Orkan Sochaczew zapewnił sobie udział w finale Ekstraligi, a największe szanse na to, aby stanąć na przeciwko niego, ma Ogniwo Sopot. Obie te ekipy wygrywały, ale sopocianom Arka Gdynia napsuła sporo krwi. Poza tym we Francji Montpellier coraz bliżej barażu o utrzymanie, w angielskiej Premiership wynik 90:0 (a przegranym jest finalista Challenge Cup), RPA pokonało Madagaskar w finale kobiecych mistrzostw Afryki, a Llandovery drugi raz zostało mistrzem Walii.
Ekstraliga
W przedostatniej kolejce rundy zasadniczej Ekstraligi nie było meczów bez stawki – i wszędzie mogło być ciekawie. Już przed weekendem było wiadomo, że pięć punktów bez walki zapisze na swoje konto Pogoń Awenta Siedlce.
Drew Pal 2 Lechia Gdańsk – Edach Budowlani Lublin 17:29. To był już ostatni mecz Lechii Gdańsk w tym sezonie (za tydzień pauzuje) i zarazem pożegnanie kapitana drużyny, Grzegorza Buczka (który zagrał pierwsze 20 minut). Z kolei Budowlani walczyli o zwycięstwo, które pozwoliłoby im utrzymać dystans czterech punktów do Pogoni Siedlce i zachować szansę na wejście do małego finału. Mecz zaczął się od przechwytu Iana Trollipa, ale do pola punktowego Lechii brakło mu paru metrów. Po tym epizodzie to gdańszczanie zyskali przewagę i po ładnym przyłożeniu Elmarco Beukesa oraz dwóch kopach Seana Cole’a po kwadransie gry prowadzili 10:0. Jednak Budowlani dominowali w młynach i w końcu po jednym z takich fragmentów gry zdobyli pierwsze punkty. Potem atak Lechii skończył się przegranym autem i kontrą lublinian, których przewaga odtąd rosła i do przerwy prowadzili już 24:10, mając na koncie cztery przyłożenia. W drugiej połowie po wyrównanym okresie znów zaatakowali lechiści, ale zdołali tylko zmniejszyć stratę do siedmiu punktów. Więcej szans sobie już nie stworzyli, za to Budowlani kolejny raz zapunktowali i zapewnili sobie niezwykle ważne w ich sytuacji zwycięstwo z punktem bonusowym.
Life Style Catering Arka Gdynia – Ogniwo Sopot 29:37. Drugi sobotni mecz też miał ogromne znaczenie dla drużyny gości – sopocianie potrzebowali wygranej w walce o finał Ekstraligi. Gospodarze grali tylko o prestiż, ale przecież to był mecz derbowy, a do tego pierwszy raz pod szyldem nowego sponsora tytularnego (swoją drogą, coraz dłuższe te nazwy). Kibice na Narodowym Stadionie Rugby zobaczyli ładne i niezwykle emocjonujące spotkanie. Początkowo wydawało się, że sopocianie problemów mieć nie powinni – po okresie przewagi zdobyli pierwsze przyłożenie, ale wkrótce potem to gospodarze po znakomitym rajdzie Antona Szaszero i szerokim rozegraniu akcji do Szymona Sirockiego wyszli na prowadzenie. Pod koniec pierwszej połowy kolejny okres przewagi Ogniwa ukoronował przyłożeniem Piotr Zeszutek i do przerwy było 7:12. Po przerwie, nim minęła minuta, Ogniwo miało na koncie już trzecie przyłożenie, a wkrótce potem i czwarte (w wykonaniu świetnego tego dnia Dwayne’a Burrowsa) i różnica na tablicy wyników wynosiła już 17 punktów. Od tego momentu jednak przeważała Arka, która nieoczekiwanie odrobiła większość strat. Co prawda zaraz po zdobyciu trzeciego tego dnia przyłożenia gospodarzy Ogniwo odpowiedziało (znowu z wielkim udziałem Burrowsa), ale Arka nie odpuszczała i z powrotem doprowadziła do tylko pięciopunktowej różnicy. Na 10 minut przed końcem wysoka szarża spowodowała żółtą kartkę dla Eujaana Bothy, a zaraz na początku gry w przewadze Ogniwo zdobyło szóste przyłożenie (drugie Burrowsa). Ale chwilę potem siły się wyrównały (żółta kartka Zeszutka), a gdynianie kolejny raz doprowadzili do różnicy tylko jednego przyłożenia. Mieli jeszcze kilka minut, ale bili w mur próbując wyjść z własnego pola 22 m ręką, w końcu popełnili błąd, a Ogniwo karnym ustaliło wynik i odebrało gdynianom defensywny punkt bonusowy. Bardzo ładny mecz, szczególnie mogły podobać się akcje w ataku Arki Gdynia, w których błyskawicznie piłka przechodziła z rąk do rąk. Od nieoczekiwanego zwycięstwa oddzielił gospodarzy przede wszystkim świetny i w ataku, i w obronie Dwayne Burrows.
Juvenia Kraków – Orlen Orkan Sochaczew 10:41. Ostatni mecz kolejki był bezpośrednim starciem o finał, ale ciut zawiódł – Juvenia Kraków, wiosną nieprzypominająca drużyny z jesieni, przegrała wysoko z Orkanem Sochaczew. Goście, wsparci przez liczną grupę kibiców, którzy przejechali pół Polski, od początku przeważali. Dało to im prowadzenie 6:0 po dwóch karnych Pietera Steenkampa, a potem 11:3. Co prawda Juvenia po indywidualnej akcji Michała Jurczyńskiego zredukowała stratę tylko do jednego punktu. Ale jeszcze przed przerwą Sochaczew z powrotem powiększył prowadzenie, najpierw kolejnym karnym Steenkampa, a w ostatniej akcji przed przerwą – przyłożeniem, drugim już w tym meczu Andre Meyera, i było 21:10. Od początku drugiej połowy krakowianie rzucili się do odrabiania strat, jednak bez efektu. Gospodarze kilkakrotnie byli bliscy pola punktowego Orkana, ale nie potrafili postawić kropki nad i, a ich dorobek punktowy pozostawał niezmieniony. Tymczasem punkty wciąż płynęły na konto Orkana – po kwadransie gry dzięki trzeciemu przyłożeniu prowadzili już 18 punktami. Gdy kolejny pobyt Juvenii pod linią bramkową Orkana skończył się niczym, spotkanie było już w praktyce rozstrzygnięte – a Orkan dorzucił jeszcze kolejnego karnego Steenkampa, a w samej końcówce jeszcze dwa przyłożenia, z czego jednym z nich hat tricka dopełnił Meyer.
