Gibson-Park, Aki, Lowe, Hansen w reprezentacji Irlandii. Faletau, Anscombe, Halaholo, Tompkins w reprezentacji Walii. Nel, Schoeman, Watson, Maitland, van der Merwe w reprezentacji Szkocji. Le Roux, Willemse, Vakatawa w reprezentacji Francji. Braley, Varney, Capuozzo w reprezentacji Włoch. Tuilagi, Lynagh w reprezentacji Anglii. To tylko część „farbowanych lisów” z ostatniego Pucharu Sześciu Narodów.
Felietony
Każdy wie lepiej niż sędzia
Jakiś czas temu recenzowałem w „szponach” książkę Stevena Gauge’a Mud, Sweat and Beers. Autor zachęcał do angażowania się w rugby, ale przed kilkoma formami związku z tym sportem wyraźnie przestrzegał. Jedną z takich form zaangażowania jest sędziowanie. W sumie, nic dziwnego.
Cień wojny
Trudno skupić się na rugby i pisać o nim w chwili, gdy dzieje się coś o wiele ważniejszego. Gdy człowiek ma świadomość, że tuż obok jest wariat z przyciskiem atomowym w ręce, który porzucił wszelkie pozory przyzwoitości.
Przed stu laty, czyli Puchar Pięciu Narodów 1922
Właśnie ruszył Puchar Sześciu Narodów 2022. Kibicom polecam efekt zbiorowej pracy, zorganizowanej (można już chyba powiedzieć, że tradycyjnie) przez Tomasza Płosę: Skarb fana rugby: Six Nations 2022. Nie tylko cyferki, ale i sporo do poczytania. A tutaj z tej okazji coś zupełnie innego: rzut oka na imprezę sprzed 100 lat, Puchar Pięciu Narodów z 1922. Wtedy Irlandczycy nie zmiażdżyli Walii, przeciwnie – przegrali 5:11.
Najsympatyczniejsza książka o rugby
Na półkach z rugbową literaturą w księgarniach dominują biografie czy autobiografie wielkich postaci tego sportu*. Zawodowców uprawiających sport w świetle reflektorów, w obecności dziesiątek tysięcy widzów, z nazwiskami na czołówkach gazet. Mi w ręce wpadły rugbowe wspomnienia zupełnie innego rodzaju.
Jedyny taki, czyli o meczu z Anglią (ale nie na Wembley)…
Dziś łamy „szponów” z przyjemnością udostępniam gościowi – Tomaszowi Jarowiczowi – dawnemu graczowi Ogniwa Sopot, mistrzowi Polski, uczestnikowi mistrzostw świata juniorów i wreszcie przez wiele lat sędziemu.
Dzięki wpisom trenera Macieja Powała-Niedźwieckiego na facebookowej grupie Rugbyści’90, dotyczącym występów naszej reprezentacji na mistrzostwach świata juniorów w latach dziewięćdziesiątych, odżyły wspomnienia. Jednym z nich był dla mnie mecz z reprezentacją Anglii na JRWC w Walii w 1999 roku. Wynik 89:3 mówi sporo o tym, jak wiele nas dzieliło. Dzięki archiwum Łukasza Kasperka, który zachował biuletyn meczowy z tego wydarzenia, mogłem się zapoznać ze składem naszych przeciwników i postanowiłem nieco „pogooglować” i napisać artykuł o nich. Warto poznać dalsze kariery tych, którzy spuścili nam ten legendarny łomot, by… mniej bolało. Miłej lektury.
Klasycznie czy po francusku?
Pisałem już w „szponach” o tym, że różnice w przepisach nie sprzyjają odbiorowi rugby. Jeśli w każdych rozgrywkach na boisku obowiązują odrobinę inne reguły, kibic musi znaleźć miejsce gdzieś wewnątrz czaszki na przechowywanie informacji o tych różnicach, a i tak będzie się mylić. Wśród tych elementów są też modele przyznawania punktów bonusowych.
Ivon
Jeden z pierwszych odcinków „Ataku na młyn” pokazał, że są w światku rugby miłośnicy fantastyki. Czy spodoba im się fantastyka o rugby? Cóż, właśnie coś takiego miałem w rękach. Od razu zastrzegam: nie było to popularne u nas fantasy, to literatura zupełnie innego rodzaju – dystopia.
Co czeka British & Irish Lions?
Wyprawy British & Irish Lions na drugi koniec świata, organizowane co cztery lata, to obok Pucharu Świata największe święto w świecie rugby. Ponad 130-letnia tradycja stoi za instytucją, która stanowi jedną z opok światowego kalendarza rozgrywek rugbowych. Jednak trudno nie widzieć czarnych chmur na horyzoncie.
Krótka historia Brytyjskich i Irlandzkich Lwów
Dzisiejszy tekst jest jednym z dwóch historycznych, którymi wspomogłem Tomasza Płosę w przygotowywaniu specjalnego „skarbu kibica” związanego z jednym z największych wydarzeń w świecie rugby: wyprawą British & Irish Lions, tym razem do Południowej Afryki. Całość materiału – już wkrótce, z góry zapraszam do lektury.