Pierwszy weekend drugiej fazy Ekstraligi przyniósł cztery pogromy – emocje były tylko w starciu najbardziej utytułowanych drużyn ligi, walczących o utrzymanie się w niej. Na świecie zwraca uwagę wygrana Tuluzy w meczu na szczycie Top 14, trzy „wielkie mecze” na wyjątkowych arenach w Anglii oraz zabójczy finisz Brazylijek w SVNS 2, który dał im nieoczekiwany awans do SVNS Championship.
United Rugby Championship
Jednak Juvenia
Zapadły końcowe rozstrzygnięcia w pierwszej fazie Ekstraligi. Do grupy walczącej o medale, na której czele niezmiennie pozostają Ogniwo, Orkan i Pogoń, rzutem na taśmę dołączyła Juvenia, wykorzystując potknięcie Budowlanych Łódź. Na świecie zwracają uwagę zwycięstwa w szlagierowych meczach ligowych Bordeaux, Glasgow Warriors i Bath, a także seria niespodzianek w Japan Rugby League One.
Szalony Le Crunch
Coś się kończy, coś się zaczyna: skończył się Puchar Sześciu Narodem (i to z przytupem – zwieńczeniem szalonego w tym roku turnieju był szalony Le Crunch), ale ten brak rekompensuje nam ekstraligowa wiosna (zaczęła się od narabiania zaległości z jesieni). Także siódemkowicze w Nowym Jorku skończyli pierwszą część sezonu SVNS 1 – Blitzboks i Black Ferns triumfowali i w weekendowym turnieju, i w całej serii.
Triumf panów, debiut pań
Wygrana męskiej reprezentacji z Chorwacją była poniekąd obowiązkiem i zadanie zostało wykonane – Polacy mieli z początku trochę problemów, ale po przerwie rywali „rozjechali”. W stosunku do reprezentacji kobiet oczekiwania były inne: liczył się start, pierwszy kontakt z prawdziwym przeciwnikiem i nauka. Odniesiona z Czeszkami porażka nie boli.
Nastrój wyczekiwania
Grały europejskie ligi, ale bez najlepszych zawodników, grały na drugim końcu świata najlepsze siódemki, ale bez realnej stawki na stole, w kraju głównymi tematami były transfery (Martyny Wardaszki i wyjazd PW Steenkampa), Adam Zapędowski zadebiutował w Top 14, ale rugbową Europę wypełniał nastrój wyczekiwania na Puchar Sześciu Narodów (w związku z czym redaktor Płosa gonił nas do roboty niczym nadzorca niewolników ;)).
Bez odpuszczania
Po pucharowej przerwie w Europie wróciły najlepsze ligi. I w ten weekend, w przeciwieństwie do dwóch poprzednich, nie było mowy o odpuszczaniu – choć kilka wysokich wyników padło, to nie z takich powodów. Błysnęły Stade Français i Tuluza, Scarlets i Sharks, a także Saracens. Poza tym tematem tygodnia były kadry na Puchar Sześciu Narodów. A w kraju panowie grali pod balonem w siódemki.
SVNS 2 nie dla nas
Nie udało się naszym paniom zakwalifikować do przedsionka światowej elity, czyli SVNS 2. Grupowa porażka z Argentyną wepchnęła nas w półfinale na Południową Afrykę, a w tym starciu nie mieliśmy wiele do powiedzenia. Porażka z Czeszkami w meczu o brąz dopełniła czary goryczy. Poza tym toczyła się walka o europejskie puchary i znowu mieliśmy mieszankę prawdziwej walki z meczami, w których do boju stawały rezerwy.
Perpignan ograł Tuluzę
Noworoczny weekend stał pod znakiem rozgrywek w trzech czołowych ligach europejskich. We Francji nieoczekiwanych porażek doznały prowadzące w lidze Tuluza i Pau, a La Rochelle rozgromiło Tulon. W URC cenne derbowe zwycięstwa odnotowały m.in. Ulster, Leinster i Stormers. W Anglii zaś smak zwycięstwa w lidze pierwszy raz w tym sezonie poznali Newcastle Red Bulls.
Ligowy Boxing Day
Okolice świąt Bożego Narodzenia to tradycyjnie okres przyciągający rzesze kibiców na stadiony w czołowych europejskich ligach rugbowych. Tak też było tym razem, a w głównych rolach wystąpiły wysokie zwycięstwo Tuluzy nad La Rochelle, irlandzkie starcie Munsteru z Leinsterem i porażka Bath z Northampton Saints w Prem. Poza tym grano też w Japonii, a na czołówkach rugbowych mediów znalazł się planowany powrót do Stormes Siyi Kolisiego.
Pierwsze ligowe wygrane Perpignan i Dragons
Przedświąteczny weekend stał pod znakiem powrotu czołowych lig Europy. I mieliśmy w nich kilka niespodzianek, a wśród nich pierwsze ligowe zwycięstwa katalońskiego Perpignan i walijskich Dragons. W URC poczuliśmy już smak świątecznych derbów, w Prem zaimponowali Exeter Chiefs i Bristol Bears, w Pro D2 także sypnęło nieoczekiwanymi wynikami, a w ostatnim międzynarodowym spotkaniu 2025 Togo pokonało Niger.