Sporo się działo w rugbowym świecie: Paragwaj zszokował Amerykę wygrywając w kwalifikacjach do RWC z Brazylią (ale ta ostatnia będzie miała szansę odkuć się w rewanżu), Harlequins zaskoczyli wygrywając w derbach Londynu z Saracens, Leinster odniósł pierwsze zwycięstwo w sezonie (i to nad Sharks), zawiódł natomiast hit ligi francuskiej, który okazał się pojedynkiem wyjątkowo jednostronnym.
Top 14
Dwa najciekawsze spotkania szóstej kolejki Top 14 rozegrano na jej początek i koniec.
Section Paloise – Aviron Bayonnais 42:24. Spotkanie pomiędzy drużynami znakomicie radzącymi sobie na początku sezonu przyniosło zmianę lidera tabeli – będąca nim przed tym weekendem Bajonna uległa ekipie z Pau i przez tego rywala została zmieniona na pierwszym miejscu. Już w pierwszej połowie gospodarze dominowali, zaczynając od prowadzenia 13:0 i trzynastopunktową przewagę mając niemal do samego końca tej części spotkania. Na domiar złego goście stracili przed przerwą aż czterech zawodników z kontuzjami. W kolejnych 20 minutach dwa przyłożenia Pau i karny powiększyły różnicę do 27 punktów, a Bajonna straciła dwóch kolejnych kontuzjowanych graczy (w sumie zeszło ich z boiska aż siedmiu, a skład drużyny na koniec meczu był mocno improwizowany). Gwiazdą spotkania był Joe Simmonds, który raz chybił słupów z podstawki, ale mimo to skończył mecz z 22 punktami na koncie (w tym przyłożeniem). Baskowie walczyli do końca, a przyłożeniem zdobytym już w doliczonym czasie gry odebrali Béarneńczykom ofensywny punkt bonusowy.
Stade Toulousain – Union Bordeaux-Bègles 56:13. Niespełna półtora roku temu w starciu tych drużyn w finale Top 14 Tuluza rozgromiła Bordeeaux 57:3. Potem sytuacja się zmieniła i choć Bordeaux nie sięgnęło po mistrzostwo Francji, walczyło z tuluzańczykami jak równy z równym. Aż do niedzieli – bo w niedzielę demony powróciły. Jeszcze na samym początku Bordeaux próbowało coś ukąsić, ale po pudle Mathieu Jaliberta z karnego Tuluza odpowiedziała przyłożeniem. W kolejnym ataku Jalibert tym razem trafił między słupy, ale znowu gospodarze natychmiast zrewanżowali się piątką. A potem Tuluza dominowała już niepodzielnie – w sumie w pierwszej połowie zdobyła pięć przyłożeń (a była o włos od kolejnego) i prowadziła do przerwy 35:3. Po przerwie Bordeaux rzuciło się do ataków i nawet zdobyło przyłożenie, ale pary starczyło na krótko. Już dwie minuty później Tuluza wróciła do punktowania, a chwilę potem okazję Bordeaux pogrążył przerzucony aut na 5 m. Skończyło się pogromem 56:13 (drugie przyłożenie goście zdobyli na koniec meczu). Warto zwrócić uwagę, że w roli sędziego asystenta zobaczyliśmy w tym meczu 23-letniego Japończyka Katsuki Furuse.
Poza tym:
- Lyon OU – USA Perpignan 44:19 (goście, którzy dotąd pozostają bez punktu w lidze, przed meczem rozstali się z częścią sztabu szkoleniowego; w tym meczu niespecjalnie to im pomogło, choć długo toczyli w Lyonie wyrównaną walkę, mieli okazje i do 60. minuty różnica na tablicy wyników między drużynami była minimalna; jednak trzy przyłożenia gospodarzy w ostatnich 20 minutach rozstrzygnęły sprawę);
- US Montauban – Castres Olympique 28:32 (już po półgodzinie było 0:26, a w 50. minucie jeden z graczy gospodarzy zobaczył czerwoną kartkę; tym bardziej godny uwagi jest ich zryw w ostatnich 20 minutach, gdy zaczęli odrabiać stratę, która na początku tego okresu wynosiła 19 punktów – zdobyli trzy przyłożenia i wygraną Castres uratowały tylko dwa karne Enzo Hervé);
- Racing 92 – Montpellier Hérault 32:25 (do przerwy 13:13, potem po czerwonej kartce jednego z gości Racing 92 zyskał 14 punktów przewagi, ale na pięć minut przed końcem ją stracił; ostatnie słowo należało jednak ponownie do paryżan);
- Stade Français – Stade Rochelais 26:24 (bardzo dużo emocji w Paryżu: na kwadrans przed końcem gospodarze prowadzili 20:12; wtedy akrobatyczne przyłożenie dla gości zdobył Niniaszwili; tuż przed końcem, przy sześciopunktowej przewadze Stade Français, Nolann le Garrec wyjął piłkę spod nóg paryskiej gąsienicy na linii 5 m co dało roszelczykom siedem punktów – wydawało się, że zwycięskie, zwłaszcza gdy chwilę potem, na 60 sekund przed końcem, sędzia podyktował młyn na ich rzecz; jednak młyn dramatycznie przegrali, a Louis Carbonel karnym podyktowanym przy tej okazji dał zwycięstwo gospodarzom);
- ASM Clermont – RC Toulonnais 27:10 (clermontczycy wyszli na prowadzenie w 10. minucie meczu i nie oddali go do końca).