Przedostatnia kolejka utrwaliła układ tabeli. Orkan zwyciężając w Krakowie zagwarantował sobie grę w finale (drugi raz w historii klubu). Sporą szansę na grę o złoto ma też Ogniwo Sopot, które potrzebuje w ostatniej kolejce jednego punktu, aby sobie to zagwarantować. Juvenia wciąż ma szansę na dogonienie sopocian, ale musi wygrać z bonusem w Lublinie i liczyć na przynajmniej 8-punktową porażkę Ogniwa z Pogonią. Pogoń z kolei jest bliska, ale nie do końca pewna udziału w meczu o brąz – jej porażka bez bonusa z Ogniwem, przy jednoczesnej bonusowej wygranej Budowlanych Lublin z Juvenią, pozwoliłaby awansować na czwarte miejsce lublinianom.
| Poz. | Drużyna | M. | Pkt. |
| 1. | Orlen Orkan Sochaczew | 14 | 60 |
| 2. | Ogniwo Sopot | 14 | 57 |
| 3. | Juvenia Kraków | 14 | 52 |
| 4. | Pogoń Awenta Siedlce | 14 | 44 |
| 5. | Edach Budowlani Lublin | 14 | 40 |
| 6. | Life Style Catering Arka Gdynia | 14 | 30 |
| 7. | Drew Pal 2 Lechia Gdańsk | 15 | 25 |
| 8. | Budowlani WizjaMed Łódź | 15 | 4 |
| 9. | Budo 2011 Aleksandrów Łódzki | 14 | –42 |
W I lidze rozegrano dwa zaległe spotkania. W derbach Wielkopolski Posnania pokonała Spartę Jarocin (w wygranym 28:12 meczu znów błysnął trzema przyłożeniami Jesus Canizales), natomiast AZS AWF Warszawa rozgromił Arkę Rumia 80:12 (30 punktów Santiago Brzezińskiego, hat-trick przyłożeń Wojciecha Grygułło). Do końca jeszcze jedna kolejka, ale skład finału już jest znany (Białystok – Posnania), natomiast wciąż do rozstrzygnięcia pozostaje sprawa spadku z ligi (zadecyduje o nim bezpośrednie spotkanie Arki Rumia z Rugby Wrocław).
Top 14
We francuskiej lidze nieciekawie być nie może, a już szczególnie tuż przed końcem sezonu – w ten weekend rozegrano 23. kolejkę fazy zasadniczej, a do rozegrania pozostają jeszcze tylko trzy.
Castres Olympique – Montpellier Hérault 27:26. Spodziewałem się emocji, bo gospodarze walczą o awans do play-off, a goście – o utrzymanie. I emocje były. Górą wyszli z tego starcia gracze Castres, choć nie przyszło im to łatwo. W pierwszych 20 minutach to Montpellier wyszło na prowadzenie dzięki dwóm błyskawicznym przyłożeniom Auguste’a Cadota. Jednak brakło skutecznych podwyższeń Léo Coly’ego, który w tym meczu spudłował z kopów jeszcze trzykrotnie, w tym na koniec meczu próbując przechylić szalę zwycięstwa dalekim drop goalem. Kastryjczycy dwukrotnie doprowadzali w tym meczu do remisu, a za trzecim razem odrabiając straty wyszli na prowadzenie i nie oddali go do końca. Dla gości to już piąta porażka z rzędu.
Union Bordeaux-Bègles – Stade Rochelais 34:14. Dla odmiany w atlantyckich derbach było mniej emocji, niż można było się spodziewać. Przez pierwsze 20 minut punktów nie było, a potem ekipa z Bordeaux wyszła na prowadzenie, na którym pozostała do końcowego gwizdka. W sumie zapisała na swoje konto sześć przyłożeń, z czego połowę zdobyli jej reprezentanci Francji z formacji ataku – skrzydłowi Louis Bielle-Biarrey i Damian Penaud (ten zaliczył przyłożenie dobijające i zarazem prawdziwie upokarzające dla rywali: https://twitter.com/i/status/1789395472399937803) oraz środkowy Yoram Moefana (to po akcji z udziałem Mathieu Jaliberta i asyście Penaud). Roszelczycy przykładali dwa razy – pierwszy raz jeszcze gdy mogli liczyć na podjęcie walki, ale drugi raz dopiero na koniec meczu, gdy nie starczyło nawet na odebranie gospodarzom ofensywnego punktu bonusowego.
Stade Toulousain – Stade Français 49:18. A na koniec kolejki mecz na szczycie ligowej tabeli, którego efektem była zmiana na fotelu lidera. Tuluzańczycy zagrali znakomite spotkanie (i to pomimo braku Ntamacka i Duponta – ten ostatni był na ławce rezerwowych, ale nie wszedł na boisko). Już po 10 minutach było 10:0, a do przerwy 20:13 (m.in. dzięki przyłożeniu zastępującego Duponta młodego Paula Graou po akcji młodego Włocha Ange Capuozzo). Drugą połowę tuluzańczycy wygrali już zdecydowanie, zdobywając cztery przyłożenia (jedno z nich w wykonaniu Thomasa Ramosa, który zaliczył aż 24 punkty tego wieczoru, a dwa w ostatnich pięciu minutach spotkania – Emmanuela Meafou), nie tylko wysoko wygrywając całe spotkanie, ale inkasując także punkt bonusowy.
Poza tym:
- USA Perpignan – ASM Clermont 28:35 (Perpignan już czuło zapach miejsca w czołowej szóstce, tymczasem po fatalnych ostatnich 10 minutach, gdy grając w osłabieniu stracili 17 punktów, doznało nieoczekiwanej porażki na swoim boisku z drużyną niżej notowaną);
- Racing 92 – Aviron Bayonnais 28:37 (debiut w barwach paryżan Josui Tuisovy, który był kontuzjowany od Pucharu Świata, nie pomógł – Baskowie pierwszy raz w tym sezonie wygrali na wyjeździe; i to pomimo faktu, że Tuisova zdobył przyłożenie już po minucie gry, a moment później było 14:0 po kolejnym Gaëla Fickou – jednak już po kwadransie gry jeden z graczy gospodarzy zobaczył czerwoną kartkę);
- RC Toulon – Lyon OU 30:24 (wynik będący dużym ciosem w ostatnie nadzieje Lyonu na awans do play-off i spychający tę drużynę na ostatnie miejsce ponad strefą spadkową – niewiele jednak brakowało, aby to spotkanie zakończyło się wynikiem odwrotnym);
- Section Paloise – Oyonnax 39:17 (jeśli Oyonnax miało mieć nadzieję na doścignięcie Montpellier w tabeli, po tym weekendzie zmalały one do minimum; Pau pomógł swoim pierwszym przyłożeniem w jego barwach Sam Whitelock).
