym poziomie i awans do Rugby Europe Championship, natomiast Ukraińcy pozostali bez punktu na ostatnim miejscu. U nich sukcesem było jednak już samo uczestnictwo w rywalizacji.
Trzy mecze odbyły się na niższym poziomie REIC – Conference. W grupie A Dania pokonała Norwegię 41:5 i wróciła na pierwsze miejsce. O zwycięstwie w grupie zdecyduje jej mecz z Łotwą. W grupie B nieoczekiwanej porażki doznała niepokonana dotąd Słowenia, która uległa Austrii 14:31. Austriacy awansowali dzięki temu na drugie miejsce w grupie, spychając Słoweńców na trzecie, ale wyżej już nie pójdą – to był ich ostatni mecz w tym sezonie. Zwycięzcą grupy został więc Luksemburg, któremu już nikt nie może zagrozić (mogłaby tylko Słowenia, gdyby w sobotę nie przegrała). W grupie C Serbia odrobinę nieoczekiwanie przegrała z Turcją 22:31. Tu na prowadzeniu nieustająco Mołdawia, a Turcy zepchnęli swoich rywali na ostatnie miejsce w grupie.
Rozegrano też rewanżowy mecz w Rugby Europe Development (czyli na czwartym poziomie seniorskich rozgrywek piętnastkowych pod egidą RE). Tutaj Czarnogóra pokonała Kosowo 35:12 rewanżując się za porażkę z jesieni. Co prawda nie odrobiła w pełni strat (w pierwszym meczu przegrała 0:27), ale zaliczyła punkt bonusowy (w przyłożeniach 5:0) i dzięki temu w tabeli znalazła się ponad Kosowem.
Na Samoa ruszył turniej Pacific Challenge, w którym rywalizują nadzieje krajów wyspiarskich i Japonii. W pierwszej kolejce Fidżi pokonało Tonga 29:17 (mimo gry przez godzinę w czternastkę), a Japonia wygrała z gospodarzami rywalizacji 48:5.
W Nowej Zelandii rozegrano finał kobiecych zawodowych rozgrywek Super Rugby Aupiki. Spotkały się w nim dwie drużyny dominujące w fazie zasadniczej, a ostatecznie zwyciężyły Blues, które odniosły pierwszy taki sukces w trzyletniej historii rywalizacji. Pokonały 24:18 ekipę Chiefs Manawa, która w ubiegłym roku także poległa w finale. Blues zwycięstwo zawdzięczają zabójczej końcówce, w której zdobyły trzy przyłożenia, w tym decydujące tuż przed końcem meczu.
We francuskiej lidze Pro D2 znów ciekawie i znów zmiana lidera. Pierwsze miejsce po zaledwie tygodniu straciła ekipa z Aix-en-Provence, które nieoczekiwanie przegrała z drużyną z przeciwległego końca tabeli – Rouen wykorzystało przewagę swojego boiska i wygrało 29:28. Potknięcie ekipy znad Rodanu wykorzystała drużyna Vannes, która wróciła na czoło tabeli dzięki zwycięstwu nad świetnie radzącym sobie ostatnio beniaminkiem Dax 35:10. W czołowej trójce tradycyjnie jest także Béziers, które zrównało się punktami z Provence dzięki wygranej 56:24 nad Valence Romans (na pewno pomógł hat-trick przyłożeń Portugalczyka Raffaele Stortiego – ma już ich 20 w tym sezonie, a rekord ligi wynosi 21; pierwsze z nich zaliczył po 70-metrowej akcji: https://twitter.com/i/status/1751179305504104630, inne po asyście Samuela Marquesa: https://twitter.com/i/status/1779132715029209405). Na czwarte miejsce awansowało Mont-de-Marsan (38:7 z Biarritz), piąte jest Grenoble (mimo ośmiu punktów odjętych; w ten weekend pokonało 55:10 z Aurillac), a szóste Dax. Z szóstki wypadło Nevers, które nieoczekiwanie przegrało z przedostatnim Montauban 16:17. Dzięki tej wygranej Montauban zachowało dwa punkty przewagi nad Rouen, a zarazem zbliżyło się do trzeciego od końca Biarritz. Wygrała też walcząca o utrzymanie ekipa Soyaux-Angoulême (23:12 z Agen). Poza tym Brive pokonało Colomiers 35:23 w meczu pełnym kartek (Colomiers przegrało mimo przyłożenia i świetnego występu Rodrigo Marty).