Na fotel lidera wspięło się Pau, ale tyle samo punktów mają też Tuluza i Stade Français, a kolejnym drużynom brakuje niewiele. Na dole tabeli wciąż Perpignan i Montauban, których dystans do reszty stawki rośnie i wciąż czekają na pierwszą wygraną.
| Poz. | Drużyna | M. | Pkt. |
| 1. ↑↑↑↑↑ | Section Paloise | 6 | 19 |
| 2. ↑↑↑ | Stade Toulousain | 6 | 19 |
| 3. ↓ | Stade Français | 6 | 19 |
| 4. ↑↑↑ | Lyon OU | 6 | 18 |
| 5. ↑↑↑↑ | Racing 92 | 6 | 17 |
| 6. ↓↓↓↓↓ | Aviron Bayonnais | 6 | 16 |
| 7. ↑↑↑ | Castres Olympique | 6 | 15 |
| 8. ↑↑↑↑ | ASM Clermont | 6 | 14 |
| 9. ↓↓↓↓↓↓ | RC Toulonnais | 5 | 14 |
| 10. ↓↓↓↓↓↓ | Union Bordeaux-Bègles | 6 | 14 |
| 11. ↓↓↓ | Montpellier Hérault | 6 | 13 |
| 12. ↓ | Stade Rochelais | 5 | 11 |
| 13. | US Montauban | 6 | 3 |
| 14. | USA Perpignan | 6 | 0 |
United Rugby Championship
W trzeciej kolejce URC zwracał uwagę powrót do gry wielu gwiazd, w tym gwiazd British & Irish Lions oraz reprezentantów Południowej Afryki.
Leinster – Sharks 31:5. Trzeci mecz sezonu Leinsteru był trzecim meczem z rywalem z Południowej Afryki – w przeciwieństwie jednak do dwóch poprzednich rozegranym na własnym stadionie i w mocnym składzie. Miał to być szlagier kolejki, ale mecz okazał się mocno jednostronny. Już po półgodzinie Leinster miał na koncie trzy przyłożenia i prowadził 21:0 (jedno z nich po znakomitym kopie Jamesa Lowe’a, inne w wykonaniu debiutującego w roli kapitana drużyny Josha van der Fliera). I choć wtedy Sharks wreszcie się odgryźli wykorzystując błąd Harry’ego Byrne’a, na tym ich zdobycze się skończyły. W drugiej połowie, która nie porwała, Leinster dorzucił kolejne dwa przyłożenia i pewnie wygrał – pierwszy raz w tym sezonie.
Poza tym:
- Munster – Edinburgh 20:19 (pasjonujący pojedynek w Cork – zaczęło się od błyskawicznej akcji skrzydłem gospodarzy zainicjowanej szybkim wrzutem z autu, ale potem na prowadzenie wyszli Szkoci; cóż z tego, skoro zawodziła ich dyscyplina i ilekroć oglądali żółte kartki, tylekroć tracili przyłożenia – i choć Munster żadnego nie podwyższył, zwyciężył);
- Scarlets – Stormers 0:34 (bolesna porażka gospodarzy, bez ani jednego punktu; po drugiej stronie zaś powrót do ligi Sachy Feinberga-Mngomezulu, który zaczął od kopa w słupek, a potem zaliczył żółtą kartkę, ale ostatecznie zdobył 12 punktów, w tym przyłożenie; kontuzję odniósł Deon Fourie);
- Benetton Treviso – Lions 41:15 (popis Włochów, którzy już po 20 minutach mieli na koncie trzy przyłożenia i prowadzili 17:3, a w szczególności Louisa Lynagha, który zdobył aż cztery z sześciu przyłożeń zwycięzców);
- Ospreys – Zebre Parma 24:0 (pierwszy wyjazd Włochów i pierwsza porażka, na dodatek bardzo bolesna – nie zdobyli ani jednego punktu; z kolei dla gospodarzy to była pierwsza wygrana w sezonie po dwóch wyjazdowych porażkach w RPA);
- Glasgow Warriors – Dragons 49:0 (prawdziwy pogrom w Glasgow, choć Walijczycy też mieli kilka swoich szans);
- Cardiff – Connacht 14:8 (niezbyt porywający mecz, w którym bardzo długo utrzymywał się wynik 7:3 do gospodarzy; pod koniec Irlandczycy przycisnęli i gdy wydawało się, że zdobędą zwycięskie punkty, po ich błędzie Tom Bowen przechwycił piłkę i zdobył przyłożenie – swoje drugie w tym meczu i piąte w sezonie; Connacht jeszcze walczył, ale zapunktował dopiero w doliczonym czasie gry zaliczając tylko bonus defensywny);
- Ulster – Bulls 28:7 (nie tylko Leinster wygrał w Irlandii z ekipą z południa – także Ulster, który rozstrzygnął mecz trzema przyłożeniami zdobytymi po przerwie).