Tuluza awansowała na pierwsze miejsce w ligowej tabeli pierwszy raz w tym sezonie (Stade Français straciło je po kilku miesiącach). Na trzecim miejscu umocniło się Bordeaux. Walka o awans do play-off wciąż jeszcze nierozstrzygnięta, a do końca trzy kolejki. Coraz bardziej klarowna za to sytuacja na dole – Oyonnax z 10 punktami straty do Montpellier w praktyce żegna się z Top 14, natomiast bogacze spod znaku Altrada tracą już 7 punktów do dwunastego Lyonu i wiele wskazuje na to, że mogą być zmuszeni do gry w barażu o utrzymanie.
| Poz. | Drużyna | M. | Pkt. |
| 1. ↑ | Stade Toulousain | 22 | 70 |
| 2. ↓ | Stade Français | 22 | 67 |
| 3. | Union Bordeaux-Bègles | 22 | 63 |
| 4. ↑↑ | RC Toulon | 22 | 59 |
| 5. ↓ | Racing 92 | 22 | 57 |
| 6. ↓ | Stade Rochelais | 22 | 56 |
| 7. ↑↑ | Section Paloise | 22 | 55 |
| 8. | Castres Olympique | 22 | 54 |
| 9. ↓↓ | USA Perpignan | 22 | 53 |
| 10. ↑ | ASM Clermont | 22 | 51 |
| 11. ↑ | Aviron Bayonnais | 22 | 48 |
| 12. ↓↓ | Lyon OU | 22 | 47 |
| 13. | Montpellier Hérault | 22 | 40 |
| 14. | Oyonnax | 22 | 30 |
W Pro D2 rozegrano przedostatnią kolejkę rundy zasadniczej i z rzeczy istotnych pozostały tylko dwie niewiadome: kto zajmie szóste miejsce (ostatnie premiowane awansem do play-off) – walczą o nie trzy ekipy – a także jak będzie wyglądał układ drużyn na trzech ostatnich lokatach. Pewne awansu do półfinałów już wcześniej były drużyny Vannes i Provence. Ta pierwsza straciła fotel lidera po porażce z Brive 21:26 – gości ta wygrana utrzymała w walce o play-off i dała im awans na szóste miejsce. Provence wykorzystało to potknięcie i awansowało na pierwszą lokatę wygrywając z Biarritz 27:16 (dla Basków porażka oznacza, że pozostali na trzecim miejscu od końca i wciąż mogą zostać prześcignięci przez przedostatnie Montauban). Awans Brive (ubiegłorocznego spadkowicza z Top 14) na szóstą lokatę był możliwy dzięki porażkom Mont-de-Marsan i Nevers. Ta pierwsza drużyna uległa walczącemu wciąż o utrzymanie Montauban 24:26, a druga przegrała po przyłożeniu straconym w ostatniej akcji 16:19 z Béziers, które dzięki temu pozostało na trzecim miejscu. Oprócz Béziers awans do ćwierćfinałów zapewniły sobie Grenoble (31:10 z Colomiers, które tą porażką pogrzebało swoje szanse) i beniaminek Dax (30:11 z Agen, którego miejsce poza play-off na pewno jest nie na miarę ambicji i wykładanych funduszy). A ostatnie Rouen wygrało z Angoulême, dzięki czemu zachowało cień szansy na uratowanie ligowego bytu.
Na poziomie Nationale za nami już półfinały – w obu wygrali gospodarze, wyżej notowani po rundzie zasadniczej. Nicea pokonała Suresnes 35:13, a Narbona wygrała z Carcassonne 23:20.
United Rugby Championship
Głównym punktem programu 16. kolejki URC przed weekendem wydawały się irlandzkie derby. Te okazały się jednak mocno jednostronne, a dwa bardzo ciekawe pojedynki zobaczyli kibice na stadionach południowoafrykańskich.
Bulls – Glasgow Warriors 40:34. Zaraz po tym, jak Szkoci zostali liderem tabeli, czekał ich wyjazd na południową półkulę. I tu zaczęły się schody – w pierwszym pojedynku ulegli najwyżej notowanej ekipie z RPA i tylko dwa punkty bonusowe pozwoliły im utrzymać się na pierwszym miejscu w lidze. Co prawda to Warriors zdobyli pierwsze przyłożenie w tym spotkaniu, ale potem długo punktowali wyłącznie gospodarze, którzy na 20 minut przed końcem prowadzili już 37:10 (m.in. dzięki takiej akcji Kurta-Lee Arendse: https://twitter.com/i/status/1789282270899028259). Ekipa z Glasgow zaliczyła imponującą końcówkę, w której zdobyła trzy przyłożenia i na kilka minut przed końcem przegrywała już tylko sześcioma oczkami – ale do wywalczenia zwycięstwa brakło już pary. Co więcej, po kolejnych punktach Bulls, Szkoci ostatnim kopem meczu musieli znowu zmniejszać stratę, aby wywalczyć drugi punkt bonusowy (pierwszy, za cztery przyłożenia, zainkasowali kilka minut wcześniej).
Sharks – Benetton Treviso 24:25. Ciekawie było też w Durbanie, gdzie włoski Benetton, walczący o awans do play-off, pokonał Sharks (to było dopiero piąte ligowe zwycięstwo europejskiej drużyny w RPA w tym sezonie). Ekipy kilkakrotnie zmieniały się na prowadzeniu, ale decydujące okazały się punkty Jacoba Umagi w ostatnich 10 minutach meczu – najpierw karny, a potem przyłożenie z podwyższeniem (te ostatnie 7 punktów po czerwonej kartce jednego z rywali), które dały wygraną Włochom. Sharks boli nie tylko porażka przed własną publicznością, ale utrata trzech kontuzjowanych Springboków (wszystkich jeszcze w pierwszej połowie): Vincenta Kocha, Ebena Etzebetha i Lukhanyo Ama. Po tej fatalnej serii trener Sharks już w przerwie ściągnął kolejne gwiazdy, Oxa Nche i Bongiego Mbonambiego – w końcu w lidze grają już o pietruszkę, a przed nimi finał Challenge Cup.