W angielskiej Championship w ten weekend pauzował lider, Ealing Trailfinders. Mimo to zachował czteropunktową przewagę nad najbliższym rywalem – Coventry, które pokonało Nottingham. Wygrały też dwie inne drużyny z czołówki, Cornish Pirates (30:25 z Hartpury) i Doncaster Knights (29:7 z Caldy), wpadkę jednak zaliczyli Bedford Blues – przegrana 24:29 z Ampthill kosztowała ich utratę trzeciego miejsca.
Trzynasta kolejka Japan Rugby League One zaczęła się od trzynastego zwycięstwa w sezonie Saitama Wild Knights – liderzy tym razem pokonali Black Rams Tokyo 50:26, m.in. dzięki dwóm przyłożeniom Mariki Koroibetego. W sześciu meczach tego weekendu mieliśmy dwa remisy. Kolejne potknięcie zaliczyli ubiegłoroczni mistrzowie Spears Funabashi Tokyo-Bay, którzy na wyjeździe zremisowali z Shizuoka BlueRevs 31:31 (mimo prowadzenia do przerwy 31:7; prowadzeni przez Charlesa Piutau, uznanego najlepszym zawodnikiem meczu, BlueRevs wyrównali w ostatniej akcji meczu i kopali nawet podwyższenie na zwycięstwo). Drugi remis padł w meczu Kobe Steelers z wiceliderem ligi, Brave Lupus Tokyo – było 40:40 i sytuacja podobna: Steelers zdobyli przyłożenie w ostatniej akcji meczu i mieli kop, który mógł dać im niezwykle cenne w walce o play-off zwycięstwo (spudłował Bryn Gatland, ale ekipa z Kobe zmarnowała więcej szans w tym spotkaniu). Poza tym Hanazono Liners przegrali z Yokohama Eagles 33:52 (cztery przyłożenia skrzydłowego zwycięzców Viliame Takayawy), Sahamihara Dynaboars ulegli drużynie Toyota Verblitz 20:34 (tu dwoma przyłożeniami dla Toyoty błysnął Beauden Barrett), a Tokyo Sungoliath pokonali Mie Heat aż 60:10. W tabeli coraz większa przewaga Wild Knights, a pozostałe trzy miejsca premiowane awansem do play-off zajmują Brave Lupus, Sungoliath i Eagles. Steelers tracą już siedem punktów.
W Major League Rugby mieliśmy starcie liderów konferencji – Houston SaberCats ulegli w nim ubiegłorocznym mistrzom z Bostonu, New England Free Jacks, 35:47. Dla Teksańczyków ta pierwsza porażka w sezonie oznaczała też spadek na trzecie miejsce w konferencji – wyprzedzili ich Seattle Seawolves (36:5 z RFC Los Angeles) i San Diego Legion (33:20 z NOLA Gold, choć do przerwy nowoorleańczycy prowadzili 17:0). Na wschodzie na drugie miejsce nieoczekiwanie awansowali Chicago Hounds, którzy pokonali 59:26 Anthem (aplikując mu aż dziewięć przyłożeń).
W Super Rugby Americas rozegrano pierwszą kolejkę rundy rewanżowej. Liderem ligi są argentyńscy Dogos po wyjazdowym zwycięstwie nad American Raptors 63:14. Identyczną liczbę punktów mają lokalni rywale, Pampas, którzy wygrali z Yacare 22:12. Paragwajczycy zachowali trzecie miejsce, ale do prowadzącego duetu tracą już 10 punktów. Za ich plecami kolejną wpadkę zaliczyli urugwajscy obrońcy tytułu – Peñarol uległ brazylijskim Cobras 19:25.