W tabeli na czele niepokonane dotąd Stormers i Munster. Komplet wygranych ma też piąty Ulster, ale ta drużyna rozegrała o jeden mecz mniej.
| Poz. | Drużyna | M. | Pkt. |
| 1. ↑ | Stormers | 3 | 14 |
| 2. ↑ | Munster | 3 | 14 |
| 3. ↑↑↑ | Glasgow Warriors | 3 | 11 |
| 4. ↑ | Cardiff | 3 | 11 |
| 5. ↑↑ | Ulster | 2 | 10 |
| 6. ↓↓↓↓↓ | Bulls | 3 | 10 |
| 7. ↑↑ | Benetton Treviso | 3 | 9 |
| 8. ↓↓↓↓ | Zebre Parma | 3 | 9 |
| 9. ↓ | Connacht | 2 | 6 |
| 10. ↑↑↑↑↑ | Leinster | 3 | 6 |
| 11. ↑↑↑ | Ospreys | 3 | 5 |
| 12. ↓↓ | Edinburgh | 2 | 3 |
| 13. ↓↓ | Sharks | 3 | 2 |
| 14. ↓↓ | Dragons | 3 | 2 |
| 15. ↓↓ | Lions | 3 | 1 |
| 16. | Scarlets | 2 | 0 |
Prem
Trzecia kolejka Prem, której głównym punktem były londyńskie derby, stała pod znakiem powrotu do gry członków drużyny British & Irish Lions.
Harlequins – Saracens 20:14. A w derbach Londynu mała niespodzianka – Harlequins, którzy przegrali dwa poprzednie spotkania, pokonali Saracens, mających dotąd na koncie dwie wygrane. Kluczem do tego zwycięstwa była postawa zawodnika, który właśnie w tym momencie wrócił do zmagań ligowych – łącznika ataku Marcusa Smitha. To on zdobył pierwsze przyłożenie dla Quins (zainicjował akcję kopem, a następnie wykończył ją przełamując dwie szarże), a potem skutecznie wykonywał kopy z podstawki, zdobywając 15 z 20 punktów swojej drużyny. Dołożył też asystę przy przyłożeniu Tyrone’a Greena, a mógł mieć na koncie też drugie własne przyłożenie, jednak nie zostało uznane z powodu wcześniejszego błędu w młynie. Co prawda Saracens na każde przyłożenie Harlequins prędzej czy później potrafili odpowiedzieć (w pierwszej połowie Fergus Burke po ładnej zespołowej akcji, w drugiej połowie Ben Earl po świetnym przekopie Owena Farrella), ale języczkiem u wagi okazały się dwa karne Smitha – drugi z nich zaliczony już w doliczonym czasie gry, na koniec spotkania. Błysnął też w debiucie dla gospodarzy Guido Petti.
Poza tym:
- Sale Sharks – Newcastle Red Bulls 57:5 (nie tak miało wyglądać wejście Red Bulla w świat rugby – trzecia porażka i to najboleśniejsza ze wszystkich, z dziewięcioma straconymi przyłożeniami, z których aż trzy padły już w pierwszym kwadransie; hat-tricka przyłożeń zaliczył Tom Roebuck);
- Bristol Bears – Exeter Chiefs 18:14 (goście z początku rzadko mieli piłkę w rękach, ale wyszli na prowadzenie 8:0; po półgodzinie meczu Tom Jordan zobaczył czerwoną kartkę, a Chiefs zdobyli dwa przyłożenia, jednak przyłożenie w drugiej połowie dało im jednopunktowe prowadzenie; zwycięstwo przypieczętowali karnym na koniec meczu);
- Northampton Saints – Leicester Tigers 32:26 (szalony mecz, wiele zmian na prowadzeniu, przy czym Saints punktowali głównie z przyłożeń, po których mieli kłopot z podwyższeniami, tymczasem Tigers sporo zawdzięczali skutecznym kopom; kluczowe okazały się dwa imponujące przyłożenia Anthony’ego Belleau w drugiej połowie; warto zwrócić uwagę, że w ekipie Tigers pojawił się na boisku James O’Connor, który w końcówce wpisał się na tablicę wyników karnym – dał on jego drużynie niezrealizowaną nadzieję na wygraną i ostatecznie bonus defensywny);
- Bath – Gloucester 38:17 (z 28:0 po półgodzinie kolejne 30 minut później zrobiło się 28:17, ale ostatecznie wygrana obrońców tytułu nie była zagrożona).