Poza tym:
- Dragons – Stormers 21:44 (ostatni mecz ekipy z Newport na swoim stadionie w tym sezonie i niestety kolejna porażka – choć jeszcze na kwadrans przed końcem prowadziła pięcioma punktami; jednak w ostatnim okresie gry najpierw straciła prowadzenie, a potem po żółtej kartce pozwoliła rywalom w ciągu kilku minut zdobyć jeszcze trzy przyłożenia, z czego dwa zaliczył Sacha Feinberg-Mngomezulu);
- Edinburgh – Zebre Parma 40:14 (dość wysokie zwycięstwo Szkotów, choć na jego rozmiarze zaważył w dużej mierze ostatni kwadrans, w którym zdobyli trzy przyłożenia);
- Scarlets – Ulster 20:31 (do przerwy Walijczycy prowadzili 6:3, ale drugą połowę zaczęli w trzynastkę; w osłabieniu stracili dwa przyłożenia, a potem Irlandczycy poszli za ciosem i dorzucili jeszcze kolejne dwa);
- Munster – Connacht 47:12 (mimo dużej przewagi od początku meczu Munster zaczął punktować dopiero po żółtej kartce jednego z gości – w przewadze zdobył dwa przyłożenia, a potem dorzucił kolejne siedem; zdecydowanie wygrał w irlandzkich derbach, ale to było dopiero zwycięstwo ekipy z Cork w starciach z pozostałymi prowincjami w tym sezonie);
- Lions – Cardiff 34:13 (dość długo Caridff mógł mieć nadzieję na nawiązanie walki, ale sprawę rozstrzygnęły dwa przyłożenia Emmanuela Tshituki w końcówce spotkania)
- Leinster – Ospreys 61:14 (a na koniec kolejki czwarta porażka walijskiej drużyny po prawdziwym pogromie zgotowanym przez Leinster mimo braku w wyjściowym składzie kilku kluczowych zawodników; trzy spośród 14 przyłożeń dublińczyków zapisał na swoje konto Jordan Larmour).
W tabeli na czele Glasgow Warriors, ale tylko z punktem przewagi nad Leinsterem i dwoma punktami nad Munsterem. Z czołowej ósemki wypadł po tej kolejce Connacht i tej ekipie może być już trudno do niej powrócić. Jeszcze trudniejsze zadanie przed Ospreys, jedyną walijską drużyną, która zachowała już tylko matematyczną szansę na awans (zarówno do play-off, jak i do przyszłorocznego Champions Cup) – do ósmego miejsca traci aż 8 punktów, a kolejki pozostały już tylko dwie.
| Poz. | Drużyna | M. | Pkt. |
| 1. | Glasgow Warriors | 16 | 60 |
| 2. | Leinster | 16 | 59 |
| 3. | Munster | 16 | 58 |
| 4. | Bulls | 16 | 56 |
| 5. | Stormers | 16 | 50 |
| 6. ↑↑ | Ulster | 16 | 49 |
| 7. ↑↑ | Edinburgh | 16 | 48 |
| 8. ↓ | Benetton Treviso | 16 | 48 |
| 9. ↓↓↓ | Connacht | 16 | 44 |
| 10. ↑ | Lions | 16 | 44 |
| 11. ↓ | Ospreys | 16 | 40 |
| 12. ↑ | Sharks | 16 | 25 |
| 13. ↓ | Cardiff | 16 | 25 |
| 14. | Scarlets | 16 | 17 |
| 15. | Dragons | 16 | 16 |
| 16. | Zebre Parma | 16 | 15 |
Premiership
W Premiership rozegrano już przedostatnią kolejkę spotkań w rundzie zasadniczej. Wygrały dwie czołowe drużyny w lidze, ale obsada dwóch pozostałych miejsc w play-off pozostała pod znakiem zapytania.
Bristol Bears – Saracens 20:41. W świetnej końcówce sezonu Bristol Bears zaliczyli potknięcie i to bardzo kosztowne – jego efektem jest spadek z miejsca promowanego awansem do play-off. Co prawda zaczęli od prowadzenia 10:0 po 10 minutach, ale jeszcze w pierwszej połowie Saracens wyszli na prowadzenie po dwóch przyłożeniach Maro Itoje i trzech karnych. W efekcie do przerwy było 13:23. Po przerwie Bears rzucili się do ataku, ale zamiast zdobyć punkty, stracili kolejne trzy oczka po następnym karnym Elliota Daly’ego. Chwilę potem londyńczycy zostali na boisku na blisko 10 minut w trzynastkę, i choć Bears zdobyli swoje drugie przyłożenie, stracili też trzy punkty z karnego, AJ MacGinty’ego (HIA), a gdy pierwszy z rywali wrócił na boisko – kolejne przyłożenie. Moment później Saracens zaliczyli swoją czwartą piątkę i nic im już zwycięstwa odebrać nie mogło.
Exeter Chiefs – Harlequins 58:26. Dwa oblicza spotkania. Przez większość pierwszej połowy mieliśmy wyrównany pojedynek, a trzykrotnie na prowadzenie wychodziła londyńska ekipa, w tym już po minucie gry i pierwszym przyłożeniu Marcusa Smitha. W 40. minucie Quins mieli na koncie trzy przyłożenia i prowadzili 21:14. Wtedy jednak przyszła katastrofa. W ostatniej akcji pierwszej połowy Chiefs wyrównali, a w pierwszej drugiej połowy wyszli na prowadzenie. Potem Henry Slade punktował z karnych (w sumie 26 punktów tego gracza, z czego 21 z podstawki), a jego koledzy w ostatnim kwadransie dobili londyńczyków zdobywając trzy przyłożenia (i nic już nie zmieniła próbka geniuszu Smitha: https://twitter.com/i/status/1789596382246093138). Spory udział w wygranej miał Greg Fisilau i angielscy kibice nawołują, by dać mu szansę w reprezentacji.
Poza tym:
- Newcastle Falcons – Bath 17:28 (Falcons pożegnali się z własną publicznością porażką – kolejną do serii trwającej od początku sezonu; Bath zdobyło cztery przyłożenia już w pierwszej połowie, wszystkie podwyższone przez wracającego do gry Finna Russella, i to wystarczyło gościom do zwycięstwa);
- Sale Sharks – Leicester Tigers 31:22 (po pierwszym kwadransie, w którym każda drużyna zaliczyła po dwa przyłożenia, gospodarze walczący o awans wyszli na prowadzenie; Tigers już przed tym meczem nie mieli szans na walkę o medale);
- Northampton Saints – Gloucester 90:0 (14 przyłożeń liderów ligi, z czego trzy Olliego Sleightholme’a, katastrofa finalisty Challenge Cup; to drugi najwyższy wynik w historii Premiership).
Wiadomo już, że w półfinałach ligi zobaczymy Northampton Saints i Saracens. Niepewna jest obsada pozostałych dwóch miejsc. Obecnie zajmują je Bath i Sale Sharks (wykorzystali potknięcia Bears i Harlequins do awansu), ale pierwsi w ostatniej kolejce grają z Saints, a drudzy z Saracens, więc czekają je bardzo trudne zadania, a oddech kolejnych trzech drużyn czują na plecach.
| Poz. | Drużyna | M. | Pkt. |
| 1. | Northampton Saints | 17 | 60 |
| 2. | Saracens | 17 | 56 |
| 3. | Bath | 17 | 55 |
| 4. ↑↑ | Sale Sharks | 17 | 52 |
| 5. ↑↑ | Exeter Chiefs | 17 | 50 |
| 6. ↓ | Harlequins | 17 | 50 |
| 7. ↓↓↓ | Bristol Bears | 17 | 49 |
| 8. | Leicester Tigers | 17 | 40 |
| 9. | Gloucester | 17 | 27 |
| 10. | Newcastle Falcons | 17 | 5 |
W przedostatniej kolejce Championship porażki poniosły dwie drużyny z czoła tabeli, jednak w niczym nie zmieniło to klasyfikacji – nadal na czele są Ealing Trailfinders (mimo przegranej z Doncaster Knights 12:20), a na drugim miejscu Coventry (mimo porażki z Cornish Pirates 12:22). Zwłaszcza ta ostatnia przegrana jest istotna – Coventry za tydzień już nie zagra (liga ma nieparzystą liczbę drużyn, więc co tydzień ktoś pauzuje), a Kornwalijczycy tracą do wicelidera tylko trzy punkty. Ealing natomiast niezagrożone na pierwszym miejscu.