Rozegrano dwa mecze drugiej rundy fazy play-off w gruzińskiej lidze Didi 10. W starciu dwóch najlepszych drużyn fazy zasadniczej nieoczekiwanie Lelo Tbilisi przegrało z Aja Kutaisi 10:27. To była dopiero druga przegrana Lelo w tym sezonie. Aja awansowała do finału, a Lelo na grę w nim nie straciło szansy – zagra o udział w nim z Bolnisi Koczebi, które w drugim meczu tego weekendu wyeliminowało Aresa Kutaisi, wygrywając 32:17.
W kilku innych europejskich ligach w ten weekend zakończyły się rundy zasadnicze. Tak było we włoskiej Serie A Elite. Rundę zasadniczą wygrała ekipa Viadana, dla której to powrót do play-off po przerwie trwającej od 2018. Tylko punkt mniej uzbierał obrońca tytułu mistrzowskiego Rovigo. Ten już w półfinale zmierzy się z Petrarcą z Padwy w rewanżu za trzy ostatnie finały. Czwarte miejsce w play-off wywalczyła Emilia.
Pary dla odmiany ćwierćfinałowe poznaliśmy w hiszpańskiej lidze División de Honor. Tutaj zwycięzcą w sezonie zasadniczym została drużyna z Burgos, która wyprzedziła mistrza kraju z Valladolid – VRAC, Ciencias Sevilla i kolejną ekipę kastylijską – El Salvador z Valladolid. W ostatniej kolejce nastąpił zgrzyt – Ciencias Sevilla postanowiło nie jechać na mecz z VRAC.
Teoretycznie ostatnią, 24. kolejkę rozegrano w walijskiej Premiership, ale tu zaledwie trzy drużyny w stawce mają rozegrany komplet spotkań, a resztę jeszcze czeka odrabianie zaległości (w tym cztery drużyny – aż po trzy mecze). To, kto awansuje do fazy play-off, jest już jednak pewne – czołowa czwórka bardzo mocno odsadziła resztę stawki. W tym momencie na pierwszym miejscu jest Newport, drugie Llandovery (obrońca tytułu mistrzowskiego), trzecie Ebbw Vale (klub Jakuba Małeckiego), a czwarte Cardiff (ubiegłoroczny finalista).
Dla odmiany start rozgrywek ligowych zaliczyły drużyny rumuńskiej Liga de Rugby (przeorganizowanej – znów podzielono rozgrywki na dwa poziomy, w wyższym uczestniczy sześć drużyn, niższy wystartował już przed tygodniem). W pierwszej rundzie obrońcy mistrzowskiego tytułu, Dinamo Bukareszt, pokonali 34:19 w derbach stolicy nową ekipę w stawce, Rapid. Timișoara pokonała podobno osłabioną przed tym sezonem Steauę Bukareszt 31:21, a Știința Baia Mare wygrała z chyba najsłabszą w stawce Universitateą Kluż 38:7.
Wyłoniono mistrza Kataru. W rozgrywkach wzięły udział cztery drużyny, a czwarty raz z rzędu mistrzem została ekipa Doha RFC (w finale pokonała Blue Falcons 42:9, brąz przypadł Camels). Doha RFC uczestniczy też w rozgrywkach West Asia Premiership oraz stanowi podstawę katarskiej kadry.
Rozegrano turniej Melrose 7s, o ponad 140-letniej tradycji (pierwszy raz odbył się w 1883). Rywalizację zarówno wśród mężczyzn, jak i wśród kobiet zwycięstwami zakończyły drużyny Shogun RFC (to Samurai RFC po zmianie nazwy w ostatnich tygodniach). W męskim finale 21:5 wygrali z South of Scotland Barbarians, a w żeńskim 38:7 z Hammershead.