Komplet zwycięstw ma już tylko Bath, a bez porażki są też Northampton Saints, którzy zajmują drugie miejsce dzięki dwóm wygranym i remisowi. Saracens spadli na trzecią lokatę. Na dnie tabeli wciąż Newcastle Red Bulls.
| Poz. | Drużyna | M. | Pkt. |
| 1. ↑ | Bath | 3 | 15 |
| 2. ↑↑ | Northampton Saints | 3 | 13 |
| 3. ↓↓ | Saracens | 3 | 11 |
| 4. ↑↑ | Sale Sharks | 3 | 10 |
| 5. ↑↑ | Bristol Bears | 3 | 9 |
| 6. ↓↓↓ | Exeter Chiefs | 3 | 9 |
| 7. ↓↓ | Leicester Tigers | 3 | 7 |
| 8. ↑ | Harlequins | 3 | 5 |
| 9. ↓ | Gloucester | 3 | 2 |
| 10. | Newcastle Red Bulls | 3 | 0 |
W Champ najwięcej uwagi zwraca chyba porażka Worcester Warriors – po zwycięstwie w debiucie przed tygodniem, tym razem ulegli na wyjeździe Hartpury University 25:28. Drugą wygraną odnieśli za to Ealing Trailfinders – aż 55:7 z Chinnor (na pierwsze przyłożenie potrzebowali zaledwie kilka sekund: https://twitter.com/i/status/1977023491859005464). Poza tym London Scottish przegrali z Nottingham 7:26, Doncaster Knights pokonali 42:15 Cambridge, Ampthill wygrało 26:21 z Cornish Pirates, Caldy zwyciężyło 27:21 Richmond, a Coventry ograło 35:30 Bedford Blues. Po dwóch kolejkach mamy pięć drużyn z dwoma zwycięstwami na koncie: Nottingham, Ealing, Ampthill, Caldy i Hartpury.
Z kraju
Ekstraliga pauzowała, za to rozegrano spotkania niższych lig. W piątej kolejce I ligi swoje zwycięskie passy kontynuowały dwie najlepsze jak dotąd drużyny, niepokonani Hegemon Mysłowice i Sparta Jarocin. Hegemon wygrał 38:18 z Legią Warszawa (stołeczna drużyna zaliczyła już czwartą przegraną; po stronie Hegemona tym razem najlepiej punktował Dariusz Janik – 23 punkty), a Sparta na wyjeździe w derbach Wielkopolski zwyciężyła 48:14 Posnanię. W obu tych meczach paskudne akcenty – czerwone kartki dla zawodników przegrywających drużyn za obraźliwe gesty wobec sędziów. W tabeli Hegemon dzięki kompletowi bonusów wyprzedza Spartę o jeden punkt. Na trzecie miejsce awansowała drużyna RK/Skry Warszawa, która na wyjeździe zwyciężyła 26:10 Rugby Wrocław. Pierwszy punkt za to powędrował na konto Watahy Zielona Góra, która co prawda nie wygrała, ale przegrała na wyjeździe z Arką Rumia zaledwie 27:30 (po obu stronach mieliśmy hat-tricki przyłożeń).
W trzeciej kolejce II ligi rezerwy Budowlanych Łódź rozgromiły Rugby Ruda Śląska 86:0 (wyżywał się na boisku trener łodzian Theuns Kotzé, który zdobył połowę z 14 przyłożeń drużyny i w sumie zapisał na swoje konto 49 punktów(!)), a rezerwy AZS AWF Warszawa pokonały 33:29 Miedziowych Lubin. Nie odbył się mecz rezerw Budowlanych Lublin z Koma RT Olsztyn – ma zostać rozegrany w innym terminie. W tabeli na czele niezmiennie Budowlani II Łódź.
W drugiej kolejce centralnej ligi kadetów w grupie 1 zwycięstwem weszli do gry młodzi gracze Lechii Gdańsk – na wyjeździe pokonali Arkę Rumia 33:11. Drugą wygraną w sezonie odniosło natomiast Ogniwo Sopot, które pokonało na wyjeździe Budowlanych Łódź 17:10. W grupie 2 także drugą wygraną w sezonie odniósł Orkan Sochaczew, który 23:0 wygrał z Budowlanymi Lublin. Drugą porażkę odniosła za to Pogoń Siedlce, która uległa 15:17 Rugby Białystok.