Super Rugby Pacific
W dwunastej kolejce Super Rugby Pacific aż cztery pojedynki derbowe – po dwa w Australii i Nowej Zelandii.
Blues – Hurricanes 31:27. Wśród tych pojedynków był mecz będący zarazem starciem na szczycie – wicelider podejmował lidera i zadał temu ostatniemu drugą porażkę w sezonie. Zadecydowała pierwsza połowa, w której co prawda Canes odpowiadali przyłożeniem na każde z dwóch przyłożeń gospodarzy, ale brakowało im skutecznych podwyższeń i do przerwy przegrywali 10:14. W drugiej połowie wyszli na prowadzenie, ale tym razem to Blues odpowiedzieli. W tej odsłonie bilans obu drużyn był identyczny i ekipa z Auckland utrzymała czteropunktowe prowadzenie. I to mimo kolejnego przyłożenia TJ Perenary śrubującego rekord Super Rugby.
Highlanders – Crusaders 32:29. W drugich nowozelandzkich derbach starły się dwie drużyny z dolnej połówki tabeli – i kolejną, już dziewiątą porażkę w sezonie ponieśli obrońcy mistrzowskiego tytułu. Co prawda Crusaders zdobyli dwa razy więcej przyłożeń (było 4:2), ale już do przerwy przegrywali 14:26, a pogrążył ich jeden zawodnik, zaledwie 21-letni Cam Millar, który zaliczył w tym spotkaniu aż 27 punktów (przyłożenie, 2 podwyższenia i aż 6 karnych).
Poza tym:
- Moana Pasifika – Chiefs 7:43 (niestety, organizatorzy nie dali Moanie drugiej szansy na mecz na wyspach i drużyna musiała wrócić do Auckland; a tu Chiefs wysoko ją pokonali, zdobywając aż 7 przyłożeń);
- Reds – Rebels 26:22 (zacięte australijskie derby, w których ekipa z Queenslandu po pierwszej połowie przegrywała 10 punktami, ale po przerwie odwróciła losy spotkania);
- Waratahs – Brumbies 21:29 (Brumbies mieli już 15 punktów przewagi, ale na pięć minut przed końcem w ulewnym deszczu stopniała ona do zaledwie jednego punktu; mecz ostatecznie rozstrzygnęło dopiero przyłożenie canberrczyków na koniec meczu);
- Western Force – Fijian Drua 48:10 (wysokie zwycięstwo Australijczyków, dla których 23 punkty zdobył Ben Donaldson).
Do końca fazy zasadniczej pozostały drużynom po trzy spotkania, jednak wciąż nikt nie stracił szansy na awans do play-off. Pewna awansu jest pierwsza piątka tabeli – trzy drużyny z Nowej Zelandii i dwie z Australii. W ten weekend mieliśmy zmianę na prowadzeniu w lidze (Blues przeskoczyli Hurricanes), a na dole tabeli spory awans Western Force (ale tu różnice punktowe są minimalne).
| Poz. | Drużyna | M. | Pkt. |
| 1. ↑ | Blues | 11 | 45 |
| 2. ↓ | Hurricanes | 11 | 43 |
| 3. | Brumbies | 11 | 39 |
| 4. | Chiefs | 11 | 38 |
| 5. | Reds | 11 | 31 |
| 6. | Rebels | 11 | 25 |
| 7. | Highlanders | 11 | 23 |
| 8. | Fijian Drua | 11 | 17 |
| 9. ↑↑↑ | Western Force | 11 | 15 |
| 10. ↓ | Moana Pasifika | 11 | 14 |
| 11. ↓ | Crusaders | 11 | 14 |
| 12. ↓ | Waratahs | 11 | 12 |
Z kraju
Kobieca reprezentacja Polski w rugby 7 szykuje się do krakowskiego challengera w Ustroniu, natomiast siódemkowa reprezentacja męska (choć w poniekąd eksperymentalnym zestawieniu, bo bez zdecydowanej większości zawodników klubów ekstraligowych) wybrała się na towarzyski turniej do Genewy. W turnieju zajęła siódme miejsce, rywalizując jako „Winged Hussars” w mocnej stawce (znalazły się w niej inne reprezentacje pod przybranymi szyldami, w tym drużyny z poziomu Championship). Pierwszego dnia trzy mecze grupowe Polacy nieźle zaczynali, ale w drugich połowach rywale z Hiszpanii i Belgii zapewniali sobie zwycięstwa. Drugiego dnia po porażkach z Bordeaux Bègles (znów mimo remisu po pierwszej połowie) i po raz kolejny z hiszpańskimi Viator Barbarians zagrali o siódmą lokatę zwyciężając włoską drużynę Gran Milan 17:12.
Odbył się ostatni, dziesiąty w tym sezonie turniej Polskiej Ligi Rugby 7. Rozgrywano go w Sopocie z udziałem drużyn z północnej części kraju. W turnieju triumfowała drużyna RC Koszalin, która tym samym zapewniła sobie także zwycięstwo w końcowej klasyfikacji PLR7. W finale wygrała z gospodarzami, Politechniką Gdańską Ogniwem Sopot, a trzecie miejsce zajęła drużyna mistrzów Polski, Tytana Gniezno.
W centralnej lidze juniorów ostatnia kolejka rundy zasadniczej, a w niej wysokie wygrane faworytów: Budowlanych Łódź nad Lechią Gdańsk 68:0, Orkana Sochaczew nad Arką Gdynia, i Juvenii Kraków nad AZS AWF Warszawa. W tej sytuacji w półfinałach rywalizacji zobaczymy starcia niepokonanej dotąd Juvenii z Budowlanymi Lublin oraz Orkana z Budowlanymi Łódź.