Czołowe ligi świata miały porozumieć się co do daty i formatu klubowych mistrzostw świata. Pierwsza edycja ma zostać rozegrana w czerwcu 2028 przez cztery tygodnie z udziałem 16 drużyn w formacie najprawdopodobniej pucharowym. Ośmiu uczestników ma się kwalifikować z Champions Cup, sześciu z Super Rugby Pacific (w obu przypadkach – bez gwarancji miejsc dla żadnego kraju), a pozostałe dwa miejsca prawdopodobnie zajmą drużyny z Japan Rugby League One. Turniej ma w Europie zastąpić fazę pucharową Champions Cup – spośród 16 drużyn awansujących z fazy grupowej, osiem zagra w mistrzostwach, a pozostałych osiem w fazie pucharowej Challenge Cup (faza grupowa i 1/8 finału będzie zatem służyć jako eliminacje). Rozgrywki ligowe w Europie i na antypodach będą musiały zostać zakończone w maju. Robert Kitson na łamach Guardiana zwraca uwagę na obciążenie zawodników (w końcu to będzie sezon rozpoczęty Pucharem Świata) i proponuje, aby hymnem rozgrywek została piosenka Eltona Johna I’m Still Standing (względnie Money, Money, Money Abby)…
Pojawiły się informacje o planach organizacji kobiecego Champions Cup. Pierwsza edycja miałaby zostać rozegrana w 2026, a uczestniczyć w niej miałyby mistrzowskie drużyny z czterech lig – angielskiej, francuskiej, celtyckiej i „łacińskiej” (dla drużyn z Włoch i Hiszpanii – to też nowina).
Nowe rozgrywki też we Francji – LNR i FFR poinformowały, że od kolejnego sezonu organizowane będą kobiece Supersevens (czyli klubowe zawody siódemkowe). Będą składać się z dwóch turniejów i toczyć równolegle do męskich Supersevens. W pierwszym, na koniec sierpnia w Pau, wezmą udział siódemki z klubów Elite 1 i dwóch drużyn zdegradowanych po poprzednim sezonie do Elite 2. Cztery najlepsze drużyny awansują do finału, który będzie rozegrany w Paryżu wraz z finałem męskiej rywalizacji.
Gruziński Black Lion wybiera się do Anglii. Na 3 maja zaplanowano pojedynek z Leicester Tigers.
Świat rugby nieco zawibrował po tym, jak panel dyscyplinarny Super Rugby ukarał Fidżyjczyka Jone Koroiduaduę tylko dwutygodniowym zawieszeniem za próbę uderzenia z główki przeciwnika. Mnie jeszcze bardziej razi tylko sześciotygodniowa kara dla Franka Lomaniego, który w tym samym meczu z premedytacją i z całej siły uderzył łokciem w tył głowy rywala… Zastosowano tu czynniki łagodzące, ale czy w przypadku takiego zdarzenia powinny być one w ogóle brane pod uwagę?
World Rugby pochwaliło się, że w wyniku doniesienia tej organizacji w Australii doszło do pierwszego skazania za internetową mowę nienawiści skierowaną przeciwko sędziom rugby. Sprawa dotyczy pogróżek pod adresem sędziego TMO i jego rodziny kierowanych podczas Pucharu Świata we Francji przez zamieszkałego w Australii 22-latka. Orzeczono tysiącdolarową grzywnę w zawieszeniu na rok. WR podało, że kolejne takie sprawy czekają w pięciu różnych krajach, choć potem okazało się, że dwa takie przypadki badane przez nowozelandzką policję nie skończyły się wniesieniem zarzutów (po rozmowie z policją podejrzani wyrazili skruchę oraz przeprosili ofiary swoich działań). Cóż, jeśli kibicom brakuje rozumu i kultury, może nagłośnienie takich przypadków pomoże.
Skandaliczne wypadki w Nowej Zelandii. Lokalny mecz Tamatea Arikinui – Young Māori Party został przerwany z powodu wtargnięcia uzbrojonych w noże kibiców lokalnej drużyny na boisko, a bus z graczami gości po odjeździe był ścigany i został ostrzelany z broni palnej. Szefowie klubu Tamatea wskazują, że sprawcami tych zdarzeń nie byli kibice klubu, ale członkowie gangu.