Jeden z trenerów męskiej reprezentacji Polski, Tomasz Stępień, zapowiedział występ w Maratonie Poznańskim. Celem jednak nie jest bieg sam w sobie (jego pierwszy maraton), ale zbiórka pieniędzy na rzecz kadry. Szczegóły pod tym linkiem. Ze słów trenera wynika, że kadra ma zapewnione „podstawowe potrzeby”, ale to mało. Szkoda, że PZR do tej sytuacji się nie odniosło – zamiast zamieścić jakiś rzeczowy komentarz i wyjaśnić sytuację (w końcu tajemnicą poliszynela są kłopoty finansowe Związku), prezes Związku wdał się w bezsensowną przepychankę słowną z profilem „Memy polskiego rugby”…
PZR ogłosił oficjalnie, że pierwszy domowy mecz naszej kadry w Rugby Europe Trophy odbędzie się 8 listopada o 16:00 w Siedlcach. Swoją drogą, na ten sam weekend planowana jest też ostatnia jesienna kolejka Ekstraligi, która w tej sytuacji odbędzie się bez reprezentantów (zresztą, spotkanie Pogoni Awenty Siedlce z Drew Palem 2 Lechią Gdańsk będzie 8 listopada przedmeczem do starcia kadry). Przedmeczem będzie ekstraligowe starcie Pogoni Awenty Siedlce (grającej w tej sytuacji bez reprezentantów) i Drew Pal 2 Lechii Gdańsk, które będzie przełożone z kolejnego weekendu. Drugie spotkanie reprezentacji, z Czechami, dwa tygodnie później, ma zostać rozegrane 22 listopada o 16:00 w Gdyni (jak wynika ze strony RET).
Na stronie PZR pojawiło się kilka orzeczeń Komisji Gier i Dyscypliny (przy czym wciąż brak tych dotyczących meczów ekstraligowych). W jednym z nich KGiD zajęła się opisywaną tu sprawą trenera kadetów, który znieważył sędzię prowadzącą spotkanie jego drużyny. I orzeczenie jest kuriozalne: trener, który w trakcie procesu dyscyplinarnego zamiast bezwarunkowo posypać głowę popiołem i tak formułował zastrzeżenia co do jakości prowadzenia spotkania i zaprzeczył, że znalazł się na boisku, został poklepany po plecach: orzeczono tylko 3 mecze dyskwalifikacji, na dodatek w zawieszeniu. Trzymeczowy wymiar jest niezrozumiały i kuriozalnie tłumaczony: zgodnie z uzasadnieniem wykroczenie jest „karygodne”, „niedopuszczalne”, a kara ma podkreślać „powagę przewinienia”, tymczasem orzeczono najniższy z możliwych wymiarów. A zawieszenie kary przelewa czarę goryczy. Co ma czuć sędzia tego spotkania?
Ze świata
Kwalifikacje do Pucharu Świata w Australii powoli dobiegają końca – do obsadzenia pozostało już tylko jedno miejsce, o które rywalizuje pięć drużyn. W ten weekend odbyło się pierwsze spotkanie dwumeczu pomiędzy Paragwajem i Brazylią, którego stawką jest awans do barażu międzykontynentalnego. Faworytami dwumeczu są Brazylijczycy, którzy w rankingu World Rugby są o 10 miejsc wyżej, a rok temu pokonali Paragwaj 60 punktami. Tymczasem w Asunciónie doszło do ogromnej niespodzianki: Paragwaj nie tylko wygrał, ale wygrał wysoko, aż 39:19. Brazylijczycy do przerwy prowadzili dwoma punktami, choć nie błyszczeli, a dwa ze swoich trzech przyłożeń zdobyli po przechwytach. Po powrocie na boisko punktowali już tylko gospodarze. Być może wpływ na wynik miał fakt, że Brazylijczycy dosłownie kilka dni przed meczem zwolnili trenera reprezentacji Emiliano Cafferę (jednocześnie prowadzącego kobiecą kadrę), a jego rolę przejął Josh Reeves (który pełnił tę rolę już w 2022). Ponoć za tym krokiem była też drużyna, niezadowolona z poczynań szkoleniowca. Cóż, zobaczymy, czy Brazylijczycy zdołają odwrócić losy dwumeczu w rewanżu w najbliższy weekend.
W Rugby Europe International Championships rozegrano jedno spotkanie na poziomie Conference – w trzecim meczu grupy B Słoweńcy pokonali Węgrów 38:35. Będący faworytami goście w pierwszej połowie wyszli na 8-punktowe prowadzenie, ale jeszcze przed przerwą je stracili, a potem gospodarze zbudowali aż 20-punktową przewagę. W ostatnich 20 minutach Węgrzy odrabiali straty, ale brakło im trzech oczek. Obie drużyny mają już po dwa mecze rozegrane na koncie – dla Słoweńców to była pierwsza wygrana, Węgrzy wciąż muszą na nią czekać.
W Afryce towarzysko zagrały Lesotho z Eswatini – w The Battle of Kingdoms zwyciężyli gospodarze 37:12. Pierwotnie miała to być część turnieju z udziałem trzech drużyn, jednak Botswana się z niego wycofała.