W centralnej lidze kadetów rozegrano dwa ostatnie, zaległe mecze rundy zasadniczej. Wśród nich bezpośrednie starcie dwóch trójmiejskich ekip, przewodzących stawce. Wicelider, Lechia Gdańsk, pokonała w nim lidera, Ogniwo Sopot, 13:12. Ten wynik zapewnił Lechii utrzymanie drugiego miejsca i bezpośredni awans do półfinału, choć chrapkę na tę lokatę miał też Orkan Sochaczew. Ten w ostatnim spotkaniu pokonał na wyjeździe Posnanię 45:12, ale mimo to pozostał z trzecią lokatą. Skład ćwierćfinałów: Orkan – Juvenia oraz Budowlani Łódź – Budowlani Lublin. Ogniwo i Lechia czekają na ich zwycięzców.
Wspomniane zgrupowanie w Ustroniu reprezentacji Polski w rugby 7 zgromadziło najlepsze polskie zawodniczki. Trener Janusz Urbanowicz odrobinę zaskoczył powołaniem do szerokiego składu dwóch zawodniczek z Białegostoku. Wygląda zresztą na to, że odmładzanie kadry wymuszają kontuzje – wciąż brak Karoliny Jaszczyszyn, a także Anny Klichowskiej, nie ma też Tamary Czumer-Iwin, wróciła natomiast Małgorzata Kołdej. Kto z powołanej szesnastki zostanie przed Krakowem znajdzie się w składzie turniejowym, tego jeszcze nie wiemy, ale warto pomyśleć o kibicowaniu Polkim na stadionie „Wisły”. „Szpony” tam będą 🙂
Swoją drogą, World Rugby wreszcie poinformowało o formacie turnieju w Madrycie. Nas oczywiście najbardziej interesują rozgrywki o wejście do SVNS. Tu mamy część informacji. Stawka ośmiu drużyn (czterech najsłabszych z tego sezonu SVNS i czterech najlepszych z Challengera) będzie podzielona na dwie grupy (u kobiet w jednej już są Japonia i Hiszpania, a w drugiej Brazylia i Południowa Afryka). Co dalej – informacji brak.
Ze świata
Rozegrano przedostatni mecz Rugby Europe International Championships w tym sezonie – w ostatnim meczu grupy A na poziomie Conference zmierzyły się Norwegia z Finlandią. Niespodzianki nie było, Finowie wygrali wysoko 57:7, dzięki czemu zajęli w grupie drugie miejsce, o punkt za Łotwą. W ostatnim meczu sezonu, finale poziomu Conference za dwa tygodnie zmierzą się Luksemburg z Mołdawią. Stawką jest awans do grupy Trophy, poznamy więc jednego z przeciwników.
Z międzynarodowego grania panów mieliśmy też towarzyskie starcie w Azji – Malezja pokonała w nim Singapur (wracający do gry po kilkuletniej przerwie) 46:7.
W kobiecym turnieju Pacific Four Series, w którym uczestniczą najlepsze drużyny na świecie spoza Europy, ekipy z Ameryki Północnej przeleciały Pacyfik, aby zmierzyć się z rywalami z Oceanii. Udało im się to ze zmiennym szczęściem – mistrzynie świata z Nowej Zelandii rozgromiły Amerykanki 57:5 (m.in. cztery przyłożenia Mererangi Paul), natomiast Australijki uległy Kanadyjkom 14:33. Wszystkie pięć przyłożeń dla zwyciężczyń zdobyły zawodniczki z pierwszej linii młyna. Kanadyjki są na czele klasyfikacji (a sobotnim zwycięstwem zapewniły sobie też grę na najwyższym poziomie WXV), ale warto pamiętać, że rozegrały mecz więcej od Nowozelandek.
Zakończyły się kobiece mistrzostwa Afryki. Po wygranych RPA i Madagaskaru w poprzedni weekend w środę te same drużyny odniosły zwycięstwa – RPA pokonało Kenię 63:5 (23 punkty Jacominy Cilliers, w tym trzy przyłożenia; nadspodziewanie wysokie zwycięstwo), a Madagaskar będący gospodarzem turnieju wygrał z Kamerunem 12:5 (tu z kolei nieoczekiwanie zacięty opór Kamerunu). W tej sytuacji w weekend RPA i Madagaskar zmierzyły się w bezpośrednim pojedynku, którego stawką był tytuł mistrza kontynentu i awans do kolejnego Pucharu Świata. Wygrały faworytki, panie z RPA, 46:17. Trzecie miejsce zajęły Kenijki po wygranej nad Kamerunem 39:17.
Podobna sytuacja w męskim młodzieżowym (U20) The Rugby Championship – tu także rozegrano dwie ostatnie kolejki. We wtorek Nowa Zelandia pokonała Argentynę 43:20, natomiast Australia wygrała z Południową Afryką 24:19 (młodzi Springboks już po 20 minutach gry zaliczyli czerwoną kartkę, niestety 20-minutową, a pod koniec meczu znów byli w czternastkę). Ostateczne rozstrzygnięcia zapadły w niedzielę – po końcowy triumf sięgnęli Nowozelandczycy, którzy odnieśli zwycięstwo 36:25 z Australią, natomiast wszystkie pozostały drużyny skończyły rywalizację mając po jednej wygranej na koncie. W ostatni weekend wygrali pierwsi raz młodzi Springboks, którzy pokonali Argentynę 30:28 (mimo 14 punktów straty po pierwszej połowie) i dzięki temu zajęli drugie miejsce w stawce.
W Major League Rugby znowu zmiana na czele tabeli konferencji zachodniej. Prowadzący przed weekendem Seattle Seawolves przegrali z NOLA Golda 31:32, co wykorzystali Houston SaberCats – odzyskali pierwsze miejsce dzięki wygranej nad Anthem 38:15. Na wschodzie na czele pozostali New England Free Jaceks, mimo że w ten weekend pauzowali – szansy na ich przeskoczenie w tabeli nie wykorzystali Chicago Hounds, którzy przegrali z Old Glory DC 21:22. Warto zwrócić uwagę na drugie zwycięstwo w lidze ekipy z Los Angeles (29:26 nad Dallas Jackals, dzięki karnemu w ostatniej akcji meczu), a także na wygraną Miami Sharks nad Utah Warriors 20:19 (w dużej mierze dzięki Santiago Videli, który zdobył 15 punktów). Pauzował San Diego Legion, ale warto z opóźnieniem wspomnieć, że przed tygodniem debiutował w tej drużynie Australijczyk Matt Giteau.
W Super Rugby Americas coraz bliżej ostateczne rozstrzygnięcia. Na czele ligi nadal Pampas, którzy rozgromili chilijski Selknam 45:0. Pauzowali drudzy w lidze Dogos, a kosztem Selknamu do czołowej czwórki awansował urugwajski Peñarol, który wygrał z trzecim w stawce Yacare 31:17. Poza tym trzecią wygraną odnieśli American Raptors – 45:40 na wyjeździe nad brazylijskimi Cobras, których w ten sposób skazali na ostatnie miejsce w lidze.
