Za nami rugbowe emocje olimpijskie (Nowozelandki obroniły mistrzostwo olimpijskie, nieoczekiwanie miejsca na podium uzupełniły Kanadyjki i Amerykanki), nieco już przycichłe (w końcu minął już prawie tydzień). Powoli zbliżają się natomiast emocje związane z piętnastkowami – na południowej półkuli za moment zacznie się The Rugby Championship, a w kraju chwilę później Ekstraliga.
Grzegorz B
Dupont ozłocony
Reprezentacja Francji w rugby 7 z Antoinem Dupontem w składzie wygrywa regularnie. Wygrała także i podczas najważniejszej imprezy – igrzysk olimpijskich, na dodatek rozgrywanych przed własną publicznością. Choć turniej zaczęli z poważnymi kłopotami, w play-off zwyciężali, zepchnęli z tronu Fidżyjczyków i sięgnęli po złote medale. Poza tym Zimbabwe zostało mistrzem Afryki, a włodarze rugby ponoć mają oprzeć się katarskiej pokusie.
Gruzja przegrywa, ale Tabucadze zachwyca
Sporo międzynarodowego grania, zestawienia mniej emocjonujące niż w poprzednie weekendy, ale bardzo ciekawe. Cieszy wygrana Hiszpanów nad Tonga, dobra postawa Gruzinów w Australii, mniej miłe są wysokie porażki Fidżi, Urugwaju czy Japonii. W kraju zmiany trenerów w Krakowie i Gdański, w Ugandzie ruszyły mistrzostwa Afryki, a Ardie Savea przechodzi do Moana Pasifika.
Ciarán Frawley pogrąża Springboków
Południe wciąż górą, ale tym razem ekipy z Europy wygrały kilka meczów, w tym ten najważniejszy, między Południową Afryką i Irlandią. Może nie było to spotkanie bardzo efektowne, ale emocji w nim nie zabrakło, a dwa drop goale Ciarána Frawley’a zostaną zapamiętane na długo. Poza tym polscy siódemkowicze-seniorzy utrzymali się na poziomie Trophy (i wspięli się na turniejowe podium), a osiemnastolatkowie go wygrali i awansowali do Championship.
Południe górą
Trzeba chyba odwracać globusy do góry nogami – południe rządzi. Spośród europejskich reprezentacji, które ruszyły na południe, cztery przegrały i tylko Francuzi, mimo rezerwowego składu, poradzili sobie z Argentyńczykami. Południe wygrywało zresztą też na północy – w Batumi Fidżi poradziło sobie z Gruzją. Porażki Anglii i Irlandii z potężnymi przeciwnikami na pewno ich bolą, ale jeszcze bardziej te Walijczyków i Włochów.
Maraton skończony bez medalu
Po pierwszym miejscu z turnieju w Makarskiej liczyliśmy, że nasza kobieca reprezentacja w rugby 7 skończy morderczy maraton turniejowy medalem mistrzostw Europy. Niestety, słaby występ w Hamburgu zaowocował spadkiem na czwarte miejsce. Poza tym mieliśmy m.in. oszałamiający występ Tuluzy z finale francuskiej Top 14 i sensację w kwalifikacjach do kobiecego Pucharu Świata sprawioną przez Brazylię.
Marzenie odłożone o cztery lata
Niestety, naszym paniom nie dane będzie spełnić największego marzenia. Przynajmniej tym razem, w Paryżu. Pozostanie marzyć o Los Angeles. Nie sprostały Chinkom, które w tym sezonie są na zapleczu elity poza konkurencją. Poza tym Glasgow Warriors drugi raz w historii zostali mistrzami URC, Chiefs wygrali Super Rugby po dwóch dekadach przerwy, a Tuluza znowu pokonała La Rochelle we francuskim play-off.
Finał URC bez Irlandczyków
Przez 22 lata tylko dwukrotnie finały URC odbywały się bez udziału drużyn irlandzkich. W tym roku będzie tak po raz trzeci – Leinster i Munster odpadły w półfinałach. We Francji za burtą play-off Tulon i Racing 92, natomiast Montpellier uratowało swój ligowy byt. W Super Rugby Pacific już tradycyjnie finał czysto nowozelandzki. A nasza siódemkowa reprezentacja zajęła dopiero dziewiąte miejsce w pierwszym turnieju Rugby Europe Sevens Trophy – poprawy póki co nie ma.
Świetny start Polek
Tydzień po serii porażek w Madrycie reprezentacja Polski w rugby 7 kobiet wystartowała w pierwszym turnieju mistrzostw Europy. I to jak wystartowała – wygrała wszystkie mecze (m.in. rewanżując się Hiszpankom za porażkę z poprzedniego weekendu) i oczywiście zajęła pierwsze miejsce. Poza tym Northampton Saints zostali mistrzami Anglii, Stade Bordelais mistrzem Francji kobiet, Nyon mistrzem Szwajcarii mężczyzn, a lubelskie Amazonki mistrzyniami Polki kadetek w rugby 7.
Grzechy i grzeszki ekstraligowe
Za nami dwudziesty pierwszy finał Ekstraligi. Były emocje, piękne akcje, spudłowane kopy, kartki, nerwy i błędy, jak to w niezłym finale. Niestety, wszystko to przeżywaliśmy właściwie tylko we własnym środowisku. Kiepsko nam idzie przebijanie się do szerszej publiczności. Co gorsza, w niektórych sprawach cofamy się wstecz. W tym tekście próbuję diagnozować niektóre problemy. Mam nadzieję, że wyszło konstruktywnie…