Ruszyły rozgrywki Rugby Europe Super Cup – w zmienionym formacie, z udziałem sześciu drużyn. W pierwszej kolejce dwa mecze ekip z Półwyspu Iberyjskiego miały zdecydowanych faworytów, natomiast z ciekawością można było patrzyć na trzecie spotkanie. I faktycznie, hiszpańscy Castilla y León Iberians pokonali Brussels Devils 66:20 a portugalscy Lusitanos zwyciężyli 42:21 Bohemia Rugby Warriors (uwaga – sędziował Łukasz Jasiński, a na linii biegał Adrian Pawlik). Ciekawie miało być w meczu Romanian Wolves z holenderską Deltą – Rumuni przegrali na swoim boisku 17:40.
W nowozelandzkim NPC dla odmiany sezon zmierza do końca – zaczęła się faza play-off, od ćwierćfinałów. W pierwszym z nich drugie po fazie zasadniczej Otago miało kłopoty z pokonaniem siódmego Waikato – zwyciężyło, ale tylko 33:30. Waikato tuż przed końcem wyrównało, ale gospodarzom starczyło czasu na karnego, którego wyegzekwował Cam Millar. Podobnie najlepsza ekipa sezonu zasadniczego, Canterbury – w starciu z Counties Manukau, remis 15:15 pojawił się na tablicy po 50 minutach gry i do końca regulaminowego czasu się nie zmienił (choć w końcowych sekundach gospodarze próbowali szczęścia i z szalonego 70-metrowego karnego, a potem z drop goala). Losy meczu Canterbury rozstrzygnęło dopiero w dogrywce dzięki punktom Chay’a Fihakiego i ostatecznie zwyciężyło 23:15. Poza tym Bay of Plenty pokonało Tasman 27:7 (do przerwy przegrywało jednym punktem, ale w drugiej połowie trzema przyłożeniami przesądziło sprawę – w tym dwoma zainicjowanymi świetnymi zagraniami Lucasa Cashmore’a; kapitan zwycięzców Kurt Eklund w wyniku spotkania z korkami kolegi z drużyny dorobił się 60 szwów na twarzy), a Hawke’s Bay wygrało 26:12 z Taranaki (goście trzykrotnie przykładali piłkę w polu punktowym rywali, ale żadne z tych przyłożeń nie zostało uznane – zmarnowali w ten sposób sporą szansę na wygraną). Skład półfinałów: Canterbury – Hawke’s Bay i Otago – Bay of Plenty (dwa starcia Wyspy Południowej z Północną).
W Baltic Top League historyczne rozstrzygnięcie – pierwszy raz po tytuł mistrzowski sięgnęła drużyna łotewska. Livonia, która dotąd tylko raz zakosztowała gry w finale (trzy lata temu), tym razem wyszła z niego zwycięsko wygrywając z Vairas Szawle (rekordzistą Litwy w liczbie mistrzostw) aż 61:20, w dużej mierze dzięki znakomitej drugiej połowie. A rozjemcami tego pojedynku była polska trójka sędziowska z Dominikiem Jastrzębskim na czele. Brązowe medale zawiesili na szyjach rugbyści Baltrexu Szawle, którzy wygrali w meczu o brąz 34:12 z Ąžuolas Kowno.
Po kilku weekendach wypełnionych rozgrywkami pucharowymi ruszył we Włoszech nowy sezon ligowy Serie A Elite. Broniące mistrzowskiego tytułu Rovigo rozgromiło Lyons z Piacenzy aż 70:10, natomiast wicemistrz, Viadana, wygrał 35:22 z Mogliano. Ząbki pokazał beniaminek – piemoncka Biella, pierwszy raz występująca na tym poziomie rozgrywek, w swoim debiucie przegrała z Fiamme Oro 24:36, ale zaczęła go od przyłożenia już w 3. minucie, a po kwadransie prowadziła nawet 19:5.
Zakończyły się rozgrywki ligi rosyjskiej – tu pierwszy raz od 17 lat w finale zabrakło drużyny z Krasnojarska. Obie ekipy z tego miasta, dominujące przez lata w rosyjskim rugby, odpadły w półfinałach. Tytuł mistrzowski wywalczyła pierwszy raz w historii Strieła Kazań po wygranej 32:30 nad Dynamem Moskwa. W meczu o brąz mieliśmy natomiast derby Krasnojarska – tu broniący tytułu mistrzowskiego Jenisiej-STM pokonał Krasnyj Jar 43:17.
Gwoździem programu trzeciej kolejki Prem były niedzielne derby Londynu między Harlequins i Saracens, natomiast już w sobotę doszło do innego derbowego pojedynku o wysokiej stawce pomiędzy kobiecymi zespołami z tych klubów – tutaj to Saracens były gospodarzem, a stawką meczu był triumf w Premiership Women’s Rugby Cup. Zwyciężyły zawodniczki Saracens, które po to trofeum sięgnęły po raz dwunasty w historii – było 43:33.
