Przy wskazaniu najlepszego zawodnika tego roku nie było zaskoczenia: tytuł powędrował do francuskiego łącznika młyna Antoine’a Duponta. A on w swoim pierwszym meczu po jej otrzymaniu zaprezentował się znakomicie – szkoda tylko, że naprzeciwko miał absolutnie improwizowaną ekipę Cardiff, którą sparaliżował covid. Obok Duponta świetne humory mają Irlandczycy – wygrali komplet swoich spotkań w Champions Cup.
Wiadomości
Cotygodniowe wiadomości ze świata rugby
Bramy rugbowych rajów uchylają się przed nami?
Najciekawsze wieści z tego weekendu to te pozaboiskowe: zaproszenie naszej kobiecej reprezentacji do dwóch styczniowych turniejów z cyklu Women’s World Rugby Sevens Series oraz rozszerzenie Rugby Europe Championship o dwie drużyny (obyśmy tę szansę wykorzystali, i nie chodzi tu tylko o sam awans, o który przecież jeszcze trzeba powalczyć).
Cień covidu
Po międzynarodowym okienku jesiennym opadły nieco emocje. Wróciły europejskie ligi, ruszył nowy cykl World Rugby Sevens Series, ale to wszystko nie to samo. Na dodatek narasta cień covidu – w ten weekend odwołano połowę spotkań URC i mecz Barbarians na Twickenham, a w nadchodzących tygodniach może być jeszcze gorzej. Wielki kłopot mają chociażby organizatorzy Super Rugby Pacific.
Nadchodzi epoka Smitha i Ntamacka
Miniony tydzień w świecie rugby miał sporo bohaterów, zarówno pozytywnych jak i negatywnych. Wśród tych pierwszych 22-letnich Marcusa Smitha i Romaina Ntamacka, którzy mogą być twarzami rugby przez następną dekadę. Nas uszczęśliwiło zwycięstwo nad Szwajcarią, a na świecie mieliśmy trzy szalenie emocjonujące widowiska na zakończenie jesiennych testów. Szczególnie docenić trzeba fantastyczną postawę Francuzów, którzy imponująco zagrali z All Blacks.
Oczko Piotrowicza
W grze w oczko wygrywa zawodnik z 21 punktami w ręku. Wygląda na to, że w rugby także: siedem kopów z karnych Wojciecha Piotrowicza i twarda postawa naszych zawodników w obronie dała nam jakże miłe i odrobinę niespodziewane zwycięstwo nad Niemcami. Podobnie jak nam musiały smakować w ten weekend zwycięstwa rugbowe Irlandczykom: męska reprezentacja pokonała Nową Zelandię, a żeńska Stany Zjednoczone.
Międzynarodowa jesień na całego
Za nami ostatni akcent ekstraligowej jesieni, a przed nami dwa mecze reprezentacji. Narodowe drużyny grają już w całej Europie, i to zarówno męskie, jak i kobiece. W ten weekend najwięcej emocji wzbudził mecz Walii z Południową Afryką, zakończony zwycięstwem gości z południowej półkuli. Za to w ligowych zmaganiach prawdziwy popis dali London Irish.
Nowozelandczycy gromią, Nowozelandki rozgromione
Powoli rozkręca nam się międzynarodowa jesień. W ten weekend jej najmocniejszym akcentem był mecz na szczycie kobiecego rugby między Anglią i Nową Zelandią. Mierzyły się też potęgi w europejskich ligach (we Francji i w Anglii), ale bez reprezentantów tych krajów to nie to samo. A w naszej Ekstralidze ekipy z Gdańska i Lublina zapomniały o bolesnych porażkach sprzed tygodnia i odniosły cenne zwycięstwa.
Trójcyfrówka All Blacks
Podążające do Europy reprezentacje Australii i Nowej Zelandii zatrzymały się po drodze i postraszyły swoich przyszłych rywali zwycięstwami odpowiednio nad Japonią i Stanami Zjednoczonymi. W europejskich ligach efektowne niespodzianki sprawiły Connacht i London Irish. W kraju dotkliwymi porażkami chwilowo poskromione zostały aspiracje Lechii Gdańsk i Edachu Budowlanych Lublin.
Spektakl na Arenie Lublin
Mnóstwo przyłożeń w Ekstralidze (najciekawiej w Lublinie, gdzie Arka do końca walczyła o remis), polska reprezentacja kobiet zajęła drugie miejsce w turnieju w Elche, a Saracens upokorzyli Bath. Ale najfajniejsza chyba historia zdarzyła się w Nowej Zelandii: Ma’a Nonu wrócił na boisko, a jego drużyna wygrała pierwszy mecz w Heartland Championship od ośmiu lat, przerywając serię 54 porażek.
Lwów zdobyty!
Dla nas najważniejszym tematem jest dobry start reprezentacji Polski w Rugby Europe Trophy: wyjazdowa wygrana nad Ukrainą we Lwowie. Na świecie warto zwrócić uwagę na awans Urugwaju na Puchar Świata we Francji i wyeliminowanie pierwszy raz w historii z tej imprezy Kanady, a także niesamowity powrót Harlequins w meczu z Bristol Bears (niewiele brakło do jeszcze bardziej efektownego powrotu Sale Sharks).