Drugi raz z rzędu i drugi raz w historii mistrzem walijskiej Premiership została drużyna z malutkiego Llandovery (zaledwie 2 tys. mieszkańców). W finale ligi obrońcy tytułu pokonali Newport 14:7.
We Włoszech skończyła się druga faza rozgrywek Serie A Elite – czołowa szóstka była podzielona na dwie grupy po trzy zespoły. W pierwszej z nich triumfowała Viadana, która w ostatniej kolejce wyszarpała decydujące zwycięstwo nad Emilią 18:16. W drugiej grupie zetknęły się dwie drużyny, które spotykały się ze sobą w trzech ostatnich finałach ligi. Tym razem o mistrzostwo Włoch zagra tylko jedna z nich – a losy awansu rozstrzygnęły się w niedzielnym bezpośrednim starciu, w którym broniące tytułu Rovigo uległo Petrarce Padwa, wicemistrzowi, 22:24. Skład finału: Viadana – Petrarca. Rovigo zagra o brąz z Emilią.
W Portugalii rozegrano półfinały Divisão de Honra. Odzyskać tytuł po rocznej przerwie chce Belenenses, które było zdecydowanie najlepszą drużyną fazy zasadniczej, a w półfinale pokonało 24:15 drużynę, która po mistrzostwo sięgnęła przed rokiem – dopiero czwarte w fazie ligowej Direito. W drugim półfinale Agronomia pokonała Benficę 21:12. W finale będziemy mieli zatem powtórkę z 2019. Z ligi spada CDU Porto, a zastąpi je ekipa Tecnico, karnie zdegradowana z najwyższego poziomu przed dwoma laty, która drogą do elity musiała zaczynać od trzeciego poziomu ligowego, najniższego w tym kraju.
Play-offy zbliżają się też w lidze holenderskiej – Ereklasse, póki co jednak rozstrzygnięto sprawę awansu na najwyższy poziom rozgrywek. W niecodziennym starciu – podobno w 80. minucie meczu pomiędzy USRS (utrechckimi studentami) i AAC (zwycięzcą drugiej ligi z Amsterdamu) był remis 29:29. Rozstrzygnięcie musiała przynieść dogrywka, w której padło sporo punktów i emocji nie mogło brakować – AAC wygrało ostatecznie 44:42.
Poznaliśmy mistrza Austrii. W finale tamtejszej Bundesligi zmierzyły się dwie drużyny z Wiednia, Celtic i Donau, dominujące w tych rozgrywkach. Górą z tego starcia wyszła broniąca tytułu mistrzowskiego ekipa Vienna Celtic – choć długo punktów nie zdobywała, i jeszcze na kwadrans przed końcem przegrywała 0:11, a potem 7:16, przyłożeniem w ostatniej akcji wyrwała zwycięstwo 19:16.
W rumuńskiej Liga de Rugby nie ma już drużyn niepokonanych. W czwartej kolejce przerwana została seria zwycięstw Științy Baia Mare, która uległa Timișoarze 21:38. W derbach Bukaresztu Dinamo pokonało Steauę 32:17. W efekcie mamy na czele ligi trzy drużyny z trzema zwycięstwami na koncie: Timișoarę, Baia Mare i Dinamo. Wiele wskazuje na to, że to one rozdzielą między siebie medale.
W Azji ogłoszono uruchomienie corocznego towarzyskiego turnieju międzynarodowego. Będzie nosić nazwę Union Cup, a uczestniczyć w nich będą drużyny z południowo-wschodniej części kontynentu. Na początek trzy (Singapur, Tajwan i Tajlandia, całość rozegrana w Singapurze), za rok cztery (mają dołączyć Filipiny), a docelowo sześć.
Organizatorzy europejskich pucharów (EPCR) podobno zastanawiają się nad organizacją półfinałów Champions Cup w przyszłości w jednym mieście. Tym bardziej to ciekawe, że w grę mają wchodzić ośrodki w Portugalii czy Hiszpanii.
Pamiętamy, dlaczego upadli Jersey Reds, tuż po zdobyciu mistrzostwa angielskiej II ligi czyli Championship – niepewność co do przyszłości, brak realnej perspektywy awansu do Premiership… Teraz nawiązał do tych tematów właściciel innego czołowego klubu tej ligi, Cornish Pirates. I potwierdził: nie wiadomo, jak będzie liga wyglądać i czy kiedykolwiek będzie perspektywa awansu, a to odstrasza inwestorów i nie pozwala na zawieranie kontraktów na dłuższe terminy. Temat spadków i awansów wciąż jest niedogadany i kluby Championship postanowiły szukać wsparcia w brytyjskim rządzie. Cóż, póki co awansu nie ma, a nawet gdyby się zdarzył, kluby Premiership mają zdecydowaną finansową przewagę nad każdym klubem z Championship.
World Rugby potwierdziło zapowiadane już wcześniej zmiany w przepisach obowiązujące od 1 lipca: zmiana zasad spalonych przy złapaniu kopniętej piłki przez przeciwnika (nie będzie anulowania spalonego po przebiegnięciu 5 m przez zawodnika z piłką, obowiązek cofania się zawodników będących na spalonym), brak możliwości wyboru młyna przy rzucie wolnym (zmiana bardzo krytykowana, głównie z powodu utworzenia furtki do unikania młynów poprzez zbyt wczesne ich wiązanie) oraz zakaz „crocodile roll” (czyli przewracania przeciwników w rucku, głównie poprzez ich skręcanie na bok). Oprócz tego poinformowano, że w kilku rozgrywkach WR (mistrzostwa świata U20 na obu poziomach oraz Pacific Nations Cup) będą testowane kolejne zmiany w przepisach: 20-minutowa czerwona kartka, 30-sekundowy zegar dla młynów i autów, możliwość chwytu „mam” bezpośrednio po rozpoczęciu gry ze środka, rozwiązanie maula już po pierwszym przystanku oraz możliwość gry po aucie nawet, jeśli nie był wrzucony prosto (o ile nikt po piłkę nie walczył). Dodatkowo zapowiedziano też wśród testów automatyczne sankcjonowanie czerwonych kartek za wysokie szarże – 2 lub 4 tygodnie, zależnie od skali przewinienia. Cóż, ma być automatycznie i nie ma być żadnych możliwości złagodzenia, ale z drugiej strony – skala sankcji wydaje się skromna, a sam pomysł robi wrażenie kiepskiej próby zatarcia złego wrażenia w związku z testowaniem 20-minutowych czerwonych kartek.
World Rugby przyznało dwóm federacjom status pełnoprawnych członków organizacji – z Jordanii i Maroka (dla tej ostatniej federacji to powrót do poprzedniego stanu, po okresie zawieszenia w prawach z powodu ingerencji rządowych w sprawy rugby). Ponadto członkiem stowarzyszonym stała się Czarnogóra.