Podwójne starcie nie tylko w Anglii – także i we Francji w ten sam weekend (a właściwie – tego samego dnia i na tym stadionie) starły się zarówno męskie, jak i kobiece drużyny Tuluzy i Bordeaux. W przypadku ekip kobiecych był to mecz pierwszej kolejki nowego sezonu Élite 1, ale ponadto – identycznie jak u mężczyzn – rewanż za ostatni finał. Cień na tym wydarzeniu, transmitowanym w Canal+, położyła tylko nieobecność kilku kadrowiczek odpoczywających po Pucharze Świata. A na boisku gospodynie zrewanżowały się za porażkę z finału i zwyciężyły 29:19.
Przedstawiciele ośmiu federacji z Tier 1 (Francja, Anglia, Irlandia, Szkocja, Włochy, Nowa Zelandia, Australia i Południowa Afryka) wydały oświadczenie, w którym zagroziły zawodnikom zamierzającym występować w planowanej do uruchomienia za rok nowej lidze R360 brakiem możliwości powołania do kadry narodowej. Przedstawiciele tej ligi idą jednak w zaparte. Swoją drogą, w przypadku części z tych federacji oświadczenie takie nie jest niczym szczególnym – ich polityka powołań wyłącznie graczy z rozgrywek krajowych i tak wykluczyłaby takich zawodników.
Coraz głośniej mówi się o powrocie od przyszłego roku Americas Rugby Championship – z udziałem ekip Samoa i Tonga, które bazowałyby w Stanach. Ten krok ma pozwolić drużynom z Ameryki Południowej uszczknąć jakieś kawałeczki z tortu, jakim WR obdarowuje rugby w USA. Ponoć są także ponowne przymiarki, aby doszło do rywalizacji między najlepszymi drużynami z Major League Rugby i Super Rugby Americas.
We Francji rozdano krajowe nagrody za sezon 2024/25. Najlepszym zawodnikiem ligi Top 14 został Anglik Jack Willis występujący w Tuluzie, a najlepszym graczem reprezentacji Louis Bielle-Biarrey (z Bordeaux). Odkryciem roku został Gaël Dréan z Tulonu, a w Pro D2 uhonorowano Jérôme’a Bosviela z Montauban. Wśród kobiet wybrano w lidze Madoussou Fall-Raclot, a w reprezentacji Teani Feleu.
Były kapitan reprezentacji Anglii i zdobywca Pucharu Świata, Lewis Moody, poinformował o zdiagnozowaniu u niego MND – jednej z neurodegeneracyjnych chorób mózgu. Ma 47 lat.
Z wieści transferowych:
- Richie Mo’unga wróci z Japonii do Nowej Zelandii – właśnie ogłoszono, że w sezonach 2027 i 2028 zagra dla Crusaders, co otwiera mu szansę na powrót w szeregi All Blacks na najbliższy Puchar Świata;
- reprezentant Argentyny Matías Moroni dołączył na krótkoterminowy kontrakt do Bristol Bears, jako medical joker. Będzie piątym Argentyńczykiem w drużynie;
- Robert du Preez po tym sezonie przejdzie z Sale Sharks do Bajonny.
W Anglii odbył się finał tamtejszej ligi rugby league, Super League. Po mistrzostwo pierwszy raz w historii sięgnęła ekipa Hull KR, która została dopiero piątym klubem z tym trofeum w 28-letniej historii ligi. W finale pokonała Wigan Warriors 24:6.
Podczas kenijskiego turnieju Safari 7s zmarł pochodzący z Afryki 43-letni Warren Abrahams, długoletni trener akademii Harlequins. W Kenii był jako trener kobiecej reprezentacji Belgii w rugby 7.
Polacy za granicą
Wiadomości o reprezentantach Polski grających na co dzień za granicą – jak zwykle sprzed tygodnia.
Anglia:
- Tomasz Pozniak (Rams RFC, National League 1): zagrał 80 minut w meczu z Leeds Tykes, wygranym 19:7. Jego ekipa zajmuje piąte miejsce w lidze;
- Daniel Tomanek (Tunbridge Wells RFC, Regional 1 South Central): w swoim trzecim meczu sezonu z London Scottish Lions zagrał 80 minut, zdobył przyłożenie i dwa podwyższenia. Jego drużyna przegrała 24:25 i zajmuje szóste miejsce w grupie.
Francja:
- Quentin Cieslinski (Stade Métropolitain, Nationale 2 – grupa 2): zaczął na ławce rezerwowych mecz z Auch, przegrany 13:23. Jego ekipa spadła na siódme miejsce w grupie;
- Thomas Toevalu (US Marmandaise, Nationale 2 – grupa 1): był kapitanem swojej drużyny w meczu z Tyrosse, przegranym 6:42. Marmande spadło na jedenaste, przedostatnie miejsce w grupie;
- Mateusz Bartoszek (RC Bassin d’Arcachon, Fédérale 1 – grupa 1): zagrał niemal całe spotkanie przeciwko Sarcelles, wygrane 44:9. RCBA jest siódme w swojej grupie.