Z rynku transferowego:
- następcą Owena Farrella w Saracens będzie Fergus Burke ściągany z Crusaders;
- Adam Hastings po trzech latach nieobecności wróci po tym sezonie do Glasgow Warriors;
- Brandon Paenga-Amosa po kilku latach wróci z Francji do Australii – gracz Montpellier podpisał kontrakt z Western Force;
- nowym trenerem reprezentacji Urugwaju został Argentyńczyk Rodolfo Ambrosio (były reprezentant Włoch, trener młodzieżowej kadry Argentyny i seniorskiej Brazylii);
- karierę skończyła Joy Neville, jedna z czołowych sędzi rugby, która prowadziła finał kobiecego Pucharu Świata w 2017. Była pierwszą kobietą w roli sędzi podczas męskiego Pucharu Świata (TMO we Francji), jako pierwsza kobieta prowadziła też mecz Pro 14. Będzie pracować dla WR i zajmować się szkoleniem zawodowych kobiet-sędziów.
W wieku 89 lat zmarł André Boniface, jedna z legend francuskiego rugby, wielokrotny reprezentant kraju w latach 50. i 60. i mistrz Francji z Mont-de-Marsan, w którego barwach grał dwie dekady, wprowadzony do World Rugby Hall of Fame. Jego imię (i jego brata, Guy, zmarłego pół wieku temu) od kilku lat nosi stadion w Mont-de-Marsan.
Polacy za granicą
Wiadomości o reprezentantach Polski grających na co dzień za granicą – jak zwykle sprzed tygodnia.
Anglia:
- Tomasz Pozniak (Wimbledon RFC, National League 2 East): przez 80 minut meczu z North Walsham prawdziwie poszalał – zdobył cztery przyłożenia, a jego ekipa wygrała 57:7. To był jednak pojedynek dwóch najsłabszych drużyn w lidze, a Wimbledon pozostaje na przedostatnim miejscu w grupie;
- Ethan Sikorski (Barnes RFC, National League 2 East): zagrał pierwszą połowę meczu z Sevenoaks, wygranego 19:5. Barnes pozostało na trzecim miejscu w grupie;
- Eryk Luczka (Hornets RFC, National League 2 West): zagrał ostatnie pół godziny meczu z Luctonians, wiceliderem ligi, przegranego 5:49. Hornets pozostali na jedenastym miejscu w lidze;
- Peter Hudson-Kowalewicz (Hull RUFC, National League 2 North): zagrał cały mecz, a pod jego koniec zdobył przyłożenie, które dało jego drużynie zwycięstwo nad Fylde 39:36. Hull nadal jest ósme w tabeli grupy;
- Stasio Maltby (Brighton RFC, Regional 1 South Central): wyszedł w podstawowym składzie w meczu z Bracknell, przegranym 27:38. Blues skończyli już sezon, zajmując siódme miejsce w stawce dwunastu drużyn.
Francja:
- Andrzej Charlat (Stade Niçois, Nationale): zagrał cały mecz z Bourgoin Jallieu, przegrany 23:25. Nicea spadła z pierwszego na drugie miejsce w lidze, a na kolejkę przed końcem sezonu zasadniczego i tego nie może być pewna (czekał ją na koniec mecz na szczycie z nowym liderem, Albi);
- Quentin Cieslinski (Stade Métropolitain, Nationale 2 – grupa 2): zagrał do 73. minuty w meczu z Fleurance, wygranym 18:10. To był ostatni mecz rundy, a jego drużyna wróciła na fotel lidera grupy i oczywiście awansowała do fazy play-off;
- Jędrzej Nowicki (CAP Pontarlier, Fédérale 2 – grupa 1): zagrał cały mecz przeciwko Saint Priest, przegrany 18:29. CAP na dwa mecze przed końcem rundy jest nadal przedostatnie w grupie, w strefie spadkowej;
- Ross Cooke (US Quillan Limoux Haute Vallée de L’Aude, Fédérale 3 – grupa 8): zagrał ostatnie 20 minut w meczu z Trèbes, wygranym 30:23. Quillan Limoux skończyło sezon na piątym miejscu w grupie, niedającym awansu do play-off;
- Nicolas Saborit (Stade Niçois, Championnat Espoirs Accession): zagrał ostatni kwadrans w meczu przeciwko Lyonowi, przegranym 18:36.
Szwajcaria:
- Kacper Ławski (RC Yverdon, LNA): na ławce rezerwowych zaczął mecz przeciwko Lugano, wygrany 78:14. Yverdon pozostało liderem ligi.