Federacja azjatycka opublikowała grafikę ze schematem kwalifikacji do Pucharu Świata w 2027 (i źródło, i grafika wyglądają wiarygodnie, choć nie jest to oficjalny komunikat). Potwierdzają się wcześniejsze przecieki z Urugwaju, przy czym pojawiło się kilka dodatkowych szczegółów. Wygląda na to, że pozostałe do obsadzenia 12 miejsc na tej imprezie będzie podzielone w następujący sposób:
- Europa: awansują cztery najlepsze drużyny REC z 2025, piąta zagra w turnieju barażowym (czyli spadek z REC kosztuje nas jeszcze więcej – nie będzie spotkań, które moglibyśmy nazwać eliminacyjnymi…);
- Azja: awansuje zwycięzca ARC w 2025, druga drużyna zagra z drugą drużyną Afryki w play-off, którego stawką będzie prawo gry w barażu (pierwszy raz w historii jest zagwarantowany bezpośredni awans z kwalifikacji azjatyckich);
- Afryka: awansuje zwycięzca RAC w 2025, druga drużyna gra z drugą drużyną Azji o prawo gry w barażu;
- Pacyfik (czyli Ameryka Północna i Oceania): awansują trzy najlepsze drużyny z Pacific Nations Cup z 2025, a czwarta zagra w play-off z drugą drużyną Ameryki Południowej (w tym turnieju bierze udział sześć drużyn, w tym dwie drużyny z awansem, więc niemal wszyscy uczestnicy mają zagwarantowany awans);
- Ameryka Południowa: awansuje zwycięzca SARC z 2025, druga drużyna gra z ostatnią drużyna z Pacific Nations Cup w play-off;
- play-off Pacyfik/Ameryka Południowa: awansuje zwycięzca, przegrany gra w turnieju barażowym;
- turniej barażowy: awansuje zwycięzca rywalizacji czterech drużyn.
Szkoda, że ścieżka ogranicza się tylko do rywalizacji kontynentalnych elit, przynajmniej w Europie, Azji, Ameryce Północnej i Oceanii) – żadnej szansy nie ma dla drużyn z europejskiej rywalizacji Trophy, a także dla drużyn z Ameryki Północnej poza Stanami i Kanadą (przecież w ogóle nie ma ścieżki awansu do Pacific Nations Cup) i krajów wyspiarskich poza Tonga i Samoa. Cała ścieżka w dużym stopniu zdaje się premiować właśnie Stany Zjednoczone i Kanadę (WR dba o to, aby nie powtórzyła się sytuacja z ubiegłorocznej imprezy, zwłaszcza przed kolejnym RWC, planowanym w 2031 właśnie w USA), nieco po macoszemu potraktowano natomiast Amerykę Południową, która przecież rośnie w siłę.
Z rynku transferowego:
- do transferu droga daleka, ale federacja nowozelandzka podobno namawia Richiego Mo’ungę, aby skrócił swój kontrakt w Japonii i wrócił do ojczyzny.
Kolejne sceny przemocy w Nowej Zelandii: mecz drużyn U16 (Otara Scorpions – Munarewa Marlins) musiał zostać przerwany po wtargnięciu na boisko i ataku na zawodników ze strony dorosłych kibiców.
A jaką sankcję wyciągnęło RFU wobec Billy’ego Vunipoli za skandal z jego udziałem na Balearach? Formalne ostrzeżenie…
Polacy za granicą
Wiadomości o reprezentantach Polski grających na co dzień za granicą – jak zwykle sprzed tygodnia.
Francja:
- Kamil Bobryk (RC du Pays Saint Jeannais, Fédérale 3): zagrał godzinę w meczu pierwszej rundy play-off przeciwko Seyssins, wygranym 48:29. Rywalem w kolejnej turze (1/16) będzie Larressore.
Szkocja:
- Zenon Szwagrzak (Southern Knights, Super Series Sprint): zaczął na ławce rezerwowych mecz z Watsonians, przegrany 14:24. Knights awansowali jednak na piąte miejsce w lidze;
- Max Loboda (Boroughmuir Bears, Super Series Sprint): zagrał cały mecz z Ayrshire Bulls, przegrany 7:45. Bears spadli na szóste miejsce w tabeli;
- Ronan Seydak (Heriot’s RC, Super Series Sprint): zagrał godzinę w meczu z Edynburgiem A, przegranym 38:40. Mimo to jego drużyna awansowała o oczko wyżej w tabeli, na trzecie miejsce (korzystając z pauzy jednego z rywali).
Szwajcaria:
- Kacper Ławski (RC Yverdon, LNA): wyszedł w podstawowym składzie na mecz z Avusy, wygrany 92:5. Yverdon pozostaje liderem ligi.
Zapowiedzi
Głównym wydarzeniem nadchodzącego weekendu dla kibiców w Polsce będzie wydarzenie w Krakowie –rozgrywany przy Reymonta trzeci turniej pań w serii World Rugby Sevens Challenger. Zagrają Polki, przed którymi bardzo trudne zadanie (pozycję wyjściową mają kiepską i nawet zwycięstwo w turnieju niekoniecznie da im awans). Panowie równolegle będą grać w Monachium.
Jednocześnie ostatnia kolejka rundy zasadniczej Ekstraligi. Najciekawiej zapowiada się pojedynek Ogniwa Sopot z Pogonią Awentą Siedlce, duża stawka też w meczu Edach Budowlanych Lublin z Juvenią Kraków. Poza tym mecz Orlen Orkana Sochaczew z Life Style Catering Arką Gdynia. Ponadto na krajowym podwórku ostatnia kolejka fazy zasadniczej I ligi, ostatnia kolejka fazy finałowej II ligi, turniej o Puchar Polski w Rugby 7 panów, a także początek fazy play-off wśród kadetów.
Na świecie sporo ligowego grania. Z najważniejszych lig:
- 24. kolejka w Top 14, a tu jak zwykle bardzo ciekawie – m.in. Montpellier z Tuluzą, Clermont z Castres czy Stade Français z Bordeaux (tu też ostatnia kolejka fazy zasadniczej Pro D2);
- 17. (przedostatnia) runda w URC z irlandzkimi derbami Ulsteru z Leinsterem i ciekawym pojedynkiem Edynburga z Munsterem;
- 18. (i tutaj to już ostatnia) kolejka w Premiership, a w niej najciekawiej zapowiadają się mecze Bath z Northampton Saints, Harlequins z Bristol Bears i Saracens z Sale Sharks;
- 13. weekend grania w Super Rugby Pacific, a tu zmierzą się m.in. Brumbies z Crusaders czy Blues z Highlanders;
- finał ligi portugalskiej, półfinały lig japońskiej i hiszpańskiej.
Poza tym m.in. dwa mecze pań w ramach Pacific Four Series oraz dwa spotkania panów w ramach rozgrywek Rugby America North.