Irlandia:
- Jakub Wojtkowicz (Sligo RFC, All-Ireland Leauge D2B): wyszedł w podstawowym składzie i zdobył przyłożenie w meczu z Buccaneers, wygranym 29:12. Sligo jest wiceliderem na swoim poziomie. Warto zwrócić uwagę, że z ławki rezerwowych na boisko wszedł w tym meczu niedawny zawodnik Juvenii, Arkadiusz Czech;
- Wiktor Wilczuk (Bruff RFC, All-Ireland League D2C): zagrał od początku w meczu z Monkstown, wygranym 28:19. Jego drużyna awansowała na siódme miejsce w lidze.
Szkocja:
- Zenon Szwagrzak (Melrose Rugby, Premiership): wyszedł w podstawowym składzie w meczu z Selkirk, przegranym 24:26. Melrose zajmuje siódme miejsce w lidze.
Zapowiedzi
W kolejny weekend w kraju zobaczymy:
- szóstą kolejkę Ekstraligi (AZS AWF Warszawa – Drew Pal 2 Lechia Gdańsk, Budmex Rugby Białystok – Edach Budowlani Lublin, Pogoń Awenta Siedlce – Budowlani WizjaMed Łódź, Orlen Orkan Sochaczew – Juvenia Kraków, Energa Ogniwo Sopot – Life Style Catering Arka Gdynia),
- czwarty turniej mistrzostw Polski w rugby 7 kobiet,
- trzeci turniej mistrzostw Polski w rugby 7 mężczyzn,
- trzecią kolejkę centralnej ligi juniorów.
A na świecie:
- na froncie międzynarodowym pierwszy akcent jesieni testowej – mecz Japonii XV z Australią A. Do tego rewanżowe spotkanie dwumeczu o trzecie miejsce w kwalifikacjach południowoamerykańskich do Pucharu Świata w Australii (Brazylia – Paragwaj), oraz dwa mecze Rugby Europe Conference (Norwegia – Luksemburg, Finlandia – Estonia),
- drugie turnieje siódemkowych mistrzostw Azji rozgrywany w Sri Lance,
- siódma kolejka Top 14 (ciekawie zapowiadają się szczególnie spotkania Pau z Tuluzą i Tulonu z Racingiem 92),
- czwarta kolejka United Rugby Championship (m.in. irlandzki klasyk – starcie Leinsteru z Munsterem),
- czwarta kolejka Prem (m.in. mecz Leicester Tigers z Bath),
- druga kolejka Rugby Europe Super Cup,
- półfinały NPC w Nowej Zelandii;
- półfinały Primera División w Chile.
Dzięki za podlinkowania, samemu nie chciało mi się szukać 🙂 Książki Aylwina nie czytałem, ale z recenzji wynika, że to jednak nie młyny były/są problemem, a szarże i tutaj faktycznie na poprawę nie ma co liczyć i trudno znaleźć jakieś sensowne rozwiązanie na przyszłość.
Sam ostatnio podczas totalnie towarzyskiej gierki dostałem solidnie w zęby kolanem i szczęście, że wszystkie zostały na swoim miejscu.
Szpony często wspominają o diagnozach MND. A czy autor spotkał się gdzieś że statystyką dotyczących pozycji i prawdopodobieństwie choroby? Moody akurat był trzecioliniowcem, najbardziej narażeni wydają się gracze pierwszej linii, gracze ataku powinni tu być zdecydowaną mniejszością, ale czy gdzieś są jakieś opracowania potwierdzające lub zaprzeczające temu?
Inna sprawa, że patrząc jak wiązano młyny w latach 90′, to naprawdę trudno się dziwić skutkom i pytanie czy późniejsze zmiany przepisów faktycznie problem zmniejszyły? Ale o tym się przekonamy dopiero za kilkanaście lat.
Nie jestem specjalistą, ale gdy wpadam na jakieś ciekawe opracowana, to zwykle je na tych łamach wskazuję (linki do artykułów o tej tematyce na szybko wyszukałem w tych tekstach: https://www.wszponachrugby.pl/?p=7238, https://www.wszponachrugby.pl/?p=6256, https://www.wszponachrugby.pl/?p=4046, ale na pewno było ich więcej; jest też rezenzja z książki Michaela Aylwina, który poruszał ten temat: https://www.wszponachrugby.pl/?p=1961). Wydaje mi się, że zmiana sposobu rozgrywania młynów miała głównie na celu uniknięcie bardziej bezpośrednich urazów szyi lub głowy. Pewnie to też miało jakiś wpływ na choroby neurodegeneracyjne, ale liczba młynów spada, natomiast wzrosło wytrenowanie zawodników oraz liczba szarż i to właśnie one i walka w ruckach mogą tu być kluczowe (nie tylko bezpośrednie wstrząsy mózgu, ale także mikrouszkodzenia wywołane takimi zdarzeniami). Nie spotkałem się w każdym razie chyba nigdzie z wskazaniami akurat na graczy pierwszej linii jako najbardziej zagrożonych.