Walia:
- Jake Wisniewski (Cross Keys RFC, Championship East): wyszedł w podstawowym składzie w meczu z liderem ligi, Cardiff Met, wygranym 25:23. Cross Keys jest w swojej grupie na czwartym miejscu.
Zapowiedzi
W kraju w najbliższy weekend piętnasta kolejka Ekstraligi (koniec sezonu zbliża się bardzo szybko). Zagrają Arka Gdynia z Budowlanymi WizjaMed Łódź, Drew Pal 2 Lechia Gdańsk z Ogniwem Sopot oraz Edach Budowlani Lublin z Orkanem Sochaczew. O medale walczą też panie w siódmym (to już bodaj przedostatni) turnieju mistrzostw Polski, który odbędzie się w Rudzie Śląskiej. Poza tym zaległy mecz I ligi (derby Warszawy), pierwsze dwa mecze rundy finałowej II ligi, a do tego mecze centralnej ligi juniorów.
Wracają najważniejsze ligi europejskie. W 21. kolejce Top 14 sporo ciekawych pojedynków, m.in. Castres z La Rochelle, Tulonu z Tuluzą czy Perpignan z Lyonem. W czternastej rundzie URC swoje krótkie tournée po Południowej Afryce zaczynają irlandzkie potęgi, Leinster i Munster. Pierwsza zagra w nadchodzący weekend z Lions, druga z Bulls. W piętnastej kolejce Premiership m.in. powtórka z niedawnego meczu pucharowego – Exeter Chiefs zagrają z Bath. Na antypodach dziewiąty weekend gier w Super Rugby Pacific i tu moją uwagę przyciągają mecze Fijian Drua z Hurricanes i Western Force z Crusaders.
W międzynarodowym rugby zwraca uwagę przede wszystkim przedostatnia kolejka kobiecego Pucharu Sześciu Narodów. Poza tym męskie granie – cztery mecze Rugby Europe Conference i dwie ostatnie rundy Pacific Challenge.
Mam pytanie . Czy mógłbys podać zestaw meczy Japan lique one na 04.-05.05.2024.
Z góry dziękuję
Cały kalendarz ligi japońskiej jest tutaj: https://league-one.jp/en/schedule/
Odpuszczanie na tym etapie jest dziwne. Może drużyny mają inne priorytety niż długie podroże.
A propos frekwencji, zdziwiłem się, że takie pustki na trybunach w RPA.
Z jednej strony chcą grać z tą Europą, a z drugiej takie historie… Co najgorsze, oni w tej Europie faktycznie mają trochę pod górkę. W URC ekipa z Europy leci do RPA raz na dwa weekendy (i potem ewentualnie w play-off, czasami w europejskich pucharach). Oni lecą do Europy co najmniej kilka razy i spędzają tam w sumie miesiące… Ale trudno się czego innego spodziewać.
Ps. W czasach Super Rugby, Sunwolves normalnie latali do RPA. Za to ekipy z RPA nie zgodziły się latać do Japonii i Sunwolves „domowe” mecze z nimi grali w Singapurze…
EPCR jest odklejone od rzeczywistości z tym żądaniem wyjaśnień od Bullsów. Wiadomo, że chodzi o pieniądze i prestiż, ale to od trenera zależy kogo wystawi do gry. Może EPCR zrozumie, że rozszerzanie turnieju było złym pomysłem i wrócimy do europejskich rozgrywek.
Z jednej strony trochę głupio, bo to już jedna z decydujących faz najbardziej prestiżowych rozgrywek. Z drugiej strony – Lyon w 1/8 też nie pojechał do Pretorii w najsilniejszym składzie i jakoś nie było szumu o pytanie ze strony EPCR (mogli nie pytać, mogli spytać, ale nikt tego nie upubliczniał). Czy to ma sens? W URC też ekipy latające na południe często odpuszczają te dwa mecze. Trybuny na meczach franczyz z RPA są zapełnione tylko na lokalnych derbach. Nie ma więc chyba wielkiego, ale coś czuję, że gdyby nawet ktoś chciał to odkręcić, to łatwo by nie miał.